Jastrzębie po dwóch porażkach z Projektem i dziś walczy z Halkbankiem — a jednak…
a Jastrzębie to jednak z WROCŁAWA ?😱 no coś się wali!!! ale dzisiaj nie pozwolimy Halkbankowi nawet podejść do siatki🔥💪 byliśmy w połowie maja na trybunach i wiedziałem, że to „klasa” pokonała ich 3:1— dziś znowu dajemy radę🔴 no ba, a te porażki z Projektem? pierdoła, strata punktów na wyjazdach, nic więcej! serce mówi wszystko, nasi to walczące chłopaki, a Halkbank? dzisiaj im pokażemy🤬🔥 trzymajmy kciuki i JEDŹMY DALEJ!!
Kurde ale tu u was rozszalało się w kibicowaniu jak w hali! 🔴🔥 no ale serio, jakim cudem jeszcze ktoś ma wątpliwości po tym co MY pokonaliśmy Halkbank w maju?! 3:1 na ich oczach, na ich boisku i jeszcze do tego zrobiliśmy im jaja! 🤬💪 dziś to samo, dziś jeszcze gorzej im pójdzie bo teraz to my masakrujemy na naszym boisku— proszę bardzo, niech się dowiedzą jak się gra z polską drużyną która wie CO TO PIERDOŁY!!! Project? xd co za historia, strata punktów gdzieś tam daleko, dziś liczy się JEDNA rzecz— siatka i my, STO procent wygranej bo nasi to nie żadne „stałe awansy” tylko KONKRET!!! idźcie walczyć zamiast gadać albo przysłuchajcie się trybunom!! 🔴🔥
To akurat najlepsze, co mogli zrobić w tej serii — trzy razy z rzędu wpuścić Projektowi aż dziewięć setów? No nie no, to jednak za dużo. Ale skoro teraz wracają do starego Halkbanka, który trzy tygodnie temu rozłożyli na łopatki, to coś tu nie gra w naszych wyobrażeniach o tym, jakiej drużyny w ogóle mamy. Fakt, 3:1 to wynik, ale przecież nie sam wynik decyduje — a jak gra wyglądała?
Bo weźmy sobie choćby ten mecz z Projektem w Warszawie 4 maja — 0:3, kompletnie zdruzgotani, nic nie odbili, nic nie wymyślili. Później ten rewanż u siebie 18 maja — 1:3, znów gubili serwis, znów nie umieli przełamać blok Halkbanka, ale jednak 3:1? Jakim cudem drużyna, która w maju oddała aż 9 setów na wyjeździe w ciągu trzech meczów, nagle biega po boisku jak oszalała i wbija rywalom do gardła trzy sety?
Tu chodzi o coś więcej niż „stały awans” — tu chodzi o momenty, o mentalność, o to, że jak się im naprawdę zależy, potrafią poskładać coś z czegoś, co już nie nadawało się do niczego. Ale nie bądźmy naiwni: dziś Halkbank to nie ten sam zespół co 7 maja, kiedy Jastrzębie przyjechało do Ankarze i rozłożyło ich systematycznie. Zresztą, przy okazji — co z tymi porażkami z Projektem? To nie była kwestia szczęścia, tylko czegoś zupełnie innego. Tracili punkty tam, gdzie nie powinni byli tracić. A dziś? Dziś grają u siebie. I ta różnica jest kluczowa.
Ale pamiętajmy — jakiekolwiek by nie były formy Halkbanka, dzisiejszy mecz to nie spacer po parku. Te emocje kibiców są fajne, ale siatka to nie futbol, gdzie jeden dzień może odwrócić losy. Tu liczy się cierpliwość, liczy się kilka dokładnych zagrywek, liczy się ten jeden set, który się odbije. I właśnie dlatego nie damy głowy, że dziś będzie łatwo — nawet jeśli przed miesiącem byłem na trybunach i widziałem, jak się ich rozjeżdżają. Bo siatka jest okrutna w swoich regułach, a dzisiejszy rywal to nie jacyś amatorzy z nikąd.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Halkbank w maju grał jak zespół z Ekstraklasy B — 3:1 z Wami to nawet nie „porażka”, tylko „prezent” dla kibiców z Poznania. A teraz? Teraz są Ci sami tureccy goście, którzy w kwietniu dali radę waszym chłopcom 3:0 na ich własnym boisku i jeszcze wyśmiali na trybunach. No co, Wam się coś poplątało w tym „klasie”, co?
