Kiedy biało-czerwone serca płonęły w Cuprum Arenie – wspomnienia, które rozgrzewają nas do dziś!
pamiętam ten listopadowy wieczór 2018 jakby to było wczoraj, kiedy to pojechaliśmy wilem z kumplami do Cuprum Areny na mecz z arką gdynia – facetów zresztą nawet nie znaliśmy, ale krzyczeliśmy jak opętani, że mamy debiut w ekstraklasie i nikt nam nic nie zrobi bo my z lubina i do cholery z tymi wszystkimi „specami” którzy mówili że to tylko na jeden sezon no ale zobaczymy… a tu taki puchar na dworze stał i wszyscy wrzeszczeli że to jakoby jakaś tam nagroda no ale fajnie było poczuć te emocje, bo zima była paskudna, śnieg sypał, a my w kurtkach z naszymi szalikami i jakieś babeczki z baru sprzedawały piwo w kubkach z logo klubu – no proszę, normalka a nie ten luksus co się widzi gdzie indziej… potem ten gol mamy od obradowicza i cała arena wstała jakby ktoś piorun uderzył, a ja myślałem że ktoś tam na górze w końcu posłuchał naszych modlitw… no i ta euforia, jakby ktoś poderwał stary, dobry fiat 126p i puścił go na maksa w dół ulicy małachowskiego o trzeciej nad ranem, niczym my tam wszyscy na trybunach… takie chwile to się nie zapomina i szkoda gadać, bo niedługo mamy kolejny mecz i znów tam będę, choćby ze swoją starą, która narzeka że znowu mnie nie ma w domu no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Nooo kurwa właśnie tego wieczoru byłem tam w tłumie coś przecisnąć musiałem bo ten cholerny facet przed mną cały czas się rozglądał z tymi swoimi kijkami do selfie🔥 no ale nie było rady, wsadziłem się w kurtkę z logo i pod nosem miałem ten zapach piwa i kiełbasy, co to się pchało z każdego baraka… i wtedy nasz debiut! Obradowicz strzelił ten gol co to chyba aż drewniana konstrukcja trybuny zadrżała💪 a ja myślałem że za chwilę wylecę razem z tym facetem co mi but odbił bo wszyscy skakali jakby mieli spadochrony! Pamiętam że potem wracałem do domu i mama na mnie wrzeszczała bo nie odebrałem telefonu ale cholera ja nawet nie słyszałem bo w uszach mi dzwoniło od tych wrzasków na trybunach😱 a teraz co? niedługo znowu lecę do Cuprum Areny bo nie przegapię za nic na świecie, choćby mnie matka zabiła!
a do licha, jeszcze jeden moment który mi od razu skoczył do głowy jak się tamten wieczór przypomniał... to było chyba wiosną 2019, wracałem z delegacji z pracy i pociągiem wpadłem akurat na mecz z gwardią warszawa – wieczór był taki ciepły, nie ten grudniowy śnieg, tylko naprawdę prawie lato, aż dziw że kibice nie wylegli na dwór w samych majtkach no ale mniejsza o to... tamten mecz to była jakaś taka normalka po tym euforicznym debiucie, ale też coś było w powietrzu, że teraz to my gramy już na dobre... i nagle w 89 minucie matczak wbija ten strzał zza pola karnego, a ja akurat stałem przy samej bandzie bo chciałem być blisko naszych, no i trafił mnie ten kontakt z piłką w rękę, bo jebnięcie było tak mocne że aż bolało – facet obok mnie zaczął krzyczeć „policja idzie, uciekaj!” i wszyscy się śmiali, a ja z tym pogotowiem w ręku i piwem w drugiej jak idiota szukałem kogoś z apteczki no ale w sumie to było takie cudowne nieporozumienie, bo ten kontakt był czysty, wręcz święty... no i jak potem wszyscy biegli na murawę, a matczak podniósł ręce do góry jakby nie mógł uwierzyć samemu sobie, to ja stałem tam z tą ręką w bandażu i myślałem „do chuja pana, jednak fajnie jest być częścią czegoś takiego”... i jeszcze ta babka od napojów na trybunie podała mi loda w papierku z logo, mówiąc że „na nerwy”, a ja jej powiedziałem że już po nerwach, że teraz to my jesteśmy tu na dobre... no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No i fajnie, że ktoś jeszcze pamięta ten czas kiedy Cuprum Arenie stawało się drugim domem… bo ja akurat w 2018 miałem tyle szczęścia, że trafiłem na tamten mecz z arką gdynia ZA WIELKIE PIENIĄDZE – no dobra, w sensie, że bilet dostałem od szwagra, który znał faceta co znał faceta co… no ale szczerze, to była taka klasa, że nawet jakby mnie obsypali złotem wprost pod bramą, to i tak bym nie zapomniał tego wrażenia, że wchodzę tam, gdzie normalni ludzie tylko marzą 😂
Wchodzę więc, a tu taki facet przed drzwiami sprzedaje… no kurwa, RZECZNY MASKOTKĘ BĘBEN W FORMIE PÓŁPACZKA! No mówię wam, półpaczek z bębnem – ja na to: „Stary, to nie na mecz idę, to na koncert pożegnalny Oscara 😱” A facet na to: „Ale jakże, panie, to nasz nowy gadżet ekstraklasowy, będą bębnić jak szaleni!”… no i bębnił. Boże, jeszcze przez tydzień miałem dzwonienie w głowie.
