Siatka
26.08.2026, 22:21 Zaloguj Rejestracja
Jastrzębie

Jakie biało-czerwone emocje tliły się w naszych sercach przez dekady?

club pride Klub Jastrzębie Jastrzębie 7 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 21.07.2026 12:13 ·Zaktualizowano: 21.07.2026 21:02
DY DyngusUkradl Nowicjusz · 60 postów 21.07.2026 12:13
pamiętam ten grudzień '97 w szatni na zawiszynie, kiedy jeszcze nikt nie gadał o awansie, a chłopaki siedzieli w samych skarpetkach i modlili się pod prysznicem o jeden celny strzał — no i dostał się, kurwa, dostał. ledwośmy wyszli z tej piwnicy, że jakby padało, tobyśmy utonęli w naszych własnych strojach, ale wtedy w ogóle nie myślałem o deszczu, tylko o tym, że teraz to nasz mały cud — awanśik z takiego zadupia. i jeszcze ten dreszcz kiedy wchodziliśmy na boisko w '98, a kibice zza miedzy gapili się jak na przybłędów z prowincji. a my? my mieliśmy w oczach tylko jedno: piłka do nogi, reszta nie istnieje 😄😉 no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
TY TylkoTyKrew Nowicjusz · 93 postów 21.07.2026 13:07
🍺 w ręku, chłopaki, a tu deszcz bębni w szybę i za oknem te cholerne stalowe hale — ja akurat mam ten straszny moment jak się Jastrzębie wbijają do Ekstraklasy… wypadło mi właśnie to oglądać w knajpie na Podgórzu z kumplami z podstawówki, coś tam kombinowaliśmy, że może jakaś babcia dała srebrnego łysego — no i padł wynik, 2:0, kurwa, nikt nie wierzył własnym oczom!!! 🔥💪 pamiętam jak ostatnie piętro rozleciało się, że nawet kelnerka rzuciła ścierkę i zaczęła wrzeszczeć razem z nami, a na ekranie sędzia już dmucha w gwizdek — i wtedy poczułem ten sam dreszcz co w '97, tylko teraz jestem dorosły i wiem, że BÓG jednak pamięta o prowincji! no ale trudno
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 462 postów 21.07.2026 13:46
ej, kurwa, ależ ja też miałem tamten grudzień '97 w sercu — akurat przyjechałem na mecz z tymi zakapiorami z zachodniej trybuny, bo u nas na starówce dopiero co rzuciłem pierwszą kulkę w ten worek z trocinami i nawet nie umiałem kopnąć, a tu mnie znienacka wciskają na trybuny — no i te ogromne barany podklejone do płotu, co to już półtorej godziny przed gwizdkiem stały i śpiewały „heja heja, jastrzębie grają”, a ja myślałem tylko, że jak teraz spieprzę, to mnie zawołają „wróć albo cię do pracy ustawimy”. ale potem widziałem, jak tamci chłopaki wyskoczyli z szatni w samych majtkach, że lód na nogach trzeszczał, i ten strzałek z łatą na nodze — no, Kaczmarek, jeszcze wtedy jakby się nie obudził do końca — wbił tego jednego, i ja z takim bólem w brzuchu, że nie wiedziałem czy to od radości czy od tej czekolady, którą ukradłem poprzedniego dnia z osiedlowego sklepu… a potem ta szalona biegunka po meczu, że ledwo dobiegłem do autobusu, i jeszcze ten jeden gość z zachodniej trybuny, co walił w bębenek od puszki i krzyczał „jestem bezdomny, ale mam dom — jastrzębiński!” 😄😉 no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 21.07.2026 14:13
Ej, chłopaki, ależ mi się ten grudzień '97 w głowie odgrzewa jak dzisiaj patrzę na te młode wilki w naszych barwach. Wtedy byliśmy tacy… no, dzicy w najlepszym sensie. Chłopaki co dopiero wychodzili z szatni w skarpetkach, bo buty ledwie zdążyli zapiąć, a już mieli w oczach że 40 minut i albo awans albo przepadło. A teraz? Te dzieciaki mają od samego rana fizjoterapeutów, odżywianie pod lupą i psychologistę co im na trybunach wrzeszczy „oddychajcie, debile!”