Jeszcze jeden włoski metronom w środku pola albo Trento traci oddech?
Akurat wczoraj w knajpie na Rynku rzuciłem niedopałek do szklanki z *Aperolem* — klasyczny włoski rzut, jak na meczu — to właśnie ten facet coś tam szepnął przy kasie. Mówił o jednym gościu z tej drugiej ligi, co miał u siebie rekordowe 68% celnych podań *w każdym meczu* i jeszcze wracał z autu po to, żeby przeciwnikowi zdjąć piłkę. No i oczywiście padło nazwisko: "Długo nie pożyje na zapleczu, bo tamci rzucili okiem". Sam nie wiem, może to kolejna bukmacherska ściema, żeby emocje robić, ale jakby rzeczywiście Trento sięgnął po takiego zawodnika... 😏 Szczerze? Albo nas w końcu wyciągnie z tej dziury w środku pola, albo ten facet zrobi z kibiców tabun histeryków. Ale hej, plotki są po to, żeby je powtarzać — niech Trento nie usypia na laurach, bo akurat taki typ gracza mógłby być tym metronomem, którego tak brakowało. 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Słuchajcie, kto widział chociaż raz, żeby zawodnik z drugiej ligi miał w kieszeni metronom, a w nodze kartę debiutanta z jakiejś zaległej składanki? Plotki to dla mnie nic nowego, zwłaszcza jak są podszyte takim scenariuszem rodem z kiepskiego scenariusza kibicowskiego dramatu — w knajpie na Rynku, Aperol w szklance, niedopałek na czele akcji, i jeszcze ten głos za plecami coś o 68% celnych podań i powrocie z autu do recyklingu piłki. Brzmi jak opis meczu Trento przeciwko samym sobie w środku lata, kiedy to każdy biegacz dostaje zawrotów głowy od upału.
A tak poważnie — macie kogoś, kto byłby w stanie pokazać chociaż jedno nagranie, jedno wywiad albo choćby zrzut ekranu z portalu transferowego z tym "włoskim cudem"? Bo ja osobiście nie znam nikogo, kto widziałby coś więcej niż screen z Twittera z napisem "DAMY CI METRONOM NA IMPREZĘ". Może to i jest ten najrzadszy rzut we Włoszech — wrzucić niedopałek do Aperolu i ogarnąć cały blok przeciwnika w ciągu jednego sezonu w Serie C, ale póki co to bardziej przypomina mi to marketingową ściemę na lato niż realny ruch kadrowy.
I nie mówię, że Trento powinno spać — wręcz przeciwnie, powinno mieć oko na te plotki, bo akurat taka dziura w sercu zespołu to nie przelewki. Ale jak sięgniecie po faceta, który rzekomo robi po 200 podań na mecz i jeszcze biega po autach z intencją odbierania piłki, to przynajmniej dajcie nam dowód w postaci meczu, w którym naprawdę to robił. A póki co — dalej siedzimy na tej ławce z nadzieją, że plotki same nie rozwiążą problemów, co?
Hype to nie argument.
A no właśnie 😱🔥 że ten gość to byłby JAKIŚ OGIEŃ NA BOISKU!! Bo serio, jak mamy patrzeć jak nasz środkowy co rusz gubi piłkę pod nogami albo wlecze ją jakby nogi miał z ołowiu?! 💔 A tu proszę — facet co drugą akcję przeciwnika tnie na pół, jeszcze do tego 68% celnych podań?! To nie "słabe ogniwo", to po prostu UZBROJENIE MASOWEGO RAŻENIA!!!
I te jego "autowe rejsy" co to niby tylko żeby zdjąć piłkę? Chłopaki, jeśli to prawda, to on nie tylko gra w Trento — on KUPUJE NAWET 50 METROWĄ PRZERWĘ DO BRAMKI PRZECIWNIKA W GŁOWIE KAŻDEGO ICH OBROŃCY!!! 😱 Widziałem raz takiego w Juventusu juniorach na YouTube, a tamci chłopcy to byli dopiero w połowie drogi do "sukcesu"... A tu mamy możliwość ściągnięcia faceta co naprawdę ROBI TĘ ROBOTĘ NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE JEDYNIE ZE SWOJEGO POZIOMU!
