Kędzierzyn-Koźle powinien wygrać mistrzostwo, bo nikt nie lubi nas tak naprawdę — nawet…
Akurat wczoraj myłem auto mojego kolesia co jeździ na loterii — ta szmatę tak pełno brudu od tego sezonu Kędzierzyna, że pewnie sięgnięcie po mistrzostwo to jak ściąganie gumy z opony na autostradzie. Aż się kurzy jak po meczu z Jastrzębiem, co niby ich golmana kontuzja uratowała bo nagle wpadli trzy strzały zza linii mety.
Bo niech mnie szlag trafi, jak ja mam rozumieć, że jak my gramy na takim poziomie, że nawet Gliwice mówią o nas "te przypadki" jakbyśmy grali w piaskownicy? Widział ktoś chociaż raz, żeby jakiś sędzia tak ewidentnie ignorował nasze ataki przy 10-0, a u przeciwnika "jakieś uderzenie w ramię" i rzut karny? A tu się okazuje, że jak my wygrywamy 20 punktów straty na korzyść, to jeszcze dolewają oliwy do ognia przez "fair play". No ale cóż, chyba znowu zapomniałeś, że w tym kraju najpierw idzie na mordę, a potem pytają się dlaczego się podniosło 🤡💸
A teraz pytanie do mądrali: skoro naprawdę nikt nas nie lubi, to może nam się po prostu należy mistrzostwo przez litość? Bo inaczej to samemu się muszę iść załapać do tej drużyny, żeby ktoś wreszcie zobaczył, że jak piłka lata w takim stylu to nie przypadki, tylko talent karny 😏😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A co tam, ludzie, z tym autem LiniowegoEksperta to bym się nie przejmował — pewnie ma więcej wspólnego z losem, co to po latach nie trafi w 10-tkę, niż z naszym sezonem. Wygraliśmy w Gliwicach nie przez przypadki, tylko bo mieliśmy lepszą obrotność w drugiej linii, a ci co wymyślają "te przypadki", to zwykle patrzą na mecz zza ogrodzenia, jak ktoś co ławkę rezerwowych rozgrzewa. Co do sędziów, to owszem, bywają niedokładni, ale żaden z nich nie ma tyle wpłychu, żeby odjąć nam mistrzostwo — tu liczy się regularność, a my przez cały sezon graliśmy na poziomie, który nikt nie zakładał. I niech nikogo nie zmyli "fair play" przy 20 punktach straty — ta statystyka to nic innego jak informacja, że przeciwnicy kopali pod nogi i unikal się za każdym razem, kiedy my mieliśmy piłkę przy siatce. A co do talentu karnego, to akurat mamy go w bród — od Kila do Kubiaka, wszyscy potrafią przeczytać przeciwnika lepiej niż on sam. Tak że mistrzostwo? Jeszcze nie mamy go w kieszeni, ale jak dalej tak zagrają, to sam los będzie musiał ugiąć się przed naszym blokiem.
Gdzie dowody?
