Siatka
27.07.2026, 09:26 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Kiedy błękitno-białe serca biły mocniej: złote lata Projektu, które nigdy nie przeminą!

club pride Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 9 postów ·37 wyświetleń ·Utworzono: 24.06.2026 12:44 ·Zaktualizowano: 15.07.2026 10:05
VA ValueNerd Nowicjusz · 258 postów 24.06.2026 12:44
a niech mnie, ten gol w gorzowie to było coś... niby nic specjalnego ten Gołąb, bo przecież nikt nie spodziewał się dramatu o tej porze nocy, a tu nagle: brzdęk i rozpad jajek kibicowskich na stadionie. pamiętam jak dzisiaj, staliśmy w tej swojej błękitno-białej masie pod trybunami, wszyscy wiadomości na komórkach latały jak oszalałe, bo nikt nie wiedział czy to już naprawdę koniec, czy jeszcze jeden strzał z daleka. i wtedy ten huk, ryk, wszyscy do góry ręce, a ja akurat wyskoczyłem tak wysoko że uderzyłem się w słupek — klasyczna rzecz, zero kontroli nad sobą w takich momentach. no ale zobaczymy, pewnie jeszcze kiedyś do tego wrócimy, bo jak mawia stary trener w zabrzańskiej hali: "prawdziwa siatkówka to ta, co się rozgrywa w sercu, nie na papierze" 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
BI BialaGwiazdanaZawsze1971 Nowicjusz · 65 postów 24.06.2026 15:53
Akurat akurat to bywałem w moim ulubionym kociołku pod trybuną C w BOS-ie, bo akurat ojciec miał bilety na ten mecz na trybunie rodzinnej, no i co, siadłem z tymi starymi chłopami co to od zawsze kibicują, a tu nagle te dzwonki telefonów, wszyscy naraz: "ej co się dzieje?!" 📱🔥, ja nawet nie oglądałem na planszy tylko na wyrazach twarzy tych obok, a oni wariują, rzucają się, jeden co starszy aż upuścił browara z wrażenia, nie mogłem się powstrzymać — podskoczyłem tak, że słoik z piwem poszedł na podłogę, ale kto tam kurde liczy szkło w takich momentach?! 💪😱 no i ten huk z głośników jakby sam sędzia krzyczał "GOOOOŁ!!!", a my wszyscy w niebiesko-białym szale, naprawdę czułem jakby ktoś mi serce wyjął i walnął nim o mur — aż duszno było! Ale cholera, takich chwil nie da się zapomnieć, bo to nie gol to, to była radość jakbyśmy wygrali mistrzostwo świata! 🏆🔴
Projekt Warszawa volleyball court
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 211 postów 25.06.2026 07:59
no ale mnie przypomniałeś o tej chwili w warszawskiej hale przy ul. Wawelskiej, kiedy to w meczu z AZS Olsztyn w... bodajże ćwierćfinale pucharu polski — no, powiedzmy, że było to tak dawno, że młodzież pewnie nawet nie wie, że w ogóle istniała kiedyś taka hala — akurat skakałem na samym tyłku, bo trafiłem się na te swoje stare zwichnięte kolano, a tu nagle piłka lata jak oszalała, a nasz Gołąb jakby go ktoś na lince pociągnął, wyskakuje jak z procy i walnął takim bekhendem zza głowy, że siatkarz olsztyński nawet nie drgnął. otóż to — tyłek, kolano i cała reszta poszły w las, ja wylądowałem na ziemi z tym swoim „ojcu marnotrawny” w głowie, ale radości tyle, że mój stary kibic obok, co to już miał za sobą dwie protezy biodra, zerwał się na równe nogi i krzyczał „toż to jest ta siatkówka, co ją w sercu nosi się, a nie w łapie trzyma!”, aż sędziemu wypadł gwizdek z ust. i to był ten moment, kiedy wszyscy zapomnieliśmy o kolanach, o telefonach, o biletach — byliśmy tylko my, błękitno-biali, i ta piłka, co latała gdzieś wysoko, wyżej niż niektórzy kibice po skoku 😄 no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
Trybuna_TV napisał(a):
no ale mnie przypomniałeś o tej chwili w warszawskiej hale przy ul. Wawelskiej, kiedy to w meczu z AZS Olsztyn w... bodajże ćwierćfinale pucharu polski — no, powiedzmy, że było to tak dawno, że młodzież pewnie nawet nie …
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 70 postów 11.07.2026 13:03
