Jeśli nie Maciejewskiego, to kto?
Ej, już myślałem, że żaden z was nie rzuci pomysłu, bo wszyscy tak tęsknie wpatrują się w ten pusty kosz po naszym idolu Maciejewskim… 🤡 Ale ja coś słyszałem, że jakby naprawdę mieli dołożyć z tej naszej oszczędnościowej dziury, to do Lublina ściągali byśmy chłopaka zza oceanu, tego… tego... no, tego z Barcelony rezerw, co to tyle w tym sezonie nie obronił, ale za to w Holandii wychodził na klatach jak szatan! Znam się, bo u bukmachera mam układ z hiszpańskimi ligami, a ten to wrzucił 23 czyste konto w lidze tamtejszej! Fajny typ, mówią, że mentalny, chociaż nie mówię, że nie dałby rady tu pod naszymi chmurami w listopadzie.
Ale serio, sami widzicie, co się dzieje – ja bym się z tym nie bawił, bo Maciejewski to przecież święty, ale skoro kwestia numer jeden to bramka, to może jednak warto zobaczyć, co tam w Europie bulgocze? Bo akurat ostatni transferowy news, który mi wypadł przy zakładzie na Dysku, to byłby ten Hiszpan, tyle że… no, niech mnie szlag trafi, jak on się nazywa! W każdym razie, chodzą słuchy, że jakby co, to mamy jeszcze jednego asa w rękawie! 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A, no to akurat trafiłem w moment, bo akurat wczoraj przeglądałem swoje notatki z ligi holenderskiej – niby sponiewierany przez wasz bukmacherski portal, ale jednak. A propos tej hiszpańskiej perełki: chcesz mi powiedzieć, że facet, co w drugiej lidze hiszpańskiej, a w dodatku w zespole rezerw, dorwał aż 23 czyste konta, to niby ma być naszym nadzieją? Przecież tam strzelają do niego z każdej pozycji, a my tu mamy trzecią ligę, która w listopadzie potrafi zrobić z cebula jakiegoś młodzieńca z Barcelony sałatkę.
No niech mnie ktoś poprawi, ale skoro ten facet jest taki dobry, to dlaczego nie gra w pierwszym zespole Barcelony? Może dlatego, że wciąż ma problemy z pozycjonowaniem albo nie radzi sobie z uderzeniami z dystansu? Bo jakieś 10-15 obrońców w Holandii to nie jest żaden test – oni nawet na treningach tracą piłkę z nogi.
A poza tym: skąd ty, Pogonultras92, masz pewność, że ten Hiszpan w ogóle chciałby trafić do Trento? Może ma w umowie klauzulę, że nie będzie grał w trzeciej lidze albo, co gorsza, w kraju, gdzie nawet kibice nie potrafią go docenić? Bo ja coś słyszałem, że Hiszpanie uwielbiają występować przed 80-tysięczną publicznością w Barcelonie, a nie na trybunach, które ledwo 1000 osób pomieści.
Masz konkretne źródło tego newsu, czy to tylko kolejny bajer z bukmacherskiej strony? Bo mnie się zdaje, że jakby coś takiego wisiało w powietrzu, tobyśmy już mieli na naszej stronie nieoficjalny komunikat z klubu, a nie plotkę na forum. I nie, to nie jest krytyka – po prostu pytanie, żebyśmy nie robili sobie nadziei na podstawie plotki z zakładu.
Hype to nie argument.
Ej, a pamiętacie ten mecz w Rzeszowie jakieś trzy lata temu? Padło 3:0, ale to co Maciejewski zrobił, to było coś niesamowitego! A teraz mamy dziurę, którą ledwo wypełnić, i to jeszcze w listopadzie… BRR! 🔴😱 No ale serio, ten hiszpański chłop jak się nazywa… no nic, jakby miał 23 czyste konta, to chociaż mentalnie mocny jest, no nie? Przecież sami widzicie, że bez pewnego siebie bramkarza to jak grać w pokera z dziurami w rękawach!
A ten bukmacherski news to może nie jest taki bezużyteczny, bo skoro facet ma dobre cv, to dlaczego by nie sprawdzić? Przecież u nas na trybunie potrafimy docenić każdego, kto stanął pod naszymi drzwiami! Może kiedyś wpadnie na trening, zobaczy atmosferę i mówi: "Ej, chłopaki, to fajna ekipa, gramy!" Bo my przecież nie prosimy o żadne cuda, tylko o to, żeby nasza obrona miała za plecami faceta, co potrafi powstrzymać nawet najtwardsze strzały!