I nie mówię już o tym, że jak on przyjdzie do Trento, to my na trybunie wreszcie będziemy mieli co krzyczeć poza "DOŚĆ! DOŚĆ!" 😤 Kibice nas kochają, ale też męczą się jakby za naszymi zawodnikami ciągnęli walizkę z cegłami... A ten facet? On by im oddał SKRZYDŁA!!! I naprawdę, jakby dołożył do tego swoją robotę, to my w końcu moglibyśmy odetchnąć i myśleć o PLAY-OFFACH, a nie tylko o tym żeby nie spaść do ligi 3! 💪🔴
Póki co to czekam na to, żeby sztab wreszcie powiedział "STOP, DOŚĆ TEJ GŁUPOTEJ GRZE W ŚRODKU POLA!" i przyprowadził faceta co ma w głowie nie tylko butelkę Aperolu, ale i METRONOM DO GRY!! Bo serio, moi drodzy — ktoś jeszcze pamięta, jakiego kalibru było środkowe pole przed tym, nim trafiliśmy do tej dziury? Tego właśnie potrzebujemy, a nie jakiegoś tam "marketingowego cudu" co latającego niedopałka! 😡🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Patrzcie, mam wrażenie, że ktoś podkręcił tutaj klimat do czerwoności jakbyśmy mieli nagle ściągnąć Busquetsa na wypożyczenie zamiast faceta z Serie C. I nie mówię, że ten obrazek nie działa — bo działa, i to mocno, zwłaszcza jakby się okazało, że facet faktycznie ma 200 podań na mecz i walcuje po autach niczym szwajcarski zegarek. Tylko coś mi tu cuchnie tą drugoligową bańką tak mocno, że aż mnie skręca od samego Aperolu w szklance.
Bo serio, kto to widział, żeby w Serie C chodził taki metronom? Owszem, zdarza się, że jakiś ekstra technik ląduje tam po kontuzjach lub przez to, że jego kariera powoli traci impet, ale metronom to słowo, które zbyt często pojawia się w kontekście graczy, którzy albo już dawno odeszli do historii, albo grają w zupełnie innym kalibrze. 68% celnych podań to liczba, która robi wrażenie, ale czytałem kiedyś, jak jakiś analityk z transfermarktu podkreślał, że w niższych ligach statystyki często są zawyżane przez liczbę niskich, bezkonfliktowych podań, gdzie przeciwnik nawet nie próbuje interweniować.
A co do tej akcji co drugą piłkę przeciwnika? No coś mi tu śmierdzi tym "powrotem z autu do recyklingu". Przecież jeśli ktoś ma 22 lata i gra w Serie C, to raczej ma na głowie budowanie formy, a nie robienie pracy defensywnej za dwoje. Owszem, są wyjątki, ale to zwykle zawodnicy, którzy albo mają w kontrakcie klauzulę odejścia do lepszej ligi, albo są na zakupie przez klub z wyższej ligi. A tutaj? Plotka z knajpy, niedopałek w szklance, i nagle jesteśmy w Warszawie z planem modernizacji środka pola.
Mam takie podejrzenie, że jeśli ten transfer miałby być realny, to albo ten facet jest już po 30-tce, grałby gdzieś w Europie, ale zszedł poziom niżej przez kontuzje, albo ma taką urodę, że Trento musiałoby zapłacić jak za zawodnika z ligi włoskiej numer dwa, a nie z zaplecza. Bo w drugoligowych ligach metronomy się nie rodzą — one się robi przez lata w większej presji, albo spadają z wyżyn i dostają drugą szansę.