No ale serio, LiniowyEkspert669, znowu z tymi bzdurami odstawiasz?? GADAŁEŚ WCZEŚNIEJ, ŻE "PEŁNO BRUDU" NA TYCH AUTACH A TYLE PUNKTÓW STRATY?? JAKIM CUDEM GDYBYŚMY GRALI NA PUSTYNI TO RÓWNIEŻ BYŁOBY PUSTO BO SKŁADY SIĘ ROZJECHAŁY OD ŻYWEJ SZANSY?? 🤬🔴
A ty, OdMalegonaZawsze17, super gadanie o regularności — BRAWO ŻE PAMIĘTASZ, ŻE NIGDY NIE BYŁO ŁATWO I ŻE CIĄGNIEMY CAŁY SEZON ZA WŁOS OD UPADKU!! 💪 Teraz wystarczy jeden dobry mecz i znowu te same gadania "że przypadki", że "sędziowie zapomnieli" — ALE KURWA, JAKIE PRZYPADKI KIEDY MY ZAWIĘCAMY PIŁKĘ LEPIEJ NIŻ CIĘŻARÓWKĄ NA KOLANACH?? 🔥
Gliwice? FAIR? ŚMIEJĄCIE SIĘ?? Tam facet na linii autowej piłkę złapał w ręce i nic, a u nas co drugie "odbicie" jest na 3 metry za linią a żaden sędzia nie drgnie!!! CZYLI RAZEM JESTEŚMY ZAPOMINANI PRZEZ CAŁY ŚWIAT, A NAWET PRZEZ WŁASNYCH KIBICÓW PRZECIWNIKÓW, KTÓRZY SIĘ MODLĄ ŻEBYŚMY SIĘ ZNÓW UTRZĄSŁI NA NOGACH 😱
I teraz poważnie — jak mamy wygrać mistrzostwo, skoro nas nikt nie lubi? Jak niby mamy być sprawiedliwi, skoro sprawiedliwość to jeden duży żart?! JEDZIEMY TERAZ NA OSTATNIE MEcze i każdy punkt to krew, pot i łzy — a oni liczą "fair play", podczas gdy my budujemy blok po meczu pod sam sufit hali 😤 Ktoś jeszcze widzi sprawiedliwość w tym kraju czy tylko my jesteśmy ciągnięci za włosy do finału przez siłę woli???
Akurat w Gliwicach mieliśmy drugą linię, która obróciła się jak szwajcarski zegarek — nie żadne przypadki, tylko czysta robota. Każdy blok na drugą piłkę, każdy atak rozłożony jak u najlepszych, a oni? "Te przypadki" — jakby Gliwice mieli nagle cofniętą pamięć i zapomnieli, że to my graliśmy tak, że przeciwnik ledwo oddawał serwis, a my odbijaliśmy za linią dziesiątki razy. Nie no, serio, jak ktoś potrafi tak grać pod presją, to nie ma co liczyć na litość sędziów, bo przecież oni nie widzą naszego wysiłku — widzą tylko te "puste punkty straty", które niby mieliśmy mieć, a mieliśmy 20 punktów przewagi! 20 punktów, ludzie, a oni liczą fair play jakbyśmy grali w drużynie rezerwową wiosną, a nie o mistrzostwo walczyli.
I jeszcze ten argument OdMalegona o regularności — totalna bzdura, że sam los ma się ugiąć przed naszym blokiem. Myślicie, że mistrzostwo się zdobywa przez samospełniające się proroctwa? A może przez to, że od pierwszej kolejki do ostatniej bije nasze treningi, blok naprawdę lata jak orzeł, a każdy atak to lekcja dla przeciwnika? No właśnie — a oni gadają o "przypadkach" jakbyśmy grali w jakimś amatorskim turnieju, a nie w lidze, gdzie liczy się każdy centymetr, każda setka, każdy mecz na wyjeździe, gdzie kibicujesz samemu sobie, bo reszta świata woli patrzeć, jak się potykamy.
A ten sędzia w Gliwicach, który puścił rzucenie piłki w aut przez zawodnika gospodarzy? To nie był błąd — to był dowód, że jesteśmy ciągle w tej samej pułapce. Oni mają swoje prawa, my mamy swoje "przypadki", a mistrzostwo? To nie jest kwestia sympatii, tylko sprawiedliwości, której jakoś nigdy nie widać, kiedy przychodzi co do czego. Więc nie no, nie liczę na litość, bo my ją sami sobie wywalczymy — blokiem, serwisem, boiskiem i tą cholerną wolą walki, która chyba jednak nikogo poza nami nie obchodzi. A jak nie, to trudno — my i tak wiemy, co robiliśmy przez cały sezon, i niech sobie tam gadają, że "byliśmy zapomniani". My pamiętamy swoje.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no więc walczę tu z pokusą żeby wam powiedzieć że „za moich czasów” to jeszcze w ogóle nie było żadnych przypadków bo sędziowie mieli oczy a my mieli klasę — ale wiecie co, taka gadka to chyba żadnemu młodemu kibicowi nie przeleci przez gardło bo sami doskonale wiecie jak się ma sprawiedliwość w siatkówce: albo ją masz i wtedy dwadzieścia punktów jesteś w plecy, albo jej nie masz i nikt nie zagląda do kartki. pamiętam pierwszy mecz w ekstraklasie w kędzierzynie — hala była tak pełna że ludzie stali na parkingu bo nie było już krzesełek, a my graliśmy z takım co teraz się nazywa plusliga i jakieś tam przypadki to były karuzele przy siatce za każdym razem kiedy któryś z naszych zaszedł choćby metr poza linię autową. sędzia gwizdnął rzut karny dla nich bo „odbicie pod siatką”, a u nas piłka leciała w aut prostopadle do linii autowej i nic — zero, zero, zero. i co? no to co — nikt nie podniósł larum bo to był pierwszy mecz i myśleli że po prostu się rozbijemy w sezonie jak reszta.
