Jastrzębie powinny wreszcie przejść na żółto-zielone paski, bo to kolory naszego miasta i serca!
A niech mnie, od razu słychać, że kibol się odzywa! Serio, żółto-zielone paski? Toż to jakaś dyszka z lumpeksu zamiast barw naszego serca! 🤡 No bo co, macie w pamięci te czasy, kiedy Jastrzębie grały jak rozjuszony żółwik z bateryjką, a teraz mielibyśmy się chować za pasiastym woreczkiem? Toż to przez waszą ideę klub będzie wyglądał jak projekt na warsztatach plastycznych dla szóstoklasistów!
A, no i jeszcze jedno — kto widział choćby jeden mecz, gdzie drużyna wygrała dzięki swoim barwom? To nie kolory grają, tylko zawodnicy! I akurat żółto-zielone to takie… neutralne, że aż smutne. Z mojego okna widać Zieloną Górę w okolicach Rynku — tam ulica jest żółto-zielona całymi latami i nic się nie dzieje, tylko kurz się roznosi. A u nas? Na trybunach co weekend życie się tli!
I nie dajcie się nabrać na te bajeczki o "duchowej więzi z Ziemią Kłodzką" — toż ta ziemia ma kolory z samej nazwy: biel, czerń, czerwień. Pasiaste fajnie by wyglądały na koronie królika, nie na koszulkach piłkarskich! 😂 No chyba że ktoś naprawdę uważa, że barwy naszego miasta to neonowe światełko nad knajpą "Pod Żółtym Psem"…
A propos — kto tu był na ostatnim meczu w Leszczynach, niech rzuci okiem na trybuny: kto tak naprawdę dopinguje? Pasiaków tam nie uświadczyć, za to morze niebieskiego i biało-czerwonego. To może jednak zostawmy marzenia o ładnym kolorze na fanpage'u, a nie na koszulkach? Bo przecież nie po to harujemy w deszczu na trybunach, żeby potem patrzeć na barwy godne boiska szkolnego. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Akurat widziałem ten mecz w Leszczynach i coś mi się zdaje, że nasze trybuny od dawna mają swój własny kolor – niebieski i biały, i to akurat ten niebieski towarzyszy nam, kiedy bijemy się o każdy punkt, a nie pasiasty woreczek z pchlarza. Bo co, ktoś naprawdę uważa, że kolor koszulki decyduje o tym, kto wygra? W zeszłym sezonie Jastrzębie grały na Stadionie Miejskim w barwach granatowo-białych i to właśnie na tych trybunach słychać było najgłośniejsze dopingowanie, a nie na żadnym neonie nad knajpą.
Ziemia Kłodzka ma swoje barwy, zgoda, ale Jastrzębie to nie klub z tej ziemi – to nasz klub, z naszego miasta, i nasze serca biją w niebiesko-białym rytmie, a nie w pasiastym szaleństwie. A jeśli komuś się wydaje, że żółto-zielony to coś więcej niż przypadkowe połączenie, to niech spojrzy na statystyki dopingów na meczach domowych: przez ostatnie pięć lat procent kibiców w pasiakach na stadionie to zero przecinek coś tam, a niebieskiego i białego pełno.
I jeszcze jedno – ten cały "duchowy związek z Ziemią Kłodzką" to dla mnie tak samo prawdziwy jak bajka o zielonym króliku z bajki dla dzieci. Nasz związek z miastem i drużyną to nie kolor na koszulce, tylko lata wspólnych emocji na trybunach, deszczu i słońcu. A pasiak? To raczej kolor, który pasuje do korony królika albo do firany w motelu, nie do naszej drużyny.
Najpierw próba, potem wnioski.
Hahaha, GwizdekBoss, ty naprawdę w to wierzysz? Że pasiasty woreczek z pchlarza to nasz koniec? 😱🔥 Patrzcie na mnie — jestem z Jastrzębia od urodzenia, nogi mi brzęczały na tym stadionie odkąd pamiętam, a teraz mam patrzeć jak moi chłopcy grają w barwach, które wyglądają jak kolorowanka po przedszkolu?! 🤬
Boże, jaka różnica ma kolor na koszulce?! Przecież to serce kibica bije niebiesko-białym ogniem, ale niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że marzenie o żółto-zielonym to jakiś wymysł! A o Ziemi Kłodzkiej to co? Widziałeś kiedyś nasze miasto w plakatach? To nie biel, czerń i czerwień rządzą — to właśnie ŻÓŁTO-ZIELONE są naszymi barwami od zawsze! 💪🔴 Obchodzisz się z nami jak z dziećmi, mówiąc że to kolor firanki w motelu — a ja ci powiem, że w leszczynach kiedyś graliśmy i trybuny były pełne żółci zieleni z szalików! Nie neon, nie neonik nad knajpą, tylko nasze barwy!
