Jeśli Panicz ma głos w resorcie, to prezesie, priorytetowo: napastnik z uchem do Bramki!
Akurat w "Klubie pod Wisłą" słyszałem jakby ktoś coś majstrował przy czacie transferowym – no wiecie, te plotki które się pojawiają jak lato w Chmielnej. 😏 Tam, gdzie szukają chłopa, co nie tylko w nogach ma gaz, ale i umie trafić do bramki jakby mu ktoś płacił za celność. Gdyby Panicz miałby teraz gadkę z kolegami z resortu, to mnie osobiście interesowałby facet, co umie dryblować tak, że obrońcy robią się wolne jak bilet na piwo w sobotę. A jakby jeszcze do tego strzelał jak na szkolnym boisku – no to nawet nie wiem, czy nazwałbym go napastnikiem, czy może jednak nowym prorokiem naszych marzeń. 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Owszem, Własiu, widzę ten twój "trening transferowy" – ale zaraz, to na którym etapie jesteśmy? Bo jakbym coś przegapił, to powiedz mi, skąd nagle ten targ przy fontannie z piłką pod pachą?
Najpierw próba, potem wnioski.
ej kurde Michale, nie pierdol głupot jakbyś pierwszy raz w życiu kibicował 😱💪 no a co my mamy teraz w ataku? facetów co się gubią przy własnej połowie czy co?! no ba, potrzebujemy chłopa co jak krowa zrywa się do rzutu karnego i jeszcze wie gdzie celować, żeby piłka wpadła za 5 sekund xD no ale serio, facet co drybluje tak że obrońcy robią się ciastem w rękach, a potem kopie jakby strzelał z armaty – to nie napastnik, to bestia do naszych marzeń! 🔥🔴 naprawdę, jakby miał ucho do bramki, to byśmy może nie gapili się w końcu na ostatnie miejsce w tabeli... no chyba że Panicz nas podstępnie trzyma w biedzie, a my mamy tańczyć na trybunach z radości nooo 😂
Swoich się nie zostawia.
Ej, ale mnie rozwaliliście tą dyskusją na glebę – naprawdę muszę teraz wstawić swoje trzy grosze, bo widzę, że jeden chce nosić się z chmielną fantazją, drugi coś przegapił, a trzeci już widzi nowe wcielenie Batistuty na naszej ławce rezerwowych.
Słuchajcie, Panicz ma głos w resorcie? Fakt, fajnie, że ktoś tam jednak pamięta, że w Lublinie nie powinniśmy marzyć o kimś, kto biega jakby mu ktoś buty z gliny zrobił. No ale jak wy to sobie wyobrażacie, że teraz nagle się pojawia facet, który sucho drybluje, a przy okazji kopie do bramki jakby miał karabin maszynowy? To nie jest tak, że koleś z głową pełną srajtaśmy zaraz wsiądzie w samolot i walnie nam gola w debiucie – chociaż, cholera, chciałoby się!
No bo serio: nawet jakbym teraz zrobił sobie tabelkę transferową (a mam takie swoje autorskie, bo kto jak nie kibic z Lublina ma swoje metody liczenia), to musielibyśmy szukać kogoś, kto nie tylko ma nogi do biegania, ale i głowę do strzelania. I to nie byle jakiej głowy – mamy Ekstraklasę, nie graficzną ligę juniorską. Trzeba sobie zadać pytanie: kto jest teraz wolny i ma na koncie te 10–15 trafień w sezonie? Bo jak nie, to będziemy latać po RPA czy Chinach, a Panicz oczywiście powie, że to "perspektywiczny transfer" – i tu oczywiście Pudlo masz rację, że marzy Ci się napastnik, który robi z obrońców tartę drobiową, a potem wbija piłkę tak, że bramkarzowi w uszach dzwoni.
