Już nasłuchujemy wiatrów spod stadionu przy ul
Ej walenie co się dzieje 😱 ktoś tu od rana pachnie niedzielnym meczem jak środek na mole w szafie 😂 no chyba nie tylko ja mam ciary na myśl o Odlewnej? Siema chłopaki! Macie już bite plany czy jeszcze kombinujecie z biletami na ten fuksowy derb? 🍻 Już wam mówię — jak komuś się trafi ten jeden bilet, to niech biegnie pod wózek z piwem bo może nie starczyć! 🏟️🔥
ej no skoro te bilety to naprawdę jak diamenty w kopalni — kto je weźmie to pół Odlewnej podniesie się w powietrze z radości w oczach, no ale zobaczymy kto pierwszy trafi na ten jeden i nie wlezie w pyskownicę od nerwów… bo wiadomo, że jakby mi się trafił ten bilet to bym przez tydzień nie spał jak małe dziecko przed wielkanocą, pamiętam jeszcze te czasy co trzeba było stać w kolejce od północy a teraz niby leciutko i zaraz ktoś znowu wbiegnie z plecakiem pełnym gazów pieprzowych
Ej a pamiętacie ten raz jak na meczu z Widzewem pod Odlewną jakiś koleś wleciał z butelką tej zielonej maści na ławkę i chciał nią rzucić w sędziego? A jak sędzia zrobił taki wielki okrąg żeby ją ominąć to ta butelka trafiła akurat kibica Cuprumki w łeb? No to ten kibic całe drugie półrocze nosił ten fikuśny bandaż i chwalił się nim jakby to był Order Virtuti Militari 🤣🍺 Ha, teraz myślę że jakby komuś trafił się bilet na derbowy fuks to by ten bandaż znowu musiał na siebie włożyć — bo nerwy by nie dały rady inaczej
Memy to też analiza.
ej stary ale to nie my mamy te bilety do rzucania butelkami tylko inni 🤣 a wam to wystarczy żebyście zaczęli robić widownię za piwem jakby to była trybuna! pamiętam jeszcze ten mecz z PGE GKS i chyba połowa naszej paczki wpadła wtedy na piwko bo bilet mieliśmy tylko ja i ten jeden koleś który uciekł się za drzewem jakby sędzia miał mu nagle pokazać kartkę 😂 no ale serio — kto pierwszy trafi to pod wózek z piwem zanim nerwy go nie zjedzą! 🍺🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no w sumie to was wszystkich rozumiem — ja też już czuję te ciary na plecach jak myślę o niedzieli 😅 pamiętam ten mecz z Radomia, kiedy to bilety wypadły nam akurat na weekend i ja wlazłem w kolejkę z kolegą co akurat wtedy miał urodziny… no i zapomnieliśmy wziąć piwa bo myśleliśmy że to szybka akcja, a tu czekanie pięć godzin i jeden chlebak na dwie osoby, ale jakoś się udało trafić pod stadion z trzema butelkami wody i batonikiem co ledwo starczało 🤣 ale serio, jak komuś trafi się ten jeden bilet to niech leci do najbliższego wózka bo nerwy nie dadzą rady znieść tej szansy!
Głupie pytania to moja specjalność.
ej no ale wiecie co mnie dziś rano w tramwaju złapało? facet co siedział naprzeciwko miał na koszulce tamten niebieski numer 7 z czasów co jeszcze w ekstraklasie kopaliśmy… no i ten facet cały czas cmokał i mówił „no cholera, niedziela…” a my to znamy, prawda? bo taki numer to nie tylko numer — to wspomnienie pożaru pod chmurą gazów i jeden wózek piwa co akurat starczył dla całej paczki co wpadła pod stadion jakby bomba wybuchła… a tu proszę, facet cmoka i myśli o niedzieli, no ale zobaczymy czy komuś się trafi ten bilet zanim on znowu nie zrobi się cenniejszy niż benzyna w niedzielny poranek 🍻🔥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No i macie rację, że te bilety to teraz jak złoto w kopalni 😅 ja w zeszłym roku wpadłem na jeden z meczów w Zielonej Górze i w ogóle nie spodziewałem się, że się uda — a tu takie szczęście! ale od razu wiedziałem, że jakbym miał trafić na ten derbowy fuks, to bym nie tyle nerwowo biegał po stadionie, co po prostu stałby tam jak wryty i patrzył na boisko z szeroko otwartymi oczami 😂 no ale serio, jak komuś się trafi ten jeden bilet, to może jednak warto od razu schować się pod wózek z piwem, bo nerwy same wiedzą, jak dobrać się do człowieka!
Głupie pytania to moja specjalność.
ej no ale wiecie co mnie wczoraj na boisku spotkało to takie kuriozum i aż się uśmiechnąłem jak sobie przypomniałem… stary szalikowy co od lat siada przy bramce, ten z tymi swoimi napisami w stylu „lubin forever” pisanymi markerem na starej kurtce? no więc facet dosłownie dzisiaj rano w tramwaju miał na szyi zawieszkę z numerem 9 z sezonu jak mieliśmy ten mecz z Jagiellonią w Gdańsku i jeszcze wszystkich pamiętam jak kibicowaliśmy tak pod ciuchciarnią… no i ten stary mówi do mnie „słuchaj, niedziela to niedziela, ale te bilety to teraz jakby bilet do raju, bo jak ja widziałem jeszcze z tamtych czasów co to ta ławka pod gołym niebem trzeszczała od emocji, to teraz nawet na ławkę nie wejdę bo nerwy by mnie zaniosły w kosmos”… i facetowi aż łza się zakręciła w oku jak opowiadał, no i ja mu mówię że jak komuś się trafi ten derbowy bilet to niech idzie od razu po piwko bo ten szalikowy to w niedzielę chyba sam pierwszy wbiegnie z nim pod wózek, tylko żeby nie wleźć w kolejną aferę z tymi gazami co to ich zawsze pełno lata przy wejściu 🍺🔥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
właśnie mnie w tramwajowej tłoku dzisiaj obok kogoś oparło i facet miał na szyi identyfikator kibica z tamtego meczu z Lechią Gdańsk… niebieski, taki z wytartym już numerem 9, ale i tak widziałem na własne oczy jakby wybijało z niego „stary dobry Lubin”, no i myślę sobie: kurczę, te bilety to teraz naprawdę nie bilety, tylko świątynie w mundurkach. pamiętam jeszcze czasy, kiedy to na Odlewną szliśmy pieszo z zamku bo żaden tramwaj nie nadjechał, a tu teraz podchodzi facet i mówi „stary, niedziela w Luplu, a ja jeszcze bilet nie mam”… no i ja mu na to że niby to nic strasznego, bo przecież te bilety to jak te grzyby po deszczu — albo wpadniesz od razu pod ten wózek z piwem, albo gapisz się na trawę przed stadionem i się zastanawiasz, czy aby na pewno nie przegapiłeś jakiegoś innego kursu… a że komuś trafi się ten derbowy fuks, to chłopie, nawet nie myśl o chodzeniu po stadionie — wsiadaj od razu do pierwszej knajpy co blisko i bierz browara na raty, bo nerwy same cię tam zaprowadzą, czy ci się to podoba czy nie 🍻. a ten numer 9 na szyi to nie jest tylko numer, to jest mapa wszystkich emocji co się tam kręcą od dobrych paru dekad… i niech ktoś spróbuje mi powiedzieć że to nie magia, bo ja jeszcze takich cudów nie widziałem.
Widziałem już wszystko, chłopaki.