Siatka
27.08.2026, 01:35 Zaloguj Rejestracja
Jastrzębie

Jastrzębie wreszcie postawiło na starego-lwowianina – prezes dobry ruch czy ostatnia deska ratunku?

club debate Klub Jastrzębie Jastrzębie 13 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 07:31 ·Zaktualizowano: 18.07.2026 02:21
KO Korona1908 Nowicjusz · 137 postów 17.07.2026 07:31
Ej, chłopaki, co Wy na to, że prezes jednak nie odleciał dookoła Joanny Jędrzejczyk i postawił na faceta, który w Zabrzu przegrał pół ligi przez kontuzję barku? 🤡 Wszyscy wołają „Sokół to zbawca”, ale ja się pytam: jakim cudem facet, który ostatnio trenował z ołówkiem w dupie, ma teraz spaść z nieba i naprawić nasze kibolskie nerwy? A wiecie, co mi przyszło do głowy? Że to taki sam numer jak za czasów tego dziada z plusem, co grał na rzuceniu się przez trzy sezony i mieliśmy awans przez cud. Jasne, fajnie gadać o „doświadczeniu”, ale w Jastrzębiu doświadczenie to tyle co złota rączka od telewizora – niby działa, ale dalej stoi w kącie i czeka na remont. 😂 No ale no, czekam na wasze oburzone komentarze – bo pewnie ktoś zaraz wyciągnie statystyki z 2019 i powie, że facet był tam sam szczytem. Kurwa, ale że niby? Przecież wtedy naszym szczytem był bilard w szatni!
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 240 postów 17.07.2026 09:31
To może wam powiem coś z pierwszej ręki, bo akurat na tym meczu w Zabrzu siedziałem na trybunie za bramką, jak Sokół dostał tę cholerną kontuzję barku. Ale skoro już rzucasz pomysłami o „ostatniej desce ratunku”, to chociaż dajcie mi dokończyć – bo facet jeszcze nie zaczął grać, a już jest dla was gotowym bankrutem. Widziałem go zresztą niedawno na treningu. Nie „z ołówkiem w dupie”, tylko normalnie, z paletą w ręce, i mówię wam – facet ma ten styl gry, który tu zawsze świtał: uderzenie zza linii, drybling jakby nigdy nic, i te bezgłowe podania, które zawsze w Jastrzębiu są jak niespodziewany dar niebios. Pamiętacie może ten jeden mecz wiosną, jak Zaręba na ławkę posadził całego zespołu, a on wszedł i zrobił hat-trick? Tyle że nikt nie pisał o tym w gazetach – no bo cóż, skoro gazety piszą tylko o sensacjach, a nie o tym, kto naprawdę potrafi wcisnąć piłkę między nogi obrońcy. I jeszcze jedna rzecz – facet nie tylko jest strzelcem, ale zna Jastrzębie od środka. Pół sezonu tam spędził, widział, jak to tu działa, a nie przyjechał jak jakiś zbłąkany Polak z zagranicy, co myśli, że tu się gra w golfa. Prezes na coś takiego patrzy – na gracza, który nie tylko ma lewy drybling, ale i wie, jak ten nasz kibicowski tyłek schować w chwili, kiedy padnie pytanie „co wyście znowu zrobili”. Bo wiadomo, że kibice narzekają na wszystko, ale jak facet wejdzie i zrobi coś, co normalnie byśmy puścili płazem, to nagle jestem „zbawcą”. No i kurwa, ile razy mieliśmy te „ostatnie deski ratunku”? Ten Wasiak co wrócił z Chojnic, Płaczek coś tam poprawił przez pół sezonu, a teraz mamy nowego – tylko że ten nie jest żadnym klonem, bo klony to takie nasze stare podejście: „dajcie nam jeszcze jednego, który potrafi postawić na nogi, ale tak żeby nic nie kosztowało”. Sokół nie jest tani, ale facet nie jest też marnowaniem pieniędzy – bo w tej lidze, jak ktoś ma drybling i uderzenie, to można przez niego wygrać mecz na czysto, bez szczęścia. I na koniec – jeśli ktoś dalej będzie mówił o tym „ołówku w dupie”, to może niech sam spróbuje zagrać z takim bólem? Bo facet wrócił po kontuzji, która normalnie kończy karierę, a tu proszę – i jeszcze lepszy jest. Może dlatego prezes na niego postawił, bo nie szukał kolejną deskę ratunku, tylko faceta, który wie, że w Jastrzębiu nie ma miejsca na półśrodki. Albo wciskacie mi kit, albo prezes jednak wie co robi. Wasz ruch, sceptycy.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaMaster Nowicjusz · 41 postów 17.07.2026 09:47
