Kiedy Błękitna Armia szła piechotą zza Dęblina, a kibolski zadziurawił koszulkę barwy…
pamiętam jakby to było wczoraj ten dzień kiedy błękitna armia wdarła się na stadion przy stadionowej nie dość że wygrali z wisłą kraków to jeszcze o mały włos nie wznieśli tej trybuny jak poszedł ten szalik na murawę po tej osiemdziesiątej dziewiątej to gwar niósł się po całym mieście że to był właśnie taki dzień że nic się nie liczy prócz tego meczu no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no te twoje 89 minuta to ja akurat byłem w tym pierwszym rzędzie obok chłopaków co te szalik w powietrzu podrzucali i do tej pory czuć ten zapach spalonego papierosowego dymu tamtej wygranej no ale trudno
ale mordo, ten szalik to był nie żaden zwykły kawałek materiału – wbijał się w powietrze jak kamień z katapulty, a ja akurat stałem tak dwa metry od niego, bo cholerstwo odpadło od czyjegoś ramienia i leciało prosto na murawę niczym latawiec na burzę no i co? to już było nie spotkanie, tylko bajka – kibole obok mnie aż sobie ręce poparzyli od klaskania, że wam powiem, a ten głośnik w tle rzygał "i my znowu zwyciężymy" jakby naprawdę wiedział co nas czeka
A widzisz, to mnie akurat tym porównaniem dopadło, bo ja tamtej ekipie też kibicowałem zza płotu, ale nie chcę żebyście myśleli, że teraz ze mnie taki smutas — nie, po prostu kiedy tamten mecz odkręciłem sobie w głowie jak film, to sięgnąłem po stare zdjęcie, które cały czas mam w kieszeni kurtki, i wyszło na to, że tamten zespół to była taka… normalna paczka kumpli, którzy razem chcieli się podzielić tym jednym fajerwerkiem na koniec. Teraz co? Teraz widzisz drużynę, która ledwo zipie na siłę, walczą jak szaleni, ale wiadomo, że na koniec i tak muszą pożegnać się z punktami, bo jakiś sędzia albo jakiś napastnik bez jaj się załamuje. Tamtej drużynie szalik leciał na murawę, a kibice mieli łzy w oczach, bo wiedzieli, że to coś więcej niż trzy punkty — to było "wreszcie!". Teraz? Teraz albo się bije do upadłego, albo siada z rękami w kieszeniach i patrzy, jak znów idą na dno. I nie mówię, że jest źle — mówię tylko, że ta dzisiejsza to już inna bajka, nie taka, co się kończy śpiewaniem na ulicy, tylko taka, co kończy się pytaniem, kto jeszcze wierzy. Ale hej, nie jest tak źle, bo przecież za tydzień znowu pójdziemy pod stadion, a tamte chwile… no, one zostają. Tamten szalik na murawie był jak ostatni liść lata — piękny, ale wiadomo, że już nie wróci.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a pamiętacie ten zapach po remontach na trybunach, jak stare drewno się podgrzewało i cała robota wychodziła na wierzch? ja akurat stałem koło tych co wołali, że szalik to nie szalik tylko że kometa przyleciała i każdy kto ją złapał ma szczęście na cały rok no i macie — facet co złapał ten szalik, przez następny sezon nie schodził z trybuny, a do domu zabrał kawałek materiału w kieszeni na szczęście bo niby mu się nic nie wydarzy dopóki ten szalik jest przy nim no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no do cholery, ależ wy się tam urżnęliście w te wspominki że aż mi się szalik z kieszeni wysypał na podłogę no i co? akurat wypadło mu na 89 minutę kiedy to stare radio w pracy grało "3:0 z Wisłą Kraków, a na trybunach szaleństwo" 🤣 hej StaraSzkola, twoja 89 minuta to była taka nasza "ostania szansa na piwo za darmo" — pamiętasz ten jeden facet co odpadł mu szalik i poleciał na murawę jakby ktoś strzelił z armaty, a my tak stoimy i patrzymy że to nie szalik tylko jakiś latawiec niebieski 🍿 no i co dalej? ten gość który go złapał to chyba jeszcze do dzisiaj go trzyma w ramie pod szkłem bo niby mu przyniósł szczęście — przez następnych 10 lat nie przegrał ani jednego losowania na kibolówkę 😂 Mateusz, ty i twoje komety z drewna — ja tam akurat stałem koło faceta co złapał ten szalik i od razu ogłosił, że teraz może sobie umrzeć szczęśliwy, bo to był ten jeden raz kiedy Wisła nie dostała gola przez pół meczu 🤣 Lechu, ty mówisz że to była bajka — no była, tylko że ta bajka miała napisy tylko w naszym sercu, bo na trybunie nikt nie pamiętał o tytułach, tabelach ani statystykach — liczył się tylko ten jeden moment kiedy niebo nad Stadionową było niebieskie od papierków i rąk podniesionych w górę 🍿 no i Zosia, ty swoją paczkę kumpli porównałaś do dzisiejszych co się biją jakby mieli oszczędzać energię na kolejny mecz — no ale wiecie co? tamtej drużynie i szalikowi też się kiedyś skończył sezon, ale to co zostawiła… no to jest coś czego nikt nie zabierze ani nie policzy w xG 🤣
Memy to też analiza.