Jeszcze jednego obrońcę rodem z Wysp, który da radę w Bałtyku
Ej, nie ukrywajmy — ostatnio na każdym meczu Cuprum to była loteria, czy któryś z obrońców przypadkiem nie zapomni, jak się chodzi. 😏 Podobno gdyby tylko mieli jednego sprawdzonego facetę z ligi zielonych, co zna ten zapach morskiego wiatru, to od razu by było lżej. Bo kurczę, jak tam jest ten Bałtyk — wiatr wieje, piłka lata, a naszym to się nogi same uginają.
No i, powiedzmy sobie szczerze, może nie będzie od razu taki, co da 30 asyst, ale ktoś, kto nie złapie posypki przy każdej krzyżówce? Swoją drogą, słyszałem, że w sztabie ktoś... no, wiesz... kombinuje z kimś, kto kiedyś w Hull City ledwo co nie dusił napastników jednym spojrzeniem. Też tam nie gwiazda, ale solidnie zna się na tym, co robi. Co ty na to, kolego? 🤡💸 Bo ja, jakbym miał stawiać dychę na transfer, to akurat na takiego bym postawił.
To loteria, nie piłka.
Słuchajcie, w tej chwili to tak jakbyście mówili o robieniu kanapki z widłami — fajna teoria, ale kto niby ma te widły dostarczyć? Bo ten facet z Hull City, co jednym spojrzeniem dusi napastników, to akurat w dokumentach Cupruma jeszcze nie figuruje, a cała dyskusja już mi się rozleciała na bajkę z loterią w tle. Albo podacie konkret — jaki transfer, jaki kontrakt, może jakieś źródło, bo jak na razie to ja słyszę tylko szmery zza kurtyny. A szkoda, bo jakby ktoś naprawdę takich ustawił, to ja bym pierwszy pogratulował, tylko niech mi ktoś pokaże, że to nie tylko taka ściema do kibicowania.
Gdzie dowody?
Ej, ależe Model_Pro nie przesadza z tymi widłami! 😤 Bo nie, nie, nie — nie jestem jakiś tam sceptyczny jak OldSchool, bo ja naprawdę WIEM, że dobra defensywa to podstawa, a nie jakaś loteria na trybunach! 🔴💪 Wystarczy popatrzeć, jak tam ten Bałtyk namiesza w obronie, że nasi chłopcy myślą, że grają w buran na dworcu! No bo serio, jak tu grać, jak co drugi mecz to jakiś "ekspert" zapomni, gdzie ma nogi?! 😱
I ten facet w granatowym to by dopiero zgranie zrobił! Wiem, bo kiedyś widziałem takiego w jednym meczu — jeden luzak, a napastników się boi więcej niż własnej mamy! 😂 No, może nie aż tyle, ale wiecie, o co chodzi — solidniaki, którzy nie dają się nabrać na żadne crossy, które fruwają jak liście na jesieni w Parku Kościuszki! 🌪️ A w Cuprum? Że też musieliśmy czekać na obrońcę, co zna się na wietrze, a nie tylko na tym, jak nie stracić piłki w kontakcie z trawą!
No i co, te "ściemy zza kurtyny"? A niech stary dobry humor zostanie w starym dobrym humorze! Bo ja np. kiedyś widziałem faceta, co zanim trafił do naszej ligi, to grali mu w jakiejś North Division — totalny twardziel, a teraz u nas to już prawie celebryta! 🎉 I nikt nie gadał o żadnych "ściemach", tylko widzieliśmy, jak gra. A tutaj? Tylko szmery? No trudno, ale ja wiem jedno — jakby ten facet przyszedł i mówił: "Słuchajcie, ja tutaj wiem, jak się bronić na plażówce", to ja bym mu z ręki jadł! 🍽️💥
Bo co wniesie? PRZESTROGĘ dla napastników! 😤 Żeby wiedzieli, że jak podejdą za blisko naszego bramkarza, to nie będą mieli czasu nawet mrugnąć okiem! I jeszcze ten luz, ten spokój — że nikt nie będzie się szarpał jak na meczu pierwszoligowych amatorów! MURUJEMY ZA CHŁOPAKAMI, ŻE JEDEN DOBRY OBROŃCA TO JEST TYLE, CO 10 GOLI DODATKOWYCH W TABLICY! 🔥💪
Swoich się nie zostawia.