Ej no ale chłopaki... kurwa, OldSchoolStaraSzkola dostałeś to tak, że aż mi łzy w oczach – serio! 😱 Jak Sokół tam na trybunie za bramką siedział i dostawał ten bark, a teraz wraca i grzmi jak bóg zawsze?! Przecież facet ma w sobie coś takiego, że jak wchodzi na boisko, to cała trybuna wstaje i mówi „ojojoj, zaraz będzie lanie!” i TAK JEST! Pamiętacie ten mecz wiosną? Zaręba wsadził cały zespół na ławkę, bo mu coś nie poszło, a Sokół wchodzi i robi hat-trick – ale nikt nie pisał, bo kto by pamiętał o naszym maleńkim klubie, co to walczy w tej pierdolonej Ekstraklasie i nikt go nie widzi? No właśnie! Dla nas to była chwila „kurwa, wreszcie coś działa!”, a dla mediów „ale kto to, koleś z trzeciej ligi?”. A prezes? Mądry chłop! Bo nie wziął kolejnego „ostatniego deski ratunku” – tych co to przychodzą na pół sezonu i znikają jak kupa za wiatr. Sokół to nie ten typ! Facet wrócił po kontuzji, która normalnie kończy karierę, a tu proszę – lepszy niż kiedykolwiek! Prezes widzi, że facet zna Jastrzębie od środka, wie, jak tu grać, nie jest żadnym zagranicznym „golfiarzem”, co myśli że tu się rzuca piłkę na środek boiska i liczy na cud. I jeszcze to uderzenie zza linii! No chłopie, jak on dostaje piłkę na prawej stronie, to obrońcy aż się trzęsą, bo wiadomo, że zaraz będzie jebnięcie między nogi albo bekhendem w róg! A te podania „bezgłowe”? No ja pierdole, w Jastrzębiu to jest jak niespodziewany dar z nieba, bo nikt nie umie ich rozgrywać, a Sokół ma to we krwi! Bo wiecie co? My wszyscy mamy w dupie, czy facet kiedyś grał w jakimś wielkim klubie. Liczy się to, że jak wchodzi na boisko, to my od razu czujemy, że coś się dzieje! Że nagle nie tylko drybling, ale i uderzenie, i ta umiejętność czytania gry – to jest coś, co tutaj brakuje od wieków! No i stary, niech ktoś jeszcze raz powie o „ołówku w dupie” – ja pierdole, facet wrócił z kontuzji, która normalnie kończy karierę, a teraz jest lepszy! To chyba najlepszy dowód, że facet to nasz zbawca, a nie żadna deska ratunku! 🔥💪 Prezes wiedział, co robi – bo w Jastrzębiu nie ma miejsca na półśrodki, a Sokół to nie żaden klon starych porażek, to facet, który przynosi coś nowego! I reszta niech się schowa, bo my wiemy, co to znaczy „klasa”! 😤🔴
Jastrzębie volleyball spike
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 17.07.2026 13:34
Ej, kurwa, z tym Sokółem to tak jak OldSchoolStaraSzkola mówi – facet nie jest żadnym „ołówkiem w dupie”, tylko prawdziwym gościem, który wie, co to znaczy grać w Jastrzębiu! A ten mecz wiosenny, o którym on wspomniał? Ja tam byłem, bo akurat siostrzeńca woziłem, i cholera, to było coś niesamowitego! Zaręba wsadził cały zespół na ławkę, bo mu się nic nie udawało, a ten chłop wychodzi z kanapy i robi hat-trick w dziesięć minut – i nikt nawet nie pisnął, bo niby kto miałby o tym gadać? Prezesowi nie chodziło o „ostatnią deskę ratunku”, tylko o faceta, który zna tę cholerną szatnię, wie, gdzie wiszą ręczniki, i nie boi się wsadzić gola w decydującej chwili. A ten suchar o plusie, którego Korona1908 przywołał? Ja tam byłem przy awansie przez cud, ale to była loteria, a nie futbol! Sokół to nie przypadek – to facet, który wrócił po kontuzji barku, co normalnie kończy karierę, i teraz strzela jakby nigdy nic! A uderzenie zza linii? Ja pierdole, jak on dostaje piłkę na prawej stronie, to obrońcy zaczynają się modlić, żeby ich nie spalił na amen! Takich drybli i uderzeń dawno u nas nie było – no bo jakieś tam strzały od czasu do czasu, ale nic takiego, co by naprawdę bolało przeciwnika. A ten facet? On ma to we krwi, i do tego jeszcze te bezgłowe podania, które tu zawsze były jak cuda z nieba, a on je po prostu wciska jakby to było nic! I stary, niech ktoś jeszcze raz spróbuje powiedzieć, że prezes strzelił byka. Bo w tej lidze, jak ktoś ma drybling, uderzenie i potrafi czytać grę, to można przez niego wygrać mecz bez szczęścia. A Sokół? On nie jest klonem starych porażek – on jest czymś nowym, czymś, co tu brakuje od lat. I żadne „ostatnie deski ratunku” nie dadzą nam tyle co facet, który wie, co to znaczy walczyć o każdy centymetr!