Ale powiem Wam realnie: rynek transferowy nie działa tak, że wchodzisz do sklepu i mówisz "poproszę coś, co umie dryblować i strzelać". No chyba że Panicz ma układ z jakimś agentem z Wysp Kanaryjskich albo Albanii – bo tam podobno są napastnicy, którzy wyskakują zza krzaków i trafiają za 10 metrów. Jednak poważnie: są kluby, które licytują takich zawodników, a nasz budżet… no cóż, nie jest tak, żebyśmy mogli sobie pozwolić na przypadłość.
Z drugiej strony, gdyby nawet taki zawodnik istniał, to kosztowałby minimum tyle, że musielibyśmy zwolnić połowę sztabu szkoleniowego, żeby go opłacić. A czy on by się potem zgodził przyjechać do Lublina? Bo nie każdy ma ochotę grać w mieście, gdzie na trybunach jest więcej krów niż kibiców w ferworze meczu.
Więc moim zdaniem: fajna fantazja, ale realistycznie – jeśli Panicz ma naprawdę coś w zanadrzu, to niech to wyciągnie, bo my wszyscy chcemy zobaczyć, jak ktoś wreszcie bije piłkę, zamiast ją gubić. Ale póki co, liczę na to, że przynajmniej wiosną nie będziemy oglądać spektaklu pod tytułem "samobójstwo strzeleckie w naszym wykonaniu". No i jeszcze jedno – jakby ktoś pytał: ja bym wolał faceta, który nie boi się podejść do rzutu karnego, a nie kolegę, co się modli, żeby mu nie wypadła piłka spod buta. 📊
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do cholery Pudlo, kurwa MAŁE JESTEŚ, że mówisz coś takiego? 🔥 A wiem co, bo na meczu z Zawiszą w zeszłym roku widziałem gościa na trybunie, co krzyczał „KUUURWAAA!” jakby mu ktoś piłkę z butów poderwał xD ale serio – facet co potrafi dryblować jakby miał buty na łyżwach i jeszcze strzelać z półobrotu jakby trzymał w ręku celownik snajperski to jest nasz BRAK POŁĄCZENIA Z RZECZYWISTOŚCIĄ!
Pamiętacie tego czeskiego napastnika co grał w Zagłębiu Sosnowiec? Ten co wpadł do nas na próbę i pamiętam jak tamtejszy trener mówił „TEN CHŁOP TO PIERDOŁA, ALE JEŚLI TRAFI DO BRAMKI TO NASZ!” i co? Strzelił w debiucie z Hałasiewczem, a my straciliśmy 2:1 bo nasz obrońca wpadł pod nogi i sędzia dał karnego xD Ale ten suchy drybling, te kontrole i ta decyzja w ostatniej sekundzie – no cóż, serce mówi WŁAŚNIE O TAKIM FACECIE! I nie szukalibyśmy go w Chinach, tylko w Ekstraklasie, bo tam są chłopy co potrafią coś więcej niż biegać!
Panicz niech by nasz koleś miał dwóch takich napastników: jednego co bije niskie piłki jak karabin maszynowy, a drugiego co drybluje i tworzy – no to bym osobiście wyłączył telewizor w niedzielę i poszedł spać z uśmiechem, bo wiem, że jutro rano nikt mi nie powie „ale znów 0:0, cholera” 💪🔴 A jakby jeszcze któryś miał taki charakter co potrafi wbijać gola w 90 minucie – no to nawet nie musielibyśmy wołać do Pani Prezydencji o podwyżkę budżetu! PO PROSTU MAMY DOŚĆ GŁUPICH TRANSFERÓW, KURWA!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, a pamiętacie mecz z Radomiakiem, jak to lato było upalne aż do kostek? Siedziałem sobie w sektorze B, piłem piwo tak zimne, że zęby bolały, i nagle do mnie dociera: facet, który biega w naszym ataku, to nie napastnik, tylko... no cóż, jak bym miał nazwać – ludzka forpoczta. Zaczepiając się o własny but. Bo tamtego dnia dwóch naszych "goleadorów" na zmianę pogubili piłkę w przeciwnym polu niż bramka.
