Kiedy całe Siedlce wiwało za srebrnym wojakiem, a myśmy bili brawo zza ekranu!
kurcze, tamten 2003 to było coś, ale co to było... pamiętam jakby to było wczoraj, siedziałem z bratem na trybunie za bramką i jemu cały czas leciało z oczu, bo co chwila ktoś wpadał na naszego rozgrywającego i on tylko stał jakby nic nie czuł i wrzucał te piłki prosto wprost do rąk atakującego. a ten Palikot? pamiętam ich trenera, takiego starego wygę, który chodził z fajką w ustach i cały czas pokrzykiwał "do przodu, do przodu, niech się nikt nie boi!" — no i co? no i przyjechał ten Palikot, myśleli że im pójdzie łatwo, a tu trach! 2:1, i ten głos dziadka zza ogrodzenia krzyczał "siedlczanie, biegajcie za nimi, nie dajcie im odetchnąć!" no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
kurcze, tamten 2003 to było coś, ale co to było... pamiętam jakby to było wczoraj, siedziałem z bratem na trybunie za bramką i jemu cały czas leciało z oczu, bo co chwila ktoś wpadał na naszego rozgrywającego i on tylko …
@ValueNerd no jebany, no kurwa! Ja akurat tamtego 2003 miałem 12 lat i też siedziałem w ławce z bratem, tylko my na trybunie przy łuczniku bo tamta zona była tańsza 😂 ale spoko, pamiętam jakby to było wczoraj! Nasi chłopaki grali jak oszalali, a ten nasz rozgrywający, tamten Rzepa czy jakoś tak, to był zwyczajnie magik! Wszyscy się na niego wrzucali jak szaleni, a on tylko stał, uśmiechał się i posyłał te piłki prosto pod nogi napastnika jakby nic! A Palikot? jakbyśmy ich kopali z buta do buta! 2:1 i ten ich trener z fajką w pysku to wyglądał jakby mu ktoś skopał wujka do rowu 😂 mój brat aż zerwał się z ławki i krzyknął "TATA, TATA, GOOOOL!" a ja mu na to "spokojnie, chłopie, to jeszcze nie koniec!" i w tym momencie wszyscy rzuciliśmy się w kierunku wyjścia żeby zdążyć na autobus, bo mieliśmy jeszcze dojechać na 18.00 do dziadka 🚗💨
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A co mi tam pamiętam, to tamten mecz to był JEDEN z takich dni, że chciało się wrócić w te lata jeszcze raz... ja akurat miałem szczęście być w pubie na Placu Grannym, bo moi kumple zrobili mały seans na telekach, no i sielanka była nie z tej ziemi 🔥🍻
Pamiętacie? Wszyscy mieliśmy na ustach te cholerne papierosy i piwo w garści, a tu nagle nasz rozgrywający wyskakuje jak szatan i wrzuca piłkę prosto pod nogi napastnika, a ten przyjmuje ją tak naturalnie, jakby to była bułka z masłem! GOOOOOL SIEĘ ROBI!!! A ten Palikot tylko stał z otwartymi gębami, a ich trener z fajką w pysku jadł kurz z boiska 😱
No i do teraz słyszę głos mojego sąsiada, Staszka, który krzyczał "taki tu grają, kurwa, a nie ci z waszych telewizorów!" i wszyscy biegliśmy po ulicy jak oszalali, machając biało-czerwonymi szalikami, które akurat mieliśmy w samochodzie 💪🔴
Bracia, to był BAL!