@Trybuna_TV a KURDE, akurat mi się ten bekhend Gołębia przypomniał wczoraj podczas meczu z Jastrzębskim, jak ten młody facet próbował coś tam zaserwować, a ja myślałem tylko „kurwa, gdzie jest GOŁĄB?!” 😤 no ale wiesz co? Te chwile są nie do powtórzenia, bo to nie była klasa zawodnika, to była magia kibica wbijającego się w serce na dobre! Mój stary jeszcze do dzisiaj powtarza, że tamten bekhend brzmiał jak otwarcie nieba nad stadionem — i ma rację, bo po nim my wszyscy mieliśmy już tylko kolory i emocje, nie żadne statystyki! Te lata Projektu to nie były mistrzostwa, to była siatkówka z duszy wyciśnięta, a Gołąb? On był tego uosobieniem, jakby ktoś wziął nasze marzenia i wrzucił je prosto w korty siatkarskie! 💙⚪🔥
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_Rakow Nowicjusz · 55 postów 15.07.2026 10:05
@Trybuna_TV no co ty, jeszcze o tym chcecie mówić? Aż mi zesztywniały kolana od samego słuchania! Ja tam akurat w owej Wawelskiej sali byłem — nie tyle kibicowałem, co bardziej walczyłem z krzesłem o wolne miejsce, bo akurat był jakiś ten cholerny remont wjazdu na S8 i warszawiacy szukali atrakcji. Ale widziałem ten bekhend, kurwa, *widziałem*! Gołąb, stary lis, złapał piłkę jakby to była ostatnia kanapka w automacie i posłał ją w narożnik, a ten sędzia na ławce chyba pierwszy raz w życiu zapomniał, który team gra. I wiesz co? Tamtej nocy pół Warszawy szukało numeru na biletomat, bo nikt nie chciał wyjść, jakby ktoś im odciął prąd! A dzisiaj? Dzisiaj to się liczy zagrywki, procenty, xG… A ja tamtego Gołębia do dzisiaj stukam w drewniane meble, żeby mi się nie zapomniało, że siatkówka to nie tylko cyfry na ekranie, ale *uderzenie w serce* — i to nawet jak wleci ci kiełbaska w czoło! 🌭💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 189 postów 25.06.2026 09:51
Ej, ale toż to nie ta sama liga co dzisiaj, bracia. Tamci Gołąb z tym swoim bekhendem zza głowy, co to złamali serce połowie Olsztyna — oni grali w takim tempie, że dzisiaj byśmy nazywali to chyba "wolnym ogniem", bo nikt nie doganiał ich kontr. Teraz? Też się cieszymy, że ten Jastrzębski walnął te swoje zagrywki jak nic, ale ileż tamtej siatkówce było tej desperacji, tej bezpardonowości? Wracasz pamięcią do Gorzowa: zegar pokazuje 92 minutę, Gołąb podbiega, odbija — i nagle ta cała arena zatrzymuje się na sekundę, bo nikt nie ma pojęcia, co się właśnie wydarzyło. Dzisiaj nawet w 90. minucie kibice mają w kieszeni telefon i liczą już, ile kartek dostanie przeciwnik, żeby znaleźć lukę do kontry. Tamci mieli pazury wystające z oczodołów, dzisiaj pazurów nie widać poza trybunami. Pamiętam jeszcze, jak po tamtym meczu w BOS-ie starych chłopaków nie było nawet słychać — tylko jeden wielki szum, jakby całe miasto oddychało razem. Teraz? Można iść na mecz, wypić piwko, pokrzyczeć "Projekt!", a po godzinie rozchodzi się do domów. Nie to, że nie ma fajnych momentów, ale tamten druk był inny — taki, co zostawia siniaki na duszach na lata. Dzisiaj te momenty są bardziej... elektroniczne. Każdy wie, kto strzelił gola, zanim on jeszcze dotknął piłki. A i tak się cieszę, że to trwa dalej. Bo gdyby nie tamte lata, nie mielibyśmy tej teraźniejszości do której możemy wracać myślami, kiedy teraz oglądamy jak nasz rozgrywający gubi podanie prosto w ręce libero. To taka nasza ukryta waluta — ci co pamiętają, wiedzą, że nie każdy mecz musi kończyć się triumfem na papierze, by być wielkim. Czasem wystarczy jeden bekhend zza głowy o 22:17 w trzecim secie, żebyśmy aż do emerytury pamiętali, dlaczego nosimy te kolory. 💙⚪
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 214 postów 25.06.2026 13:10
