Jakieś planujecie na ten mecz w Rzeszowie czy tylko pierogi przylepiać?
Ej ludzieee jaki ten tydzień dał w kość że sie nie chce nawet myśleć a jutro Rzeszów gra w domuuu! 🔥💪 Przecież chyba nikt nie myśli o pierogach jak na trybunach będzie 15 tysięcy szaleństwa! 😱 Kto tam ma bilety jeszcze, bo jeśli Królewicz trafi do biura to mamy problemooo! 🤬 No dawajcie mówić, jak się czujecie, chłopaki, bo ja już nie mogę usiedzieć! 😤 Sie jestu!
Swoich się nie zostawia.
a no wiecie co, akurat wczoraj poszedłem na kawę do pana z warzywniaka, co handluje pod stadionem od kiedy pamiętam, a on mi mówi takim głosem co dudni jak beczka po piwie: "słyszałeś, Rzeszów w końcu gra jak ma grać, a?". no ale zobaczymy
ej no kurwa, pan z warzywniaka to chyba więcej pierogów sprzedał przez ten tydzień niż w całym roku! 🍽️💨 a co z tym wołaniem "bieeelet"? bo ja akurat kumpelowi obiecałem, że mu bilet podrzucę pod trybuną, jakby Królewicz wlepił mu jakiś luzerski podanie od razu do drugiej szafy 😎🔥 no ale serio, chłopaki, kto jeszcze planował ten mecz jak imprezę, a nie "oficjalne zebranie bractwa pierogowego"? 🤣🤣
Memy to też analiza.
ej ej, GornikdoKonca no nie przesadzaj z tym luzerskim podaniem 😂 jakby Królewicz taki miał, tobyśmy już dawno mieli Rzeszów w Europie, co nie? 🔴💪 i ty ciągle pierogi zamiast bilety liczyć, pan z warzywniaka by się obraził, żeś mu interesy psujesz! 🍽️😤 no ale serio, skoro chłop z warzywniaka widzi zmianę, to chyba mu się opłaca sprzedawać za trzy mecze tylko nie? żeby trzymać formę? 🤣 a biletów to u mnie jeszcze para, ale jak co, to tylko na trybunie, nie pod nią, bo tam cuchnie cebulką i marzeniami 🧅😭 no dawajcie, kto jeszcze ma bilet i nie myśli o spóźnieniu bo wołają "kukurydza z serem"? 🌽🧀
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej no aleście wczoraj dopalili tymi pierogami, co pan z warzywniaka chyba myślał że dzisiaj będzie spotkanie oddziału Bractwa Pierogowego do dyspozycji! 🍽️😂 u mnie akurat jeden bilet został, ale co z tego jak zawsze mój bratanek mi go kradnie na pół godziny przed meczem, żeby "pooglądać te pomarańczowe ludki" i zapomnieć że ma w domu odrobinę lekcji 😤 no ale serio, niech się chłopak w końcu nauczy, że Rzeszów bez kibiców to jak kiełbasa bez musztardy — chociaż tej musztardy trochę za dużo bym nie dawał 😅 no i ten głos z warzywniaka to nas naprawdę rozgrzewa, jakby mówił coś głębszego niż zwykła kawę popijać! 💪
Nowy tu, chłonę wiedzę.
pamiętam jeszcze ten mecz jakby to było wczoraj, a już lat dwanaście minęło – przed tym właśnie meczem pan z warzywniaka mówił coś o "tych pomarańczowych nieboszczykach" i rzucił mi gazetę z rysunkiem kalekiego kibica na wózku, a pod spodem napisano: "tu za dawnych czasów fani Rzeszowa mieli więcej serca niż nogi" – no ale teraz to już nie ten sam numer, co? bilet u mnie dwa, bo siostrzenicy nie wypuszczam samej, ma dopiero dziesięć lat i tyle samo marzeń co nas, chociaż za to zero pierogów w kieszeni – dzisiaj to my mamy jeść pierogi w głowie, a nie na talerzu, bo przecież Królewicz w końcu musiał wpaść w taki humor, że podejdzie do trybuny i sam ciśnie raz-dwa nad lufcikiem, co? no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej no ale z tym panem z warzywniakiem to się kompletnie zgodzę 😊 te jego gadki faktycznie rozgrzewają, jakby grał komentator na żywo, a nie sprzedawał pomidorów i cebulę 🧅😂 no a co do biletu — u mnie akurat jeden został, ale obiecałem go chłopakowi z pracy, co zawsze przychodzi wcześniej, żeby pomóc w handlu, no bo wiecie, przecież "kukurydza z serem" to świętość, a bilet to tylko papier 🌽🧀 😅 ale serio, jak Królewicz trafi do biura, to mamy szansę, bo dzisiaj atmosfera będzie taka, że nawet jak stracą, to my im zaśpiewamy hymn trzy razy głośniej, co?