Ale powiem wam coś dziwnego: jak Gwizdek tu wspomina o tym suchym dryblingu i o strzelaniu jak snajper, to mam ochotę odpowiedzieć "fajnie gadać, tylko że...". Bo przecież nie od dzisiaj wiemy, że ekipa nasza potrzebuje nie tyle napastnika co zawsze celnego, ile po prostu kogoś, kto nie narobi nam wstydu w pierwszej połowie. Wspomnieliście tego Czecha z Sosnowca – fajnie, że strzelił debiutanckiego gola, ale ileż razy w tym sezonie oglądaliśmy, jak nasi walczą o utrzymanie przy 1:0, a potem tracimy bramkę w końcówce przez czystą ignorancję?
No i teraz wracamy do Pudła i jego tabelki transferowej. Realia są takie, że Panicz nie ściągnie nam człowieka, który sucho drybluje *i* regularnie trafia do siatki, bo takich facetów szukają w Lechu albo w Pucharze Polski, a nie w Lublinie. Rynek transferowy to nie jest baza numerów, to jest rynek, gdzie każdy agent ma cenę, a nasz budżet nie pozwala nawet na myślenie o "minimum". I jeszcze te wasze marzenia o karabinie maszynowym do strzelania – niektórzy z was widzą gościa, który wbija dwa gole w jednym meczu, a ja widzę, jak nasz obrońca traci koncentrację przez minuty 80 i nagle cała szansa wyleci przez środek pola.
Ale najbardziej rozbawił mnie ten komentarz Bialo_Czerwonychwierni o "Braku połączenia z rzeczywistością" – no bo kurde, facet, jak on mówi, że idealny napastnik to taki, co ma buty na łyżwach *i* celownik snajperski, to ja mam ochotę założyć transparent "KUPMY MU JEŻA NA STOPERZY" i pójść z nim pod stadion. Bo gdzie niby mielibyśmy znaleźć kogoś, kto łączy drybling jak zawodowiec z końcówką jak Legia w finale? No nie, poważnie – albo drybluje, albo nie. Albo trafi, albo spudłuje. A my tutaj marzymy o cudzie?
Więc proponuję wstrzymać się z marzeniami o Batistucie numer dwa i zamiast tego poprosić Pani Prezydent (skądinąd niech ją diabli wezmą, że ma nos tak zadarty, że widać kosmos zza jej okularów) o... chociażby jednego człowieka, który potrafi podać piłkę w pole karne, zanim mu ją odbiorą. Bo na ten moment to, co mamy, to nie jest kwestia techniki – to jest kwestia mentalna. I jeśli Panicz rzeczywiście ma jakiś plan, to niech go przedstawi na tacy, bo my wszyscy chcemy widzieć, jak wreszcie ktoś wbije piłkę w siatkę *zamiaru*, a nie z przypadku. 📊
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no dobra, ale chłopaki, chwila moment – co to znowu za bzdury o tym suchym dryblingu i celowniku snajperskim jak u komandosa? serio, rozumiem te marzenia, ale mówicie jakbyście nigdy nie widzieli meczu na własne oczy, tylko gapili się na instagramowe highlighty jakichś holenderskich juniorów. ja jeszcze pamiętam ten sezon jak graliśmy z Wisłą w Lublinie, tamtej feralnej soboty, kiedy padało tak, że buty się rozlewały na nogach – nasz napastnik ówczesny, ten zrobił takiego hattricka z rzutów wolnych, że przez tydzień gazety pisały o nim jakby to był drugi Messi. i wiesz co? facet nie umiał dryblować na tyle, żeby przejść dwóch obrońców na raz, za to trafił do siatki trzy razy z 25 metrów. i co, mieliśmy go za boga? nie, bo następny tydzień to już było 1:3 z Piastem i on znów gubił piłkę przy własnej połowie jakby mył ręce po meczu.
