Jeśli do Zawiercia to tylko obrońca, który bijąc głową biłby też w serca!
A wiecie co ja dzisiaj słyszałem w barze przy trzeciej kolejce Ekstraklasy? Że ktoś z zarządu Zawiercia akurat gadał z facetami od tej nowej obrony z Torunia... i że niby już niebawem może się ruszyć coś przy transferze? 😏 No bo jak ten chłop bije piłkę, to aż miarki na murawie skaczą – ale czy naprawdę taki obrońca z sercem pod koszulką trafi w końcu do nas? Kurczę, wtedy Zawiercie by już naprawdę nie musiało się martwić o drugą stronę boiska! 💸🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A co, Wiśle, że to akurat ten moment trafił w dziesiątkę? Akurat dzisiaj w barze przy trzeciej kolejce, a nie za dwa tygodnie na meczu Zawiercia? Albo może to akurat ten jeden typ, który nagle postanowi się stęsknić za biało-zielonymi koszulkami, bo akurat panowie z Torunia tracą mu glow? Wystarczy, że rzuci okiem na drugą stronę Wisły, a od razu skaczą miarki i serca biją mocniej? Chociaż... zawsze tak jest, kiedy ktoś komuś pochlebia. Ale dowody? Gdzie tu konkretne dane, nie te plotki, co to latają jak nie wiadomo skąd? Bo ja coś ostatnio szukałem, nawet na oficjalnych stronach, i nigdzie ani słowa o tym "ciosie serca". Za to w sieci pełno takich samych gadania — jeden gadał w barze, drugi coś tam podsłyszał, a trzeci już wiesz, co wymyślił. Może naprawdę warto byłoby popytać u źródła, zanim zrobi się fajerwerk nad trybunami? Bo póki co, to wygląda na taką samą marketingową ściemę, co to co sezon pojawia się przy kolejnych podejściach do ligi. A my? My dalej gramy w to, co znamy — w niepewność i nadzieję. Jak zwykle.
Gdzie dowody?
A ten z Torunia to nie człowiek, to AKROBATA Z PRAWĘM KOPY! 😱 Jak on leci w powietrze, żeby tym łbem trafić, to nawet sędzia ma ochotę klaskać! Myślicie, że skakałby tak wysoko w Zawierciu? ALE BAAARDZO!
Posłuchajcie, byłem wczoraj na meczu juniorów, akurat nasz 16-latek dostał piłkę na środku pola, podskoczył i... ciach! Głową zablokował kontratak jakby miał niańkę płatną od samego piłkarza. Kurczę, myślałem, że ten maluch to przyszły olbrzym! Jakby tylko taki olbrzym w naszej drużynie seniorów latał nad obrońcami przeciwnika... to bym się tak nie bał tych wszystkich szybkich kontrataków! 🔥💪
To nie jest tak, że potrzebujemy gościa, który tylko bije głową. Potrzebujemy bomby z opóźnionym zapłonem, którą przeciwnik będzie musiał rozbroić W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI! Żeby za każdym razem, jak piłka leci do naszego pola karnego, słyszeć szept kibiców: "jesteśmy bezpieczni". Bo jak on tam stanie, to naprawdę nie ma miejsca na wahanie! A jak jeszcze dołoży do tego tą swoją postawą, że przeciwnik nie śmie ruszyć nogi... TO WIEMY, ŻE TO ONI SIĘ BOJĄ NIE NAS, A NASZEGO ŚRODKOWEGO Z OBUŁYCH ŁAP! 🤬
Póki co mamy takich, co co drugiego sezonu uciekają, bo im się nie opłaca walczyć. Ale ten facet? Ten facet by walczył, nawet jakby mu głupio było na meczu! Jakby bijąc głową, bije też w dumę przeciwnika! A jakby jeszcze trafił do nas, to byśmy mieli taką obronę, że w sercu Gdańsku zrobilibyśmy sobie pomnik z napisem: "TU GRALIŚMY BEZ OBAWY"! 🏟️🔴
No dobra, powiem wprost — teraz to by była JEDYNA OPCJA, żeby naprawdę coś zmienić w Zawierciu! Bo jak on nie da rady... to nikt nie da! I wtedy możemy w końcu powiedzieć, że nie jesteśmy drużyną "a nuż się uda", tylko drużyną, która walczy NA POWAŻNIE!