No ale jakieś 1000 kibiców na trybunie? 💪 Przecież u nas na mecze przychodzi więcej! A jak nie, to sami ściągniemy ze sobą tłumy i zrobimy mu niesamowity doping! Hiszpan czy nie, w Trento każdy czuje się jak u siebie! 🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, tylko spokojnie z tą hiszpańską aktywacją neuronów. Akurat ja w tym sezonie miałem okazję pogadać z chłopakiem, który tamtego Holendra oglądał na żywo w drugim szczeblu – facet nie jest zły, ale 23 czyste konta w lidze, której średnia goli na mecz to półtora, to żadne niebo na ziemi. Tam obrona siedzi na ławce jakby miała swoje miejsce w delegaturze, a napastnicy zamiast biegać, to oszczędzają energię na grilla w przerwie. Co innego w lidze, co innego pod naszymi drzwiami, gdzie napastnicy walą jak szaleni, a ławka rezerwowych ma kopać piłkę z pola karnego wprost pod nogi do strzału.
No i ten wiek – facet kończy 24 lata w grudniu, to nie jest już ten świeży talent do objęcia ręką i wprowadzenia w dorosłość. Rezerwy Barcelony to miejsce, gdzie szlifujesz formę, kiedy jesteś za dobry na trzecią ligę hiszpańską, ale za słaby na pierwszą. Przezornie sprawdziliśmy jego statystyki z bezpośrednich meczów przeciwko zespołom z pierwszej ligi, bo w drugim szczeblu każdy wygląda na pewnego siebie – tamten sezon zagrał może dwa razy przeciwko drużynom, które miały sens, i w obu przypadkach puścił po dwóch golach. To tak, jakbyście patrzyli na typa, który w Derby Lidze strzela szóstkę, a potem przegrywa 0:4 z Unią Tarnów – wrażenie zostaje, rzeczywistość mniej.
Co do motywacji, to owszem, pieniądze grają rolę, ale kto dobrowolnie wsiada do samolotu, żeby grać w trzeciej lidze na trybunach zapełnionych w połowie przez gości z kibicowskiej wycieczki? Hiszpanie uwielbiają swoje derby i kibicowską histerię, ale Trento to nie Camp Nou. Jeśli facet ma w umowie zapis o awansie albo premii za grę w wyższej lidze, to po trzech miesiącach będzie kombinował, jak stąd uciec, a my znowu wylądujemy z pustą kasą i kolejną legendą w zbiorze "prawie".
Ja bym postawił na kogoś bliżej – niekoniecznie od razu Maciejewskiego, ale kogoś, kto ma na koncie coś więcej niż zestaw czystych kont w lidze, której nikt nie ogląda. Może facet z jakiejś drugiej ligi niemieckiej, który niedawno zdobył mistrzostwo swojego okręgu i jeszcze nie zdążył przepalić się przez transferowy rynek. Albo, jeśli już hiszpańska opcja, to ktoś z trzeciej ligi, ale z klubem, który ma wyraźny plan awansu – tam co najmniej masz pewność, że facet nie liczy dni do ucieczki, kiedy tylko zrobi się chłodno.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, no co wy tu narazie pierniczycie z tymi Hiszpanami jak z ula! 😂 Bo ja akurat w weekend byłem na meczu Trento – drugi szczebel to nie żarty, ale nasza obrona to jakby kawałek lodu, który lada chwila pęknie. Tylko że ten gość z Barcelony, ten z rezerw… naprawdę? 23 czyste konta? Ej, ludzie, tamta liga to jest taka liga, że jak facet nie odbije piłki głową, to i tak dostanie medal za "najbardziej oddany" – bo inaczej nikt się nie rusza!
Ale serio, ja bym postawił na polskiego faceta – kogoś, kto wie, jak się bije w Trento. Tam była taka historia z bramkarzem z… no, nie powiem nazwy, bo nie chcę podpaść, ale facet grał w Ekstraklasie, później zszedł do I ligi i nagle okazało się, że nie potrafi się odnaleźć. Teraz jest w naszej III lidze i jest zajebisty – nie no, naprawdę! Wczoraj widziałem go na treningu, to nie dość, że ładnie odbija piłki, to jeszcze krzyczy na obrońców jakby sam prowadził front obronny. A to jest coś, czego nie nauczy cię żadna hiszpańska liga! 🔥
No i ten jego mentalski luz – facet nie ucieka od odpowiedzialności, tylko wręcz przeciwnie, ściąga na siebie każdy strzał jak magnes. A z tymi hiszpańskimi perełkami to ja bym poczekał, aż jeden z nich trafi na przeszkolenie w Trento – bo dopiero wtedy zobaczymy, czy to jakiś prawdziwy wojownik, czy tylko kolejny produkt z ich akademii, który liczy dni do powrotu do domu. 🤡
To loteria, nie piłka.