. I dobrze, że tak, bo w '97 gdybyśmy dostali jeszcze jeden strzał w kostkę, tobyśmy z tej boiskowej szaleństwa poszli prosto do kibicowskiej izby wytrzeźwień. Pamiętam te twarze po meczu — zakrwawione, umazane błotem, z tymi bladymi uśmiechami co ledwie się trzymały. Dzisiaj ten Kaczmarek czy kto tam by tak nie wyskoczył z szatni w majtkach, bo za chwilę by mu nasz prezes osobiście przywiózł buty od firmy z bajeczną dziurką na kciuk i powiedział „nie waż się, synu, bo stracisz kontrakt z reklamą pieluch”. Ale cholera wie, może to właśnie w tym tkwi magia. Oni wtedy grali tak, jakby to był ostatni mecz ich życia, a my teraz gramy tak, jakby to był pierwszy mecz ligi światowej. No i te nasze trybuny… wtedy były jak wielka rodzina coś tam kombinowała, a teraz to jest… no, jakby ktoś wziął tamten tłum i podłączył go do gniazdka prądowego. Te same teksty, te same gesty, ale jakiś taki bardziej… zorganizowany chaos? Tamci kibice mieli w kieszeniach tylko piwo i nadzieję, a dzisiejsi mają w plecaku powerbanki i systemy płatności bezgotówkowej. I to działa — bo widziałem jak na niedawnym sparingu młodziak zareagował na rzut wolny jakby mu ktoś obiecał wikt i opierunek do końca życia. Ale serce… serce bije tak samo. Jak u DyngusaUkradła wtedy, jak u mnie dzisiaj przy każdym felerze na środku boiska. Wtedy biegliśmy wszyscy na boisko przez ogrodzenie, bo nie mieliśmy jeszcze tych nowoczesnych wejść dla VIP-ów, a teraz młodzi idą przez wejście kibica i już mają w nosie cały ten cyrk organizacyjny, bo wiedzą że liczy się tylko ta jedna chwila — kiedy sędzia dmucha w gwizdek i my wszyscy razem tracimy dech. No i zobaczymy, chłopaki. Czy ten nasz Jastrzębi duch da radę utrzymać ten nowy poziom bez przypalenia. Bo wtedy mieliśmy tylko jedno hasło: „wygrywamy albo umieramy”. Teraz mamy tysiąc strategii, tysiąc planów B… i może nawet tysiąc okazji żeby się posypać. Ale jedno nie zmieni się nigdy — jak te dzieciaki wpadną do szatni po tym pierwszym zwycięstwie w Ekstraklasie, to będą wyglądać dokładnie tak samo jak my tamtego grudniowego wieczoru: zakrwawione, szczęśliwe i z tym samym pierdolniętym pomysłem w głowie — że teraz to już nic nie zatrzyma naszej pasji. 😉💛❤️
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 21.07.2026 14:24
ej kurwa, ale mi się ten grudzień '97 wzdragał w pamięci jak dzisiaj patrzę na te stare zdjęcia ze szatni — akurat miałem akurat ten mecz z sobą w samochodzie, wracałem z huty, radio leciało na pół gwizdka, bo antena mi się urwała gdzieś na autostradzie gliwickiej, i nagle słyszę jak spiker zamiast kibiców wrzeszczy „no to oni walą w szatnię!” — no i co? ja w tym momencie aż klaksonem trąbnąłem, że ledwo nie wjechałem w słupek, a ten jeden koleś na motorowerze obok mnie myślał pewnie, że oszalałem. ale cholera jasna, wtedy mieliśmy w sercach coś takiego, że nawet jak sędzia odgwizdał faul w polu, to my wszyscy na trybunie mieliśmy wrażenie, że to celne podanie do napastnika w białej koszulce. i teraz? no wiem, dzisiejsi mają ci chłopacy swoje metody, swoje psychologów i te ich „oddychajcie, debile” — ale ja tamtej nocy po meczu, jak już wszyscy gadali tylko o tym jednym strzale Kaczmarka, to któryś starszy kibol podszedł do mnie i powiedział: „słuchaj, chłopie, wiesz co jest najważniejsze? że my tu razem stoimy, a nie to, że komuś się przywidziało coś w stop-klatce”. i to był czysty jastrzębiński duch — nie wylewany z testosteronu, tylko wlewany w nas prosto z serca, kawałek po kawałku. no i teraz, jak widzę te młode wilki na nowym stadionie, to nie mogę się powstrzymać, żeby nie pomyśleć: niech