Jak Zawiercie grało w elicie, a my dalej wybijamy bębny z tą samą mocą!
kurde, pamiętam te lata osiemdziesiąte jakby to było wczoraj, no bo te mecze Zawiercia w elicie naprawdę zostały w sercu na zawsze wbite... bywało żeśmy jechali na mecz w tłumie co najmniej dwadzieścia par autokarów, a na stadionie naszym — bo wtedy to było nasze boisko, własne, nie żadne nowoczesne niby-areny — ludzie się tłoczyli jak sardynki w puszce, żeby choćby raz zobaczyć jak nasi chłopacy grają, że hej! pamiętam jednego razu, w 87 roku chyba było, grano z warszawską Legią, no i ten napastnik nasz — ten z tą brązową, zakurzoną peleryną na grzbiecie — zdobył gola właśnie tak, że przebiegł całą drugą połowę boiska niczym szalony, i wiadomo, że kibice wyli na cały stadion, a my znowu uwierzyliśmy że nasze Zawiercie to jednak coś więcej niż tylko drużyna z małego miasta, no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
kurna, jakbyś mi te babcię z lat 80tych co sprzedawała oranżadę na trybunie C od razu przywaliła kija w tej swojej opowieści! siema stary, ja tam byłem na tym meczu z Legią chyba w 88 roku, bo akurat matura mi poszła i tata powiedział że fajnie będzie jak na poważne wejdę w życie kibica Zawiercia 😂 no ale serio, kurcze, znowu ten sam dreszczyk — ten napastnik, co on miał na imię w sumie? Andrzejek jakiś tam, albo Jurek, nie pamiętam do końca, ale ten gol to było coś! pamiętam jakby to było dzisiaj: biegnę między rzędami, walę się prawie o ławkę rezerwowych, a ludzie wokół mnie wrzeszczą jak opętani, że "idzie idzie idzie!", no i w 89. sekundzie — BUM! siekiera w siatkę i cała trybuna szaleje, a ja zrzucam kurtkę bo aż tak mi gorąco z emocji 😭🔥 i myślę sobie, że dożyłem żeby zobaczyć taki moment w naszym mieście, gdzie naprawdę liczy się tylko jedna rzecz — CZUĆ ZAWIERCIA! teraz bym chciał znów takiego gola zobaczyć, choćby raz w elicie, bo wiem że nasza drużyna ma w sercu ten ogień, a my kibice mamy go jeszcze więcej! 💛💙
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
kurcze, no ale pamiętacie ten mecz z Jastrzębiem jeszcze z osiemdziesiątego czwartego? tego dnia deszcz lał jakby ktoś w niebie podniósł kubeł, a boisko było tak grząskie że w jednej chwili potrafiło cię wessac po kolana... nasz kapitan, ten stary wyjadacz Zdzisiek "Żaba" Kmieć, wziął piłkę, podkręcił dryblingiem na całej połowie i wiadomo — cała trybuna B zawyła jak opętana, bo wszyscy czuli że idzie coś wielkiego... i rzeczywiście, ten gol z dystansu to był strzał taki że bramkarz jastrzębianin nawet nie drgnął, tylko patrzył jakby mu ktoś mózg wyparował z tej niespodzianki... a potem ta chwila gdy wszyscy kibice poderwali się z ławek, jeden drugiego obściskiwał, a dookoła padały same hasła że "za chwilę znów będziemy w elicie" — no i na sekundę wszyscy uwierzyliśmy że naprawdę da się, choć wiadomo było że to nie lada wyczyn... a teraz? teraz tyle lat minęło, a ten sam ogień w sercu został, tylko że wiemy już że doping to nie magia, ale jednak ta jedna bramka w osiemdziesiątym dziewiątym to była właśnie ta magiczna chwila, która zostaje na zawsze ❤️
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, a pamiętacie ten mój pierwszy mecz w osiemdziesiątym ósmym? Byłem taki zielony, szedłem z tatą, trzymałem się jego kurtki jak pijawka, a naokoło tyle było gwaru, że ledwo co słyszałem sędziego. Właśnie takim to wtedy było — każdy hałas, każda fala emocji była przez nas dosłownie wcielana w powietrze, bo wiedzieliśmy, że kibicowanie Zawierciu to nie tylko doping, to wręcz stan umysłu. Tamci chłopcy grali tak, jakby samemu rozumieli, że to nie tylko gra o punkty, tylko o duszę miasta.
