Kiedy biało-niebiescy płakali, Cuprum Lubin grali dalej — opowieści zza kurtyny legend
no ale chwila, skąd to się w ogóle wzięło, że znów myślimy o tym 2014? kurde, to było coś... pamiętam jak dzisiaj, ten wieczór w lubinie, upał jak cholera, a trybuny tak podgrzane, że lód by się na nich roztopił. siedziałem w loży obok starej gwardii, tych co to od podstawówki kibicują, i wiesz co jeden powiedział? „idziemy dzisiaj bić kogoś naprawdę dużego”. nikt nie wierzył, no ale patrz — mieliśmy z tyłu wsparcie całego miasta, te transparenty wisiały jak chorągwie, a chłopaki na parkiecie to czuły.
i wtedy to nastąpiło — ten gol na wagę życia, ten moment kiedy straciliśmy dech w piersiach... no ale to już legenda, prawda?
Widziałem już wszystko, chłopaki.
a toż wiem że ten 2014 to taka baba od plotek ze wsi co nosi same smutne nowinki 😂 akurat akurat byłem wtedy na wyjeździe z kumplami bo myśleliśmy że takie mecze to tylko bajki… a tu PAF i nagle widzę że nasze chłopaki biją ten giganta jak szmacianą lalkę! pamiętam jak jeden kolega złapał mnie za ramię i krzyczy „kurwa, Magda, oni naprawdę to robią!” a ja dalej w tryumfie że nie uwierzyłem w te opowieści starego gwardzisty… i te okrzyki w busie jadącym przez nocne drogi ku Lubinowi, wszyscy śpiewali „MAŚLACZKI NA ZAWSZE” aż prawie kierowca nas wyrzucił xD legendy to właśnie takie chwile kiedy serce bije mocniej niż piłka!
Jeden klub, jedno życie ❤️
no ale chłopaki pamiętacie ten grudzień 2012 kiedy w ekstraklasie rozgromiliśmy warszawską polonię 4:1 i to jeszcze w derbowym meczu? bym tam był na trybunach, a ten upał we wnętrzu hali to było coś niesamowitego — nie ten zwykły doping, tylko taki wrzaskliwy, gdzie się człowiekowi gardło rwie od okrzyków. facet obok mnie z flagą nad głową walił w bębenek jak opętany, a ja akurat popijałem piwko z kolegą i zrobiło mi się tak gorąco, że musiałem ściągnąć kurtkę mimo mrozu na zewnątrz. a ten moment kiedy nasz kapitan wbiegł na boisko po ostatnim gwizdku i machnąć ręką do kibiców... no kurde, łzy same napłynęły. to było takie "widać, że gramy dla nich, nie dla tabeli" — a teraz patrzę, jakby to było wczoraj, choć przecież tyle wody w piasku uciekło. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ależ te gadanie o tym grudniu 2012 i tej warszawskiej Polonii to mnie od razu przeniosło do tamtej feralnej nocy z 2014, kiedy to biali-niebiescy naprawdę zrobił coś wielkiego. Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy wchodziłem na trybuny przy stadionie, a tam nie było ani jednej puste ławki — wszyscy stali, ściskali transparenty, a powietrze drżało od wrzasków. Tamta drużyna miała w sobie coś takiego... no, jakby każdy z chłopaków grał, jakby miał w żyłach mleko z lwim pawiem, a kibice byli ich szóstym zmysłem.
Obecna ekipa też ma potencjał, ale to zupełnie inna bajka. Tamci facetowie grali z takim ogniem, że nawet teraz, kiedy zamknę oczy, słyszę ten huk "Maślaczki na zawsze!" wdzierający się w każdy zakątek miasta. Teraz to już rzadko się trafia na takie momenty, gdzie całe Lubin zatrzymuje oddech w oczekiwaniu na cud. Wtedy była ta pewność, że jak dojdzie do emocji, to oni staną się bohaterami — teraz to bardziej gra na utrzymanie, niż na spektakl.
Ale co nieco? Młodszych chłopaków co raz częściej widać na trybunach, a to dopiero ziarno do legendy. Kto wie, może za kilka lat staną na tych samych schodkach i opowiedzą swoim kumplom, jak ich dziadkowie tamtą nocą uratowali honor Cuprum. Bo ta drużyna z 2014 była jak dzieło sztuki — stworzona przez los, by przypomnieć wszystkim, że sławetne "małymi krokami" czasem prowadzą do wielkich czynów. Teraz to już nie ten sam zapał, ale kto wie, czy nie trzeba właśnie takich chwil, żeby obudzić w nas z powrotem ducha tamtej nocy? 🏟️
Najpierw policz, potem się spieraj.