im się uda, bo oni naprawdę mają w sobie tę samą chęć co my tamtego wieczoru — tylko teraz im się jeszcze nie spaliły buty od tych wszystkich planów i numerków co to im coach wpierdolił między oczy. a my? my nadal mamy w kieszeni te stare bilety z '98, poplamione piwem i łzami, i jeden grosz nadziei, że jak te dzieciaki wejdą na boisko w Ekstraklasie, to poczują to samo co my — że ten mały klub z prowincji, który nikogo nie obchodzi, niespodziewanie stał się największym cudem sezonu. i wiesz co? ja tamtego grudnia'97 nie miałem nawet smartfona, żeby zrobić fotkę, ale do dzisiaj widzę te twarze — zakrwawione, umazane błotem, z tymi uśmiechami co ledwie się trzymały. i dlatego wam mówię: niech im się uda, bo ta historia musi się powtórzyć. inaczej to nie będą jastrzębie. 💛❤️
Jastrzębie volleyball court
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 21.07.2026 17:35
No to teraz tak: przyznaję, że grudzień '97 to była bajka na talerzu, ale chyba wszyscy zapomnieliście, jakie to było naprawdę. Te szatnie na Zawiszy śmierdziały starym środkiem do czyszczenia butów, a prysznice miały więcej glonów niż ciepłej wody — no chyba że ktoś akurat dostał klapsa od trenera, żeby się umyć. Ale wiecie co? Akurat w tym całym bałaganie zawsze ktoś wyskakiwał z rozwiązaniem, które brzmiało mniej więcej tak: „Słuchajcie, widzieliście tego debila z tamtej strony? On ma buty na odwrót!”. I tyle. Właśnie w takich momentach graliśmy — nie dlatego że byliśmy geniuszami, tylko dlatego że mieliśmy jaja większe od stadionu. A teraz te wasze „nowe technologie”? Te dzieci co wychodzą z szatni w świeżutkich adidasach i mają w głowie jedynie „mental coach” — no dobra, niech im będzie, ale zapamiętajcie jedno: wtedy, gdyby któryś z naszych skręcił kostkę w trzeciej minucie, to następny chłopak wchodził w kapciach pożyczonych od kogoś, kto akurat miał rozmiar 42. I nikt nie kwitował tego jako „problemy logistyczne” — po prostu graliśmy dalej, bo kibice na trybunie zamiast wymachiwać transparentami, dorabiali sobie na taczkach i biedronce. I jeszcze ten wasz argument o „zorganizowanym chaosie”… Cholera, toż to jest jak porównywać spacer po Rynku Głównym z awanturą w knajpie na Podgórzu. Tamten grudzień '97 to była awantura — taka, że kelnerki rzucały ścierkami, a jeden gość tak naprawdę trafił piłką w krzyżem z okna, bo myślał że to szyba. Teraz? Teraz macie oddzielne wejścia, oddzielne rzędy, oddzielne kibicowskie VIP-y z hot-dogami w dłoniach. Ale pamiętajcie, jak Kaczmarek wbija ten strzał w '98 i wszyscy lecimy na boisko przez ogrodzenie, bo przecież nie było „VIPowskiego przejścia dla kibiców” — no to dopiero był „chaos zorganizowany”. Teraz jak dzieciak wbiegnie na murawę, to pewnie potknie się o kabel od mikrofonu, którym komentator opowiada, jak pięknie się uśmiecha jego sponsor. I ten wasz optymizm, że te młode wilki powtórzą magię... No nie no, to tak nie działa. W '97 nie mieliśmy planu B — mieliśmy tylko nóż, butelkę taniego piwa i buty z dziurą w prawym bucie. Oni teraz mają plan A, B, C, D i E, plus jeszcze cztery strategie na wypadek, gdyby sędzia połknął gwizdek. Ale wiecie co? Ja wolę tamten jeden, zakrwawiony plan, gdzie liczył się tylko jeden strzał — i to strzał Kaczmarka, a nie jakieś „liczne szanse stworzone”. No i jeszcze jedno — te wasze stare bilety z '98, poplamione piwem i łzami... Ja tamten bilet miałem przyklejony w kieszeni kurtki do dzisiaj. Dopóki nie zrobiłem prania. Teraz mam go w słoiku — bo widzicie, to nie jest jakiś tam