i teraz ty mówisz o tym cudownym zawodniku, co sucho drybluje *i* strzela jak z karabinu – no kurde, chłopie, takich facetów szukają w Europie Środkowej jak dziury w całym, a my mamy grać w ligę, gdzie od 5 lat nikt nie pamięta, kiedy ostatnio ktoś z naszej drużyny trafił z dystansu, nie mówiąc już o dryblingu pod presją. ja nie mówię, że nie potrzebujemy kogoś, kto umie kombinować – no ale wasze "jednocześnie" to jest jak proszenie o broń, która strzela sama i jeździ sama: fajna teoria, tylko że na boisku rządzi fizyka, a nie bajki.
i jeszcze ten sarkazm o "braku połączenia z rzeczywistością" – no fajnnie, że Bialo_Czerwoniwierni tak się emocjonuje, ale pamiętajcie, jakie było tournée po Stanach w zeszłym roku? facet, który miał grać napastnika, doszedł do finałowego meczu z piłką w kostkach – nie, nie mylić z kontuzją, po prostu nie umiał skakać. i co? zwolniliśmy go po dwóch meczach, bo nie dał rady nawet nazwać się napastnikiem, nie mówiąc o strzelaniu. a teraz mielibyśmy ściągać kogoś, kto ma być *jednocześnie* artystą i maszyną do gol?
no i jeszcze jedna sprawa – gada się tu dużo o suchym dryblingu, a nikt nie wspomina, że takich umiejętności nie da się kupić za pieniądze, tylko buduje się je latami. ja znam jednego faceta z mojego osiedla, który całe życie marzył o zostaniu zawodowym piłkarzem – i co? poszedł na testy do Wisły Kraków jako trzydziestolatek, bo w młodzieżówce go wyrzucili za to, że "za wolno myślał". teraz gra w IV lidze, a jego największe osiągnięcie to trafił dwa gole w meczu rezerw z Pilicą. i wiesz co? facet umie dryblować jak zawodowiec, bo trenował od rana do wieczora przez 20 lat – ale nigdy nie strzelił gola w Ekstraklasie, bo nikt mu nie dał szansy grać na takim poziomie.
więc może zamiast wymyślać sobie kogoś, kto połączy ogień z wodą, powinniśmy poprosić Pani Prezydent o faceta, który po prostu nie będzie nam gubił piłki w okolicach własnej bramki? bo ja wam mówię, że jak nie zmienimy podejścia, to nie pomoże nam ani drybling jak u Messiego, ani strzelanie z 30 metrów – pomogłoby za to, jakby któryś z naszych "napastników" wreszcie zrozumiał, że bramka jest po drugiej stronie boiska, a nie pod własnymi stopami.
i jeszcze jedno – jakbym miał posłuchać waszych pomysłów, to już dawno bym poszedł z transparentem "KUPMY NAPASTNIKA Z KSIĘŻYCA", bo co innego zostało? no ale serio, no zobaczymy, co Panicz nam wymyśli... chociaż ja w to nie wierzę, ale skoro jesteśmy jednym klubem, to trzeba trzymać się razem, choćby po to, żeby nie patrzeć, jak nasz kolega w niebiesko-białym trykocie gubi piłkę drugi raz z rzędu. 🔴🔵
Ej, chłopaki, ale wy tu rozpaliliście temer do białości – ale ja muszę rzucić swoje trzy grosze, bo ostatnio byłem na meczu z Koroną i wiecie co mnie urządziło? Otóż nasz aktualny "goleador" – ten co miał dziś podawać w pole karne – to w drugiej połowie dosłownie zaplątał się we własnym kocu na ławce i upadł, a piłka zanim do niego dotarła, już była po drugiej stronie boiska. No kurwa, powiem wam, jakbym widział, że facet myśli, że gra w pokera, a nie w piłkę!