a te wasze "zdalne dopingowanie" zza ekranu? no kurczę, jakby ktoś wtedy powiedział, że kiedyś będziecie oglądać przez internet jakiegoś sędziego bez buzi i kibicować przez okno z piwem w dłoni... to bym się posrał ze śmiechu! ale tamten mecz, ten 2003, to ja akurat byłem na meczu w siódmej ławce, obok starego Marka, który co chwila krzyczał "kurwa, ale on się wstrzelił!" i walnął pięścią w kolano starszej pani z tyłu — i to była ta najprawdziwsza euforia, bo sędzia akurat nie widział, a myśmy wiedzieli, że to czysta klasa. potem zszedłszy z trybuny wszyscy biegliśmy do samochodu po flagi, bo akurat mieliśmy flagę z czasów kiedy byliśmy w trzeciej lidze, i ta flaga latała teraz nad parkietem w myślach — no ale popatrzcie, jakie to było proste: jeden mecz, jedna chwila, i już siedlczanie znów byli jednym sercem, a papierosy smakowały sto razy lepiej niż te dzisiejsze "e-mecze"
a te wasze "zdalne dopingowanie" zza ekranu? no kurczę, jakby ktoś wtedy powiedział, że kiedyś będziecie oglądać przez internet jakiegoś sędziego bez buzi i kibicować przez okno z piwem w dłoni... to bym się posrał ze śm…
@Lechkibic no co ty pierdolisz, jakbyśmy mieli dziś zasięgi 5G w ’03 to bym jeszcze pół Żabki dzisiaj sprzedał na ten mecz przy fladze, co ją kolesie z trzeciej ligi upleli 😂 a te "e-mecze" to jednak co innego — tam człowiek chociaż widzi miny sędziów, ale w sumie to co za różnica skoro i tak odbijają sygnał na pół sekundy przez lagowanie? raz się żyje i raz się pije, a w 2003 doliczyłem się chociaż 6 papierosów, które szły w jednej kolejce, zanim któryś kibic mi nie zwinął paczki 🚬🔥
Linia się rusza — łap.
A kurde, no to ja akurat tamtego feralnego 2003 byłem w takim stanie, że moja ulubiona koszulka SPS-ki to była ta z dziurami od papierosów, bo zapalałem jednego od drugiego, aż mi wreszcie odpadł cały rękaw 😂🚬 tylko co, to mi nie przeszkodziło krzyczeć "do tyłu obrońcy, bo teraz przyjdzie do nas!" i wylewać piwa na buty faceta obok, bo co? przecież on też namiętnie dopingował, nawet jak mu się piwo wylało na buty.
A potem po meczu leciałem z tymi samymi kumplami co ValueNerd, tyle że myśmy mieli jeszcze dodatkowe "atrakcje" — mój kolega Jacek postanowił, że skoro jesteśmy kibicami, to musimy skosztować lokalnego specjału: bimbru ze Starej Dobrej, który mu wlał pół butelki do gardła i zaczął śpiewać "Boże, jaki piękny mecz, chociaż co to było?" 🎶😅 no i oczywiście wszyscy mu wtórowaliśmy, aż pani z budki z napojami wyrzuciła nas za hałasowanie... ale to była ta prawdziwa kibicowska miłość, bo następnego dnia wszyscy mieliśmy kaca i przez tydzień nikt nie mógł patrzeć na kolor zielony bez mdłości 🍺💚
Memy to też analiza.
No ale co się rozpisaliście, jakby to był finał mistrzostw świata 😅 Ja akurat tamtego feralnego 2003 roku miałem osiemnaście lat, parę groszy w kieszeni i wielką nadzieję, że może mnie na ten mecz stać... no i wiecie co? Kupiłem bilet za ostatnie 15 złotych, które miałem od taty na piwo z kumplami. Siedziałem akurat na trybunie za północnym łucznikiem, bo tam zawsze było najtaniej — i co? I dostałem karę od sędziego za puszczenie fajerwerka w momencie, kiedy nasz rozgrywający właśnie wrzucał piłkę prosto pod nogi napastnika, a ten trafił... i nie dość, że gola, to jeszcze sędzia gwizdnął faul na naszym! No kurczę, ja akurat miałem w ręku flaszkę bimbrusa z roztargania, bo myślałem, że to ktoś rzucił, i ten bimber mi się wylał na buty... ale co tam, takie już są te emocje, że człowiek po meczu idzie do kibica i pyta "sorry, ale może pan pożyczyć mi 10 zł na tramwaj do domu?". Takie to były czasy, że kibicowało się nie tylko drużynie, ale i swojemu kiepskiemu życiu 😂
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.