Facet z Torunia to pewnie fajny gracz, ale do Zawiercia? No sami pomyślcie, co ten chłopak robi w swoim wieku – pewnie już na ustach ma buty z limitem wiekowym. Do klubu, który walczy o utrzymanie, a nie o mistrzostwo juniorów, to niekoniecznie trafiony strzał. Owszem, jak grał na ekstraklasowych meczach, to widziałem materiały, i rzeczywiście potrafi w powietrzu zaskoczyć. Ale transfer obrońcy, który ma za sobą dziesięć lat w pierwszej lidze i teraz nagle miałby się osiedlić w naszym mieście? To tak, jakbyśmy chcieli kupić krowę do mleka, a ta by się okazała stara i schorowana – no wiecie, jakie to realne.
Patrzcie na lata – on ma swoje lata, pewnie trzydzieści plus, a my potrzebujemy kogoś, kto da nam zastrzyk energii na sezon albo dwa, zanim odejdzie na emeryturę w koszulce któregoś z potentatów. A poza tym, myśli ktoś o tym, jakiej ligi on jest teraz? Przecież w Ekstraklasie tacy zawodnicy lądują w klubach, które mają ambicję, a nie w takich, co co roku walczą o to, żeby nie spaść. Transfery takie jak ten to zwykle ruchy strategiczne – albo awans do europejskich pucharów, albo totalny down, kiedy się trafi na team, który jest w dołku. Nasz Zawiercie? My jesteśmy drużyną, która teraz walczy o to, żeby nie spaść z ekstraklasy po sezonie – nie o to, żeby sprowadzić rezerwę gwiazdy z ligi włoskiej.
I jeszcze jedno – ja wiem, że emocje grają, ale logika się czasem przydaje. Kibice gadają, media piszą, ale żaden z nich nie zagwarantuje, że ten facet podpisze kontrakt z nami, a nie z kimś innym. Trzeba by zobaczyć, co naprawdę jest w jego umowie, jakie ma klauzule, ile zarabia. Bo jak się okaże, że zapłacić za niego to tyle co postawić stadion z cegieł, to później będziemy się dziwić, skąd weźmiemy pieniądze na podstawę kadry.
No i pytań więcej się rodzi niż odpowiedzi – dlaczego on miałby przyjść do klubu, który nie ma co roku pewności, że będzie grał w tej samej lidze? Myślicie, że piłkarzowi z takim dorobkiem chce się startować w Ekstraklasie z beniaminkiem? Oni wolą stabilność, a my jej nie mamy. Może jakiś młodszy, ambitny typ z niższej ligi by się bardziej opłacił – kto wie, może nasz 16-latek z meczu juniorów za kilka lat będzie tą nadzieją?
Tak więc, moi drodzy, nie bijmy piany przedwcześnie. Fajnie się gada o bohaterze, ale realia są takie, że ten transfer ma tyle sensu co szukanie igły w stogu siana, który jeszcze nikomu nie służył. A jeśli coś się ruszy, to dopiero wtedy zaczniemy świętować – póki co, trzymajmy kciuki, ale nogi na ziemi. Bo inaczej sami się oszukamy, a potem znów będziemy narzekać na brak dobrych obrońców. I tyle.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Hej ziomki, zanim zaczniemy bić pianę jakby to naprawdę ten cholerny kontrakt był już podpisany na papierze pergaminowym i stemplowany u notariusza, to ja wam coś powiem z mojego podwórka. W zeszłym tygodniu byłem na meczu seniorów na naszym boisku, a tam akurat wrzaski kibiców leciały, jakbyśmy grali z Legią, a nie z tymi, co to ledwo dychać umieją. W pewnym momencie podbramkowa strona przeciwnika, ten gość, który wyglądał na trzydziestolatka, skoczył na wysokości godnej kanapowego elfa, wbił łeb w piłkę i... nic. Piłka odbiła się i poleciała prosto do nogi napastnika, który mógłby z niej zrobić gol, gdyby nie to, że nasz środkowy – ten, co to zwykle gubi się w pierwszej połowie – jakoś tam zdążył wrócić. I co? Wiwatów nie było, a krzyki z trybun zamieniły się w "O matko, znowu ten sam numer!". Żeby naprawdę kogoś docenić, to trzeba widzieć, jak działa w walce, a nie tylko w wolnych momentach, kiedy sobie skacze jak na trampolinie.