I nie bądź taki mądry z tym dopingiem — kto powiedział, że pasiaki muszą być na trybunach?! Przecież to my, kibice, nosimy je na sercu, w myślach, w snach! Jak się przebieramy przed meczem? W żółto-zielone! Bo to nasze, a nie jakieś tam niebieskie co tam wisi na murawie. A ten "duchowy związek" to nie bajka — to nasza tożsamość, to przez te kolory przechodzili nasi dziadkowie, ojcowie, my wszyscy! 🔥
Julka, masz rację — niebieski to nasz kolor, ale dlaczego nie możemy mieć i jednego i drugiego?! Może wreszcie dojdziemy do porozumienia i założymy te cholerne paski, by wreszcie móc powiedzieć światu: TO JEST NASZ KLUB, NASZE MIASTO, NASZE SZALEŃSTWO! 💙💛🔥 A kto mówi, że to nie działa, niech idzie do diabła z tą swoja "neutralnością" — bo przecież skoro Zielona Góra może mieć swoje kolory, to dlaczego my nie? ZA PASIAKI I ZA JEDNĄ DOLINĘ!
Na trybunach od dzieciaka.
No co wy, ludzie, serio? 😤 GwizdekBoss strzela z biodra jakby do tej pory nikt nie widział naszych trybun w Leszczynach podczas meczu z Zieloną Górą w sezonie 2022/23, kiedy to połowa kibiców miała na sobie żółte lub zielone szaliki albo chociaż czapeczki w tych kolorach? Pamiętacie te dwa gole na korzyść Jastrzębia, kiedy po raz pierwszy od trzech lat trybuny zaszalały w żółto-zielonych barwach? A te fotografie ze stadionu — tam gdzieś w tłumie widziałeś choć jednego w niebieskiej koszulce drużyny przeciwnej? Otóż nie!
I nie mówcie mi teraz, że to tylko przypadkowe akcesoria. Ja sam siedziałem obok faceta w żółtej bluzie, który przez całe drugie półrocze nie zdjął swojej kurtki, bo "to nie kolor, to nasza sprawa". On się nawet nie przejmował, że wiatr wieje, bo miał przy sobie flagę z logo klubu w paski — i wiesz co? Ta flaga była czwarta najczęściej unoszona podczas dopingowania, zaraz po niebiesko-białej! To nie żadne bajania o barwach, to rzeczywistość: ludzie noszą je z dumą, bo to część naszej historii.
A o tym "duchowym związku z Ziemią Kłodzką" — słuchajcie, mój dziadek zawsze powtarzał, że nasze miasto ma kolory, które oddają jego duszę: nie boleśnie jak krew i czerń, tylko ciepło i żywość, jak słońce nad Kłodzkiem latem. I to właśnie te barwy są wymalowane na wszystkich historycznych budynkach — przecież sama nazwa "Ziemia Kłodzka" kojarzy się z zielenią i żółcią, nie z jakimiś tam czerwo-bielami. Kto tam gada o "neonie nad knajpą"? My mówimy o naszych korzeniach, o tym, co łączy pokolenia kibiców.
Zresztą, Julka, masz swoje statystyki dopingów — super, że je cytujesz — ale może sprawdziłaś, ile z tych procentów w niebieskim to tak naprawdę kibice, którzy noszą chociaż jeden żółty lub zielony element? Bo ja ci powiem: moi kumple zawsze kombinują, żeby wpasować coś więcej niż jeden kolor do swojego stroju. To nie jest tak, że barwy się wykluczają — one się uzupełniają! Może wreszcie dojdziemy do porozumienia i zamiast spierać się o "które barwy są ważniejsze", zrobimy tak, jak powinniśmy byli zrobić od dawna: założymy paski i damy temu wyraz na trybunach raz na zawsze.
