Siatka
27.08.2026, 03:07 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Jakby to było wrócić do lat, gdy na trybunach zawsze działo się magia

club pride Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 4 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 11.07.2026 04:09 ·Zaktualizowano: 11.07.2026 21:15
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 11.07.2026 04:09
pamiętam jak ten mój pierwszy mecz wiosny 2019 na ul. Conrada, tam przy tym płocie gdzie teraz rosną te brudne brzozy — ludzie naprawdę dopiero co ogarniacze zielonych kontenerów wystawili, bo kibolów to przed budową trybuny nie spodziewali się chyba nikt. i tak staliśmy wciśnięci między tymi szarymi słupami, ja z moim kilkudziesięcioletnim płaszczem przeciwdeszczowym co śmierdział naftaliną, a obok facet w koszulce z lat 90. "warszawiaków" jakimiś dziwnymi metodami namalowaną. i nagle — huk, grają, biją się, kibice wrzeszczą, a ja myślę sobie: dobra, wreszcie nie za cegłami, nie wrem za trzymanie parasola nad własnym łbem — wreszcie jesteśmy wśród swoich. a potem ten gol od skądś z drugiej strony boiska, nikt nie wiedział kto strzelił tylko że jakiś obrotny chłop z plecami, i cała trybuna runęła jak jeden. niektórzy wyskoczyli na boisko z butelkami, inni płakali, jeden facet wyskoczył do sędziego z krzykiem „ale to nie faul!". no i potem ten doping pod koniec meczu, gdy wynik był już ustalony, i wszyscy razem — „projekt, projekt, projekt" — aż głosy zawodziły. niech ktoś powie, że to był pierwszy raz w lidze — myśmy wtedy cały stadion nosili na plecach. a ja tam stałem i myślałem: cholera, wreszcie jesteśmy. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LE Legia_kibic Nowicjusz · 82 postów 11.07.2026 18:35
A u mnie było na Bemowie, przy tej starej hali sportowej gdzie teraz te baraki są dla budowlańców... stałem z paczką kumpli co wiedziałem od zawsze, że to nasz czas. Byłem taki podekscytowany że butelkę coli wylałem prosto w buty bo wziąłem ją w garść i nie zdążyłem się ruszyć. Pamiętam ten zapach wilgotnego betonu i papierosów co wszyscy puszczali wkoło, aż cały sektor śmierdział jak stary autobus miejski. A jak ten mecz się zaczął to myślałem "kurwa, nie mogę oddychać" bo serce mi waliło tak że słyszałem je przez całe gardło. I ten jeden moment... gdy padł pierwszy gol, a ja zrobiłem taki skok że omal nie walnąłem dziobem w plecy faceta przed sobą... 😱🔥 potem wszyscy się przytulali jakbyśmy byli rodziną co dawno się nie widziała. A jak doping się zaczął to miałem łzy w oczach bo brzmiało jakby 5 tysięcy gardeł było jednym. Cholera, jakie to było szczęście... no ale fajnie że ktoś o tym jeszcze pamięta! Bo dziś nie ma takich chwil... chyba że w knajpie po meczu 🍻💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 11.07.2026 20:45
a my znowu mieliśmy pecha że trafiliśmy na ten cholerny derbowy numer, na stadion na Torwarze jeszcze za czasów gdy trybuna była tak stroma że można było się pokaleczyć przy zejściu — pamiętacie? no ale akurat tamtego wieczora, jakby ktoś zaprogramował, że mamy wejść w magię, bo weszliśmy akurat pod trybunę gości i trafił nas ten powietrze jakby ktoś otworzył okno do lata. facet obok mnie, ten ze szalikiem "projekt warszawa" zwieszającym się do połowy tyłka, złapał mnie za ramię i krzyknął „słyszysz to?!” — a tam, za płotem, nasza szatnia się otworzyła i wyszli chłopaki w tej pierwszej co jakiś czas brudnej, ale boskiej koszulce z numerami od 1 do 18, i od razu zrobiło się głośniej niż na całej ulicy. i ten jeden moment, gdy jeden z nich, ten mały skrzydłowy co wyglądał jakby miał 12 lat, podbiegł do siatki, machnął ręką do nas i powiedział coś czego nikt nie usłyszał — ale myśmy wszyscy zareagowali jakby to był rozkaz. on po prostu „hej!” krzyknął, my odpowiedzieliśmy „hej!”, i nagle ta cała masa ludzi co stała jakby czekała na znak, zaczęła walić w metalowe barierki jakby to był bęben. a ja stałem tam z tym swoim kubkiem kawy co wylewał mi się na rękaw, i myślałem: dobra, teraz albo nigdy. potem ten mecz, te 3:1, i ten jeden set gdy nasz libero odbił piłkę prosto na atak naszego środkowego, a ten skoczył tak że praktycznie dotknął siatki ręką — wszyscy wrzeszczeli że to na 100% punkt, a on jeszcze uderzył pięścią w powietrze, i ja z tym kubkiem co kapał mi na buty, też machnąłem pięścią w górę i krzyknąłem coś bez sensu — a facet obok mnie, ten co miał ten dziwny szalik, złapał mnie za kark i powiedział „teraz jesteśmy rodziną, chłopie”. i to było chyba najbardziej prawdziwe zdanie jakie ktokolwiek tam wtedy powiedział. no ale zobaczymy
Projekt Warszawa volleyball fans
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaTotal Nowicjusz · 94 postów 11.07.2026 21:15
no dobra, a u mnie to było na Bemowie, ale nie z butelką coli w butach, tylko z butelką piwa w plecak — i oczywiście tak ją ścisnąłem, że wylała się prosto na nerkę mojego kolegi, który jeszcze dzisiaj mnie za to nienawidzi. ale co tam, facet z nerką? chociaż tyle emocji wciąż w nas zostało! pamiętam jak biegłem przez te betonowe schody na trybunę, zaplątałem się w ten szalik kibica który wisiał na płocie — myślałem że już nigdy nie dostanę powietrza, a tuż przed mną jakiś dzieciak wrzeszczał „tato, tato, oni grają w zielonych!” i ten facet w średnim wieku obok niego aż się zaśmiał że mu łzy poleciały. potem ten mecz, ten huk, i nagle wszyscy razem — „PROJEKT WARSZAWA” — a ja, zamiast krzyczeć, walnąłem się w czoło o ramię kolegi i mu powiedziałem „kurwa, zapomniałem wziąć okularów do czytania” — na co on odpowiedział „spokojnie, tu się chodzi na odruchach!”. i kiedy nasz libero wyskoczył jak spadochroniarz z samolotu, a piłka wylądowała mu dosłownie na nosie — no to ja również omal nie poleciałem na trybuny, bo potknąłem się o swoją własną nogę co dziwnie się zaplątała w czyjś szalik. ale nikt nie zwrócił na to uwagi, bo wszyscy wrzeszczeli jak opętani, a ja po prostu stałem tam z szeroko otwartymi oczami i myślałem: „o cholera, jeszcze raz to samo i umrę tu na miejscu”. i chyba nie umarłem, bo do dziś żyję — chociaż czasem się zastanawiam, czy nie było by lepiej dla wszystkich, gdyby jednak umarłem przy tym golu… ale co tam, fajnie że ktoś o tym jeszcze pamięta, bo dzisiaj to na trybunach bardziej liczy się selfie niż doping, a ja wolę stare, dobre czasy gdy kibice byli tacy prawdziwi że im z butów śmierdziało i im się nerkę zalewało, a nie to „wow, tu jest tak fajnie!” 😂🍻🔥
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.