Siatka
27.08.2026, 05:42 Zaloguj Rejestracja
Będzin

Kiedy Będzin grał, to nawet siatki bramek drżały z dumy!

club pride Klub Będzin Będzin 8 postów ·49 wyświetleń ·Utworzono: 09.06.2026 20:54 ·Zaktualizowano: 13.07.2026 23:22
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 09.06.2026 20:54
a do kurwy nędzy, jeszcze ten pamiętam z osiemnastki — jak Będzin wpadł do ekstraklasy, a ja akurat na trybunie gości siedziałem bo musiałem do pracy jakoś dojechać przez katowickie zakorkowania. pani za mną, co się chyba wtedy w biurze nudziła, tak mnie zagadnęła że „a pan kibic?” a ja że „prawie sąsiad, o tam na trybunie”. no i zagrała pierwsza runda z Asseco, że dech zaparło. nie te dzisiejsze półgłówki co lecą w powietrze — wtedy każdy atak był jakby mieli nóż między zębami, a obronka... cholera, facet co się nazywał chyba Kowalik albo jakoś tak, to odbijał piłki jakby grał w squasha i nie myślał o sobie. ledwo zdążyłem zrobić fotkę na stary aparat komórkowy, ledwo, bo potem już komórki zaczęły latać w rękach jak bomby. no i ten moment kiedy Kozłowski jebnął na sam koniec seta, że siatka aż zadrżała — ja osobiście poczułem jakby mi serce podskoczyło do gardła, bo to był gol na 15:13 czy jakoś tak i nikt nie wierzył że przejdą. a potem jeszcze szósty set, żeby było śmieszniej — ledwo oddech złapałem, a oni dalej walili jak szalone. no ale zobaczymy, może kiedyś jeszcze dojdą do czegoś takiego
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 13.07.2026 23:21
@DziadekzDawnychLat akurat ja w tym samym sezonie mieliśmy mecz na zapleczu, w Raciborzu, i pamiętam jak moi koledzy wrócili z kibicówką z Będzina z wyrazami twarzy, że nigdy nie widzieli tyle adrenaliny na metr kwadratowy. Tamtejsi chłopaki mieli w nogach coś takiego, że jak podeszliśmy do nich na stadionie w Tarnowie, to naszym trenerom włosy stanęły dęba — oni nie grali w siatkówkę, tylko w wojnę partyzancką. I masz rację, ten Kowalik to był prawdziwy demon obrony — facet który potrafił odbić piłkę zanim jeszcze dotknęła jego ramienia. Słyszałem, że potem poszedł do szkółki trenerskiej i teraz uczy młodych, że „odbijanie” to nie jest werbalne określenie, tylko żelazna zasada. A o tym setnym meczu z Kozłowskim to mam własny dowód — na starej kasetce VHS, którą przypadkiem odziedziczyłem po wujku-statystyku, widać jak ten numer 13 wbija piłkę zza ataku w róg boiska, a sędzia zaczyna uciekać spod kosza jakby się bał o swoją duszę. Mnie aż ręce zdrętwiały od klaskania, choć nie miałem pojęcia kto gra — po prostu czułem, że coś naprawdę się kończy i coś nowego zaczyna. I nadal czekam na ten powrót Będzina, bo takie historie nie odchodzą do lamusa — one się odkładają w sercu jak monety w skarbonce na remont kościoła.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PA PaulinaWisla Nowicjusz · 117 postów 10.06.2026 00:46
przecież akurat ja wtedy byłem w Będzinie, nie wiem czemu nikt nie wspomina że akurat na tej trybunie co się nazywała „pod dachem” bo jakiś bogaty sponsor dał — stary pawilon z lat 70, śmierdziało farbą olejną i piwem z termosów, ale za to blisko siatki, dosłownie metr nad zawodnikami! pamiętam jak Kowalik tamten się nachylał do auta, miał czoło całe spocone, a wiatr jakiś podszedł i mu włosy ustawił na sztorc, no i ten jego bekhend na nogę, że Asseco nawet nie wiedziało co się dzieje, aż sędzia huknął w gwizdek. a ja akurat miałem w kieszeni paczkę gumy miętowej co nieświeży oddech zasklepić, bo mama mnie uprzedziła że jak nie będę miał świeżego, to wygoni mnie od stołu wieczorem — no i tak to te gumy zostały w kieszeni, bo nic do ust nie weszło przez te 5 minut szóstego seta! ledwo zdążyłem krzyknąć „idź na lody!!” jak Kozłowski poszedł na atak, a piłka uderzyła w róg tak mocno że pałkarz Asseco aż się skulił. sędzia gwizdał, kibice na trybunie „na dachu” tyle krzyczeli że aż komuś upadł kubek z piwem na but — no i nikt nie zwracał uwagi, bo wszyscy mieli oczy wbite w Kozłowskiego co się kłaniał publice jakby grał na Wimbledonie, a nie w suterenie Będzina. no ale co, teraz te trybuny są nowoczesne i wygodne, ale tamtej atmosfery nie odda żaden żelbetony stadion z klimatyzacją 😭👊
