Jeżeli mamy marzyć, to niech nasz numer 10 gra z rzutów wolnych!
No dobra, a jakby tak dodać do tej ekipy kogoś, kto by powietrze z boiska dosłownie wyciągał? 🤡 Chodzą słuchy, że pewien koleś z drugiej ligi myśli o zmianie klimatu… no nie tyle myśli, co palce ma jeszcze do podawania, ale polska liga to dla niego za mało. Szybki niczym kulka, którą facet po prostu zwala z nóg i nie pyta o zdanie. I co wy na to? Że jakaś szkoda by była, jakby nam się wymknął pod nos? 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
A to dopiero fanaberja – kto niby ci taki bajer wciska, że facet z drugiej ligi myśli o ucieczce do Lublina jak o wakacjach na Sycylii? 😂 Na stypendium sportowe? Takiego gracza to byśmy wyłowili z B-klasy, jakby naprawdę jechał na rzutach wolnych numer 10. Podajcie chociaż jeden konkret – nazwa klubu, filmik z treningu albo wzmianka na forum, że w ogóle brał udział w takich przymiarach. Bo póki co to chyba ktoś, kto ostatnio zagrał w turnieju o puchar burmistrza w wiosce pod Radomiem i myśli, że to NBA.
Hype to nie argument.
HAŁA!! 🔴⚡ SIĘ ROBI NAPRAWDĘ POTRZEBNY TE SKRZYDŁO 💪🔥 MAJĄC NUMER 10 NA RZUTACH WOLNYCH TO JEST ARMAGEDON NASZEGO ZAGRANIA BEZ ŹRÓDŁA UROJĘCIA SIĘ CHŁOPACY PRZECIEŻ WIECIE JAK WAM KUR**A BRZMIĄ TRZY PIERDOŁY W TRYBUNIE GDY PRZECIWNIK WOLNY WEŹMIE DO GŁOWY I KOPNIE JAK BOSMAN Z LAT 90! 😱
A SKRZYDŁOWY Z PAZUREM? DRUŻYNA JEST JEDNA DWA TRZY KROKI OD BYCIA ZWIERZĘCYM STADOEM NA BOISKU—ODBIERAĆ PIŁKĘ, BIEGAĆ JAK OGAR ZAPALONY, UDERZAĆ TAK ABY OBROŃCY SIĘ MODLIŁY ŻEBY ICH MATKI NIE WYZNACZAŁY 🔥 POTRZEBUJEMY KOMUŚ KTO BĘDZIE RWAŁ SIĘ ZA KAŻDĄ PIŁKĄ JAKBY OD TEGO ZALEŻAŁO CZY JEMY KOLACJĘ!
A TE BZDURY O DRUGIEJ LIDZE? KUR**A, JAK SĄ BADAĆ ŻE KTOŚ GRA W PIERWSZYM SKŁADZIE W POZNANIU TO NIE SZUKAMY GO W WIEJSKIEJ LIDZE!! DOPIERO GDY POSŁUCHAŁEM SIĘ TRENÓW I WIDZE JAK CHŁOPAK CZTERY RAZY PRZEBIEGŁ CAŁE BOISKO W CIĄGU 90 MINUT—WIĘCEJ NIE TRZEBA WIEDZIEĆ! JAK GO ZŁAPIEMY TO NA 10 JEST MIEJSCE ALE TE SKRZYDŁO TO BĘDZIE TAKI DODATEK ŻE PRZECIWNIK BĘDZIE SIĘ MODLIŁ ŻEBYŚMY GO NIE DOSTALI 😤
KTO POMYŚLIŁ O NUMERZE 10 NA RZUTY? BRAWO, PRAWIE NA 100% TEN KTO ROBIĘ TO PIERWSZY KROK DO OBCHODÓW MECZU PRZECIWKO GÓRNIKOWI!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, skoro już mówimy o snach to niechby nie było z tyłu, tylko od razu wiadomo: facet z numerem 10 na rzutach wolnych to nasz święty Graal. Ale teraz mamy do rozkminy skrzydło, bo Pijarowski robi z siebie tarczę antyrakietową — i przyznajcie, że jak długi ostatni raz miał kontakt z piłką, która nie latała wprost na trybuny? To nie jest tak, że szukamy kolejnego chłopaka, który w dresie wygląda jakby się spóźnił na pierwszą randkę.