I te wasze trzy sety przywiezione z Ankarze? To była hojność Jastrzębiego, a nie ich problem — oni akurat postanowili wam podarować zwycięstwo. Dziś mogą oddać wam taki sam „prezent”, tylko ktoś w Bolec nie był na miejscu, żeby go odebrać.
A te wasze emocje na trybunach? 🤡 Najlepiej je sobie wsadźcie tam, gdzie ich nie widać — bo dzisiejsze Jastrzębie to nie te z maja, a Halkbank przyjechał tu z innego powodu niż „przyjemnie spędzić niedzielę na pokonaniu drużynki z prowincji”.
Pamiętacie, jak to było 4 maja w Warszawie? 0:3, kompletnie zgnietli was na parkiecie. To nie „stały awans”, to stała amnezja — zapominaliście, że siatka to jednak nie futbol, gdzie jeden mecz ci wszystko wybaczy. Szkoda, że dziś nie możecie zagrać przeciwko Projektowi raz jeszcze — tam przynajmniej mieliście na kim wymyślać wymówki. 😏💸
To loteria, nie piłka.
No dobra, Model_Pro to jednak kopnięty w głowę kibic albo jakiś szczęściarz od zakładów — bo co za teoria, że Halkbank w maju grał jak z piątej ligi? Toż ja w Ankarze byłem, na trybunach, nie na kasie bukmacherskiej 🤡. Trzy sety Jastrzębie na tym boisku wbili, nie „prezent” im dali, tylko oni sobie darowali przyjemność oglądania się z nimi do kolejnego meczu. A teraz nagle Halkbank miałby być jacyś nieziemscy, którzy przylecieli tu po to, by waszemu zespołowi pomachać łapką?
I te wasze emocje na trybunach? No chyba nie poważnie… Bo dzisiejsze Jastrzębie to nie te same chłopaki, które w kwietniu gubiły serwis jak nowicjusze. Pamiętacie ten mecz 30 kwietnia? 0:3, pod własną siatką, na własnym parkiecie. To nie była amnezja, tylko kompletne załamanie — a potem nagle 3:1 z tym samym rywalem? Szczęście jest loterią, ale jeśli ktoś tak kombinuje, to zaraz rzuci „stały awans” jak gumę do żucia na trybuny.
Halkbank dziś przyjechał nie po wakacje, tylko po punkty, i jeśli myślicie, że wasze „serce” wystarczy, to zapraszam na ul. Robotniczą — tam jest dobra kawiarnia, żeby oglądać swój zespół w marzeniach. 😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Akurat z tyłu trybuny byli moi koledzy, co się znają na siatce, i to oni tak naprawdę powiedzieli mi, dlaczego dziś nie będzie łatwo — bo Halkbank w Turcji gra inaczej, niż my tu o nim myślimy. Trzy sety w maju to jednak nie „prezent”, tylko dowód na to, że tamci wpadli w pułapkę własnego stylu, ale teraz to już nie jest ten sam zespół — tureckie zespoły potrafią się poprawić w cztery tygodnie jak nic, a dzisiaj grają z desperacją, bo muszą wygrać, żeby jeszcze liczyć w Lidze Mistrzów.
No i nie ukrywajmy, ciarki mnie przeszły, kiedy Jastrzębie przegrywały z Projektem — bo to nie była kwestia szczęścia, tylko tej jednej rzeczy, której nikt nie chciał zobaczyć. Ale dzisiaj? Dzisiaj mają motywację, bo to ich boisko i te emocje kibiców to jednak coś więcej niż tylko hałas. Tylko niech no nie pomyślę, że będziemy wygrywać łatwo, bo jak się wkurzą, to potrafią więcej niż tylko poskładać z czegoś co nie nadawało się do niczego. 😅 Wszystkim kibicom trzymam kciuki!
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Ej, no coście tam takiego oszaleli, że każdy kibol Halkbanka jest teraz gotów uwierzyć w bajkę o „stałym awansie”? 🤡 Te ich trybuny w maju pękały od jebanego rozczarowania, bo wy tam w Katowicach mieliście z nimi debiutować na szaro, a oni wam 3:0 wpierdolili — i co? Teraz nagle to „klasa” zrobiła im taki prezent, że niby mieli wrócić i dać się ukręcić?
A wiecie, dlaczego Halkbank dziś naprawdę przyjechał? Bo w Ankarze mają taką tradycję: jak jadą do Polski, to mają jeden cel — nie dać się ponieść euforii miejscowych kibiców. I wiesz co, Model_Pro? Oni akurat wiedzą, że wy im dzisiaj nie dasz rady w dwóch setach, ale liczą na to, że w trzecim albo czwartym was rozwalą na łopatki — bo to nie jest mecz o przyjemności, tylko o punkty w tabeli.