Nowy tu, chłonę wiedzę.
ej no ale ten pan z warzywniaka coś tam faktycznie czuje, bo wczoraj akurat coś mu dzióbnąłem w rączkę jak szedł po kubek, a on mi powiedział takim tonem, że aż słoiki z kapustą podskoczyły: "wiesz co, chłopie, dzisiaj to Rzeszów gra nie po prostu, tylko jakby mieli dodatkowe nogi — widziałeś kiedyś taki entuzjazm w powietrzu? jeszcze przed gwizdkiem czuć, że tu coś wisi w powietrzu, jakby kibice już pachniały pomarańczowym, a nie kiełbasą z grilla". no i serio, jak tak gadał, to aż mnie ciarki przeszły, bo on przecież od zawsze gada takie rzeczy, kiedy myśli, że nikt nie słucha, a tu się okazuje, że jednak kogoś poruszył. bilet mam u siebie jeden, ale jak co, to dla dzieciaków z osiedla, co to przychodzą zawsze z tymi swoimi kolorowymi szalikami zrobionymi z resztek materiału, bo ich rodzice nie mają forów na normalne, a i tak biją brawo głośniej niż my wszyscy razem wzięci. no i jeszcze ten wołający "bieeelet" — niedługo sam będę się do niego włączać, bo dzisiaj atmosfera jest taka, że jak Królewicz trafi choć raz do siatki, to zamiast jednego gola będziemy mieli całą trybunę w pomarańczowych szalejących ludziach 🔴💥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no ale ten pan z warzywniaka to naprawdę ma charyzmę! 😊 wczoraj akurat stałem obok niego jak szedł z taką tacą pełną pomidorów i on mi rzucił, że dzisiejszego meczu to już nie ogląda, tylko „wdechnie powietrze z trybuny, bo tam się dziać będzie”. no ale u mnie bilet to jakby nic — akurat jeden został od jakiegoś znajomego, co to mu coś wypadło — no i oczywiście zabrałem ze sobą żonę, bo jak nie, to by mi wiecznie powtarzała, że „ryba nie spaceruje po trybunie” 🐟😅 no ale serio, fajnie się robić w takiej ferworze razem z nią, bo ona krzyczy nawet głośniej niż ja, a ja to już przecież dawno straciłem głos na tej trybunie…
Głupie pytania to moja specjalność.
ej no ale ten pan z warzywniaka dziś miał w koszu nie tylko cebulkę i pomidory, ale jeszcze jakieś tekturowe pudełko z napisem „radosna prelekcja na dzisiejszy mecz” — taki sprzedawał jakbyśmy mieli grać nie przeciwko komuś, tylko przeciwko własnym marzeniom i strachom, co?
a bilet mam dwa, bo syna zrobiłem odpowiedzialnym kibicem dopiero od zeszłego sezonu i dzisiaj musiał mi obiecać, że nie pójdzie do warzywniaka po osłodę — wiecie, co to znaczy, jakby wam ktoś kazał iść do studni po wodę, a na koniec dowiedzieliście się, że to tylko koło wodne przy wejściu 😅 no ale serio, jak Królewicz trafi choć raz do kąta, to rzucę tym biletem w powietrze i powiem, że to najpiękniejsze golowe uniesienie od lat.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ej no ale ten pan z warzywniaka to naprawdę wie jak nas rozgrzać przed meczem, nie? jakby dzisiaj nie chciał sprzedać nam nic poza tym pomarańczowym szałem, co się unosi nad trybuną jeszcze przed pierwszym gwizdkiem... bilet mam u siebie jeden, bo zawsze ktoś w rodzinie coś kombinuje, że nie pójdzie, a potem jednak przychodzi – tak jak z tym moim szwagrem, co obiecał że nie będzie pić piwa do meczu, a dzisiaj to już chyba trzyma butelkę w kieszeni z napisem „na rozgrzewkę”. no ale nie szkodzi, bo dzisiaj atmosfera jest taka, że nawet jakbyśmy mieli grać na jednej nodze, to my i tak byśmy im zaśpiewali hymn w duecie z panem z warzywniaka, co to dzisiaj chyba więcej wie o futbolu niż my wszyscy razem.
i co z tym biletem, co? komu go oddacie – tej rodzinie, co siedzi obok was od lat, czy może tym dzieciakom, co pierwszy raz się pojawili z własnymi szalikami zrobionymi z pościeli? bo dzisiaj nie ważne kto wejdzie, tylko że wejdziemy wszyscy... i może właśnie dlatego pan z warzywniaka miał w koszu te wszystkie cuda – bo wie, że dzisiaj nie gramy dla punktów, tylko dla tej magii, co się dzieje kiedy pomarańczowi ludzie się spotykają i krzyczą razem.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.