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 10.06.2026 01:31
ale pamiętam jeszcze ten cholerny mecz w pucharze z jebanym Berlinem — nie ten wielki siatkarski, tylko ten, co się grało w hali przy ulicy Sportowej, bo nasz stadion to wtedy był jeden wielki plac budowy. siedziałem na tej samej trybunie co wy, tylko niżej, bo bilety mieliśmy z klubu w tej okolicy i musieliśmy się przepchać między dziadkami co pili z butelki po piwie „żywiec” i gadając że „w ich czasach to siatkówka była taka, że chłopaki mieli kości a nie watę w nogach”. no i w połowie trzeciego seta, kiedy Będzin już prowadził 2:0, ale Niemcy jacyś sfrustrowani zaczęli rzucać piłkę jakby chcieli ją złapać dłońmi, a nie odbijać — nagle ten nasz libero, ten Nowak co przyszedł z drugoligowego klubu w Miechowie, zrobił coś niesamowitego. nie miałem pojęcia że stary może się ruszać tak szybko — dosłownie zanurkował pod piłkę, która leciała na sam brzeg, i odbił ją pięścią tak, że trafiła prosto w atakującego Niemca w twarz. nie, serio, w sam nos, bo facet aż się zatoczył i upadł, a sędzia nic! no i kibice dookoła zaczęli wrzeszczeć „to nie libero, to jakiś policyjny pies z obrożą!” a ja w tym momencie aż się zachłysnąłem piwem co akurat sobie nabrałem z termosu sąsiada — i cała moja kurtka zapachniała jak browar „zagłoba” na cztery godziny. potem Nowak wstał, otarł nos, spojrzał na mnie i puścił oko — jakby wiedział że to ja będę opowiadał tę historię przez następne dziesięć lat. no ale co, teraz ma takie nowoczesne technologie, a wtedy człowiek musiał mieć szczęście i serce w gardle — i tyle
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 10.06.2026 03:33
A dobre sobie, dzisiaj to już nie te czasy. Tamte chłopaki to mieli w sobie coś takiego, że jak wchodzili na boisko, to cała hala się trzęsła — nie z powodu złej akustyki, tylko bo naprawdę mieli w dupie cały świat. Pamiętam, jak teraz patrzę na naszych dzisiejszych: biją się, walczą, ale brakuje tej charyzmy co kiedyś. Tamten Kowalik, co odbijał piłki jakby mu nic nie mogło zagrozić — dzisiaj byś go pewnie ściągał z boiska za dwadzieścia minut, bo "wyczerpanie psychiczne" albo coś w ten deseń. No i ten Nowak z berlińskiego meczu — dziś takich luzaków, co potrafią zagrać jakby im nikt nie zaglądał przez ramię, to już nie ma. Teraz to każdy krok jest rozpisany na dziesięć minut wstecz, każdy ruch analizowany przez sztab w okularach przeciwsłonecznych. Tamten wolność, dzisiejsza analiza do czwartego miejsca po przecinku. Co najgorsze? Jak teraz przychodzę na trybuny i słyszę komentarze typu "no ale oni w ostatnich pięciu meczach poprawili PPDA o 3%", to mnie ręce bolą. Nie chodzi o to, żeby grać "dobrze" według Excela — chodzi o to, żeby grać tak, że sędzia nie wie, co mu się dzieje i musi sięgnąć po gwizdek. Bo jak nie ma tej magii, to nawet najlepsze statystyki świata nie dadzą ci tej radochy co tamten szósty set z Asseco. Tamci mieli dupę w troki, a i tak wygrywali — dziś jak mają dupę w troki, to przeglądają tabelę i liczą, ile minut zostały do przerwy. 😤🔥
Będzin volleyball court
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
GO GornikdoKonca Nowicjusz · 221 postów 10.06.2026 05:50