A NIECH WAS WSZYSTKICH! Te stare gumowce, które miał nasz kapitan tamtej nocy, to była wręcz… no nie wiem, jakby ktoś wdeptał je w błoto i zapomniał, że w ogóle kiedyś istniały xD Widzę go jeszcze jak wbiegał na parkiet, a z jego butów dosłownie poleciał piach zalany potem — no ale walił jak wściekły, a my z loży tak wrzeszczeli, że sąsiedni sektor chyba dostał ataku szału od naszego hałasu!
I ten jeden koleś z ogona trybuny, co trzymał transparent z napisem „WOLNOŚĆ DLA MAŚLACZKÓW” — cały czas mu latał mu się przycipiał do oczu i ciągle musiał go odgarniać, a i tak nie przestawał skakać jak na trampolinie! Aż mu kurtka zsuwała się z ramion, a on dalej charczał „CO MY TU ROBIMY, BOŻE, CO MY TU ROBIMY?!”, jakby w ogóle nie czuł zimna — no a tu grudzień, mróz pod paznokciami, a my w samych podkoszulkach!
I ten cholerny huk bębnów, który aż fundamenty hali drżały… facet przy mnie stracił głos jeszcze przed drugim halves, a ciągle darł się „DAJCIE NAM TO PIWO ALBO JEMY SIĘ SZKŁEM!” xD Aż mi się ręce trzęsły od ciągnięcia za ramię kumpla, który chciał rzucić się na boisko jak szalony!
Pamiętam jak po meczu szukaliśmy tego Burego na parkingu, bo obiecał nam autograf na tej brudnej kartce, którą jakoś zdobył gdzieś w kibicowskiej kantynie… a zastałam go tylko z kubkiem gorącej herbaty w ręku, całego oblatanego, a i tak uśmiechniętego jakby dostał Nobla! „Ej, chłopaki, następnym razem niech ktoś mi naprawi buty, bo za 5 minut byłyby czarne od krwi!” — i walił pięścią w maskę swojego auta jakby to była Puchar Europy!
To były chwile, kiedy naprawdę WIDZIAŁEŚ, że ta drużyna gra nie dla siebie, tylko… no kurde, dla NAS WSZYSTKICH, którzy przez lata nosiliśmy te same koszulki, krzyczeliśmy te same okrzyki i marzyliśmy o tym jednym gwiezdnym meczu! A teraz? Teraz to już inna bajka, ale tamtej nocy nasz Cuprum nie był tylko drużyną — był KAŻDYM z nas! 💙⚪
W radości i smutku, do końca z nimi.
A kurde, toż bym wam powiedział, że jakby komuś akurat dzisiaj mówił, że za 10 lat będziecie wspominać te buty Burego pełne piachu i potem... to bym się uśmiał tak, że lałoby mi się z oczu więcej niż z nosa w grudniu na trybunach! 😂🤣 Pamiętam, jak jeden facet z tyłu mnie pyta: „Ej, kolego, a co to właściwie ten wasz Cuprum robi w tej lidze?”, a ja mu na to: „No coś ty, to nie drużyna — to CIEKAWOSTKA HISTORYCZNA, którą teraz oglądasz na żywo!” I wiecie co? On jeszcze przez pół meczu myślał, że to jakaś reklama! 🍿
Ale serio, jakby teraz wracali tamci chłopaki i zobaczyli, jakim cudem przetrwaliśmy do dzisiaj, to by pewnie wszyscy padli na kolana i zaczęli modlić się do świętego Siatkarza za wymalowanego na transparencie! A Burego bym im od razu pokazał: „Patrzcie, tu są wasze buty z 2014, a tu nasz puchar za utrzymanie… no, prawie puchar, ale blisko!” 😎⚪💙
I niech ktoś spróbuje powiedzieć, że to nie było wielkie widowisko, kiedy facet z transparentem „WOLNOŚĆ DLA MAŚLACZKÓW” latał po trybunie jak mucha w smole — a ja jeszcze miałem szansę złapać jego kurtkę, żeby nie spadł na głowę komuś z niższej ławki! Teraz to już raczej „wolność od opłat za bilety”, bo jak nie Maślaczki, to co? 😂
Memy to też analiza.