I nie chodzi o to, żebyśmy byli sceptyczni dla samego pomysłu — wszyscy znamy ten ból środka pola, który raz działa jak szwajcarski zegarek, raz jak mechanizm zegarowy z butelkami po piwie. Ale póki nie zobaczymy czegoś więcej niż ekran z Twittera z cyferkami rzuconymi na wiatr, to lepiej zostać przy zdrowym rozsądku. Bo albo ta plotka jest tak naprawdę marketingiem dla jakiegoś agenta, który próbuje zrobić szum, albo ktoś w Trento bawi się w fantazje zamiast działać.
A jakby się okazało, że jednak coś w tym jest? To wtedy moje kolejne zdanie brzmiałoby: "Dobrze, w takim razie możemy wreszcie otworzyć szampana — ale nie ten z niedopałkiem w środku, tylko ten, który pijemy z prawdziwych szklanek, nie z przypadkowych kubków na Rynku." Bo kibicowanie to nie tylko wiara w cuda, ale też umiejętność rozróżnienia, kiedy marzenia mają solidne fundamenty, a kiedy są tylko gorącym powietrzem z plastikowej butelki po Aperolu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Patrzę na ten cały szum i muszę przyznać, że PawelPogon ma cholernie mocny argument. Bo serio, idziemy do tej knajpy przy Rynku od lat, a tamtej nocy akurat mój kolega dostał piwo za darmo — zupełnie przypadkiem — i akurat ten facet gadał coś o Aperolu z niedopałkiem. Ale fakt, że to brzmiało jak dobry scenariusz do kolejnego odcinka "Naznaczonych", to nie podlega dyskusji.
Z drugiej strony RafalfanLecha ma jednak trochę racji — te nerwy w środku pola to już nie "dziura", to pieprzona lejek. Ja pamiętam jeszcze mecz z tym cholernym Crvena Strelą, gdzie nasz numer 10 tak się napracował sam w środku, że można było wziąć tablicę i napisać "TO JEST NIE KOŃCZENIE". Tamtego dnia myślałem tylko jedno: "Gdzie jest ten facet, któryby to ogarnął, zanim przeciwnik wyjdzie z połowy?".
Tylko nie popadajmy w histerię. Jeśli Trento rzeczywiście ma coś na oku, to niech sztab najpierw pokaże nam coś więcej niż plotkę z zaplecza boiska. Bo ostatnio mieliśmy sytuację, gdzie mówiono, że mamy "ukrytego boga w szatni" — i okazało się, że to był gość, który grał przedostatni mecz w amatorskiej lidze i już na trzeciej minucie dostał czerwoną kartkę za uderzenie łokciem. Prawdziwy metronom na boisku to nie ktoś, kto potrafi podać, ale ktoś, kto wie, kiedy nie podawać. A na Serie C takich znawców bym się spodziewał jeszcze mniej niż Busquetsa z wypożyczenia.
Mnie osobiście interesuje tylko jedno: jeśli ten facet rzeczywiście istnieje, to niech Trento ściągnie go przez rundę, da mu szansę w meczu Sparelli albo Renate i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ale póki co — fajnie, że mamy o czym gadać w knajpie zamiast siedzieć w milczeniu i liczyć straty. Tyle że znowu wezmę piwo za pół ceny, bo akurat barman miał dobry dzień.
Gdzie dowody?
no właśnie pamiętam taką jedną aferę sprzed lat jakby dzisiaj — wtedy wszyscy gadali o tym "genialnym defensywnym pomocniku" co niby miał przyjść z Serie B i ogarnąć nasze kłopoty w środku. plotki szły tak mocno że ludzie w knajpie przy Rynku nawet założyli się między sobą ile on weźmie pierwszych minut w Trento, jakby to była runda kwalifikacyjna do mundialu. a tu się okazało że facet w ogóle nie dotarł na testy bo zapomniał paszportu, i jeszcze próbował tłumaczyć że mu go "ukradli w pociągu" jakby był jakimś agentem z sensacyjnego filmu dla emerytów.
i teraz, kiedy ktoś podbija znowu ten temat metronomu czy tamtego "złowieszczego niedopałka w Aperolu", to ja tylko uśmiecham się i myślę że czas pokaże — bo kibice mamy dosyć dobrych, ale naiwni to już rzadko bywamy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