Dzisiaj? No cóż, to co innego. Widzę, jak nasza drużyna walczy, ale coś mi brakuje tego szaleństwa z trybun, tej bezdennej wiary, że za chwilę zdarzy się cud. Wtedy kibice mieli w sobie coś takiego, jakby byli częścią zespołu — tańczono, śpiewano, klaskano w rytm serca, a nie tylko machano szalikami na komendę. Teraz jest inaczej: kibicowanie stało się bardziej zorganizowane, wręcz zaplanowane, ale przez to... no, straciło ten pierwiastek szaleństwa. To nie jest zła rzecz, absolutnie nie, bo wiem, że teraz zawodnicy mają więcej wsparcia niż kiedykolwiek, ale ten jeden moment w 89. — ten gol, który wbiegł jak szalony konik — on do dziś pali się w sercu niczym pochodnia.
Czyli: tamci mieli ogień w duszy i rozumieli, że doping to coś więcej niż tylko doping. My dzisiaj mamy determinację, mamy miłość do klubu, ale może trochę nam zabrakło tej beztroski, tej magii, którą można było poczuć naprawdę na własnej skórze. I to jest właśnie to, co sprawia, że tak ciężko porównywać te dwie epoki — tamta miała w sobie coś niedoścignionego, a my dzisiaj mamy to, co mamy, i też jesteśmy z niego dumni. Tyle że czasami, kiedy słyszę ten dawny hymn albo widzę stare zdjęcia z trybuny, ogarnia mnie takie dziwne uczucie: szkoda, że nie mogę już przeżyć tamtych emocji na nowo, ale jednocześnie cieszę się, że mogę być częścią czegoś, co trwa — nawet jeśli w nieco innej formie. 💛💙
Najpierw policz, potem się spieraj.
A ja pamiętam jakbym to było wczoraj, jak na meczu z Rakowem w 86 roku stałem tuż przy narożniku, a nasz obrońca, ten wysoki Jasiu "Drzewo" Malec, kopnął taki rzut wolny że piłka poleciała łukiem przez całe pole karne i wylądowała prosto u nóg napastnika, co dopiero co wbiegł na mur... I ten moment, kiedy ten zawodnik nie myślał, tylko kopnął od razu — GOOOL!!! A trybuna dosłownie odrywała się od fundamentów, ludzie rzucali się sobie w ramiona, a ja aż podskoczyłem tak, że uderzyłem kolanem w ten cholerny metalowy słupek ogrodzenia i do dzisiaj mam na nim bliznę 😂 Takiego czystego szczęścia to chyba nikt już nigdy nie przeżył w Zawierciu, ale pamiętajcie — ten ogień z trybun to coś, co się po prostu WIEŻE w sercu i aż dziw bierze, że teraz młodzi nie mają okazji tego poczuć! Chociaż jak patrzę na te dzisiejsze spotkania na hali, to chłopaki walczą, a to też jest coś — ale coś mi mówi, że kiedyś wreszcie znowu usłyszymy ten huk trybun, co leci aż do Będzina! 💛💙🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No dobra, ale co to za historia bez paru rzędowych legend, co piją wódę na dobranoc i naprawdę wierzą, że ta butelka to ich czwarty sędzia? 😂 Bo ja sobie przypominam, jak siedziałem kiedyś na trybunie C, akurat tuż koło automatu z napojami, no i ten nasz "sympatyczny" koleś, co to zawsze nosił koszulkę z numerem 7 (tyle że to nie żaden zawodnik, tylko kombinatowiec z huty, co dostał ją w prezencie od kumpla co miał brata w sztabie), postanowił "pomóc" sędziemu — no i po fiasku, wiadomo. Tłumaczył, że ten gol z rakieta w 89. to była karna, bo piłka niby wyleciała z buta jastrzębianina, a on tam akurat miał rozmiar 48 i akurat trafił w nią jak w balon na dożynkach 🤣 No i cała trybuna C, zamiast się obrazić, zaczęła mu skandować "Sędzia, sędzia, do więzienia!" — a on w odpowiedzi rzucił papierową butelkę w stronę ławki i krzyknął "A ja ci jeszcze kase na piwo dam, chłopie!". I wiecie co? Sędzia naprawdę się uśmiechnął, bo chyba zrozumiał, że kibicowanie Zawierciu to jednak coś więcej niż sport — to życie na całego! 💛💙🔥🍻
Memy to też analiza.