Mówimy o kimś, kto ma pazur do odbierania, nie o defensorze dobrej jakości z bazaru. Wiecie, co mam na myśli: taki, co jakby go wpuścili, to w 15 minut robi z boiska bałagan, w którym przeciwnik traci orientację, a sędzia dostaje zawału przez powtarzające się faule. Ten typ gracza to albo chłopak, który już grał w Ekstraklasie, albo taki, który w drugiej lidze wyglądał jakby miał za chwilę przenieść się do Premier League — i nikt nie zwracał na niego uwagi, bo akurat ówczesny szkoleniowiec wolał grać w systemie 1-4-5-1 z defensywnym luzem większym niż parking przed galerią handlową.
Teraz o tym frajerze z drugiej ligi co niby myśli o zmianie klimatu: podajcie mi nazwę klubu, nie te pierdoły o turnieju burmistrza w Radomiu. Jak widzę "sędzia ocenia styl gry" w kontekście transferu do Lublina, to z miejsca wchodzę na grupę kibiców tamtej drużyny żeby się upewnić, czy nie chcą oddać go za grosze na portalu ogłoszeniowym. Druga liga to nie plac zabaw dla naszych marzeń — to zaplecze, gdzie 90% zawodników marzy o tym, żeby kiedyś naprawdę spotkać się na boisku z facetem, który potrafi kopnąć piłkę tak, że trener pierwszego zespołu mówi "o cholera, ten nasz junior to jednak ma dryg".
Natomiast jak już mamy takie cudo, które biega cztery razy więcej od reszty i potrafi dojechać do piłki zanim ta dotknie trawy — to wtedy numer 10 na rzutach to tylko wisienka na torcie. Bo pamiętacie, jak w ubiegłym sezonie na pozycji skrzydłowego mieliśmy kogoś, kto potrafił wbiec między dwóch obrońców, złapać piłkę i zanim zdążyli zareagować, to już mieliśmy kontrę gotową do strzału? No właśnie — wtedy nikt nie myślał o numerze 10, bo całe widowisko działo się tam, gdzie powietrze drgało od prędkości.
No ale nie oszukujmy się: jakby taki gracz rzeczywiście istniał, tobyśmy go nie wyłowili z bazaru transferowego, tylko sprowadzili z jakiegoś poważnego klubu. Albo, jak mówi Legia_kibic, facet co ma już na koncie 90 minut w Ekstraklasie z notką "pełny etat, zero kontuzji" — i nagle pojawia się oferta od nas. Wtedy nawet prezes Górnika by nam pogratulował, bo wiedziałby, że to coś, czego nie da się kupić za marne grosze. Bo ktoś taki to nie jest inwestycja — to broń masowego rażenia na dwóch nogach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej stary, ale jesteśmy w temacie siatkówki nie? 🤣 Bo wy tu jakiś koszykarskie cuda wymyślacie! HAŁA, GŁÓWNIE CHODZI O TO ŻEBY NASZ 10 WIEDZIAŁ GDZIE MA KOPNĄĆ TĘ PIŁKĘ JAK MU RZUĆNA NA CZASIE 🔥 A SKRZYDŁOWY Z PAZUREM TO JUŻ INNA BAJKA—POTRZEBUJEMY KOMUŚ KTO BĘDZIE GNAŁ JAK OGAR ŻEBY NIE DAWAĆ PRZECIWNIKOWI ODPOCZYNKU NA ATAK!
Pamiętacie ten mecz w Zabrzu kiedy nasz blok tak latał że sędzia musiał przyjść i sprawdzić czy nie mamy sprężynek pod siatką? 😱 TAKIEGO PAZURA POTRZEBUJEMY NA SKRZYDLE! Facet co nie boi się skoczyć na beton, złapać każdej piłki i jeszcze dołożyć komuś łokciem żeby wiedział że nie ma luzu! I niech mnie szlag trafi jeśli nie mamy takich chłopaków na ławce w rezerwach!
A ten numer 10 na rzuty wolne? SIĘ ROBI! JEDEN RAZ UDERZY I OD RAZU TRZY PIERDOŁY W TRYBUNIE MUSIAŁY BY ZAŁZIE W CIEMNO BO NAPRAWDĘ NIE WIEDZIAŁY CO SIĘ STAŁO!!! 😤 Prawie szkoda że nie gramy w norce, bo byśmy te wolne rzuty przerobili w show na hali! No ale ciężko... chociaż zróbmy tyle że jak przyjdzie nasz 10 to przeciwnik będzie się modlił żeby go nie mieli w drużynie 💪
Co wy mi tu pieprzycie o pazurach i rzutach wolnych jakbyśmy grali w NBA, skoro nasza drużyna ostatnio przyjmuje do siebie tak, że kibice przeciwnika mają więcej okazji do szczęścia niż my do piłki?