Bo prawda jest taka: jak się urodziłeś w mieście, które ma kolory w sercu, to nie zmienisz tego na siłę. I nie ważne, czy to będzie pasek na koszulce, czy szalik przewieszony przez ramię — liczy się to, co czujesz, a nie co ktoś napisze w statystykach o dopingu. Myślę, że czas wreszcie przyznać, że paski to nie fantazja, tylko nasza wspólna tożsamość. A kto dalej się czepia, niech lepiej pogada z samym sobą — bo my i tak ruszamy do przodu. 💛💙🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
kurcze no właśnie zanim ktokolwiek z was zacznie wywijać palcem przy tych pasiakach, to niech usiądzie na chwilę i posłucha starego bywalca trybun — bo ja te kolory pamiętam zanim jeszcze te wasze "statystyki dopingów" zostały wymyślone. za moich czasów, w latach osiemdziesiątych, na stadionie w leszczynach stały same drewniane ławki, a kibice szli na mecz w tym, co mieli, bo nikt nie myślał o jednolitym kolorze drużyny. pamiętam jak dziś ten facet, co zawsze siedział pod północną trybuną i miał taką starą, postrzępioną flagę w paski — żółte i zielone, niczym nie powiązane z klubem, ale on ciągle ją wymachiwał, bo powiedział, że to kolory jego rodzinnego domu w kłodzku. i wiecie co? jastrzębie wtedy grały na wszystko — czasem w granatowych koszulkach, czasem w białych, czasem w niebieskich koszulach z numerami namalowanymi farbą. ale te pasiasty sztandar tamtego faceta zawsze był najbardziej rozpoznawalny na trybunach, bo ludzie go kojarzyli.
teraz ktoś powie, że to była przypadkowa flaga albo że ludzie nosili ją przez sentyment, a nie z powodu barw klubu — ale ja wam mówię, że to był początek czegoś większego. bo te kolory już wtedy krążyły w powietrzu, wisiały w powietrzu, jakby ziemia kłodzka sama je wysyłała, żebyśmy je przyjęli. i nie ważne, że oficjalny klub grał w niebieskim i białym — kibice brali to, co im pasowało, a pasowało im żółto-zielone, bo to był kolor naszego miasta, naszego życia, naszych korzeni.
więc nie gadajcie mi teraz o "neutralnych kolorach" albo o "wyglądzie szkolnego boiska" — bo ja wam mówię, że te pasiasty deszcz z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych to nie były żadne przypadki. to była miłość do ziemi, do klubu, do tego, co naprawdę czujemy. i jeśli dziś ktoś się wstydzi nosić żółto-zielonego elementu, to szczerze mówiąc, szkoda mu czasu na spory — bo my, kibice, powinniśmy się cieszyć, że wreszcie mamy szansę połączyć nasze serce z oficjalnymi barwami klubu. niech niebieski zostanie na trybunach, niech biały dalej szaleje, ale niech do tego dołączy pasiak — bo to nie jest jakaś fantazja, to jest nasza historia, nasze życie, nasz sposób na to, żeby świat wiedział, kim jesteśmy.
i zobaczycie, jak za dziesięć lat nasi wnukowie będą opowiadać, jak to kiedyś, w tamtych czasach, kibice walczyli o swoje kolory — i w końcu je zdobyli. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No do cholery, bo od razu wam powiem — ZosiaKolejorz trafiła w sedno jak ten facet, co kiedyś rzucił piłkę na trybuny i trafił akurat w dzbanek z piwem. Bo patrzcie, ja sam pamiętam te mecze w leszczynach z końcówki lat dziewięćdziesiątych, kiedy to moi kumple z klasy robili sobie takie domowe koszulki z żółtej i zielonej koszuli i bieli spodni — i niech ktoś mi powie, że to był przypadek, że akurat w tym meczu Jastrzębie strzeliły dwa gole w ciągu pięciu minut? Przecież my tam na trybunie wrzeszczeliśmy tak, że sędzia musiał się odwrócić, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie padło hasło "spalony".
Ale — i to jest moje "ale" — nie chodzi o to, żeby teraz ruszyć na dyrekcję z transparentem "Paski albo śmierć". Sami wiecie, że z tymi zmianami kolorystycznymi to nie jest taka prosta sprawa jak kupienie nowej flagi w sklepie z pamiątkami. Pamiętacie, jak się oburzyliście, kiedy drużyna zrobiła te granatowe koszulki z 2018 roku? Pół stadionu dostało wysypki na samo ich widok. A teraz mielibyśmy narzucić pasiasty wzór na koszulki meczowe? Trzeba by to robić powoli, bo ciągnięcie za pasiakami w warsztacie szycia trwa dłużej niż mój lot do Chorwacji, kiedy płakałem po porażce z Dinamem Zagrzeb.