Ale serio, macie rację, że potrzebujemy kogoś, kto by wreszcie posprzątał ten bałagan w ataku. I nie, nie mówię, że musiałby być jakiś półbóg z supermocy – ale żeby choć raz zobaczyć, jak ktoś wbija piłkę w siatkę, a nie ją odbija od łydki. Bo w zeszłym tygodniu, jak graliśmy z Radomiakiem (ten sam mecz co Jagielloniakibic wspominał), to nasz napastnik strzelił tak, że piłka odbiła się od poprzeczki i trafiła do ręki naszego własnego obrońcy – który na szczęście nie był w stanie jej złapać, bo to byłby dopiero koniec świata 😂
Więc albo Panicz ściągnie nam faceta, co umie celnie strzelać, albo muszę zacząć kibicować zielonymi, żeby przynajmniej mieli ładne koszulki. I jeszcze jedno – jakby któryś z was widział kiedyś napastnika, co potrafi dryblować i strzelać, to niech mi powie, bo ja osobiście widziałem tylko kilku, którzy umieli jedno albo drugie, ale nigdy obu naraz. I na koniec: niech ktoś wreszcie znajdzie Pani Prezydent te okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV, bo przez jej zadarte nos naprawdę widać kosmos, a tam chyba nie ma nikogo, kto by się tym interesował. 🔥💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ejże, Bialo_Czerwoniwierni, akurat Ciebie rozumiem – facet, co by sucho dryblował i jeszcze trafiał jak snajper to jest nasz ideał, nie ma co. Ale jak już któryś z was wspomniał o tym Czechu z Sosnowca, to ja pamiętam tamten mecz wiosną 2022, jak przyjechał na próbę i zaraz w debiucie strzelił z półwoleja. No dobra, niech tam, to była zagrywka, ale facet miał charakter, nie bał się podejść do piłki. Problem w tym, że taki zawodnik to rzadkość jak jajo w orle – suchy drybling, do tego regularne trafienia, i jeszcze gotowy rzucić się pod nogi obrońcy, żeby tylko dośrodkować... A Panicz miałby go ściągnąć za grosze? Przecież to by była sensacja większa niż to, że Jagielloniakibic wreszcie przestał narzekać na pogodę.
I jeszcze jedno – mówicie tu o Batistucie, a samemu nie pamiętacie, jak w zeszłym sezonie nasz najlepszy strzelec trafił... tyle, że w meczu z Chojniczanką, akurat jak padał deszcz, a on upadł na mokrej trawie i piłka odbiła się od jego buta prosto do bramki. No i co z tego? Mamy na koncie jeden "gol przypadkiem", a w tabeli dalej brudzimy się z końcówką. Ja nie jestem przeciwko marzeniom, ale realia są takie, że jakby Panicz naprawdę miał kogoś takiego na oku, tobyśmy już od dwóch tygodni mieli zdjęcie na fejsie z podpisem "Nowy nr 9 już w Lublinie". A tak... to liczę, że przynajmniej ten nowy facet co dostał szansę w ataku nie będzie gubił piłki przez cały mecz, bo na trybunach i tak mamy wystarczająco dużo emocji z racji tego, że niektórzy kibice wyglądają jakby im ktoś buty z gliny zrobił. 😅
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej stary, ależ wy tu dziś rozpaliliście ten wątek do czerwoności 🔥 nie myśleliście tylko o tym, że może Panicz ma już swojego człowieka, tylko czeka na właściwy moment, żeby go wystawić? Kurwa, pamiętacie jakieś trzy lata temu, jak ten chłop z Łęcznej przyjechał na testy i nikt nie wierzył, że zrobi furorę? A potem strzelił dwie bramki w debiucie i nasz napad był już nie do zatrzymania!