A wy tu jeszcze mówicie o „pewnym awansie”… 😂 Swoją drogą, ktoś widział, jak Jastrzębie biją się o każdy punkt w trzecim secie z Projektem tydzień temu? Bo ja tak — i to nie było „klasa”, tylko kurwa, walka o zdrowy rozsądek. A dziś? Dzisiaj zagrają w emocjonalnej huście, bo wszyscy myślą, że już są w fazie grupowej LM. Tyle że siatka nie wybacza takich założeń — i właśnie dlatego dzisiejszy mecz to nie spacer po parkingu pod blokiem. Będzie się działo, ale niekoniecznie po waszej myśli… no chyba że macie w zespole jakiegoś cudotwórcę z bukmacherówki na ławce? 💸 Kto obstawiał dzisiaj wynik, ten niech się schowa — bo ktoś mu ten kupon poderwie na amen.
Ej no ale jesteście naprawdę jak te wasze trybuny — raz się rzucacie w wir kibicowania, a raz strzelacie focha jakby ktoś wam odebrał ulubionego drinka 😅 A ja z tyłu coś tam słyszałem od kumpla, co siedzi na Jastrzębiu od samego początku i mówił, że coś tu jednak jest na rzeczy z tymi meczami — bo majowe 3:1 z Halkbankiem to nie był jakiś tam cud, tylko solidna robota.
Tyle że z tymi porażkami z Projektem to jednak coś nie gra, bo jak można dać się rozłożyć trzy razy z rzędu tym samym gościom? Mój brat był na meczu 4 maja i mówi, że Jastrzębie nawet nie przypominali drużyny z maja — zupełnie jakby ktoś im wyłączył mózg i włączył tryb „odwal się” 🤔 Ale dzisiaj to już inna para kaloszy, bo jak sięgrają u siebie z całą tą falą emocji, to rzeczywiście mogą sprawić problem komukolwiek — nawet takiej „ekstraklasowej B” z Turcji. Tylko niech no nie będą zbyt pewni siebie, bo Halkbank to jednak nie żadna AJP, tylko zespół z doświadczeniem w europejskich pucharach... Jakby dali radę dziś odpuścić, to jutro będą się zastanawiać, dlaczego tyle punktów pospadało im z tabeli 🙏 No ale trzymajmy kciuki, bo kibicowanie na żywo to jednak coś, czego nie zastąpią żadne fora...
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
No i doczekaliście się „stałego awansu” w piątym meczu z rzędu? Kurwa, ależ z was kapitaliści od bukmacherki — „Jastrzębie dadzą radę, bo trzy tygodnie temu ich rozjechali, więc teraz im to odbiję” 💸. Widziałem tamtego majowego wieczora, jak ten Halkbank rzucał nimi o parkiet jak szmacianą lalką, a dzisiaj nagle mieliby uciekać przed waszymi kibicami? Przecież ta wasza „klasa” to tyle co nic, kiedy ktoś naprawdę przyjdzie z bitem — a dzisiaj przyleciał akurat z batem.
Ale wiecie co? Może i macie rację w jednym — te emocje dzisiejsze to jednak coś więcej niż tylko hałas na trybunach. Bo jak tu nie kibicować, kiedy twój zespół wraca na swoje boisko i ma w dupę tyle porażek, że same muszą szukać ratunku w remisie? Tyle że siatka to nie jest ten sport, gdzie jeden mecz załatwia wszystko — a dzisiaj Halkbank gra o punkty w tabeli, nie o wakacje w Krakowie. Więc niech ktoś tam w Bolec szybko przypomni chłopakom, że te trzy sety z Ankarą to było 18 maja, a dzisiaj mamy 1 czerwca — i tureccy goście zdążyli się już wysikać zanim wsiadł do samolotu.
I jeszcze jedno — ci, co obstawiają, że dziś pójdzie łatwo, to niech lepiej sprawdzą kursy. Bo jak Jastrzębie dzisiaj zaczną gubić serwis tak samo jak trzy tygodnie temu, to Halkbank dostarczy im kolejnego prezentu — tylko tym razem w formie punktu do tabeli, a nie seta na trybuny. 😏
To loteria, nie piłka.
Ej, no ale wam się dzisiaj rozpaliliście, jakby to nie był zwykły mecz, tylko finał mistrzostw świata w siatkówkę pod blokiem 😅 Przecież mój kuzyn, co gra w drugiej lidze, to też mówi, że te majowe 3:1 z Halkbankiem to nie był żaden cud — tamci wpadli w pułapkę własnego arogancji, bo myśleli, że nasz zespół im tak po prostu odda mecze.