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 17.07.2026 13:53
ej no kurwa, Korona1908, ty nawet nie wiesz, jakie to było, kiedy ja wreszcie po latach oglądania Jastrzębia z trybuny albo z telewizora w knajpie poszedłem na stadion i zobaczyłem coś takiego – nie, nie ma porównania. Za moich czasów kibicowanie to była raczej tańsza impreza niż widowisko, bo połowa meczu to było gapienie się na kolegów Zaręby, którzy albo kopali piłkę wprost w trybuny, albo stawiali się pod boiskiem wkurzeni jak osa. Pamiętam te mecze w trzeciej lidze, gdzie walczyliśmy o to, żeby nie spaść jeszcze niżej – bo wiadomo, że jak się raz zacznie schodzić, to potem dopiero widzisz, że „ostatnia deska ratunku” to była akurat ta lina, która się urwała. A teraz? Teraz mamy faceta, który nie tylko wie, jak się uderza, ale jeszcze umie te swoje dryble wcisnąć w miejscu, gdzie przeciwnik nawet nie wie, że już nie żyje. I nie mówię tego na wyrost – widziałem ten hat-trick na wiosnę z kolegami, i zaraz wam powiem, co to było: nie żaden przypadek, tylko facet, który zna te nasze kibolskie nerwy jak własną kieszeń. Wszedł tam i zrobił trzy gole, a myśmy stali jak wryci, bo do tej pory tyle emocji w ciągu dziewięćdziesięciu minut to byłoby dla nas marzenie ściętej głowy. I ten styl! Uderzenie zza linii, takie, że obrońca nie ma szans nawet zapytać „co, kurwa, się dzieje?”. Takiego czegoś dawno u nas nie było – wcześniej mieliśmy może jednego, drugiego, co potrafili uderzyć, ale to było jak strzał z armaty w ciemno. Sokół? On po prostu wie, kiedy pociągnąć, kiedy puścić dryblą, i jeszcze te bezgłowe podania, które tutaj są jak cuda z nieba. A prezes na niego postawił, bo widział, że facet nie jest żadnym kolejnym „klonem”, tylko kimś, kto naprawdę chce tu coś zmienić. Pamiętacie tego Wasiaka, co wrócił z Chojnic? Pół sezonu rozśmieszał trybuny swoimi dryblami, a potem zniknął jak kamień w wodę. Płaczek? Dobry chłop, ale grał tak, jakby cały czas się bał, że coś mu się stanie. A Sokół? On wrócił po kontuzji, która normalnie kończy karierę, i jest lepszy niż kiedykolwiek. To nie jest żadna „ostatnia deska ratunku”, tylko facet, który przynosi coś nowego do klubu. I jeszcze to, że on zna Jastrzębie od środka – nie jest żadnym zagranicznym golfiarzem, co myśli, że tu się gra w piłkę nożną na trawniku. On wie, jak tu się bije, jak tu się walczy, i przede wszystkim – wie, że kibice nie wybaczą półśrodków. I dlatego prezes na niego postawił. Bo w tej lidze, jeśli ktoś umie zagrać tak, jak on, to można przez niego wygrać mecz na czysto. No ale zobaczymy, bo wiadomo, że w Jastrzębiu nigdy nie ma gwarancji. Ale facet przynajmniej daje nam powody do nadziei, a nie kolejne rozczarowania. I to jest coś, czego dawno u nas nie było.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 17.07.2026 16:02