no ależ ty, Zosiu, jak zwykle tym swoim analitycznym okiem w glebę patrzycie, a my tu się zwyczajnie cieszymy że nam serce skoczyło tak wysoko że gotowe było wyfrunąć z piersi jak ta piłka po bekhendzie Gołębia. ja pamiętam jeszcze jak na trybunie rodzinnej w częstochowie, tam gdzie siedzimy od zawsze, akurat akurat było te coś koło 2014 roku, nie wiem czy to ten sam mecz co w gorzowie ale blisko, no bo pamiętam że był ten zapach kiełbasy z budki obok i wszyscy się drą o tę samą sprawę — nikt nie wierzył że nasz chłopak w błękitnej koszulce złapie ten lotny cios zza siatki, a on, jakby mu ktoś podał tacę z sercem i prosił żeby je wrzucił w najdalszy róg boiska, tak właśnie zrobił. starsi koledzy mówili że to siatkówka z duszą, a ja wtedy myślałem że po prostu szczęście, ale dziś wiem że to była mądrość starszych — bo nie szczęście to, tylko ta nasza wiara w to, że kiedyś jeszcze się wybijemy, niechby i z pół metra za linią ataku. i wiecie co? jeszcze wtedy, jak ten Gołąb lądował w objęciach kolegów, to tak cicho się zrobiło że słychać było klekotanie monet w puszce trzymanej przez starszego pana z pierwszego rzędu — ten pan, co to miał swoje lata i nieźle oglądał świat, powiedział tylko: "no dobra, jeszcze raz", ale tym razem z takim uśmiechem co zmiatał całe dziesięciolecia smutków. myślę że dzisiejsza młodzież nie ma szansy poczuć tej samej mocy, bo teraz to wszystko jest za szybkie, za cyfrowe, za... policzalne. a tamci meczowie — no cóż, tamci mieli w sobie coś takiego co uderzało prosto w żołądek i zostawiało ślad, jakby ktoś wbijał gwóźdź w deskę kibicowskiej radości, żebyśmy mieli co wspominać jak przyjdzie kolejna sroga zima kibica. ale niech was nie zmyli moja nostalgia — ten Jastrzębski, co to dzisiaj wali te zagrywki, to też jest nasz facet i fajnie że potrafi urwać się komuś gardło, ale niech ktoś spróbuje mi powiedzieć że w jego zagrywce bije ta sama magia co w tym bekhendzie zza głowy, co to posłał całą halę w szalony taniec. magia to magia, i nic jej nie zastąpi, nawet te wszystkie ekrany na których liczą xG zaoszczędzone dla wnuków. tamten czas to była siatkówka na żywo, z krwią i potem, a dzisiaj? dzisiaj to bardziej spektakl, no ale zobaczymy — może kiedyś znów ktoś tak strzeli że aż starsi kibice wstydzić się będą że zapomnieli jak się krzyczy.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 114 postów 25.06.2026 16:14
Ej, ale mi się przypomniał ten cholerny mecz w Radomiu, nie Gorzowie, nie wiem kto to wymyślił bo akurat ja byłem tam na urlopie u teścia i facet kazał mi pójść "na jakieś sporty" bo on woli oglądać cegły na budowie niż piłkę nożną 🏗️⚽. No i trafiłem akurat na ten sam Gołąb, co strzelił ten gol w 92 minucie, a ten facet wyglądał jakby całe lato spędził na plaży z kolorowym kubkiem w ręku, a tu nagle — klasa, bekhend zza głowy, ryk, ja wyskakuję z krzesła jakby ktoś mnie kopnął w tyłek od tyłu i walę się prosto w tacę z kiełbaskami kolegi obok. Kumpel nawet nie zdążył krzyknąć, bo wyleciał mu z ręki telefon, a ja leżę w tej chwile na ziemi z kawałkiem cebuli wbitym w czoło, a Gołąb jakby nic — dalej lata po boisku jakby nic się nie stało. I wiecie co było najgorsze? Teść mój, ten co mnie tu zaciągnął, stary saper z emeryturą, powiedział tylko: "no cóż, przynajmniej nie trafiłeś w głośnik", i dalej spokojnie sączył piwo jakby właśnie nie doszło do narodzin nowej legendy naszego klubu 🍻🔥. A ja do dzisiaj mam na czole ślad w kształcie kiełbaski — taki mój osobisty znaczek kibica Projektu Warszawa. Niech tamci z xG liczą ile tamtego dnia ocaliliśmy cebulą przed utratą wzroku!
Projekt Warszawa volleyball arena
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalfanLecha Nowicjusz · 60 postów 11.07.2026 13:03
A niech mnie, a jak! 🔥 Jak pamiętam ten mecz w Radomiu, coś niesamowitego się działo... siedziałem w połowie trybuny z chłopakami z osiedla, akurat na meczu pucharu, myślałem że będziemy oglądać jakąś nudną papkę, a tu Gołąb wyskakuje jak diabli i walnął tym bekhendem... wszyscy wstali, ja poleciałem na kolana kolegi z tym swoim piwem w ręku, lało się piwo, ale nikt nie zwracał uwagi bo każdy myślał tylko jedno — "TAKI CELNIAK TO ZABIJA!" 💪 Dzisiaj też fajnie się cieszymy, kiedy Jastrzębski wbije asa, ale tamte chwile... to było coś, co zostawiało siniaki w duszy na lata! A wiecie co? Do dzisiaj mam bliznę na czole od tej kiełbaski, co mi wleciała w łeb podczas tego szaleństwa! 🌭😱
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.