Jakie szczęście, że ktoś wiedział, że Siedlce to nie tylko pierogi i kościół!
pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj — był kwiecień 1998, SPS wracał z wyjazdu na zieloną trawę, a my czekali na rogu kościoła na pierwszego pana, co by powiedział coś konkretnego. autobus z drużyną podjechał pod market, a zanim zdążyliście wsiąść, ktoś krzyknął "jesteśmy w drugiej lidze!", no i wtedy to nastało… ludzie biegli, samochody zatrzymywały się na środku ulicy, żeby pogratulować paru chłopakom w dresach, co ledwo stali na nogach. dziś wiemy, że to była iskierka — ale wtedy to wyglądało jak cud, taka radość, że aż dech zapierało. no ale zobaczymy, jak dzisiejsi chłopacy dadzą radę w trzeciej, co? 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no ale niech mnie szlag trafi, pamiętam jak dziś — sierpień 2001, stałem na trybunie B pod stadionem przy ul. Bema, gadka szła że trener nowy, ściągnięty z daleka, że chłopcy trenują jak szaleni… a tu ptok! jesienny mecz, SPS walczył o utrzymanie, a my modliliśmy się do świętej Jadwigi żeby nie spadli… i NAGLE nasz stary obrońca Jurek "Kosa" Kowalski — ten sam, co latał z nami do Zambrowa w niedziele — strzelił gola z 30 metrów, a my skoczyliśmy jak jeden człowiek… hala trzęsła się od wrzasku, że aż sędziowie ledwo usłyszeli gwizdek na koniec meczu 🔥💪 potem jeszcze spotkanie w lokalu "Pod Filarami", pół miasteczka zebrało się, piwo lało się strumieniami, a Kosa śpiewał "serce z piaskiem" chrapliwym głosem… i wiesz co? ten gol uratował nas przed spadkiem, a dzisiaj Kosa gra w zarządzie klubu, a my znów jesteśmy w lidze wyżej… no niech to cholera, I ZAWRÓCIŁO SIĘ JAK W KARUZELI! 😱 teraz nasze dzieciaki będą miały co wspominać, nie tylko pierogi i kościół… ACH TE SIEELDCE!!! 🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
a niech mnie, to dopiero mi skojarzyło wczoraj, jak oglądałem stare zdjęcia z wyjazdu na mecz do Łosic bodajże w 2005… mieliśmy wtedy busa, co to ledwo zipał, a na pace jeden facet trzymał flagę, żeby się nie rozwiała, bo wiatr był taki, że człowiek myślał, że zaraz poderwie nas z jezdni. no i nagle — nie wiem, może mróz, może ten dreszcz kibica — ale na chwilę zapomniałem, że to stary mercedes z lat 80., zapomniałem o płocie, który omal nie oberwał, jak ktoś wymachując szalikiem nie wypadł z okna… i zobaczyłem na twarzach tych chłopaków, co grali w tym meczu, że oni też czują ten sam żar, co my. potem pojechaliśmy do jakiejś knajpy pod stadionem i tam ktoś postawił wódkę "za cud", bo dogoniliśmy wynik 1:1 w 90 minucie… i wiesz co? dzisiaj ci sami chłopaki mówią, że to był ich pierwszy krok do powrotu do wyższej ligi, a my — kibice — dalej tu jesteśmy, znowu za nimi, znowu w euforii. no niech to szlag, ale fajnie się patrzy, jak koło się zamyka… no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A co tu porównywać, jak nie samemu życiu? Tamta drużyna z 1998 roku to byli faceci, co ledwo wiązali koniec z końcem, grając na wyrobisku za szpitalem, a dziś mamy chłopaków, co mają buty nowe i wyprane na treningach w hali. Tamci przyjeżdżali do Siedlec z Greenfieldu w Stanach w kombi sąsiada, a dzisiejsi latają na zgrupowania w ciepłych krajach, bo ktoś im postawił samolot.
Pamiętam, jak jednego niedzielnego popołudnia na moście nad Kostrzyniem staliśmy z Orzełkiem, bo bus się zepsuł pół godziny przed meczem — koło podwozia leżało na asfalcie, a chłopcy w dresach pili ciepłe coli ze sklepu osiedlowego, bo nikt nie zdążył przywieźć wody. Dzisiaj w autobusie żaden kibic nie wysiada, bo klimatyzacja szumi, a napoje chłodzone leżą w lodówce. Tamci mieli taki sam cel: wygrać, żeby ludzie mieli o czym gadać przez tydzień, dzisiejsi mają kontrakt do podpisania, premie i… no i swoją drogą, też mają o czym gadać.
Różnica jest tylko w jednej rzeczy — tamci grali z sercem takim, że aż bolało, bo nie mieli nic do stracenia, a dzisiejsi grają z takim samym sercem, tylko wiedzą, że tracąc, tracą więcej. Bo jak się spadnie z III ligi, to nie ma już powrotu — nie ma cudu, nie ma busa, który zepsuje się akurat w tym miejscu. Tamten gol Kosi w 2001 roku uratował nas przed upadkiem, a dzisiejszy awans to nasza szansa, żeby zrobić krok dalej, zanim ktoś inny nas dogoni.
Ale jedno jest pewne — jak wówczas, tak i teraz, jak wyjdziemy na ulicę, to będzie ten sam huk butów na betonie, ten sam krzyk „Jesteśmy w lidze!”, i te same łzy w oczach, bo Siedlce zawsze będą Siedlcami — miejscem, gdzie się kocha albo nienawidzi, ale nigdy nie jest się obojętnym. A ta drużyna, czy z 2005 czy z 2024, to wciąż te same barwy, ten sam numer 8 na koszulce, ten sam zapach piwa w kubkach zaostalych. Tylko buty są nowsze. I tyle.
xG > emocje.
Ej no wiesz, akurat wczoraj grzebałem w starym pudle po mamie i znalazłem zdjęcie z 2003 roku — ja, 17-latek w koszuli od Znicza, na której napisałem flamastrem "SPS NA DOPIEGI" (bo wtedy uważałem się za geniusza języka). Siedzę obok faceta w szaliku z napisem "KIBOL DO GROBU", a ten facet to był szwagier mojej ciotki! No i co? Stary sięgnął po piwko, zerknął na mnie i powiedział: "Widzisz tego gówniarza na prawo? On myśli, że to doping. Ja myślę, że to wezwanie do wojska." 😂🤣
Ale serio, patrzę na te stare fotki i myślę — jakim cudem przetrwaliśmy tyle lat z tymi busami, które ledwo zipały, a flagami, co to chciały nas unieszkodliwić na zakrętach? Teraz mamy awans, nowe buty, a ja dalej jeżdżę na mecze z tym samym kubkiem, co ma wymazaną dziurę od papierosa sprzed 10 lat. Bo cóż, Siedlce się nie zmienia — tylko sztuczna trawa na boisku jest trochę bardziej sztuczna niż kiedyś była ziemia na wyrobisku za szpitalem 🍿🔥
No i teraz pytanie: jakim cudem dzisiaj jesteśmy w III lidze, skoro jeszcze wczoraj mieliśmy problemy z tym, żeby dojechać do Warszawy, nie mówiąc o utrzymaniu piłki przy nodze przez 90 minut? A może to właśnie przez te wszystkie lata jazdy po dziurach w drodze nauczyliśmy się grę w drybling przez dziury w asfalcie? 😭👏
Potrzymaj piwo.