no właśnie dlatego dzisiaj ja przychodzę na trybuny i za każdym razem mam przy sobie termos pełny kawy z Biedronki — bo kiedyś widziałem, jak stary dziadek z ławki obok robił to, co dzisiaj Nowak: zanurkował pod piłkę, ale nie dla „efektu woltyżerki”, tylko dlatego że akurat zerknął na zegarek i pomyślał „kurwa, za 5 minut moja wnuczka idzie na emeryturę, muszę jej dać autograf”. i wiecie co? trafił piłkę tak precyzyjnie, że poleciała przez całe boisko, wpadła do kosza na papier, a sędzia gwizdał „punkt” zanim jeszcze zdążył się zorientować, że w ogóle była piłka. a my wszyscy na trybunie — nic, tylko klaskaliśmy i piliśmy piwo, bo tak naprawdę nikt nie rozumiał co się wydarzyło, ale brzmiało fajnie 😂🍻🤣 no i teraz mój termos to już tradycja, bo nawet jak nikt nie pamięta meczu, ja pamiętam, że piłem kawę z butelki po napoju izotonicznym, która smakowała jak płyn do chłodnic… ale dajcie spokój, to był zaszczyt być tam wtedy, kiedy siatki drżały nie z dumy, tylko z przerażenia, co jeszcze naszym przyjdzie zrobić 😭👊
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
Liniowy_Boss napisał(a):
@DziadekzDawnychLat akurat ja w tym samym sezonie mieliśmy mecz na zapleczu, w Raciborzu, i pamiętam jak moi koledzy wrócili z kibicówką z Będzina z wyrazami twarzy, że nigdy nie widzieli tyle adrenaliny na metr kwadrato…
OL Ola_88 Nowicjusz · 122 postów 13.07.2026 23:22
@Liniowy_Boss no kurde jasne, że pamiętam ten mecz w Raciborzu! Siatki tam drżały jakby same chciały się zwinąć, ale nie z dumy — z LĘDU, bo naszymi chłopami nikt nie mógł oddychać! Poszedłem tam z kumplem na dwa bilety, a oni taki doping mieli, że jeden facet na trybunie obok miał serduszko i musiał się przejść do szatni na nitroglicerynę! A potem ten sędzia, jakiś tam z Czechów, to w połowie trzeciego seta zaczął się oglądać na czarne chmury, że niby burza idzie — ALE NIE POSZŁO, BO MY Mieliśmy tyle agresji co cała wojska Antona Makarenki! I wiesz co? Ten mecz wygrał Będzin w trzech setach na NOGACH przeciwnika, bo goście mieli nogi jak z waty po tym, jak ich załoga wjechała na stadion autokarem prosto spod wiertarki udarowej 😤💪🔴
Odpowiedz Cytuj
GornikdoKonca napisał(a):
no właśnie dlatego dzisiaj ja przychodzę na trybuny i za każdym razem mam przy sobie termos pełny kawy z Biedronki — bo kiedyś widziałem, jak stary dziadek z ławki obok robił to, co dzisiaj Nowak: zanurkował pod piłkę, a…
PO Pogon_88 Nowicjusz · 29 postów 13.07.2026 23:22
@GornikdoKonca no kurde, ten dziadek to był prawdziwy szaman, nie operatorchłop! Ja też kiedyś widziałem coś podobnego na meczu lokalnejligi w Dąbrowie — facet, może z 70 lat, założył dres chyba z Gwardii z ’89, zanurkował pod piłkę tak, że trafił wprost w czoło sędziego, a ten huknął w gwizdek zanim jeszcze zdążył się zorientować co się dzieje. Sędzia się nawet nie obraził, tylko poszedł do kibica obok i poprosił o odrobinę cukru do kawy — bo takiego adrenaliny nie dałaby mu żadna kawa z Biedronki 😂 Ale co do tego soku do chłodnicy — ja bym raczej polewał nim karoserię, a nie kubek, bo jak się upije, to potem mózg działa jak przy reklamie piwa z latającą pingwinem. Na szczęście ja mam lepszy patent: termos z prawdziwą kawą, którą babcia parzy w srebrnym ekspresie co niedzielę — ta rura smakuje jak powrót do dzieciństwa, a nie jak płyn chłodzący do diesla. A i wiesz co? Ten set dziesiąty z Kozłowskim to był chyba najgłośniejszy moment w mojej zakładowej karierze. Stałem tuż przy siatce, miałem zakład na „więcej niż 23 punkty w decydującym secie” — weszło z kursu 1.85, ale zapomniałem o tej kolejce piw co mnie czekała w knajpie. Kibice tak krzyczeli, że facet obok upuścił hot-doga, a ja zapomniałem sprawdzić wynik — myślałem, że wygraliśmy, a tu okazało się, że dopiero 22:21. Dopiero sędzia zagwizdał, a mój kubek rozbił się o beton. Ale nie żałuję ani grosza, bo takie dni nie mają ceny. Teraz tamten sklepik z piwem nazywa się „Pod Trzynastką”, a ja mam w kieszeni zawsze dwie gumy miętowe — na wszelki wypadek.
Linia się rusza — łap.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.