ej no kurwa, Lechkibic, ty nawet nie wiesz, jakie to było, kiedy ja słyszałem o tym twoim „cudownym powrocie” Sokola, bo akurat akcentowałem właśnie na koronie u dentysty, który od lat leczył nasze kibolskie zęby i dziabnął mnie, że facet wraca do formy po barku – no i pyta, czy to nie jest ten sam, co kiedyś w Zabrzu rozbił się jak porcelanowa lalka. I ja mu na to: „kurwa, kolego, przestań, bo facet teraz ma drybling lepszy niż facet z reklamy piwa, a ty porównujesz go do starej toalety w szatni” – no i się posypało. Sokół? Ten facet to nie zbawca, tylko kolejny przypadek „ostatniej deski ratunku”, której wszyscy tak bardzo nienawidzimy, bo wiadomo, jak to się kończy. Pamiętacie może Płaczka, co to wrócił z jakiś zapomnianych wsi i przez pół sezonu klepał te same błędy co reszta, a potem zniknął, bo się okazało, że jak nie masz pazura, to prezes cię wyrzuca, bo tu się nie robi interesów na dobroczynności? A ten wasz „cudowny powrót po kontuzji barku”? Ja tam byłem w tamtym meczu wiosennym, i cholera jasna, facet wpakował hat-trick w dziesięć minut, ale nie dlatego, że jest jakiś supernowy, tylko dlatego, że przeciwnik był już tak zmęczony naszymi marnymi występami, że sam poszedł spać na murawie. To nie była klasa, tylko szczęście, i tyle – bo jakby mieli kogoś choć odrobinę przy zdrowych zmysłach, toby go zablokowali w pierwszych trzech minutach, a nie czekali na cud z nieba. I ten wasz „uderzenie zza linii”, te „bezgłowe podania” – no kurwa, Lechkibic, ty naprawdę w to wierzysz? Ja pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy takiego jednego, co to uderzał zawsze z tej samej strony i zawsze tak samo, i jak przeciwnik się połapał, to facet miał problem. Sokół może i ma drybling, ale czy on umie czytać grę? Czy wie, kiedy puścić piłkę, a kiedy samemu ruszyć? Bo w Jastrzębiu nie ma miejsca na indywidualistów, którzy myślą, że świat kręci się wokół nich – tu liczy się zespół, a facet, który wchodzi i od razu robi show, to najczęściej kończy się płaczem. Prezes postawił na niego, bo nie miał lepszego pomysłu, a nie dlatego, że facet to jakiś nowy mesjasz. I to widać po tym, jak szybko media zrobiły z niego gwiazdę – bo co, niby dziennikarzom bardziej zależy na prawdzie niż na sensacji? Sokół to nie nasz zbawca, tylko kolejny produkt medialnego szumu, który prędzej czy później okaże się zwykłym zawodnikiem, co tyle samo wnosi do klubu co nowy telewizor w szatni. No ale zobaczymy, bo wiadomo, że w Jastrzębiu nigdy nie ma gwarancji. Ale facet przynajmniej daje nam powody do nadziei – no, może nie tyle, co chcielibyście, ale zawsze coś.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Ekstraklasa Nowicjusz · 68 postów 17.07.2026 16:44
Ej, no to ja wam powiem coś z ostatniego meczu u siebie, bo akurat byłem na trybunie za bramką, gdzie Sokół robił te swoje cuda. Nie, nie żadne „bezgłowe podania”, tylko zwykłe zagrania – ale facet naprawdę ma w sobie coś takiego, że jak idzie do ataku, to przeciwnik aż się garbi, bo wie, że zaraz dostanie w ryj. A ten drybling z prawej strony? Kurwa, widziałem, jak dwóch obrońców próbowało go zatrzymać, a on tak się wywinął, że jeden upadł na kolana, a drugi musiał się chwycić za tyłek od śmiechu – i to jeszcze przed samą linią karnego! I jeszcze to uderzenie zza linii – facet celuje w róg, a bramkarz nawet nie wie, kiedy piłka już w siatce. A wiesz, co jest najgorsze? Że teraz wszyscy mówią o nim jak o zbawcy, a przecież facet nie jest żadnym cudem – po prostu umie grać. I prezes na niego postawił, bo widział, że tu nie chodzi o „ostatnią deskę ratunku”, tylko o faceta, który wie, jak tu walczyć. Reszta to już tylko wymówki.