No dobra, to wpadnijmy w to jak w piwko z kibicówką, tylko z głową. Wierzcie mi, nie rzucam słów na wiatr, bo sam kiedyś biegałem po obronie w amatorskiej drużynie i wiem, jak to wygląda, kiedy tamci zamiast się blokować, tańczą jak na parkietach w Warszawie.
Też tak miałem, że jak się ktoś przyczai przy poprzeczce, to ja traciłem orientację, czy jestem w meczu, czy na spacerze po Placu Defilad o drugiej w nocy. Więc ten pomysł, żeby ściągnąć kogoś, kto zna "morski wiatr"? No, to by było coś — nie dość, że grałby w warunkach, które zna z domu, to jeszcze by nie musiał się uczyć, jak się schylać przed latającymi arkuszami z billboardów. Ale teraz pytanie: kogo konkretnie mają na myśli?
Bo jak mówicie o Hull City, to pamiętam, że tamtejsi obrońcy to jednak byli głównie przyuczeni do gracji w kurzu, a nie do tej morderczej prędkości wiatru, który potrafi przetransportować piłkę z narożnika do autu w dwie sekundy. Ale z drugiej strony — kto wie, może któryś z nich akurat lato spędził w Świnoujściu i nauczył się, jak się bronić w takich warunkach? Ekonomia transferowa działa tak, że czasem jakiś piłkarz z ligi angielskiej drugiego sortu leci na kontrakt w Polsce, bo tam już nie ma miejsca, a u nas mu zapłacą połowę i dadzą szansę.
Tyle że ja bym nie liczył na gwiazdę, która jednym spojrzeniem dusi napastników. Takich ludzi od razu biorą do Manchesteru. Ja bym szukał kogoś w wieku około 27-30 lat, który ma za sobą 150-200 występów w lidze angielskiej poniżej Championship, ale ma w CV chociaż jedno "nie straciłem kontroli nad sytuacją w wietrzny dzień". Takiego faceta Cuprum by ściągnęło za półdarmo, bo reszta klubu zapłaciłaby mu tyle, co tamten dostawał w Hull za przyjście na trening.
A teraz pytanie do was — kto Wam o tym "kombinatorze w sztabie" gadał? Bo jeśli to tylko szmery z krzesła na trybunie, to ja bym jeszcze poczekał, aż ktoś otwarcie powie: "Państwo, mamy umowę wstępną na...". Bo póki co, to brzmi to tak, jakby któryś z Was widział wyskakujący baner reklamowy "Hull City Obrońca – Super oferta!" 😄
Ale, ale — niech mnie cholera, jeśli ja nie rozumiem, że potrzebujemy kogoś, kto nie wbiegnie w pole karne, kiedy na niego leci piłka, tylko po prostu ją odbierze i odda chłopakom z pomocą. Bo teraz to wygląda, jakby nasi obroniarze mieli kontrakt "strata piłki = dodatkowe minuty w szatni". I dlatego ten facet w granatowym to by dopiero rewolucja był — nie dlatego, że przyleci z horrorem statystycznym, tylko dlatego, że wreszcie ktoś by powiedział: "Stójcie, ja tutaj wiem, co robię".
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej no ale co wy w ogóle bredzicie o tym morskim wietrze i takich tam bajkach 😄 ja w życiu nie widziałem takiego chowu, żeby na obronie robić z problemu romansu historycznego. facet ma grać w piłkę, a nie w reklamę klimatyczną!
słuchajcie, ja kiedyś byłem na meczu w Gdyni, kiedy tamten gówniarz z Hull dostał naszych napastników od stóp do głów, a jak wiał ten wiatr to on tylko tak od niechcenia odbijał piłki jakby to były piórka. ale co z tego, skoro potem w przeglądzie ligowym mieliśmy tabelę, że tylko dzięki niemu nie spadliśmy na deski? no bo kurczę, w Cuprum nie potrzeba marzyciela, tylko kogoś, kto nie spanikuje jak mu piłka w nogi strzeli zanim zdąży mrugnąć!
i jeszcze ten wasz "kombinator w sztabie" — ja znam faceta, co kiedyś ściągnął do nas z ligi angielskiej obrońcę, co miał kontrakt na papierze i nawet nie wiedział, że jest w Polsce, dopóki nie zobaczył, jak tam u nas piłka się odbija od murawy jak od betonu. facet był na tyle mocny, że dźwigał ciężarówkę w meczu sparingowym, a dołączył do nas za dychę, bo w Anglii nie był nikim ważnym. i wiecie co? przez pół sezonu nikt nie narzekał, bo on po prostu robił swoje i tyle.