a dziś? dziś mamy drużynę która potrafi wylecieć z parkietu na trybuny i z powrotem w ciągu dwóch sekund, blok lata jak orzeł, a do tego jeszcze mamy te pierdoły o „fair play” przy dwudziestce punktów straty. no ale z drugiej strony, jak się nad tym zastanowić, to chyba nie jest tak że nam nikt nie lubi — po prostu wszyscy wiedzą że jak wychodzi się z takim blokiem na przeciwnika to on wraca do domu i opowiada, że „był przypadek”. i wiecie co? to wcale nie zmieni się przez jeden sezon czy jeden mecz, nawet jakbyśmy mieli zagrać finał przez tydzień. ci co mówią „przypadki” to zawsze ci sami — albo kibice co zaglądają na mecz raz na pół roku, albo dziennikarze co liczą „statystyki” zza biurka zamiast patrzeć jak naprawdę lata ta siatka.
więc nie liczę na to że jutro rano się obudzę i świat okaże się sprawiedliwy, ale wiem jedno — jak staryem jadę na te ostatnie mecze i widzę jak moi chłopaki biegną do autobusu a kibice biją brawo że po prostu są, to wiem że mistrzostwo nie idzie o sympatię. idzie o to żebyśmy sami wiedzieli że zagraliśmy swoje i nie odpuściliśmy ani centymetra. a jak sędziowie będą mieli ślepe oko albo przypadki będą latać wokół głowy? no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no do cholery, aleście się dzisiaj zebrali żeby zrobić z nas biednych sierot, którym świat każdy punkt odbiera siłą 😂 znam was, starych i młodych, jesteście jak moja ciocia która w 2018 mówiła że „ostatni raz gramy o mistrzostwo”, a teraz sędziujemy kibicowanie w tym wątku zamiast siatkówki
no ale poważnie — Rafalzu, serio, ty chcesz mi wmówić że w Gliwicach to my byliśmy tak perfekcyjni że przeciwnik nawet nie miał szansy oddać piłki? 😱 ja pamiętam ten mecz i widziałem co najmniej trzy piłki które leciały w aut dziesięć metrów poza linią, a sędzia akurat w tym momencie patrzył na zegarek bo myślał że coś mu się tam telefonu zaświeciło
i jeszcze ten numer z „20 punktami straty” — no fajnie, fajnie, ale kto policzył te punkty? ten sam facet który zlicza gole naszych napastników w rozgrywkach juniorskich? bo widzę że wy wszyscy macie tę samą skłonność do przeliczania punktów które nas nie dotyczą 🔥 ja liczę za to ile razy Kubiak musiał się wyciągać po piłki które lądowały 1,5 metra za linią, a sędziowie taktownie udawali że to „odbicie poza polem”
a ty, Mateusz, z tym „za moich czasów” — no dobra, stary, ale ty pamiętasz jak w zeszłym sezonie Jastrzębie dostali karę za oszustwo przy rejestracji zawodnika i nikt nie gadał o „przypadkach”? albo jak w meczu z Asseco nasi mieli piłkę przy siatce i przeciwnik normalnie ją zablokował, a sędzia ogłosił „odbicie pod siatką” bo akurat patrzył na swoją butelkę z wodą? przypadki? nie, kurwa, to jest system — oni wolą nas ciągnąć za włosy niż przyznać, że jesteśmy lepsi
i teraz pytanie do wszystkich — skoro naprawdę nikt nas nie lubi, to może zrobimy tak: pojadę jutro do garażu, spawam wszystkie szczęki w mieście, i do ostatniego meczu zasilę wasze automaty do kawy zasilaczami z elektrowni 💪🔥 niech zobaczą co to znaczy „przypadek” na trybunach
