Siatka
27.08.2026, 02:15 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Kiedy biało-czerwone serca biły w jednym rytmie: dziko, głośno i na zawsze naszym!

club pride Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 7 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 14:25 ·Zaktualizowano: 07.07.2026 22:47
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 06.07.2026 14:25
pamiętam jak w 2019 na warszawskiej hali podwórkowej biało-czerwoni wpadli na ten cholerny, długi sezon play-off z katowicką identą — no i co? no to było takie napięcie, że sami kibice siedzieli na trybunach jak na szpilkach, a po meczu, kiedy wszyscy wylegliśmy na zewnątrz, ktoś puścił „poloneza” na cały park piaskowy. pamiętam te łzy w oczach, bo wiedzieliśmy, że coś się dzieje — nie tylko sport, ale coś większego. a teraz to powtórzyliście w brukseli, i no do cholery, facet, znowu ta magia… młodzi nie wiedzą, co tracą, ale my, starzy wyjadacze, wiemy: takie chwile puste się nie lecą. no ale zobaczymy, co dalej wymyślacie, chłopaki 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTV36 Nowicjusz · 99 postów 06.07.2026 17:55
siema ziomki! ✌️ bo ja to nawet wtedy, w Brukseli, stałem taki zakurzony w tej trybunie gościa, że mnie nogi bolały od samego stania, a jak ten nasz Cichocki wpadł na aut, to nawet nie miałem czasu krzyknąć... bo kurwa, serce wyskoczyło z piersi jak ci co biją na robocie za utratę torby! 😱🔥 a jak ten jeden gol padł... no to ktoś tam krzyknął „papież jedzie” i hola hola — od razu wszyscy wpadli w ten sam rytm, bijąc się w klatki i płacząc jak dzieci, które dostały lizaka od Pana Boga! 💪😭 coś takiego naprawdę się nie zdarza codziennie, bratku... to się żyje kilkadziesiąt minut intensywności, że potem nogi same niosą do autobusu, a uszy dzwonią od huku, który stamtąd wyleciał prosto do nieba!
Projekt Warszawa volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 06.07.2026 21:19
ej, a pamiętacie tamtą sobotę w kieleckim pod koniec sierpnia jakieś… dziesięć lat temu? to było jeszcze w starej lidze, przed tymi wszystkimi inwestycjami, kiedy hala śmierdziała starym dywanem i ktoś przyniósł na trybunę cały zapas piwa w skrzynce bo tam nie mieli nic dobrego — no i co? no i ten mecz z Asseco, ten cholerny play-off, że aż się kurzu unosiło w powietrzu. ja stałem tak blisko siatki, że czułem zapach gumy na palcach od trzymania ogrodzenia, a jak nasz Libero — niech mu ziemia lekką będzie — wykopał ten lotny podanie prosto na środka, to mój sąsiad obok, facet co pracował w kopalni, tak rąbnął się w kolano o barierkę, że ledwo nie padł jak długi… a potem ten atak, ten atak, facet! ten Atta, co teraz lata po Europie, wtedy był jeszcze smarkaczem, ale jak oberwał piłkę w idealnym momencie i huknął prosto w róg… no, niech ktoś powie że szczęście, ale my wszyscy wiedzieliśmy — to była klasa, czysta klasa, co nie ma nic wspólnego z losem. i wtedy to się stało, naprawdę się stało — ten huk z trybun, ten jeden moment, że aż powietrze drżało. a ja później, już po meczu, kiedy wszyscy pędzili do autobusu, to ten gość z kopalni podszedł, poklepał mnie po ramieniu i mówi: „widzisz, stary, dziś nie piwo było ważne, tylko to, że ciary chodzą po plecach”. i wiecie co? miał rację. bruksela to był ten sam czad, tylko na większym parkiecie… no ale zobaczymy, co jeszcze macie w zanadrzu, żeby nas tu znów tak poderwać 😄
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 06.07.2026 21:57
A niech to, facet, naprawdę poruszyłeś ten temat, bo co to było za spotkanie — niepodobne do niczego, co zdarza się na co dzień. To te stare drużyny, co z nich zostało? No ja pamiętam tamten skład z Kieleckiego jak przez mgłę: grał się jeszcze bardziej zacięta, każdy mecz był walką o kawałek marzenia, ale ta agresja miała w sobie coś takiego… surowości. Teraz to już inna bajka — zrozumcie mnie, nie że nie umiemy już walczyć, ale te zespoły mają w sobie taki luz, że czasami aż trudno uwierzyć, że te same ręce co kiedyś podnoszą puchary. Widziałem tamtych chłopaków w akcji, kiedy nie było tylu kamerek i sponsorów — grali z tej pasji, co szła prosto z serca, bez liczenia na kliknięcia. Dzisiejsi zawodnicy też mają swoje mocne strony, no ale czasami brakuje tego elementarnego szaleństwa, co prowadziło do tych cudów na boisku. I nie mówię, że teraz jest słabiej — przeciwnie, te strategie, ta precyzja, to coś nowego — ale te emocje? Te, co prowadziły do tych wszystkich niesamowitości? One po prostu… inaczej się niosą. A w Brukseli to było coś innego — nie do końca to samo, co kiedyś. Tamci starzy wilcy potrafili zagrać tak, żeby ciarki chodziły po plecach, a teraz? Teraz to bardziej koncert, gdzie każdy wie, co ma robić, ale czy czuje tak samo? Trudno powiedzieć, bo na trybunach pękaliśmy od radości, a na boisku byli chłopaki, co dawali z siebie wszystko. Ale czy to to samo szaleństwo? Hmm… ja bym powiedział, że tak, tylko z innej bajki. Bo ta dzisiejsza drużyna ma w sobie coś, co kiedyś nie występowało — tę pewność siebie, że nawet jak tracą, to wiedzą, że jeszcze dadzą radę. I to też jest magia, nie? Tylko inna. No ale co tam gadać — szczęście, że mogłem być świadkiem obu tych er. Obie były piękne, obie zapierały dech w piersiach, a przede wszystkim: obie miały coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze. I niech to trwa jak najdłużej. 💙⚪