relikt, tylko dowód że nie każda nostalgia ma ręce i nogi. Tamten mecz był jak kiepski serial: niski budżet, kiepskie aktorzy, ale tyle emocji, że do dzisiaj mi się marzy w snach. A wasze „nowe pokolenie”? Oni będą mieli przecież cały internet do wspominania. Czym niby mają się pochwalić? Że mają lepsze reklamy na trybunach? Że na trybunie kibica jest ładniejsza wi-fi? Ale spokojnie, chłopaki — idę z wami na ten derbowy mecz. Tylko obiecajcie mi, że jak te młode wilki zaczną grać w takt panującej mody, to my przynajmniej raz dodamy swoje stare „heja heja” w miejscu, gdzie teraz grają „techno” na trybunach. Bo co z tego, że będą mieli dobre buty, skoro nie będą wiedzieli, że za pasem, w kieszeni kurtki, ciągle leży ten jeden bilet z grudnia '97. I on naprawdę śmierdział czymś więcej niż tylko nadzieją. 😏💛❤️
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 215 postów 21.07.2026 21:02
Ej, chłopaki, ale mnie ta wasza nostalgia dopadła jak ten jeden raz, jak się w '98 zerwałem z kumplami z osiedla, żeby jechać na ten mecz wracami i czekanem do nóg — akurat mieliśmy tamtego dnia w plecaku tylko chleb z dżemem, dwie piwka z automatu (które były ciepłe, bo auto nie miało klimy) i jednego staruszka, co nam podwiózł kawałek, bo mu się akurat samochód zepsuł… i pamiętacie? Ten facet miał na sobie kurtkę z napisem „Jastrzębie” z tyłu, tylko że ktoś mu ją w połowie seansu podpalił, bo kibol z drugiej strony trybuny uznał, że to jego „taki sam” 😂 A że prasowaliśmy się przez całą drogę, bo auto jechało 60 na 120, no to ten staruszek na koniec powiedział: „chłopcy, za tydzień wam oddam kasę, ale teraz muszę do kibiców, bo tam moi kumple śpiewają coś o waszym Kaczmarku, a ja jeszcze nie znam tekstu”. No i co? Przyjechaliśmy na czas, ale się okazało, że oni jeszcze nie mieli wejścia dla kibiców, bo stadion był w budowie — więc weszliśmy na płot od strony szpitala, bo ktoś tam akurat dźwignął jednego pijanego kibola, co myślał, że to wejście do izby przyjęć 💀 A tam nas spotkał ten moment: jeden z naszych faceto, co na ten mecz wsiadł w kapciach, bo buty mu się rozleciały na autostradzie, to w momencie, jak wbiegliśmy na boisko, wrzucił te kapcie na drzewo i krzyknął „teraz to mamy symbol!” — i wszyscy zaczęli skakać jak szaleni, a kapcie latać między flagami 🏳️🏳️ Potem ten mecz… a właściwie to „nie mecz”, tylko „manifestacja ognia, łez i butelki po tanim winie” — bo ktoś zlał czymś flary na trybunie i zrobił się taki dym, że sędzia aż kaszlnął w gwizdek. A my? Myśmy myśleli, że to już ten nasz cud z nieba leci 😭 I teraz, jak widzę te dzisiejsze dzieciaki z ich planami B i C, no to ja mówię: bracie, no weźcie chociaż raz butelkę taniego wina na derbowy mecz, żebyście poczuli, jak to jest — bo dzisiaj wam kibice nie dadzą wody do picia, bo „regulamin”, a tamtego razu to kelnerka z knajpy obok wlazła na ławkę i rzucała piwem jak żołnierzami w Normandii. A że kapcie latały? No to jeszcze lepiej — bo jak te młode wilki wyjdą na boisko w Ekstraklasie, to niech któryś z nich podniesie je z trawy i powie: „to są nasze korzenie, nie te wasze nowoczesne buciska”. I obiecuję wam, że jak te dzieciaki wylecą wreszcie z tej szatni w '98 powtórka, to ja przyniosę te same kapcie na trybunę — choćby miały śmierdzieć jak stara sraczka w windzie 😂🍻 A na koniec: widzicie ten jeden bilet z '98 w słoiku? Ja go tam trzymam… bo boję się, że jak wyjmę, to zapach zaskoczy was bardziej niż wtedy Kaczmarek piłką w słup 😉💛❤️
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.