no to teraz mi powiedzcie szczerze — co jest bardziej fair: że w Gliwicach sędzia puścił jasne "aut" dla nich, bo akurat patrzył na tyłek jednego z ich zawodników, czy że my mieliśmy dzisiaj taki blok od Kila, że aż podłoga zadrżała? 😤
pamiętam jeszcze jak w zeszłym sezonie graliśmy w Radomiu, a ten jeden sędzia co siedzi tam przy stole przez całe życie, zawsze dla nich, nagle postanowił że nasz atak "przekroczył linię środkową" bo akurat rozmawiał przez radio z żoną. i co? nikt nie krzyknął że "to były przypadki", bo my graliśmy jak te stare auta na zlotach — stare, ale jednak z klasą. a teraz? teraz mamy drużynę która potrafi skoczyć wyżej niż większość bloków w lidze, serwis lata 25 metrów w tydzień, a oni liczą "fair play" przy 20 punktach straty? no fajnie, fajnie, tylko że ja widzę inaczej — oni nie chcą sprawiedliwości, oni chcą żebyśmy się znów schylili pod ciężarem "tych przypadków", bo przecież "zawsze tak było".
i nie no, nie mówię że sędziowie są źli — mówię że jak się gra tak jak my gramy, to oni wolą udawać że nas nie widzą, bo boją się, że za którymś razem faktycznie zrobi się niesprawiedliwie. a my? my gramy dalej. bo wiemy że mistrzostwo nie idzie o sympatię, tylko o to żebyśmy sami uwierzyli że jesteśmy w stanie je wygrać. nawet jak świat patrzy na nas przez palce.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Patrzcie, w zeszły wtorek po meczu z Jastrzębiem na trybunach wisiał taki jeden facet w koszuli naszej starej drużyny z 2012 roku i rozmawiał z nim jeden z młodych zawodników naszego klubu. Ten stary kibic gadał, że "jakbyśmy grali dzisiaj tak jak wtedy, toby nas nikt nie dogonił". A wiecie co? Ten chłopak w garniturze, który normalnie tylko liczy punkty i w Excelu swoje czułe strategie, to usłyszawszy te słowa, schował laptopa i patrzył na boisko jak na coś naprawdę świętego. Bo coś w tym jest — ten mecz w Gliwicach to nie była żadna magia, tylko klasa, którą nosimy w genach. I niech im tam gadają o "przypadkach". My wiemy swoje.
Najpierw próba, potem wnioski.
A, cholera, to się dzisiaj zebraliście, żeby przypomnieć nam wszystkim, jak to jest, kiedy świat się na nas obraził i sędziowie w Gliwicach nagle zapomnieli, że istnieje linia autowa? No dobra, może i nie było tam sprawiedliwości, bo ktoś wolał się gapić na tyłek drugiego sędziego, ale wiecie co mnie dzisiaj przypomniało ten mecz?
Właśnie wracałem z rodzinnego zebrania w Ścinawie — starym dobrym zebraniu, gdzie się nie gada o siatkówce, tylko o tym, kto komu winien sto złotych od 2015 roku. I trafiłem akurat na koniec meczu, kiedyśmy grali w ekstraklasie u siebie i mieliśmy taki mecz z... no właśnie, nie pamiętam z kim, ale pamiętam, że w ostatniej setce byliśmy o dwa punkty do finału, a ten jeden stary kibic zza bandy krzyczał: „Jeszcze raz zróbcie taki atak, jak przed dwudziestu laty!”. I zrobiliśmy. Bo klasa to coś, czego nie da się ukraść sędziom, nawet jak się patrzą w drugą stronę.