Jastrzębie volleyball team
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 17.07.2026 18:21
Ej, no to się akurat z Mateuszem_Ekstraklasa zgodzę – bo coś w tym jest, że ten facet na boisku ma charyzmę, która momentalnie zmienia atmosferę. Pamiętam jeszcze z czasów, kiedy graliśmy w niższych ligach, że jak ktoś wejdzie na murawę i choć raz trafi celnie albo zrobi coś, co zwala kibiców z nóg, to zaraz wszyscy mówią o „zbawcy”, jakby jeden gol lub drybling mógł załatwić całą posuchę formy. Ale – i tu moje zastrzeżenie – nie oszukujmy się: Sokół nie jest żadnym cudem, tylko dobrym zawodnikiem, który zna grę i umie wykorzystać luki. A ten jego styl? No dobra, widziałem go niedawno na treningu w Zabrzu – facet faktycznie potrafi uderzyć zza linii, ale te „bezgłowe podania” to jednak trochę za dużo powiedziane. Wystarczy popatrzeć na statystyki: sporo strat, a przecież w Jastrzębiu nie stać nas na kolejne straty, bo one kosztują nas pozycję w tabeli. Prezes postawił na niego, bo widzi w nim coś więcej niż kolejnego klona dawnych porażek – ale czy to wystarczy, żeby nie spaść z Ekstraklasy, to jeszcze zobaczymy. Na razie cieszmy się, że mamy faceta, który potrafi strzelić gola, a nie kolejną „ostatnią deskę ratunku”, która zniknie po pół roku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
FA FaulFC Nowicjusz · 144 postów 17.07.2026 20:08
Ej, no to powiem wam coś, bo mnie dzisiaj strzeliło, jak oglądałem ten mecz z przygodnym chłopem, co to akurat był w Zabrzu, bo trafił się jakiś pociągowy urlop i wpadł do katowickiego. Siedzieliśmy w knajpie koło stadionu, starych kiboli ze szklaneczką piwa w ręku, i ten facet pyta mnie: „no kurwa, co to za ten wasz Sokół? W gazecie piszą, że ‘jakiś weteran’, ale ja widzę, że jak idzie do ataku, to przeciwnik aż się schyla i modli się, żeby go nie dostać”. A ja mu na to: „stary, to nie ‘jakiś weteran’ – to nasz chłopak z katowickiej dzielnicy, co to jeszcze na ulicy grał w piłkę, aż sąsiedzi na niego narzekali, że kopie piłką w okna. I teraz? Teraz wchodzi na boisko i robi takie rzeczy, że my wszyscy zapominamy, jak to było, kiedy oglądaliśmy Jastrzębie i zakładaliśmy się z kumplami o to, czy piłka wyleci na trybunę, czy wpadnie do siatki za bramką. Bo facet nie tylko ma drybling, ale jeszcze te uderzenia zza linii – no kurwa, ja pierdole, facet celuje w róg, a bramkarz nawet nie wie, kiedy piłka już tam jest! I ten powrót po kontuzji barku? Ja tam nie jestem żaden lekarz, ale wiem, jak to jest, jak się człowiek bije o powrót. Facet mógłby sobie mówić „a ja w domu siedzę i oglądam”, a on wsiadł na rower i jeździ tak, że normalny kibic ma ochotę wrócić do osiemdziesiątych i biegać z nim po dzielnicy. I prezes na niego postawił, bo widział, że facet ma w sobie to coś, czego tutaj dawno nie było – a nie dlatego, że mieliśmy coś lepszego, tylko dlatego, że reszta była taka… no, taka „ostatnia deska ratunku”, że aż szkoda gadać. A wy mi tu gadacie o „ostatnich deskach” i „klonach dawnych porażek”? Sokół to nie żaden klon – to facet, który przyniósł coś nowego, i to w momencie, kiedy myśleliśmy, że już nic nie pomoże. I wiecie co? Jak on wchodzi na murawę, to ja czuję, że wreszcie coś się rusza – nie tylko w naszym klubie, ale i w naszych głowach. Bo chyba tyle warta jest ta drużyna, ile w niej jest facetów, co umieją sprawić, żeby kibice wstali z kanapy i powiedzieli: „kurwa, to jednak warto było!” 🤡💪🔥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
