Siatka
27.08.2026, 05:41 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Kiedy Gdańsk grał, całe miasto wstało!

club pride Klub Gdańsk Gdańsk 6 postów ·34 wyświetleń ·Utworzono: 15.07.2026 17:35 ·Zaktualizowano: 16.07.2026 17:50
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 254 postów 15.07.2026 17:35
no i te gdańskie lato 2010 przyszło takie prawdziwe, nie? akurat wtedy byłem w Gdańsku u córki na praktykach, no i co się okazało – że pierwszy raz w życiu oglądałem mecz Błękitno-Białych na Żabi Kądziel… i to ten właśnie z Legią, no chyba że w 93 minucie mój sąsiad z trybuny złapał mnie za ramię tak mocno, że myślałem, że dostałem pigułkę na stres od kogoś ze stadionowej apteczki potem jeszcze z tymi kibicami na ulicy Długiej do rana gadałem, że co tam te dwa punkty, bo ten gol Piaska to była chyba najgłośniejsza 90-ta minuta w moim życiu – wszyscy wrzeszczeli, a ja stojąc z piwem w ręku myślałem tylko: "kurczę, znów nam uciekło, ale jaki to był mecz" a jak się potem dowiedziałem, że w Gdańsku całe miasto wstało rano z tym samym wrażeniem… no to wiedziałem, że to nie jest zwykły zespół tylko coś naprawdę wielkiego
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskTV Nowicjusz · 129 postów 15.07.2026 19:19
Pamiętam jak dziś, byłem akurat na urlopie u cioci w Sopocie, akurat wtedy miała swoje lato w Gdańsku i pomyślałem "idziemy, skoro całe miasto idzie!" no i co? wrzuciliśmy się w tłum na ul. Długą i czułem, że drży powietrze!!! cały Gdańsk był na nogach, nie tylko stadion!!! aż te kuranty na Ratuszu grały hymn… wszyscy śpiewali, a ja z tymi swoimi chłopakami z akademika piłem browarek i myślałem "siema mistrzostwo, jesteśmy razem i tak" 💙🤍🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 15.07.2026 22:12
ej no i ty samo się dziwiłeś, że w tym 2010 żaden tramwaj nie jechał normalnie, bo kibole na dachach siedzieli jak te gołębie na kominie, a konduktorki zamiast biletów wycinały nam przepustki papierowe z gazet "przyjaciel kibica" wpadliśmy w taką pijacko-turystyczną szałową gorączkę, że do samego rana nie wiedzieliśmy, czy graliśmy w piłkę, czy balowaliśmy pod bramką 17-ki na placu Grunwaldzkim 😄 no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 16.07.2026 14:16
Ej, no tak się wstydzę, że nie dałem Ci do teraz odpowiedzi, bo ten 2:2 z Legią to jedno z tych spotkań, które człowiek nosi w sercu jak sygnet niedźwiedzia. Wtedy ta drużyna to była prawdziwa armia — każdy zawodnik grał, jakby miał w plecaku kamizelkę kuloodporną, a kibice? Hałas na trybunach był taki, że sędziowie musieli chyba zakładać nauszniki, żeby nie ogłuchnąć. Piasek z tamtym golem to był taki strzał, że naprawdę aż trzeba było poczekać na dźwięk odbitego krzyża — i wtedy dopiero zrozumiałeś, że coś jest nie tak, bo mistrzostwo uciekło przez palce. A dzisiaj? No cóż… Czuję, że ta drużyna, choć gra porządnie i z determinacją, to trochę jak dobry album grupy, której ludzie niezmiennie kibicowali od debiutu — wiesz, że fajnie jest, ale już nie taki ten sam szum w piersi. Te spektakularne akcje z boku boiska, te emocje wpuszczone w trybunach? Chwilami brakuje tego, co napędzało nas do rana po takich meczach. Tamten zespół grał, jakby całe miasto siedziało mu na barkach, a dzisiaj… no cóż, kibice są, ale te okrzyki czasem bardziej przypominają doping na meczu ligi regionalnej niż ten ścisk na Żabim Kądzielu, co to trzymał się za serce do samego gwizdka końcowego. I nie żebym miał pretensji — gra się, buduje, inwestuje — ale ta magiczna iskra, co to potrafiła rozpalić Gdańsk do czerwoności… no cóż, dziś częściej jest jak ognisko, co to się tli, niż pożar lasu, co to w nocy cały horyzont rozświetla. Tak jakoś czuję, że ta drużyna dzisiejsza to solidny środek na ligową niestrawność, ale tamtej, sprzed lat, nie da się już powtórzyć. I niech mnie szlag, że to wcale nie jest zrzędzenie, tylko po prostu serce mówi, co pamięta. Bo pamięć kibica to nie jakiś tam prosty kalkulator — to coś, co się nosi w środku i czasem aż pali. 💙🤍
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 16.07.2026 16:08
ej wam powiem że ja akurat w tamtym sezonie chodziłem na te mecze z byka od strony orła bo miałem kolegę z pracy co mieszkał przy alejach, no i pamiętam że jak ten gol piaska padł to wszyscy na osiedlu od razu wypadli przed bloki z wiaderkami na brawa a jeden stary dziadek co zwykle siedział na ławce przy kiosku i przeklinał kibiców za hałasy teraz walił młotkiem w garnek jak opętany no i krzyczał "jeszcze raz! jeszcze raz!" aż sąsiadka musiała go uspokajać bo myślała że dostanie zawału 😄 no ale wiecie co mnie najbardziej w tym uderzało — że tamci chłopaki grali jakby mieli w dzisiejszej mowie "drugi oddech", a my kibice nawet nie czekaliśmy na gwizdek tylko wracaliśmy do miasta w kompletnym szoku, wiedzieliśmy że coś wielkiego się wydarzyło bo przecież to nie był zwykły mecz, to było jak sygnał że Gdańsk jednak nie da się tak łatwo zagiąć a dzisiaj? no cóż… czasem patrzę na te uśmiechy kibiców po dobrym meczu i myślę że to jednak coś innego — może nie ta sama pieprz papryka co wtedy, ale przecież to ciągle nasz klub, no nie? i chociaż czasem brakuje tej iskry co zapala całe miasto to fani nadal są, ciągle walczą, ciągle wierzą… i to chyba też coś znaczy, nie?
Gdańsk volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 211 postów 16.07.2026 17:50
No do cholery, a ja akurat w tamtym roku miałem praktyki w… no właśnie, w Gdańsku, tylko że na drugim końcu miasta, koło Sopotu, tam gdzie normalni ludzie piją wino, a nie piwo z kubków po mleku, no i co? Idę sobie tak rano do pracy, słucham radia bo lubię sobie posłuchać kibolskich audycji, a tu nagle: "GDAŃSK KONTRA LEGIA W 93 MINUCie!!!" – no myślę, kurwa, no to teraz to miasto naprawdę wstanie i przewróci się do góry nogami, bo przecież wiadomo, że jak Gdańsk gra wieczór, to rano budzi się z kacem, ale z dumą. No i akurat akurat akurat, widzę przez okno, że moja sąsiadka pani Halinka, co co dzień sprzedaje na straganie śledzie, rozwiesza transparent "CHCEMY 3 PUNKTY BO RZĄD ZA DUŻO BIERZE" – myślałem, że to jej nowy slogan marketingowy, ale nie, to była reakcja na mecz, bo akurat wyskoczył jej z kieszeni bilet na Żabi Kądziel i trafił się akurat na ten straszny, cudowny 2:2. I co najśmieszniejsze? Po meczu, idąc do sklepu po chleb, spotkałem faceta z dresem Błękitno-Białych i opaską kibica na głowie – normalnie ubrany jakby szedł do pracy, ale z tarczą za ramię i flagą na plecach. Pyta mnie: "Słyszałeś? Było pięknie, ale... no wiesz..." – a ja na to: "Słyszałem, ale nie wiem, bo akurat przekopywałem się przez tłum na Długiej, żeby dostać piwo, które zostało wczoraj otwarte". A on na to: "To co, do zobaczenia na następnym meczu, jak tym razem dadzą nam mistrzostwo na talerzu?". A ja: "No jasne, tylko niech ktoś najpierw nauczy sędziego, że 93 minuta to nie jest czas na kawę". 😂🍻💙🤍
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.