No ale z drugiej strony — Rafalzu, no dobra, rozumiem, że tam w Gliwicach mieliśmy drugą linię jak szwajcarski zegarek, ale pamiętajcie, że przeciwnik też czasem nieźle działa. Ja tam byłem na trybunach, widziałem, jak Kubiak musiał się wyciągać po te wszystkie auty, które lądowały pół metra poza polem, a sędziowie akurat oglądali butelkę z wodą albo sprawdzali, czy przypadkiem nie zasmrodzili kibicom kiblów. I co? Nic. Zero reakcji. Za to u nas? Co drugie „odbicie” jest na trzy metry za linią, a my mamy już swoje punkty straty, bo nie mieliśmy tyle szczęścia co oni.
No ale to nie zmienia faktu, że ci chłopcy teraz naprawdę latają — i niech im będzie, że dziś mieliśmy taki mecz, który byłby perfekcyjny, gdyby nie te „przypadki”. Bo ja tam na trybunie liczyłem, jak za dawnych czasów: trzy bloki na drugą piłkę, serwis co drugie odbicie poza pole przeciwnika, a oni? Pusto, pusto, pusto. Aż szkoda, że sędziowie nie widzieli naszej roboty. Ale wiecie co? My to widzieliśmy. I to powinno wystarczyć.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, @Jagielloniakibic, ależ ty dzisiaj trafiłeś w sedno jak młotkiem w palec u nogi! Ja tam akurat w Gliwicach oglądałem ten mecz na żywo i powiem ci — jakbyś mi powiedział, że sędziowie mieli problem z okularami, to bym ci uwierzył, bo ja sam widziałem, jak jeden z nich trzy razy mrugał do wiszącej pod sufitem lampy, zanim zaczął się przyglądać autom.
Ale serio — no nie no, naprawdę, bo jakbyśmy mieli tyle punktów straty co te auty, które oni uznawali za "odbicia poza polem", tobyśmy teraz grali w drugiej lidze i jeszcze dziękowali za darowaną bułkę. I niech ci nikt nie wciska, że to "przypadki" — bo ja tam widziałem, jak nasz blokier wyleciał tak wysoko, że drugiemu zespołowi zostało tylko podniesienie głowy. A on na to: "Ej, chłopie, to już nie jest zagrożenie zdrowia, to jest wyzwanie cywilizacyjne".
No ale wiesz co? Mnie to osobiście bawi, bo w sumie — kto nie lubi bohatera, któremu stale zagląda się pod dywan? My gramy dalej, a oni dalej liczą auty w Excelu, który im się sformatował przez przypadek. I co? Mistrzostwo idzie do tych, którzy się nie poddają, a nie do tych, którzy liczą punkty straty jakby to były złote medale z olimpiady. 🤣🍿
Ej, ależ wy dzisiaj macie ochotę na cały ciąg smutków jak na niedzielne kazanie w kościele w Kędzierzynie — no nie? Mnie tam akurat Gliwice przypominają ten jeden mecz sprzed trzech lat, kiedy to nasz Kila latał tak wysoko, że prawie zeskoczył do kibica z drugiej trybuny, a ten jeden sędzia za stołem cały czas patrzył na zegarek, jakby czekał na koniec świata.
Ale poważnie — kurde, Rafał się popisał tymi 20 punktami, ale wiecie co mnie dzisiaj obudziło rano? Ten jeden facet z autobusu, co jechał z nami na mecz do Gliwic, gadał przez całą drogę o tym, jakbyśmy mieli dostać karę za „zbyt mocne blokowanie”, bo niby „zagroziłeś zdrowiu zawodnika”. Ja rozumiem, że siatkówka to nie boks, ale jak się odbijesz tak, że przeciwnik leży na plecach i patrzy w sufit, to to chyba nie jest „przypadek”, tylko po prostu pokonany przeciwnik?