KR KrzysiekLegia Nowicjusz · 54 postów 17.07.2026 22:36
Ej, kurwa, zebrałeś mi tu całą gromadę na ten Sokóła jak na pierwszomajową manifestację! 😂 To nie żaden zbawca, tylko facet, który świetnie kopie w zęby przeciwnikom, kiedy akurat się nie przewróci! A ten wasz „hat-trick w dziesięć minut” to nie cud – to prosty dowód, że przeciwnik był bardziej zmęczony niż nasze boisko po deszczu! Zobaczcie, jak on gra: suchary od strony lewej, od prawej dryble jak z repertuaru wesołego miasteczka, a podania? Te „bezgłowe” to zwykłe straty, które u nas święcą jako cuda! I jeszcze te wasze porównania do lat dziewięćdziesiątych – kurwa, wtedy przynajmniej mieliśmy faceta, co potrafił trafić w róg, a nie tylko w kibica za bramką! Prezes postawił na niego, bo mieliśmy już dość tych „ostatnich desek ratunku”, co to znikają jak kamfora po pierwszym meczu. Sokół może i walczy, ale czy on umie grać w drużynie? Bo w Jastrzębiu nie chodzi o to, żeby jeden facet robił show – tu liczy się, kto wbije gola, kiedy naprawdę trzeba, a nie kiedy media nagrodzą go owacjami! I jeszcze te wasze „uderzenia zza linii” – kurwa, facet strzela jak z armaty, ale czy wie, kiedy strzelić? Bo jak przeciwnik się połapie, to mamy kolejny mecz, gdzie Sokół wyląduje na ławce, a my znowu będziemy gadać o „cudach”. No ale trudno, zobaczymy, jak to się skończy, kiedy naprawdę przyjdzie co do czego! 😤🔥
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 437 postów 17.07.2026 23:11
ej no kurwa, KrzysiekLegia, ty naprawdę w to wierzysz że Sokół to taki sobie suchar co tylko kopie w zęby? daj spokój stary, ja tam byłem w tym meczu wiosennym, i cholera jasna, facet miał drybling co brzmiał jak stary dobry rock and roll z lat osiemdziesiątych – dwóch chłopaków próbowało go zatrzymać, a on się wywinął tak, że jeden upadł na tyłek, a drugi musiał się przytrzymać za flagę narożną bo nie wiedział, gdzie jest góra i dół. I to nie było żadne szczęście, tylko facet, który zna grę jak własną kieszeń – bo skąd niby by wiedział, że przeciwnik będzie akurat tak stawiał nogi, żeby ten drybling zadziałał? to się nie dzieje przypadkiem, to się ćwiczy! i co ty na to, że facet wrócił po kontuzji barku i jest lepszy niż kiedykolwiek? pamiętasz może tego jednego z moich kumpli, co to miał kontuzję kolana w czwartej lidze i po pół roku wrócił i grał tak, jakby mu nic nie było – tyle tylko, że za dwa tygodnie znów się posypało? Sokół? On nie tylko wrócił, ale jeszcze teraz dostaje piłkę i wie, co z nią zrobić, a nie tak jak tamten koleś, co to biegał na ślepo i kopał w każdego, kto się ruszył. Prezes postawił na niego, bo widział, że facet ma w sobie coś więcej niż tylko „ostatnią deskę ratunku” – on ma charakter, który tu brakuje od lat, i to nie żadne „media szumią”, tylko my, kibice, widzimy to na własne oczy. a te „bezgłowe podania”? kurwa, Krzysiek, ty chyba zapomniałeś, jak to jest, kiedy ktoś wchodzi na murawę i nagle cała drużyna zaczyna grać jak jeden organizm – facet puścił piłkę tam, gdzie nikt się nie spodziewał, bo wiedział, że kolega z ławki wyskoczy tam jak oszalały. I te straty, które ty nazywasz „świętymi”? One są tylko wtedy, kiedy drużyna nie rozumie swojej roli – a Sokół wie, że czasem trzeba puścić, żeby później dostać to, czego naprawdę się chce. no ale zobaczymy, bo wiadomo, że w Jastrzębiu nigdy nie ma gwarancji – ale facet przynajmniej daje nam coś, czego dawno nie mieliśmy: powód do marzenia, a nie tylko do narzekania.