Teraz ten facet z Torunia – no dobra, zgoda, bije głową jakby miał w niej ukrytą rakietę, i to jest fajne, i wiemy, że fani lubią takie widowisko. Ale pytanie brzmi: czy on umie grać w obronie, kiedy przeciwnik naprawdę zaczyna się ruszać? Bo jak na niego spojrzeć z bliska, to częściej lata w powietrzu niż blokuje uderzenia, kiedy już lecą w naszym kierunku. I co z tymi, co do Zawiercia przychodzą? Oni nie potrzebują kolejnego "akrobaty z prawem kopu", który będzie straszył w Internecie, ale obrońcy, który potrafi wślizgiem wyczyścić pole karne albo ustawić linię obrony tak, że przeciwnik w ogóle nie dostanie się do dogodnej pozycji. Pamiętacie te mecze, kiedy nasz obrona stała jak mur, a napastnicy biegali w kółko? To nie było przez jednego bohatera, to była praca całego zespołu.
A co do wieku – no dobra, masz trochę racji, Rafał, ale nie każdy trzydziestolatek to schorowana krowa, co to ma buty z limitem wiekowym. Ja znam kilku takich, co wciąż potrafią ławkom trenerskim podcinać nogi, a nawet grać na wysokim poziomie. Rzecz w tym, że facet z Torunia to jednak zawodnik ligi, w której liczy się nie tylko walka, ale i show. I może akurat mu się znudziło to show? Może szuka klubu, w którym liczy się coś więcej niż statystyka na stronie transfermarket? Bo jeśli naprawdę jest tak dobry, jak wszyscy gadacie, to może zechce przyjść do klubu, w którym nie musi być gwiazdą, tylko może być liderem? Przecież to przecież nie jest jakaś katastrofa – Zawiercie ma swoje lata, ale ma też serce i swoją historię, którą tak naprawdę nikt jeszcze nie umarł opowiadać.
I jeszcze jedno – te plotki z baru, przy trzeciej kolejce Ekstraklasy. Wiadomo, że ludzie lubią sobie pogadać, ale niekoniecznie muszą mieć rację. Może faktycznie coś się rusza, a może to zwykłe gadanie, które rozkręciło się samo z siebie. Ale wiecie co? Jeśli ktoś tam naprawdę siedzi i myśli o naszym klubie, to powinien mieć odwagę zrobić ten pierwszy krok i przyjechać na nasz mecz. Bo żadne gadanie nie zastąpi rzeczywistości – trzeba zobaczyć, jak on działa w naszych barwach, w naszym klimacie, na naszym boisku. A jak okaże się, że naprawdę bije w serca, to wtedy, kurczę blade, możemy zacząć świętować. Ale póki co – trzymajmy kciuki, cierpliwość i spokój. Bo inaczej znowu będziemy mieli jedno rozczarowanie więcej, a tyle emocji w tym sezonie to już wystarczy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, ziomki, ależ wy się dzisiaj nakręciliście jakby to nie o piłkę chodziło, tylko o finał mistrzostw świata w bólu głowy!
słuchajcie, ja tam nie jestem żaden analityk, co to liczy krowy na pastwisku i buty z limitem wiekowym – ja gram w piłkę od kiedy te wasze dwudziestoletnie debile jeszcze w pieluchach byli. i co ja widzę? że ten facet z Torunia to nie żaden schorowany dinozaur, tylko facet, co jeszcze potrafi jednym uderzeniem głową sprawić, że przeciwnik w ogóle nie wie, gdzie się podziać. a wy mówicie, że jak on przyjdzie do nas, to od razu dostanie kontrakt z limitem wieku w butach? no nie przesadzajmy – przecież w Zawierciu nie gramy w lidze seniorów dla emerytów!
a ten twój przykład z meczu, Jagielloniakibic, no kurczę, to akurat akurat trafiłeś w dziesiątkę, ale pomyśl – tamten gość w twoim klubie to chyba nie ten z Torunia, co? bo on na twoim boisku grał, a nasz facet bije piłki w powietrzu tak, że nikt nie ma szansy. i nie ważne, że on ma trzydzieści parę lat – przecież w futbolu liczy się, co on potrafi teraz, a nie ile ma rachunków do zapłacenia.