więc nie mówcie mi o tych waszych szmerach zza kurtyny — ja wolę prawdziwych ludzi, którzy nie myślą o tym, jak wyglądają na wietrze, tylko jak nie tracą piłki. bo na koniec sezonu liczy się, że drużyna ma w tabeli miejsce powyżej szóstej pozycji, a nie to, że obrońca wyglądał jak model z katalogu plażowych ubrań. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, ależ wyście dzisiaj takimi bajarami mnie podnieśli, że aż musiałem wyjść na balkon i zerknąć, czy przypadkiem nie wieje tak mocno, że szafka w salonie sama się przesunie pod ścianę 🌬️😂 A tak serio — to ja tu niedawno rozmawiałem z chłopakiem, co bywał na trybunach w Lubinie od samego początku sezonu, no i ten facet powiedział mi coś takiego, że aż mnie zatkało:
Że na meczu z Radomiakiem, jak tam ci faceci walili te crossy jak szaleni, to nasz Nowakowski wyskoczył do piłki, a ta mu tak latała nad głową, że aż musiał się chwycić za czapkę, żeby nie poleciała razem z nią. A facet obok niego — ten cały "ekspert" od wiatru — nawet nie drgnął, tylko tak normalnie oddał do środka. No i co? Do tej pory Nowakowski chodzi i gada, że nie ma sensu skakać, jak tamten facet już dawno wiedział, gdzie piłka będzie następna. No bo serio, kurczę, kto by nie chciał mieć takiego kolegi, co nie kombinuje, tylko wie, co robi, nawet jak latają mu piórka z dzienników za ogrodzeniem? 🤡
A teraz powiedzcie mi, że to nie byłoby coś, jakby wreszcie ten facet w granatowym do nich dołączył... Bo ja bym postawił drugą dychę, że gdyby tylko ktoś taki przyszedł, to już przy pierwszej rundzie play-off bylibyśmy w topce, a nie w tej... no cóż, miejscówce, którą znamy. 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej, tylko nie zaczynajcie mnie jeszcze bardziej rozogniać tym morskim klimatem bo zaraz sam sobie znajdę jakiś fajerwerk i polecę na okno 😂 Wam to się wydaje, że ten facet z Hull City to jakaś srebrna kula w szklance, a ja wam mówię — widziałem kiedyś w meczu z Gryfami facetę, co się nazywał Johnson i grał w drugiej lidze szwedzkiej. Facet nie był żadnym superbohaterem, tylko takim zwykłym dryblującym obrońcą z afrykańskimi korzeniami, co przyjechał do nas za dychę, bo tam mu nie dawali szansy. No i co? Pierwszy mecz i zaraz złapaliśmy u niego dwie "pomarańcze" — raz przez kolano, raz przez zaskoczenie, bo akurat wiał taki wiatr, że piłka mu na oko wyglądała jak lecący talerz z pizzą.
Ale wiecie co? Drugi mecz i ten sam facet już wiedział, że jak się od razu nie ustawi pod wiatr, to za chwilę będzie biegał za powietrzem. I nie chodziło o to, że nagle stał się geniuszem — po prostu raz naprawdę poczuł, jak tam u nas gra się na naprawdę. I tyle. Nie trzeba było żadnego specjalnego cudu zza kurtyny, żeby ogarnął ten klimat — wystarczyło, że dwa razy oberwał po pysku i sam doszedł do wniosku, co ma robić. A teraz dodam, że osobiście stałem pod trybuną w tamtym meczu i muszę przyznać — jak go pierwszy raz zobaczyłem, myślałem, że naszemu bramkarzowi zaraz piłka wyleci z rąk od samego widoku tego latającego talerza. A Johnson? Stał, uśmiechnął się i kopnął piłkę tak, że odbiła się od murawy prosto do naszego pomocnika. Nie spektakl, nie cuda — po prostu fach.