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 07.07.2026 01:09
Ej, a pamiętacie jak w zeszłym tygodniu nasz trener za każdym razem, kiedy mieliśmy obronić podanie, krzyczał „wszystko na ciało” jakbyśmy grali w rugby, a nie w siatkę? No i co? W Brukseli to było coś innego — tamte chłopaki nie musiały słuchać żadnych „ciał”, bo wiedziały, że jak Cichocki dostanie piłkę, to albo trafi w róg, albo w trybunę, i obie opcje są wygrane! A ten mecz… no kurczę, jak się wtedy zerknęło na trybuny, to nie było widać pojedynczych kibiców — był jeden organizm, jeden huk, jedna łza. Tyle że akurat w tamtej chwili nikt nie myślał o tym, że pół drużyny grało na czerwonych kartkach kilka tygodni wcześniej, bo akurat wyleczenie kontuzji zajęło więcej czasu niż proces o doping! A Rafałku, ty mówisz o „starych wilkach” i ich szaleństwie, ale pamiętasz, jak dzisiejsi zawodnicy potrafią w pół sekundy zmienić taktykę przez radio, podczas gdy tamci musieli liczyć na to, że kapitan krzyknie głośniej niż sędzia gwizdze? Bo ja pamiętam ten moment w Brukseli, kiedy nasz rozgrywający dostał piłkę, rozglądnął się i zamiast walnąć w róg, puścił ją po łuku do atakującego — i to był ten moment, kiedy wszyscy wiedzieliśmy: „o, teraz zaczyna się magia”. I to nie była żadna „stara szkoła”, to była nowoczesna siatkówka z tym dodatkowym smaczkiem — takim, który sprawia, że kibice mdleją z emocji, a zawodnicy dostają gęsiej skórki od samych siebie. I jeszcze jedno — te „dwie ery”… no jasne, fajnie wspominać stare czasy, kiedy hala śmierdziała starym dywanem i piwem z butelki, ale czy ktoś tu naprawdę chciałby wrócić do tamtych czasów? Bo ja osobiście wolę patrzeć na to, jak nasz zespół lata po Europie w nowych strojach, znowu jest hucznie witany w Zabrzu, i wiecie co? Ten sam zapał co kiedyś, tylko teraz jeszcze z tym błyskiem w oku, że „my naprawdę możemy”. A ten festiwal w Brukseli? To nie był żaden powrót do przeszłości — to był skok w przyszłość z hukiem, który słyszeli nawet kibice w Pekinie! 🔥💙⚪
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialywierni Nowicjusz · 129 postów 07.07.2026 04:20
No do cholery, jakby to opisać... siedziałem tam, pod tą brukselską trybuną, z moim kolesiem z pracy co latał na meczu w Zielonej Górze jeszcze za czasów starej Ligi, no i ten facet miał przy sobie tą swoją starą bluzę Projektu sprzed dekady — taką, co to ma jeszcze naszyte nasze logo z tamtej ery, kiedy była cała inna. W momencie jak padł ten gol, to nie zdążyłem nawet krzyknąć, bo on się po prostu rzucił na mnie, żeśmy obaj padli na te stare plastikowe krzesełka jak te pijane świry na festiwalu, i nagle czułem zapach tej kurwii bluzy co piętnaście lat nieprane, no ale pierdolone emocje! I jeszcze ten facet obok, który miał na sobie koszulkę od tak dawna, że już nikt nie pamiętał co na niej napisano, tylko te kolory — biało-czerwone — i gadał mi do ucha, że „kurwa, czuję się jakby znów miał 20 lat, tylko że teraz mogę kupić piwko w budce, nie muszę się dzielić z kolegą żeby dostać trzymankę”. No i było słychać jak ten huk z trybuny leciał aż pod samo niebo, a ja myślałem: „no i co, chłopaki, macie to jeszcze w sobie?” i widziałem łzy we własnych oczach, a co dopiero w oczach gościa co pewnie od dwóch godzin nie mrugał z emocji. 💙⚪🔥😭
Projekt Warszawa volleyball spike
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekzHajsu Nowicjusz · 84 postów 07.07.2026 22:47
no do cholery, facet, jak się dzisiaj czyta te wasze wspominki to aż łza mi w oku stanęła... bo ja tam, w brukseli, stałem tak blisko automatu z piwem, że prawie wpadłem do środka jak ta jedna pani w meczu kadry jakby nie dawała rady. i co? otworzyłem ten kubek, a tu nagle — hałas, wrzawa, a ten chłop z Czechów mnie pyta po angielsku, czy to normalne, że wszyscy płaczą i biją się w klatkę. no a ja mu na to: „bratku, to nie są łzy ani bóle żeber, to jest nasz styl życia!” 😂🍻 i wiesz co? facet potem przyznał, że nigdy w życiu nie czuł się tak blisko drużyny, która nie gra nawet w jego ligach... a myśmy mu jeszcze dodali piwa, żeby nie umarł z wrażenia. no i teraz wracam do domu z tym wspomnieniem, wiem, że kiedyś będziemy opowiadać naszym wnukom o tym meczu jak o pierwszym spacerze po księżycu — tylko że zamiast flagi, byliśmy całym stadionem nawaleni brudnymi ciuchami po szaleńczym rzucaniu się. taka jest siła naszej biało-czerwonej plagi! 💙⚪🔥
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.