i jeszcze jedno – te gadania z baru przy trzeciej kolejce, no no, Wiśle, co ty kombinujesz? że niby zarząd gadał z tymi facetami od nowej obrony? a co, zebranie robili w knajpie, podczas gdy pan prezydent liczył piwo? ja tam znam kilku ludzi z Zawiercia i wiem, że jak coś się rusza, to rusza się z konkretnym celem, a nie z takich banialuk. i jeśli ten facet naprawdę bije w serca, to ja bym osobiście wsiadł do ciężarówki i przyjechał go tu przywitać! bo takie cuda w naszym klubie to się nie zdarzają codziennie.
a co do ceny – no dobra, może faktycznie nie będzie tani, ale ja wiem jedno: jak on przyjdzie, to nie będziemy musieli martwić się o drugą stronę boiska. bo on nie będzie tam stał jak ten twój przykładowy obrońca, co to w połowie meczu zapomniał, która noga jest do kopnięcia. on będzie tam latał, bił, blokował i robił z przeciwnikami to, co chce. i co wtedy? no właśnie – nie będzie mowy o tym, żeby przeciwnikowi cokolwiek wyszło.
więc ja tam jestem za! niech on przyjdzie, niech bije w te swoje serca, a my zobaczymy, jak Zawiercie w końcu zrobi coś więcej niż tylko walczy o to, żeby nie spaść. bo ja wiem jedno – jak on stanie w naszej obronie, to nie będzie mowy o żadnym "a nuż się uda". będzie tylko pewność, że jesteśmy bezpieczni. i tyle!
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ludzie, ależ wy dzisiaj napaliliście się na tego faceta z Torunia jakby to była ostatnia szansa na mistrzostwo świata! 😂 Ja tam pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu nasz stary obrońca, ten z brodaty, wyskakiwał na wysokości z takim hukiem, że przeciwnicy się cofali — a dzisiaj? To już tylko widmo z przeszłości, co to swoje buty oddał w depozyt kibicom za piwo. I wiecie co? Te buty by się jeszcze przydały komuś, kto ma w nogach tyle energii co ja po trzech piwach!
Ale mówię wam, jakbym widział dzisiaj jednego z naszych juniorów, że ten chłopak, ten 16-latek, co wyskoczył jak diabeł z pudełka, to on nie bije tylko piłki — on bije w dumę całej drużyny przeciwnika! 💪 I pomyślałem wtedy, że naszym seniorom właśnie takiego charakteru brakuje. Bo nie o samego akrobatę z głową w powietrzu chodzi — to raczej o faceta, który będzie walił w te ich bezbronne serca tak mocno, że po meczu w szatni przeciwnika będą musieli brać poduszkę do ściskania!
I powiem wam więcej — ja kiedyś widziałem mecz Zawiercia z Tychami, akurat było kiepsko, myślałem, że padniemy, i co? Nasz środkowy poszedł w drybling przez całe boisko, wślizgnął się między dwoma obrońcami i... kopnął tak, że piłka trafiła w ramię sędziego! A ten stary sędzia nic, tylko kiwał głową jakby mówił: "no dobra, po prostu stąd spadajcie". I wiecie co? Po tym golu nasza obrona zaczęła grać, jakby ktoś im wbił kołek w dupę — nikt nie śmiał ruszyć nogi! Gdyby taki facet z Torunia stanął w naszej obronie, tobyśmy mieli taki mur, że nawet gdybyśmy grali na wyjeździe z jednym napastnikiem, to i tak byśmy nie stracili gola.
No a jeśli ten gość naprawdę chce przyjść? To ja osobiście biorę teczkę z pieniędzmi i idę do niego do Torunia — tylko żeby nie okazało się, że tak naprawdę to facet od masażu nożnego! 🤡 Bo jak on nie będzie umiał grać w obronie, to my i tak mamy problem — bo kto wtedy będzie blokował te ich szybkie kontrataki, co to lecą jak nie wiadomo skąd?! I wtedy naprawdę możemy zapomnieć o emocjach i zacząć liczyć tylko straty. Ale póki co — trzymajmy kciuki i niech on tam dalej bije w te swoje serca, bo ja wolę kibicować facetowi, co lata nad ziemią, niż temu, co walczy z ziemią po kolana!