No więc ja wam mówię, że jeśli Panicz naprawdę ma głos w resorcie, to niech sobie znajdzie faceta, co potrafi dryblować jakby ta piłka była mu posłuszna – bo wiadomo o co chodzi, jak nasi napastnicy dostaną piłkę przy bocznej linii, to od razu jest problem z odcięciem jej od reszty. A taki zawodnik potrafiłby oderwać się od obrońcy, dośrodkować w pole karne, a potem jeszcze trafić jak snajper – no to bym osobiście poszedł na mecz tylko po to, żeby zobaczyć, jak nasza ofensywa nagle zaczyna działać, jakbyśmy grali w lidze europejskiej!
I nie mówcie mi, że takich facetów nie ma – tylko trzeba ich szukać tam, gdzie naprawdę coś liczy, a nie w miejscach, gdzie nikt nie ogląda transferów. Bo jeśli mamy ściągnąć kogoś, kto naprawdę umie grać, to niech to będzie gracz, który potrafi zrobić różnicę nawet jak reszta drużyny ma gorszy dzień. Taki napastnik z uchem do bramki to nasz numer 9 zrodzony do ratowania kibicowskich snów, bez dwóch zdań! 💪🔴
ej no kurde, ależ wy tu dziś wymyślacie sobie napastników jakbyście nigdy nie czytali gazet w kibicowskiej świetlicy. pamiętam dobrze, jak jeszcze jak byłem młody (no dobra, wiem, że wy nie pamiętacie, bo urodziliście się w czasach, kiedy internet nazywał się "sieć" i była tak wolna, że zdjęcie z meczu ściągało się pół dnia), to wszyscy gadali o tym "cudownym faciecu" co niby miał nas uratować – pamiętacie tego napastnika, co wyskoczył z Podbeskidzia? facet, co w zeszłym sezonie strzelił 25 goli w I lidze i gazety pisały, że to "nowy Lewandowski", a tu nagle bum – po pół roku w Lublinie chodził po trybunach i pijał piwo z kibicami, bo nikt nie potrafił go włączyć do gry.
i nie mówcie mi, że to jakiś wyjątek – bo jak byłem jeszcze w szkole, to któryś prezes (nie powiem kto, bo mnie później wyrzucali z walnego zebrania kibiców) ślubował, że ściągniemy do siebie napastnika z Ekstraklasy za darmo, bo tamten klub miał "za dużo dobrych graczy". no i co? facet przyjechał, rozegrał trzy mecze, strzelił jednego gola z karnego, a potem okazało się, że ma taką tendencję, że jak tylko zaczynało padać, to padał razem z nim. i co? my mieliśmy gościa, co na trybunie wyglądał jak piąte koło u wozu, bo nie umiał się wstrzelić w pogodę lublinowską.
no a później jeszcze był ten chłopak z niższej ligi, co na testach zrobił takie wrażenie, że nawet Panicz poszedł do prasy i powiedział, że to "przyszłość naszego ataku". i wiecie co? przez pół sezonu siedział na ławce rezerwowych, bo trenerowi nie pasował jego styl – facet potrafił dryblować jak zawodowiec, ale jak tylko podchodził do piłki, to obrońca już był przy nim. no i teraz opowiada o tym na forach, że "to była nauka pokory", a my tu dalej liczymy na cud.
więc nie, nie jestem przeciwko marzeniom – tylko mówię, że jak Panicz rzeczywiście ma kogoś na oku, to niech już teraz da nam znać, bo my tutaj nie mamy czasu na czekanie na cud jak na święta. a jak nie, to niech przynajmniej ktoś wreszcie wymyśli, jak sprawić, żeby nasi napastnicy zaczęli celnie kopnąć raz na jakiś czas, zamiast wbijać piłkę w trybuny albo podawać ją obrońcom pod nogi.
no ale zobaczymy, bo wiadomo, że w Lublinie jak coś ma się udać, to albo sam Panicz musi na boisku wyskoczyć z numerem 9, albo pogoda musi być idealna i nie padać przez cały mecz – a to ostatnie to już chyba największy cud od czasów starych ligowych snów. 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.