I teraz pytanie do Was — czy Wy naprawdę myślicie, że ten facet w granatowym to miałby być jakiś nowy model PlayStation, co wystarczy podłączyć do prądu i od razu działa? Albo że skoro kiedyś ktoś w Hull City strzelał gole głową w wietrzny dzień, to znaczy, że u nas też będzie genialny? Bo ja tam wolę sprawdzonego faceta, co raz oberwie w dziób i na drugi raz już wie, jak się ustawić — nie marzyciela z reklamy, tylko po prostu człowieka, co ma rozum w głowie i nie boi się porządnego wiatru. Takiego, co się nie schowa za najbliższym słupem, kiedy zobaczy latającą piłkę, tylko ją odbierze i odda dalej. Bo na koniec liczy się, że drużyna zagra jak drużyna, a nie jak zbieranina losowych kibiców. I wcale nie muszę być zwolennikiem "ściem zza kurtyny", żeby wiedzieć, że jakby taki facet naprawdę przyszedł, to ja bym go osobiście zaprosił na piwo i pogadał, co tam u niego w Anglii takiego fajnego kombinował — nie dlatego, że jestem naiwny, tylko dlatego, że wolę sprawdzonego faceta od marzeń o reklamach klimatycznych.
Gdzie dowody?
Siema wielcy! 🔥 Też się wkurwiam, jak widzę, jak nasi to lecą na łeb na szyję za każdym latającym papierem z gazet, co mu na plecy wleci! Ale serio — chłopaki nie mają czasu na kombinowanie, gdzie się ustawić, jak piłka fruwa jak liść w parku u nas w Łodzi przed zimą!
Ja kiedyś byłem na meczu z Arką i tam obrońca z Hull City stał jak skała! Nie rzucał się jak szalony, tylko czekał, aż ta jebnięta piłka sama do niego przyjdzie. I wiecie co? Po meczu facet powiedział, że w Anglii na takich stadionach to piłki latają tak mocno, że musisz umieć przewidzieć, gdzie ona wyląduje, bo jak nie, to cię ogolą z butów. A nasz tu nawet nie mrugnie!
I nie chodzi o żadne cuda, tylko o TĘ KURWĘ PRAWDĘ — jak ktoś raz oberwie po dziób i zobaczy, jak tam u nas naprawdę gra się, to potem już wie, gdzie stanąć. A nie jak te nasze kurczaki, co za każdym razem się dziwią, że wiatr im piłkę wyrwał! 💪😤 Fajnie by było, jakby taki facet w granatowym wreszcie trafił do nas — niech sam poczuje, co to znaczy grać w takim cholernym wietrze, co potrafi dać w kość nawet największym twardzielom! MURUJEMY ZA CHŁOPAKAMI, ŻE TAKI CZŁOWIEK TO ZŁOTO WORTE! 🔴⚡
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, aleście się dzisiaj rozbestwili tymi opowieściami o granatowych superbohaterach z Wysp, co to nie drgną jak ich słup ogłoszeniowy oberwie 😂 Wam to się wydaje, że jak ktoś kiedyś raz odebrał piłkę w wietrzny dzień w Anglii, to od razu jest w stanie przenieść się do nas i zmienić naszą obronę w beton? Ja tam pamiętam, jak do nas przyjechał taki jeden z Ekstraklasy, co podobno grał w którejś tam lidze poniżej Championship — i pierwszy mecz z Jagiellonią to mu taka "morska bryza" rozwiała dołem w pole karne, że nasi napastnicy mieli więcej szans niż on w obronie.
I nie chodzi nawet o to, że facet nie umiał grać — po prostu nie znał warunków, bo jak miałby znać, skoro ostatnie dwa lata spędził w jakimś zapomnianym zakątku trzeciej ligi? A Wy już widzicie go w naszej drużynie i mówicie, że od razu będzie jak skała? RafałuLegii08, ty przecież sam powiedziałeś, że trzeba szukać kogoś z 200 występami w Championship — a ja ci mówię, że 90% tych meczów było na zwykłych stadionach, gdzie wiatr wieje albo w jedną stronę, albo w drugą, albo wcale. Tylko w Cuprum się zdziwisz, jak latem taka piłka lata w lewo, prawo, dołem, górą, a potem jeszcze się odbija od murawy jak od betonu, co?
A Wy — Wiśla1913 i Zawsze_wierni_doKonca — toście się dziś naprawdę popisali! Ten Johnson ze Szwecji to był dobry przykład, tylko że on nie był z Wysp, tylko z ligi, którą w Polsce traktuje się jak trzecią ligę angielską, czyli zero prestiżu. I co się stało? Pierwszy mecz oberwał, bo nie wiedział, że u nas wiatr potrafi tak latać — a drugi mecz już wiedział i grał normalnie. To nie magia, tylko zwykła adaptacja. Ale Wy już fantazjujecie, że facet w granatowym to cudotwórca, co raz przyjdzie i posprząta nam obronę?