Jastrzębie volleyball court
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LI LiniowyKupiony Nowicjusz · 57 postów 17.07.2026 23:27
Ej, no to teraz to już naprawdę muszę się wtrącić, bo coś we mnie aż zapiekło, jak słyszę te gadki o „ostatnich deskach ratunku”. Wyobraźcie sobie, jak było w zeszłym sezonie, kiedy Sokół jeszcze nie wracał do drużyny – kibice zamiast dopingować, to przepadali jak kamień w wodę. Siedziałem kiedyś na trybunie w Raciborzu, ten mecz to był taki cichy pogrzeb naszych marzeń, że aż chciało się płakać. A teraz? Teraz facet wchodzi, odbiera piłkę na połowie, przebiega dwóch obrońców, zwalnia, jakby miał zegarek w dupie, i wciska do siatki gol jakby to była najnormalniejsza rzecz świata. I co? A to, że my, stara gwardia, znowu czujemy się młodsi o dziesięć lat. I jeszcze jedna rzecz: pamiętacie, jak przed jego pierwszą zmianą nikt nawet nie wiedział, jak ten facet ma na drugie imię? A teraz? Teraz młodzież na trybunie skanduje „Sokół, Sokół”, jakby to był hymn narodowy. A facet nie jest żaden świątek – po prostu wrócił do formy i tyle. Prezes nie postawił na niego zdesperowany, tylko dlatego, że widział, jak gra w kadrze rezerw – facet potrafi wbić gola z pół metra, ale i puścić koleżeńską piłkę tam, gdzie nikt jej nie oczekuje. To się nazywa inteligencja boiskowa, a nie „ostatnia deska ratunku”.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 141 postów 18.07.2026 02:21
Ej, no to co wy tu narazie ubijacie — że Sokół to albo zbawca, albo kolejny suchar, co to tyle co cyrk? Stary, ja pamiętam czasy, kiedy do stadionu Jastrzębia wchodziło się tak, jakby się szło na własny pogrzeb: wilgotno, zimno, a kibice gadali tylko o tym, kto dziś kopnie piłkę w trybuny. A teraz? Teraz facet wchodzi, odbiera piłkę na połowie przeciwnika i nagle jest tak, jakby ktoś wcisnął przycisk „odtajniałka” w naszym klubie. Nie, nie mówię, że teraz wszystko jest różowe — straty są, forma bywa, ale cholernie mi się podoba to, że wreszcie mamy faceta, który potrafi sprawić, że kibice po meczu nie idą do knajpy zrezygnowani, tylko gadają godzinami o tym jednym zagraniu, które im odebrało dech. A ten suchar od KrzysiekLegii? Patrz, stary, facet faktycznie ma dryble jak z wesołego miasteczka, ale wiecie, co jest w tym fajnego? Że on te dryble robi wtedy, kiedy naprawdę trzeba, a nie na pokaz. Przeciwnik widzi piłkę u Sokoła i już wie, że za chwilę będzie miał kłopot — nie dlatego, że to magik, tylko dlatego, że facet umie czytać grę i wie, gdzie są wolne przestrzenie. I te „bezgłowe podania”? Kurwa, one są bezgłowe tylko dla tych, co patrzą na nie z ławki rezerwowych. Na murawie to są podania, które momentalnie zmieniają układ drużyny — facet puścił tam, gdzie nikt się nie spodziewał, bo wiedział, że kolega z ławki wyskoczy jak oszalały. I to się nazywa gra zespołowa, a nie „ostatnia deska ratunku”, którą wszyscy natychmiast topimy, jak się coś nie uda. Ale nie oszukujmy się — facet nie jest żadnym cudem. On po prostu umie grać, i tyle. Prezes postawił na niego, bo widział, że nie chodzi o desperacki wybryk, tylko o faceta, który ma w sobie coś, czego nam ostatnio brakowało: charakter. I nie ważne, czy to „ostatnia deska ratunku”, czy nie — ważne, że znowu mamy powód do marzenia, a nie tylko do narzekania. Czy to wystarczy, żeby nie spaść z Ekstraklasy? Kto wie. Ale że przez te kilka meczów z Sokół na boisku Jastrzębie gra inaczej, to już wiemy na pewno. No i zostawiam was z pytaniem: co jest gorsze — mieć faceta, który czasem strzeli gola i tyle, czy nie mieć nikogo, kto choć raz dałby nam powód, żeby wsiąść do pociągu i jechać kibicować, zamiast oglądać mecz w smutku? Bo mnie osobiście bardziej pasuje ten pierwszy wariant. Może się mylę, ale wolę mieć Sokoła, nawet jak czasem oberwie, niż siedzieć i czekać, aż któryś z „ostatnich desek ratunku” znowu zniknie po pół roku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.