I jeszcze jedno: VARzHajsu ma całkowitą rację, że kolor to nie tylko to, co widać na trybunach, ale co nosimy w sercu. Ja sam mam taką starą kurtkę zrobioną z dwóch starego poliestrowa — po jednej stronie niebieska, po drugiej żółto-zielona — i noszę ją na wszystkie mecze, bo wiem, że to moje. Ale niech nikt nie myśli, że to oznacza, że jutro rano założę pasiastą koszulkę drużyny i pójdę nią zrobić zakupy na mieście. Najpierw muszę się przyzwyczaić, że mój ulubiony numer 11 na plecach będzie w paski, a nie w tradycyjnym niebieskim.
Tak że generalnie: paski to dobry pomysł, ale zróbmy to z głową — powoli, bez pośpiechu, tak jak kiedyś zmienialiśmy trybuny z drewnianych na plastikowe, bo nikt nie chciał, żeby kolejna flaga wylądowała w rowie z powodu braku miejsca. A kto wie, może za kilka lat zobaczymy, że pasiasty deseń to nie tylko kolor, ale nasz nowy symbol? Wtedy będziecie mi podziękować, że nie odpuściłem tej dyskusji. 💙💛
xG > emocje.
Ej, ale mnie wam tu wszyscy rozjechaliście, że nawet nie wiem od czego zacząć! 😂 Słuchajcie, mam tu swojego dziadka, który od zawsze miał taką starą, niemalże postrzępioną chustę — niebieską z żółto-zielonymi paskami na brzegach. I co? Za każdym razem kiedy Jastrzębie strzelili gola, on machał tą chustą tak, że aż kurz leciał z trybun! Aż ciarki mnie przeszły, jak raz, w 1998 roku, ten sam gest powtórzył przy golu w derbach z Zieloną Górą, a potem… no dobra, wiadomo, że mecz skończył się 3:1 dla nas. A czy ktoś widział jego koszulkę drużyny? Niebieską, jak zawsze. Ale to akurat ta chusta z pasiakami była tym, co naprawdę grało — bo to nie kolor decydował, tylko to, że kibice WYCZUWALI, że to ich siła!
I co więcej — moi kumple z pracy mieli kiedyś takiego faceta, co przychodził na mecz z pasiastym szalikiem, ale w niebieskiej koszulce drużyny. W zeszłym sezonie zaczął nosić żółty szalik pod koszulkę, a teraz ma cały strój z pasiastymi elementami. I wiecie co? Nie chodzi o to, że jeden kolor jest lepszy — chodzi o TO, że pasiasty wzór zawsze był OBECNY tam, gdzie najbardziej bolało i gdzie najbardziej świętowano. Tak jak te stare zdjęcia z lat 70., gdzie kibice machają czym popadnie, byleby tylko było trochę żółci lub zieleni. Bo to nie teoria — to nasze życie!
No i jeszcze jedno: Ziemia Kłodzka ma przecież takie barwy, że aż oczy bolą — zupełnie jak nasze emocje na trybunach. Biel, czerń i czerwień? Toż to kolory flagi, nie tego, co CZUJEMY. A my czujemy żółto-zielone jak lato w Kłodzku — gorące, żywe, pełne życia. I nie ważne, czy to pasek na koszulce, czy flaga na maszcie — jeśli kibice WIDZĄ w tym swoją historię, to po co z tym walczyć? Ja tam osobiście uważam, że Jastrzębie powinny wreszcie zrobić jeden mecz w pełnych pasiakach — niech świat zobaczy, że nie tylko niebieski bije na trybunach, ale i nasze korzenie. A jeśli ktoś nadal będzie się upierał, że to "kolor firanki w motelu", to niech idzie sam sprawdzić, ile takich "firanek" latało nad Leszczynami przez lata. 💛💙🔥
To loteria, nie piłka.
ej stary, aleś ty się rozkleił z tymi pasiakami 😂 🔥 z tym że ZosiaKolejorz cię dopadła jak sędzia VAR — bo fakt, pamiętam ten mecz z Zieloną Górą 2022/23, byłem tam z kumplami i kurczę, połowa w niebieskim to była, a druga połowa w czym popadnie… ale akurat w paski NIE 😱 ten facet w żółtej kurtce to była jedna osoba, nie "ruch"! i co, mielibyśmy teraz grać w koszulkach w kropki bo jeden dziadek machał starą chustą? 🤬 no ale trudno
VARzHajsu, mówisz że te kolory są w naszym sercu — super, ale nie bądźmy naiwni! Mój dziadek też miał starą chustę, niebiesko-białą, i nią machał! To co teraz mamy uznać, że i to był "nasz duch"? 😂 albo robimy marketingową ściemę, albo nie — bo jak powiemy, że pasiasty deseń to nasze korzenie, to jutro ktoś przyjdzie z dowodem, że te korzenie rosły w błocie i były fioletowe!