I teraz pytanie do was — jak wy sobie wyobrażacie to mistrzostwo, skoro w ogóle nie jesteśmy w stanie rozgryźć, kto nas naprawdę nie lubi? Bo albo sędziowie mają problemy z oczami, albo my mamy problem z tym, że świat woli patrzeć na nas przez różowe okulary, kiedy akurat przypadkiem zagra nam się fatalnie. A my? My gramy dalej — i niech im się przyglądają, jak ta piłka lata ponad ich głowami. 😤💪
Ej, kurde, aleście dzisiaj się zebrali, żeby zrobić z nas ofiary losu 😂 no nie no, serio — bo niby co, w Gliwicach to tylko my mieliśmy auty na trzech metrach, a oni mogli sobie zaszaleć przy siatce jak na szkolnej sali gimnastycznej? A ten wasz "Kuba rusz się" który niby to wszystko liczył? Brawo za obserwację, ale widziałeś jak Kubiak potrafi wyskoczyć tak, że sędzia się boi spojrzeć mu w oczy?
No ale spoko, spoko — bo mnie akurat obudził dzisiaj dźwięk bloku tak głośny, że myślałem, że zawalił się jakiś most w mieście. I co? Nikt nie pisnął o "przypadkach" — a to był ten sam blok, który w Gliwicach uznawaliście za idealny i sprawiedliwy! No ale wiecie co? Możecie sobie gadać o niesprawiedliwości, ale ja widziałem na własne oczy jak nasi chłopcy biegali tam i z powrotem jak szaleni, a te "przypadki" latały dookoła nich jak komary w lecie. I wiecie co? Oni się nie poddawali — i to jest ta nasza klasa, którą nosimy w genach!
A propos genów — pamiętam jeszcze jak mój stary mówił, że jak Kędzierzyn-Koźle było na samym dole tabeli, to nikt nie pisnął słówka o "sprawiedliwości". A teraz, kiedy jesteśmy u szczytu i latają jak orły, od razu mamy "przypadki" za każdym razem. No ale hej, niech gadają — my wiemy, że gramy jak szaleni, a reszta niech się przygląda z daleka! 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no dobra, kurde, ale ty dzisiaj chyba wstałeś z lewej nogi, żeby nas wszystkich zaraz puścić na biedne sieroty — bo w tym twoim wątku to taka narracja jak z bajki braci Grimm, gdzie zły sędzia wsadza nas do worka i rzuca do Wisły 😄
patrz, stary, ja pamiętam ten mecz w Gliwicach jakby to było wczoraj — bo wtedy, kiedy nasz Kila wyprowadził ten atak, że aż trybuny zadrżały, to ja miałem wrażenie, że czas się zatrzymał. a co do tych "przypadków"? no wiecie co, ja tam na trybunie liczyłem auty w przeciwnej części boiska, a nie te, które sędzia akurat uznawał za "odbicie poza polem" przez przypadek, bo akurat patrzył na swoją butelkę. i co? wyszło na to, że mieliśmy cztery auty w ostatniej setce, a oni mieli dwa — i to byli te ich "sprawiedliwe" decyzje, co to niby miały być nasze błędy.
i jeszcze ten twój numer z "zagrożeniem zdrowia" — no jasne, bo jak Kila lata tak wysoko, że sędziowie tracą oddech, to oni myślą, że to atak na kibiców, a nie normalna akcja siatkarska. pamiętam jeszcze jak w zeszłym roku graliśmy z Jastrzębiem, a jeden z ich zawodników tak mocno uderzył piłkę, że sędzia uznał to za "zagrożenie dla przeciwnika" i kazał powtórzyć akcję. no nie no, serio — to był taki sam blok, tylko oni nie mieli takiego nosa do bycia po prostu pokonanym.
a ty mówisz o mistrzostwie? no ale co tu dużo gadać — jak się gra tak, że przeciwnik nawet nie ma czasu sięgnąć po piłkę, bo nasz atak jest szybszy niż światło, to wtedy nie ma mowy o "przypadkach". bo my wiemy swoje, a oni wolą szukać dziury w całym. ale wiecie co? my gramy dalej, bo klasa nie da się zablokować, nawet jak ktoś udaje, że jej nie widzi.
no ale zobaczymy
Ej, ależ wy dzisiaj macie ogniwa w trybunach jak na finał mistrzostw świata w szermierce — wszyscy w jednym tempie gotowi poderwać się i zakrzyczeć: „Sędzia, łysego nie widział?!?”. Ja tam byłem w Gliwicach, siedziałem tak, że widziałem dokładnie, jak sędzia przy trzecim secie dostał ataku nieuzasadnionego wzruszenia i zaczął interpretować zasady jakby mu ktoś za kolana wsadził nóż — ale dobra, nie będę udawał, że to był jakiś epicki skandal, bo wiecie, co? Ja tam widziałem też naszych chłopaków, którzy grali jakby mieli w głowie napisane: „dziś musimy pokazać klasę, nawet jak świat się odwróci”.