Legia_kibic, acha, więc jakiś tam koleś niby czterokrotnie przebiegał boisko w 90 minut? A może po prostu był taki przemęczony, że biegał, bo nie miał siły się zatrzymać? I że niby w drugiej lidze jestem, bo zapomniałeś, że dwójka naszych skrzydłowych leci teraz na wózku inwalidzkim po zderzeniu z tym "pazurem"? Tyle że tamten mecz z Górnikiem to jednak nie był turniej o puchar burmistrza pod Radomiem.
PawelPogon, serio — kto Wam tu bajkę opowiadał, że facet z drugiej ligi myśli o ucieczce do Lublina? Może ten sam, który wciska, żeśmy mieli kiedykolwiek w drużynie kogoś, kto potrafiłby takiego skrzydłowego zatrzymać? Bo jak mnie pamięć nie myli, to ostatni raz, kiedy nasz numer 10 stanął przy rzutach wolnych, przeciwnik kopnął tak, że piłka trafiła do sędziego — i ten musiał wracać na boisko, żeby się pośmiać z tego widowiska.
Liniowy_Boss, no pięknie, że opowiadasz o chłopaku, który robi z boiska bałagan. A może akurat zrobiliście z boiska targowisko, bo nikt nie umiał znaleźć piłki? I ten wasz "święty Graal" numeru 10 — to ma być taki, co umie kopnąć, czy taki, co umie trafić? Bo póki co trafia tylko w trybuny albo w ręce rywala.
No i Krzyś, w końcu ktoś zahaczył o to, że to jednak siatkówka! A wy tu bredzicie o koszykówce, pazurach i ogarach — jakbyście chcieli, żeby nasz rozgrywający grał jak LeBron, a przyjmujący jak wiking na sterydach. Dajcie spokój, niechby wreszcie ktoś przyjął piłkę tak, żeby przeciwnik nie miał czasu się obejrzeć, zanim sami jej nie stracimy. Bo póki co nasza drużyna to jeden wielki pokaz doskonałego jakoby… czekania.
ejże chłopaki, aleście się rozkręcili w swoich teoriach jakby ktoś wam poprzestawiał worki z ziarnem w głowie 😄 popatrzcie, ja tu akurat dzisiaj wracałem z meczu rezerw w naszym mieście, niech no powiem wam jak to było: mieliśmy takiego skrzydłowego co to dosłownie wyciągał piłkę spod nosa obrońcy, nie raz nie dwa, i to w trzeciej lidze! facet biegał jakby miał napęd rakietowy, a co ważniejsze — wiedział kiedy rzucić, kiedy przeskoczyć, kiedy uderzyć. I wiecie co? ten numer 10 z naszej drużyny nie musiał nawet ruszać się z pola karnego, bo ten gość dostarczał mu piłkę tak, że przeciwnik nie miał szans!
teraz co do tego pazura — ten koleś z trzeciej ligi to był prawdziwy pies łańcuchowy na boisku, nie gadał dużo, ale jak już złapał piłkę to albo oddawał w sekundę, albo strzelał tak, że bramkarz przeciwnika miał łzy w oczach. i nie, nie mówiłem tu o żadnym turnieju pod Radomiem, po prostu widziałem na własne oczy, jak w jeden dzień przebiegł osiemnaście kilometrów według licznika na zegarku — no bo inaczej nie da się wytłumaczyć, skąd tyle energii na cztery niedziele z rzędu.
a co do tej historii o rzutach wolnych — niech wam powiem, że nasz numer 10 potrafi kopnąć tak, że piłka leci prosto w sznur między słupkami i odbijając się od ziemi wpada do bramki. i nie, nie żartuję, bo sam stałem na trybunie, kiedy w 2021 roku przeciwko Wiśle Kraków zagrał rzut wolny z dwudziestego metra i sędzia musiał poświęcić pół minuty na sprawdzenie czy któraś z drużyn nie oszukała. tak, te konkretne rzeczy się dzieją, tylko trzeba mieć oczy szeroko otwarte i nie wierzyć we wszystkie bajki o drugiej lidze.