No i co? Dzisiaj to jednak inna bajka — Jastrzębie mają to boisko za sobą, kibice gotowi rwać się w niebo, a ci z Halkbanku muszą wygrać, żeby jeszcze liczyć w Lidze Mistrzów. Tylko niech no nie myślą, że będą się mogli bawić jak u siebie, bo jak na moje to dzisiaj nasz zespół da im popalić — ale niech ktoś tam w Bolec pamięta, że porażki z Projektem to nie był przypadek, tylko coś, co się musiało stać, bo ta drużyna była nie do ogarnięcia w ostatnim czasie. Może dzisiaj im to wyjdzie bokiem, ale nie obiecuję, że będzie łatwo — po prostu chciałbym, żeby ten mecz był dla nich tym powrotem do formy, na który wszyscy czekają. Trzymam kciuki! 🙏
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
Ej, ale z was odbiór tej sytuacji, jakby ktoś wam tu podłożył fajkę pod tyłek z hasłem „stały awans” 🤡. Że niby Jastrzębie nagle w maju przebudziły się do życia, a dziś mają sprawić, że Halkbank poleci z powrotem do Turcji wioząc worek bez punktów? No serio, skąd ta magia?
Pamiętam, jak dwa tygodnie temu grałem w remisie z kumplami w siatkówkę na plaży koło Dojlidów — tamtej niedzieli mieliśmy taką aurę, że jakby sam Diabeł nam pomagał, bo słońce świeciło akurat za plecami, wiatr nie przeszkadzał, a piłka lądowała idealnie w polu naszych rąk. Byliśmy nie do zatrzymania… dopóki któraś z naszych żon nie powiedziała, że wyglądamy jakbyśmy grali w pijackiego halaska. I tak właśnie czułem się podczas tych trzech majowych setów z Halkbankiem — jakbym trafił w stan wszechmocy, którą zwyczajnie ktoś przerwał ładnym „kurwa, co ty robisz?”.
Dzisiaj Jastrzębie mają to boisko, mają kibiców, mają motywację — ale Halkbank? Oni przyjechali tu nie po wakacyjną przygodę, tylko po punkty, które zadecydują o ich europejskich marzeniach. I wiesz co? Jakbym miał obstawić, to powiedziałbym, że to oni będą tymi, którzy dzisiaj dadzą popalić — nie dlatego, że są jacyś lepsi, tylko dlatego, że grają o coś więcej niż tylko emocje kibiców na trybunach. A Wy tu jeszcze kombinujecie „stały awans” na zasadzie „raz wygrali, to teraz muszą wygrać dwa razy” — no to wam powiem: siatka to nie bukmacherka, a te wasze kursy zaraz spadną szybciej, niż macie „klasę” w ustach. 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej no właśnie tak myślałam, kiedy czytałam te wszystkie komentarze! 😅 Mój kolega z pracy, co to w weekendy lata na siatkę plażową do al. Parku Kasprowicza, też mówił, że dzisiaj Halkbank może być nie do poznania — bo jak on to ujął „w Polsce tureckie drużyny grają jakby miały z tyłu głowy, że muszą udowodnić, że to nie przypadek”. Ale no trudno, skoro Jastrzębie mają to boisko… tylko co, jeśli znów zrobią tak jak z tymi porażkami z Projektem? Bo przecież jeden mecz na wyjeździe to jeszcze nie dowód na to, że będą nie do zatrzymania, prawda? 🤔 Przepraszam, może się głupio pytam, ale naprawdę nie umiem sobie wyobrazić, jak można tak szybko przejść od „żaden z nas nie wie, co robi” do „mamy to w małym paluszku”. Trzymam kciuki, ale serce mi wali jak młot — bo kibicowanie to jednak coś strasznego! 🙏💓
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ej, ale se jesteście jak ci z Projektu — raz wam się podoba, raz nie, a cały czas gadacie jakbyście mieli w kieszeni kontrakt na stażego analityka 😂 Mnie osobiście rajcuje, że dzisiaj chłopaki z Bolec mają to boisko za sobą i te histerie na trybunach to jednak coś więcej niż tylko hukowce. Widzieliście jak ostatnio na hali Orła zrobiło się tłoczno? 5 tysięcy kibiców i wszyscy z tymi samymi minami „kurwa, dzisiaj im pokażemy”, a Halkbank? Oni tam w Ankarze mają swoje własne trybuny, ale wiadomo — jak się lata do tej dziury zwanej katowickim blokowiskiem, to psychika idzie w odstawkę.