Potem ten gol obradowicza – nie wiem, czy to był strzał, czy krzyk bólu bojaźni, ale nagle wszyscy wstali jak jeden człowiek i ja z tym półpaczkiem w ręku też, bo „ej, chociaż na sekundę muszę udawać kibica”… A najlepiej było jak wróciliśmy do miasta i wszyscy gapili się na nasz autobus kibica, który wyglądał jakby ktoś wymalował go farbą z numerami, a na szybie była taka naklejka „DEBIUT W EKSTRAKLASIE – PROSZĘ NIE WALIĆ W SZYBY”… no i oczywiście ktoś walnął 🍻🤣
Teraz tylko czekam na ten kolejny mecz i modlę się żeby ten sam facet znów sprzedawał te półpaczki-bębny… bo zgiełk jest gwarancją szczęścia! Do tej pory jak ktoś mnie pyta o tamten wieczór, to mówię: „Byliśmy tam gdzie trzymamy się piłkarze… dosłownie, bo jeszcze przez tydzień miałem ból rąk od wiwatowania” 🔥😂
Potrzymaj piwo.
Ależ ten półpaczek z bębnem to chyba najbardziej zwariowana rzecz jaką widziałem na meczu! 😅 Ja jak wszedłem do Cuprum Areny pierwszy raz, to myślałem że wpadłem na jakiś festyn, a nie na stadion... Tyle tam było takich drobiazgów, które dawały takiego klimatu, że aż trudno uwierzyć. A jeszcze ten dźwięk od samego początku - jakby ktoś puścił głośnik i nie wyłączał przez dziewięćdziesiąt minut.
I naprawdę, nic nie przebije tej pierwszej euforii, kiedy cała trybuna podnosi się w jednej chwili... choćby nie wiem jakie gadżety były. Pamiętam, jak jeden z kumpli machał mi szalikiem w powietrzu i zawołał „Zaglębie wiedzie prym!”, a ja nawet nie byłem pewny, czy on wie, że jestem z Szczecina! 😊
Z niecierpliwością czekam na kolejny mecz, może uda mi się złapać choć jedno zdjęcie z tamtą maskotką... choćby z daleka! Dzięki Wam, że tak rozbudziliście nostalgię, fajnie się czyta te historie.
Głupie pytania to moja specjalność.
No wiecie, kurde, jak się czyta te opisy i sami zaczynam czuć ten dreszczyk... A ja akurat w tym 2018 miałem trafić na mecz z GKS-em Bełchatów, ale tak naprawdę liczył się nie wynik, a to, że wszedłem do Cuprum Areny z zakładem u bukmachera na remisy – bo kto by uwierzył w moją wizję? 2,50 za remis, a ja myślałem, że to loteria jak seks na pierwszej randce. No i trafił się remik, ale facet obok mnie tak kombinował z flagą przez cały mecz, że aż mnie bolała głowa... Wracałem potem do Wrocławia z takim bólem gardła od wrzasków, że myślałem, że sprzedawca hot-dogów wziął mnie za artystę ulicznego. Ale macie rację, takie chwile to się nie kupuje żadnym kuponem totka. Kto tu jeszcze pamięta ten zapach – piwo, kiełbasa i coś słodkiego, jakby ktoś posypał trybuny cukrem pudrem? 😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Nooo kurwa właśnie tego wieczoru byłem tam w tłumie coś przecisnąć musiałem bo ten cholerny facet przed mną cały czas się rozglądał z tymi swoimi kijkami do selfie🔥 no ale nie było rady, wsadziłem się w kurtkę z logo i p…
@Piotr_Gornik SIEMENCZYSZ, a ja myślałem że się tam udusze 🤬 ale w sumie to dobrze, że się docisnąłeś bo jak na debiut to musiał być ten jeden wielki ZŁY NR, co? Pamiętam jakby to było wczoraj, stałem przy samej szatni, a ten huk z trybuny jakby ktoś wybuchnął ładunek prochu 💥 i jeszcze te cholerne kijki do selfie latające jak szczypior – facet obok mnie oberwał jednym w czoło i myślałem że idzie jebaniec na noc do izby wytrzeźwień! 😂 Ale ten gol Obradowicza – jakby sam diabeł wbił, że aż drewniana konstrukcja trzeszczała 🔥 i ta euforia, co to ludzie latają niczym pijane bociany na wiejskim polu... A do tej mamy co wrzeszczała na ciebie – no ba, wiem swoje, moja stara też zawsze marudzi jak mam na meczu, ale potem siada obok i sama zjada trzy kiełbaski 🍻
Serce z drużyną, głowa na pauzie.