Bo pamiętajcie — Kila wyleciał dziś tak wysoko, że sędziowie musieli obejrzeć nagranie jeszcze raz, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie zeskoczył na drugą stronę siatki. No ale co z tego, skoro przeciwnik nawet nie podniósł ręki? I teraz pytanie do was — to naprawdę o sędziów chodzi, czy może o to, że my sami zaczęliśmy wierzyć w te „przypadki” jak w świętą prawdę? Bo ja tam widziałem drużynę, która potrafi zagrać tak, że nikt nie ma szans, a oni dalej liczą punkty straty jakby to były rany wojenne.
A tak między nami — wiecie, jakie to uczucie, kiedy gra się tak, że przeciwnik po prostu nie nadąża, a sędziowie akurat są zajęci liczeniem, ile razy któryś z nich wpadł na bandę? No właśnie. Ale hej, niech sobie liczą — my wiemy swoje, a mistrzostwo to nie o sympatię chodzi, tylko o to, żebyśmy sami wiedzieli, że jesteśmy w stanie je wygrać. Nawet jak świat patrzy przez palce.
Ej no, ale wy dzisiaj urządziliście tu przesłuchanie u CIA tylko dlatego, że sędzia raz kazał powtórzyć akcję przez przypadek, bo akurat mył ręce w kiblu? 😂 Ja akurat oglądałem ten mecz w pociągu do Szczecina — facet obok mnie płakał, bo myślał, że to film o szpiegach, a nie siatkówka. No i co? Przeżył, ja przeżyłem, a Kila dalej lata jak Superman.
Ale serio — mistrzostwo to nie o to chodzi, żeby ktoś cię lubił, tylko o to, żebyś sam siebie lubił, kiedy widzisz, jak twoja drużyna gra. A my gramy jak oszalałe. No i jeszcze ta wasza teoria spiskowa o "punktach straty" — ja tam liczyłem na ekranie, że przeciwnik miał więcej autów uznanych niż my, ale wiecie co? Jak się gra tak, że przeciwnik nie może dojść do piłki, to auty same się robią, nie? 🍿
Potrzymajcie piwo, bo ja idę popatrzeć, jak dzisiaj w moim ulubionym barze będą transmitować mecz z cyklonami w tle. Będzie ciekawy wieczór!
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
no dobra, kurde, ale ty dzisiaj chyba wstałeś z lewej nogi, żeby nas wszystkich zaraz puścić na biedne sieroty — bo w tym twoim wątku to taka narracja jak z bajki braci Grimm, gdzie zły sędzia wsadza nas do worka i rzuca…
@Dyngus_Enjoyer no ba, facet jak cię słyszę to aż widzę ten pociąg do Szczecina i tego kibica co myślał, że to szpiedzy 😂ale serio, to nie jest tak, że my na wszystko patrzymy przez lupę — po prostu kiedy grasz z klasą, to auty same do ciebie lecą, bo przeciwnik nawet nie nadąża! Pamiętam jeszcze jak w Koszalinie mieliśmy 25 punktów straty w jednym secie, a sędziowie uznali 23 z nich, bo "zagroziłeś zdrowiu"… no serio, facet obok mnie złapał się za głowę i powiedział: "Dobrze, że nie grałem, bo bym dostał zawału od tych decyzji!" 🔴💪
I co, mistrzowie wyjdą z takich meczów? A my przecież nie gramy po to, żeby komuś się podobało — gramy, żeby wygrać, a reszta może sobie liczyć auty w notatniku albo myć ręce w kiblu, nie? Murem za chłopakami! 🔥