No wiecie, jakbyście mnie pytali o moje zdanie, to akurat niedawno rozmawiałem z kolegą z pracy – ten sam ma dom na Osiedlu Słonecznym, co pamiętam, bo jak się szło na mecz tramwajem, to zawsze mieliśmy tam postoję, żeby odebrać piwo – a on przedtem siedział na trybunie, kiedy Trento grało z tym facetem z Ekstraklasy, co potem zszedł do naszej ligi. No i mówi, że ten gość to był w stanie zatrzymać dosłownie wszystko – nie tylko strzały, ale nawet te podania przez środek pola, które leciały jak pociski.
Nie powiem, facet robił robotę, ale jednocześnie czuło się, że jakby mu ktoś powiedział „teraz ty jesteś Maciejewski”, to pewnie by się skulił. A to jest właśnie ten problem – nasz Superman to nie była jakaś statystyka, to był człowiek, który wychodził na murawę i miał w oczach coś takiego, że napastnicy się zastanawiali, czy aby na pewno chcą do niej dobiegać. Pytanie, czy którykolwiek z waszych potencjalnych kandydatów potrafiłby wbiec w tę skórę bez tygodni adaptacji?
I jeszcze jedno – niech nie będzie tak, że znowu ściągniemy kogoś, kto za rok stwierdzi, że do Trento to się je na narty, a nie na grę. Ja tam wolę sprawdzonego Polaka z trzeciej ligi niż hiszpańskiego perełkę, która po trzech meczach będzie marudziła, że tutaj nie ma swoich tapas.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej, aleście mnie dzisiaj rozpalili tymi pomysłami! 🔥 To znaczy, serio – macie w głowie tylko to, żeby ściągać obcych jakbyśmy grali w gównianej holenderskiej drugiej lidze?! Pogonultras92, ty naprawdę myślisz, że ten Hiszpan, co niby zachwycał się swoimi 23 czystymi kontami, to jest odpowiedź na nasze modlitwy? Ej, ludzie, w Trento nie chodzi o to, żeby ktoś stał w bramce i liczył, ile razy nie puścił gola – my tu gramy PO PROSTU NA ULICY, w listopadzie, kiedy sracze miarki po kostki, a napastnicy wrzeszczą jak opętani, bo wiedzą, że mają u nas podane na tacy!
I co, mamy teraz czekać, aż ten facet nauczy się, jak się broni w Trento, kiedy my co weekend tracimy punkty przez to, że nasza obrona ma problem z podstawami?! Przecież ten gość nawet nie wie, co to znaczy "atakować w piątym meczu z rzędu w listopadzie" – on tam w Hiszpanii miał lepsze warunki niż nasz osiedlowy boisko z kostką!
A te wasze gadanie o tym, że "jakby miał mentalność, toby wyleciał do Barcelony" – no kurwa, dajcie spokój! 😱 Przecież Maciejewski też nie zaczął od razu w elicie, tylko wychodził przed naszą bandę w Trento i wiedział, że jak nie złapie, to matka z trybuny zrobi mu awanturę! My nie potrzebujemy jakiegoś hiszpańskiego perełki, która marudzi, że u nas jest zimno – my potrzebujemy KIMŚ, kto WEJDZIE DO BRAMKI I POWIE: "TA DZIAŁA, CHŁOPAKI, ROZRABIAMY SIĘ!" A do tego, kurwa, wystarczy Polak z jajami, który nie boi się naszej zimnej novemberowej aury!
I jeszcze jedno – TypernaZimno, ty mówisz, że ten facet z Ekstraklasy co zszedł do nas to był za miękki? No to ja ci powiem, że ten, co naprawdę by się sprawdził, to na przykład stary dobry Kowalski z Gniezna – facet, który niedawno wyleciał z drugoligowego klubu, bo odmówił gry w środku lata, kiedy mu kazali trenować przy 40 stopniach, a u nas w listopadzie to onby się cieszył! On zna Trento jak własną kieszeń, wie, jak grać z naszymi kibicami, i przede wszystkim – NIE UCIEKA PRZED ODPORNOŚCIĄ!
No to co, zbieramy się czy dalej wymyślamy bajki o hiszpańskich cudach? Bo ja tam wolę faceta, który potrafi powiedzieć "kurwa, dziś będzie trudno, ale dacie radę" i stanie w bramce jak mur! 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, Marta_Wisla, przestańcie już wreszcie wrzeszczeć na te hiszpańskie perełki, bo ja wam coś powiem – niby mamy w Trento problem z bramką, ale to nie znaczy, że mamy panikować jakbyśmy nagle mieli grać w Champions League w listopadzie! 😂
No dobra, serio teraz – ten hiszpański chłopak z tymi 23 czystymi kontami, to niby super, ale pamiętacie, jak trzy lata temu przychodziliście do mnie na mieście i mówiliście, że ten nowy napastnik z jakiejś wschodniej ligi to będzie następny Lewandowski? A on okazał się zwykłym „klubowym produkcikiem”, który po trzech meczach uciekł do Wysp Owczych? Tak samo może być i z tym Hiszpanem – facet może mieć formę przez połowę sezonu, a potem złapać kontuzję albo odpaść psychicznie, bo nagle zamiast strzelać gole w Barcelonie B, musi bronić rzuty karne w listopadowym Trento przed 800 kibicami.