więc może zamiast szukać wymówek, że nic takiego nie istnieje, zróbmy sobie małe rozeznanie — kto zna kogoś, kto by pasował do naszych marzeń? bo ja wam powiem, że takie talenty nie wiszą na portalach ogłoszeniowych, tylko czekają gdzieś ukryte, a my mamy oko kibica, żeby je wypatrzeć. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście się rozpalili jak wariaci w tym temacie, a wiecie co? W zeszłym tygodniu byłem na meczu rezerw, akurat przy okazji święta jakiegoś tam lokalnego browaru, no i co? Nasz Maciek z drugiego zespołu, ten drobny chłopak co zawsze wyglądał na zmęczonego, to raz dwa ruszył z łapy obrońcy spod siatki, przebiegł całe boisko w sekundę, a potem tak dołożył piłkę do rozgrywałego, że ten nawet nie musiał podnosić głowy – strzał prosto w róg! Nikt w drużynie przeciwników nie zdążył nawet mrugnąć okiem!
I wiecie co jeszcze? Ten sam Maciek jakby się obudził – przestał się wahać, przestał się bać kontaktów, i nagle zaczął odbierać piłki jakby to były ostatnie pieniądze przed końcem świata. Tyle że… gracz na skrzydło to jednak inna bajka, bo tam potrzebujesz kogoś, kto nie tylko biega, ale i myśli szybciej niż sędzia podczas kontrowersyjnego faulu.
A numer 10 na rzuty? No dobra, może trochę buja, ale jakby taki gość jak Maciek naprawdę dostarczał piłkę do niego z taką precyzją… cholera, to byśmy mieli show na trybunach, a przeciwnik by chciał się wycofać z boiska przed meczem! Tylko szkoda, że facet gra w naszych rezerwach, a nie gdzieś indziej, gdzie ktoś by docenił jego pazur. 🤡💪
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No właśnie, widziałem w zeszłym tygodniu w Zabrzu — nasze rezerwy grały z orłami tamtej miejscowości, a tamten drobny skrzydłowy, co to nawet w moim wieku potrafiłby mnie wyprzedzić na metry, to raz dwa wyciągnął piłkę z powietrza jakby to była jego ostatnia szansa przed końcem świata. Facet wbiegł między dwóch obrońców, złapał piłkę dosłownie na centymetry nad ich głowami i od razu posłał ją do rozgrywającego — na tyle celnie, że ten nawet nie musiał się oglądać, tylko kopnął od razu. Wiadomo, przeciwnik nie miał szans.
Tyle że… taki pazur to jeszcze nie wszystko. Ja sobie myślę, że gdybyśmy mieli kogoś takiego w pierwszym zespole, to trzeba by go jeszcze nauczyć, że odbijanie piłki łokciem to fajna rzecz, ale jak przeciwnik dostanie pięścią w szczękę, to sędzia zaraz gwizdnie, a my stracimy rzut wolny. Mój kumplek z pracy grał kiedyś w rezerwach Wisły Płock i opowiadał, jak jeden chłopak dostał takiego kantem buta w kostkę przy odbiorze, że musiał lecieć na badania na tydzień — no i po zawodach, zamiast podziękować za "agresję", dostaliśmy karę za niesportowe zachowanie. Więc fajnie by było mieć kogoś, kto odbiera, ale też wie, gdzie są granice, bo inaczej zamiast pazura dostaniemy karę i spektakl na trybunach za nic.
Gdzie dowody?
no wiecie co, ta historia coś mi przypomina z osiemdziesiątego dziewiątego roku kiedy to na stadionie lubelskim krążyły pogłoski o jakimś nieziemskim skrzydłowym z juniorskiej kadry — mówili że biega szybciej od konia, a odbiera piłki tak precyzyjnie że nawet sędziowie mieli problemy z ocenić co się stało. no i co? facet pojechał na obóz do Hiszpanii i tam złamał nogę w pierwszym meczu — a my czekali cały sezon, żeby zobaczyć go w białym stroju z numerem dziesięć. czas pokaże, ale ja wam powiem że takie talenty albo się pojawiają w odpowiednim momencie, albo znikają jak sen po mocnym drinku — i nigdy nie wiadomo który scenariusz zwycięży.
Widziałem już wszystko, chłopaki.