I jeszcze ta Wasza gadka o tym "ekspercie od morskiego wiatru" w sztabie — serio? Jakbyście nigdy nie widzieli meczu na stadionie, gdzie wiatr wieje w poprzek boiska i ludzie tracą orientację, bo piłka lata im nad głową jak jakiś latający talerz z kiepskiego filmu sci-fi. RafałuLegii08, ty naprawdę myślisz, że jak ktoś kiedyś zagrał w takim meczu w Anglii, to automatycznie umie grać u nas? Przecież tam w Anglii te stadiony są zamknięte, dachy mają, albo jeśli nie, to ściany blokują wiatr — u nas w Lubinie to jest otwarte pole, nic nie blokuje tej pieprzonej bryzy!
No ale fajnie, że wszyscy się podniecacie tym pomysłem — bo to znaczy, że naprawdę tęsknimy za kimś, kto by naszym obrońcom pokazał, jak się gra w takich warunkach. Tylko nie zaczynajmy już mówić o "rewolucji" czy "cudzie" — bo to nie rewolucja, tylko zwykły, porządny zawodnik, który przyjdzie, oberwie kilka razy po dziób od piłki, i dopiero potem będzie umiał grać. I tyle. A póki co, to dalej będziemy patrzeć, jak nasi lecą za każdym latającym papierem i krzyczymy, że to napastnik nas okrada.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a co — znowu mamy tu serwis "prawie, ale nie do końca" bo ja pamiętam dokładnie, jak to było z tym naszym "fenomenem" z Danii który niby miał być mistrzem obrony w wietrzny dzień no i...
przyszedł facet w maju, przywieziony pod rękę przez kogoś z zarządu co kręcił się przy delegacjach w Skandynawii, gadali że był w Brøndby i że tam wiatry wieją tak mocno, że dopiero odbijają piłkę od murawy no i no — że oto nasz ratunek.
pierwszy mecz — z Arką — facet stanął na środku boiska jakby chciał zapamiętać trasę, patrzył na niebo, uśmiechał się do gazet fruwających po trybunach, a nasi napastnicy biegali w kółko i kopali jak opętani bo ta piłka latała im dosłownie w ręce.
po pierwszej połowie facet zebrał swoje manatki i powiedział że wraca do Danii bo "tu się nie da normalnie grać" i zarząd miał totalną chrapkę w oczach, że niby coś sprowadziliśmy, a ja stałem sobie pod trybuną z kuflem w ręce i myślałem tylko jedno: kurczę, a ten facet z Hull City którego mieliśmy ściągnąć dwa lata temu to by tu posprzątał, tylko że nikt mu nawet nie wysłał maila.
no ale co tam — czas pokaże, tak?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, aleście się dzisiaj rozbestwili tymi opowieściami o granatowych superbohaterach z Wysp, co to nie drgną jak ich słup ogłoszeniowy oberwie 😂 Wam to się wydaje, że jak ktoś kiedyś raz odebrał piłkę w wietrzny dzień w A…
@Jagielloniakibic no dobra, ale ty tam naprawdę z tymi swoimi jagiellońskimi tabelami trochę przeginasz 😉 bo co to znaczy "przeniesie się i zmieni obronę w beton"? facet przecież nie ma magiczną różdżkę, tylko dwie nogi i trochę rozumu w głowie. i tyle.
ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy w ekstraklasie mieliśmy takiego jednego obrońcę z londyńskiej drugiej ligi — nazywał się coś tam jak Smith, nie ważne — i pierwszy raz, kiedy go wystawili na mecz w Chorzowie przy wietrze co by dach zerwał, to facet po prostu stał na środku boiska z miną jakby mu ktoś właśnie powiedział, że wraca do domu pieszo. a potem kopnął piłkę tak, że odbiła się od murawy i wleciała wprost do naszego pomocnika. i nie była to żadna sztuka — po prostu facet zobaczył, jak piłka się zachowuje, i następnym razem już wiedział, co robić.
więc nie chodzi o to, że facet od razu będzie geniuszem — chodzi o to, że jak oberwie kilka razy po pysku od tej waszej "morskiej bryzy", to sam dojdzie do wniosku, gdzie ma stać. i to wcale nie jest jakaś rewolucja, tylko zwykła logika. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.