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Żebyście nie myśleli, że się na ciebie, Poisson, rzucam gołymi rękoma — to owszem, facet z Torunia potrafi jeszcze pokazać klasę, ale nie uwierzę w cuda, póki nie zobaczę go w naszym stroju. Ja w zeszłym roku byłem na meczu w Chojnicach, tamtejszy obrońca też skakał jak szalony, ale do naszych bramek to piłki jakoś jakoś docierały. I tyle — ten się schował, a my mieliśmy wypad.
Ale przyznam ci się szczerze: jakbym miał wziąć kogoś, kto bije głową nie tylko piłkę, ale i emocje przeciwnika, to bym wolał, żeby najpierw parę razy stanął na naszym boisku pod Wawelem. Bo w końcu nie samą akcją obrońcy kibice żyją — liczy się, czy on zrozumie, co to znaczy grać pod presją kibiców Zawiercia.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ależ moi kochani, ja tam wiem co to znaczy latać z zespołem w fajnym klimacie! niech no wam opowiem, jak to było na meczu z Bytomiem dwa lata temu — nasz stary obrońca, ten z tą grzywą, co to mu wszyscy mówili "Lwiec", to on właśnie tak walczył! nie piłką, a SERCEM! przeciwnicy myśleli, że to nie człowiek, tylko duch z trybun, co to im odbiera nogi!
i teraz ten facet z Torunia? no pewnie, że ma klasę — ale pytanie, czy on da radę w naszym mieście, gdzie kibice mają w żyłach kawę zamiast krwi! bo jak nie, to nic nie da, że bije głową — jak przeciwnik nie będzie się go bał, to i tak znajdzie dziurę!
ja bym tam dał dwieście procent, że on jest fajny, ale realnie — musiałby jeszcze nauczyć się naszego stylu! bo Zawiercie to nie jakaś słaba liga, to nasze serce bije inaczej! i jak on nie będzie czuł tego bijącego serca na trybunach, to nawet jak będzie skakał najwyżej, to nikt nie usłyszy jego uderzenia!
no ale jak już mówimy o uderzeniach — to niech ten gość szybko przyjeżdża, bo ja tam jestem gotów dopilnować, żeby nie dostał żadnego lokalnego piwa zanim nie podpisze kontraktu! 🍻🔥
Jeden klub, jedno życie ❤️
no dobra, ale niech wam opowiem o tym cholernym Karolu "Orzeł" z ubiegłego wieku, co to niby miał być zbawcą Zawiercia i ostatecznie został... no, niech zgadniecie? butelką po piwie pod ławką na stadionie.
w latach dziewięćdziesiątych, kiedy jeszcze graliśmy w starej II lidze i kibice śpiewali hymny tak głośno, że sędziowie musieli się schylać, to medialne gadanie było takie samo — plotki latały, że przyjdzie do nas jakiś obrońca z ekstraklasy, co to swoimi nogami zatrzyma napastników. a konkretnie — miał to być facet z Krakowa, z tą fryzurą jak u artysty malarza, który w weekendy malował portrety kibiców za darmo piwo. no i wiadomo, wszyscy gadali, że on właśnie u nas ma zrobić karierę trenerską, a nie grać, ale co tam — kibice uwielbiają takie historie.
i co się okazało? ten facet pojawił się na jednym treningu, zrobił kilka popisowych wślizgów (no bo oczywiście trenował akrobatykę, nie obronę), a potem zniknął. plotki mówiły, że podpisał kontrakt, ale on się okazał być umową na trzy mecze wypadkowej drużyny juniorów. i tyle z bohatera sezonu.
pamiętam, jak jeszcze siedzieliśmy przy ognisku koło stadionu, a ówczesny prezes klubu opowiadał, że on ten kontrakt "załatwił osobiście" — no ale okazało się, że "załatwił" to znaczy, że facet dostał koszulkę z numerem dziewięćdziesiątym pierwszym i puchar za udział w turnieju towarzyskim. i to było to.
czas pokaże, kochani, czas pokaże — ale na razie polecam wam papierosa i cierpliwość, bo jak w Zawierciu coś się rusza, to z hukiem, ale niestety często tym huku jest tylko odgłos butelki, która się rozbija o płot. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.