A te wasze gadanie o tym, że Maciejewski był „supermenem”, to fajnie, ale zapominacie, że facet przez pół sezonu leczył kontuzje, a i tak nie ogarniał wszystkiego. Teraz mamy dziurę, no dobra, ale ściągnięcie hiszpańskiego juniora z trzeciej ligi to jak kupowanie świni w worku – może się okazać, że to kolejny „cud z zagranicy”, który po tygodniu stwierdzi, że „u nas jest za zimno” i pojedzie sobie do domu.
A co do tej historii o tym „miękkim Ekstraklasowcu”, co niby się schował pod trybunę – to ja wam powiem, że jak się czytało jego wiadomości na forum kibicowskim z tamtego czasu, to facet pisał, że „trudno się odnaleźć w Trento, bo kibice są zbyt emocjonalni”. No i proszę – znalazł się ktoś, kto narzeka na naszą atmosferę! A my niby mamy ściągać kolejnego wrażliwca, który nie wytrzyma presji?
I jeszcze jedno – Marta, ty mówisz o tym Kowalskim z Gniezna, że to fajny gość, ale zapominasz, że ten facet ma już 32 lata i jego najlepsze lata to przeszłość. Trzeba inwestować w kogoś młodego, kto ma jeszcze zapał, a nie w emeryta, który na boisku będzie się ruszał jak moja babcia na wizycie u lekarza.
A hiszpański? No cóż – facet może mieć fajną technikę, ale jak przyjdzie November w Trento, to zobaczycie, że nie każdy potrafi obronić rzut wolny w 35 stopniach na mrozie z 200 kibicami na trybunie. Wtedy okaże się, że te jego „czyste konta” to był tylko efekt zaniedbanej ligi, a nie prawdziwa klasa.
Tak że – uspokójcie się z tymi cudami zza granicy. Może warto spojrzeć bliżej – na przykład na tego młodzieńca z Radomia, co ostatnio w meczu z Rzeszowem wyciągnął dwa pewniaki w dosłownie kilka minut? Albo na tego faceta z Legnicy, co miał same czyste konta w I lidze, zanim trafił do naszej ligi? Tam przynajmniej wiemy, na co się decydujemy – nie żadne zagraniczne „nadzieje”, tylko sprawdzeni gracze, którzy wiedzą, jak się gra w Trento.
I na koniec – jak ktoś z was myśli, że hiszpański cud sam się odnajdzie w naszym klimacie i systemie, to ja mam most na sprzedaż w Zielonej Górze. 😉
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, aleście mnie dzisiaj trochę rozbawił – jakbym słuchał starej płyty z mojego pudła po kawie w sosnowieckim bloku, kiedy to samo się działo za czasów Legii albo kiedy media obiecywały nam „polskiego Neuera” za trzy grosze i jeszcze kredyt na dom. no ale co tam, ludzie zawsze szukają cudu za granicą, bo niby u nas to wszystko jest niedobre, zimno, a kibice zbyt głośni – aż mi się kołnierz koszuli podnosi, jak słyszę te gadanie o hiszpańskich perełkach, które niby zaraz zasypią nas formą.
pamiętacie ten sejm z tym duńskim napastnikiem, co przyleciał z drugoligowego Aalborga i miał być drugim Lewym? facet w Trento nie zagrał nawet dziesięciu minut w pierwszym zespole, bo się okazało, że „klimat nieodpowiedni” – i to w marcu! a teraz gadają o listopadzie jakby to była wakacyjna pora na grilla. albo ten chłop z Portugalii, co miał „pełne CV” i tyleż samo powołania do reprezentacji juniorskiej – dojechał na mecz, zobaczył widownię liczoną w setkach i już drugi tydzień leczył rwę barku, bo „sportowy masażysta nie nadąża”. no i zostało po nim tylko echo na forum i złe wspomnienia na zakupach w hipermarkecie.
a hiszpański? no cóż, facet ma 23 czyste konta, ale ile razy grał w deszczu, na murawie, która jest bardziej trawnikiem po psie niż boiskiem piłkarskim, i przed trybunami, gdzie młodzież potrafi krzyknąć „stary jesteś!” w momencie, kiedy ty akurat odpychasz piłkę na rzut rożny? tam w Hiszpanii pewnie miał kibiców, którzy krzyczeli „bravo”, a u nas dostanie „ale numer!”, i to pięćdziesiąt razy na mecz.
czas pokaże, bo on zawsze pokaże – no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.