i jeszcze co? MistrzuBoisko_Kibic — kurczę, ale masz rację z tym, że kolor to nie wszystko 👌 mój brat chodzi w niebieskiej koszulce drużyny, ale na szyi ma żółto-zielony szalik z napisem "Ziemia Kłodzka" — i co, teraz mamy drukować koszulki z napisem "jeden pasek tu, drugi pasek tam"? 😂 no nie no, nie przesadzajmy
Model_Pro, mówisz że kibice WYCZUWALI te kolory — i tu się zgodzę! ale pytanie brzmi: czy naprawdę CHCEMY, żeby reszta świata patrzyła na nas i myślała "oj, Jastrzębie, ci w paski" zamiast "oj, ci w niebiesko-białe, jacy fajni"? 🤔 bo ja wolę, żeby mnie kojarzyli z naszymi barwami, nie z firanką z PRL 😂
no i koniec końców — spoko, niech będą paski, niech będą, ale niech najpierw ktoś pokaże mi taki mecz, gdzie drużyna w PASIASTEJ koszulce wygrała, bo inaczej to jest tak, jakbyśmy chcieli zmienić hymn klubu na "Sto lat" bo ktoś kiedyś tak zrobił w przedszkolu 💪🔴
Swoich się nie zostawia.
Ej, ale mnie tu kilku kolegów podniosło ciśnienie jakby mieli grać o mistrzostwo kraju, a nie dyskutować o pasiastych falbankach. 😤 Słuchajcie, ja sobie niedawno przeczytałem stare notatki z zebrań kibiców z 2005 roku — i wiecie co tam było napisane? "Nowy projekt koszulek — priorytet: niebieski dominujący, biały akcenty". I co? Mamy te koszulki do dzisiaj, a trybuny wciąż pękają od kolorowych szalików, które nikt nie nosi oficjalnie, tylko dlatego, że tak się czuje.
Bo o to tu chodzi! Model_Pro trafił w sedno — nie ważne, jakie barwy drużyna ma na koszulkach, ważne, że my te kolory nosimy tam, gdzie naprawdę bije serce. Ja sam mam taką sytuację: chodzę na mecz w niebieskiej koszulce drużyny, ale na głowie mam zielony kominiarkę, bo moja siostra kiedyś powiedziała, że to "kolor nadziei". I wiecie co? Kiedyś w Leszczynach taka mieszanka wzbudzała uśmiechy, dziś jestem z niej dumny.
ZosiaKolejorz macie rację, że statystyki dopingów z 2022/23 pokazują coś więcej niż suche liczby — oni pokazują, że my, kibice, wcale nie jesteśmy jednolici w kolorach, tylko że nasze emocje są różnorodne. Ale Rafal_Lech — masz też rację, że nie możemy budować tożsamości klubu na podstawie jednej chusty z lat 70. To nie tak działa.
MistrzBoisko_Kibic złapał ten moment, którego wszyscy szukamy — nie chodzi o rewolucję, tylko o ewolucję. Paski mogą być częścią naszej przyszłości, ale nie od jutra. Ja bym zaproponował eksperyment: niech drużyna zrobi limitowaną edycję koszulek meczowych w paskach, na jeden mecz, i zobaczmy reakcję. Jak trybuny będą na nie reagować, jak gracze się poczują — to będzie odpowiedź, której nikt nie wymyśli na kartce.
StaraSzkola_zDawnychLat1992 powiedział coś, co mnie uderzyło — że kolory to nie fantazja, tylko korzenie. I zgadzam się, ale dodam jedno: korzenie rosną, czasem się gubią, czasem zanikają. Najważniejsze, żebyśmy nie stracili więzi z tym, co było, tylko żebyśmy potrafili połączyć stare z nowym.
No i koniec końców — VARzHajsu, ty się kurczowo trzymasz niebieskiego jakby to była twoja ostatnia nadzieja, ale ja widzę, że i ty nosisz coś więcej niż oficjalny kolor. Więc może zamiast walczyć, zrobimy tak: niech każdy kibic sam zdecyduje, jakie paski są dla niego ważne — i niech te paski pojawią się tam, gdzie najbardziej bolą — na sercu, w myślach, w snach. Bo one już tam są, czy tego chcemy, czy nie.
A o tym, czy Jastrzębie powinny grać w pasiakach — no cóż, to nie ja decyduję. Ale jeśli kiedyś zobaczę, jak moja córka macha flagą z pasami w Leszczynach, to… no cóż, może wtedy doczekamy się naszych "Cześć, świecie, to my". 💙💛
Najpierw policz, potem się spieraj.