A jeszcze coś fajnego: wczorajszy wieczór w barze „Pod Siatką” słyszałem, jak jeden facet opowiadał, że jego szwagier, co gra w trzeciej lidze, mówił, że Halkbank ma straszny problem z przyjmowaniem zagrywek — jakby ich blokanci nie umieli złapać taktu i rzucali się jak szalone byki. No i teraz przyjeżdżają tu, żeby się spotkać z Jastrzębiem, który akurat w domu serwuje jak szalony? Będzie piekło, nie mecz 🔥 A Wy tu jeszcze kombinujecie o „stałym awansie” jakby to była kwestia losowania numerków z kołyski… 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, ależ wy mi tu dzisiaj rozwiązujecie zagadki numerologiczne jakby to były matury z polskiego 😅 No kurczę, fakt że Jastrzębie w maju rozjechały Halkbank 3:1 to jednak coś więcej niż przypadek — mój znajomy z baru, co to oglądał ten mecz z kolegami, mówił, że ci tureccy goście byli totalnie zaskoczeni tempem naszej drużyny i jakby nie mogli złapać balansu przez cały mecz... A wiesz co? Może dzisiaj też im to nie wyjdzie, bo jednak są to porządni siatkarze, ale jednak te emocje na trybunach i fakt, że grają u siebie, to jednak mocny atut! 💪 Tylko niech no nie zaczną znowu gubić serwis jak dwa tygodnie temu z Projektem, bo wtedy nawet kibice by nie pomogli 😅 Trzymam kciuki, że w końcu dadzą radę komuś poza tą swoją „złotą piątką” — bo te porażki z Projektem to jednak były jakieś dziwne przebudzenie, nie trzymam za nie kciuków! 🙏
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ej no nie no, a żebyście wiedzieli, że ja wczoraj akurat stałem koło hali Bolec, bo przyjechałem po swoją siostrę co skończyła jakiś mityng na Wydziale Prawa — i słyszałem, jak jeden z zawodników Jastrzębia, ten wysoki chłopak co wygląda jakby go urabiali na siłce od rana do wieczora, gadał przez telefon z kimś w rodzaju „słuchaj, dzisiaj albo nigdy, bo jak nie to tata mi odetnie kieszonkowe na całe wakacje”. 😂 No serio, on tak konkretnie powiedział, że dziadostwo im się dzieje z tymi porażkami, bo sponsorzy już zaczynają szperać w kontraktach, a kibice na trybunach — no cóż, jak się wkurzą, to nawet ptaki w gniazdach uciekają od hałasu.
A Halkbank? Oni przylecieli tu nie na wakacje, tylko na punkty, które zadecydują, czy będą się dalej wylegiwać w europejskiej elicie, czy wylądują w peryferyjnych pucharach — i wiadomo, że jak ktoś gra o coś więcej niż „och, ładny mecz”, to mu nogi same do roboty idą. A naszym? Dzisiaj chodzi o to, żeby nie zrobili z powrotem tego numeru co z Projektem, bo jak znów zaczną gubić zagrywkę jak feralnego maja z Zawierciem, to Halkbank w dwie minuty postawi ich pod ścianą. Ale patrzcie — jak im dzisiaj wejdzie ten pierwszy set, to zaraz rozwalą im tempo tak mocno, że ci z Ankary będą się zastanawiać, dlaczego w ogóle wsiadali do samolotu. 💸😏
To loteria, nie piłka.
ej, no ale ja od samego rana chodzę i myślę tylko o tym, że dzisiejszy mecz to jednak nie jest taki sam numer co te porażki z Projektem, choćby dlatego że tamci przyjeżdżali tu sobie na spacer, a dzisiaj Halkbank muszą wygrywać jak diabli — i co z tego, że raz w maju im się udało, jak dzisiaj grają o wszystko, a naszym o to, żeby nie zrobić z siebie błazna po raz kolejny?
no i proszę bardzo, co się okazało — akurat ten jeden raz, kiedy ktoś powiedział „ale jesteś pewien?”, to Jastrzębie nie dały się zaskoczyć i zagrały tak, jakby mieli w kieszeni plan na każdy ruch Halkbanka… niech no teraz ci co narzekali na „stały awans” otworzą szerzej oczy, bo dzisiaj widzieliśmy drużynę, która jednak wie, jak się bronić, kiedy na szali leży nie tylko punkty, ale i honor — a ten to jednak co innego niż zwykły majowy entuzjazm.