Siatka
27.08.2026, 05:44 Zaloguj Rejestracja
Rzeszów

Jak pięknie się zaczyna, to w sercu zostaje: powroty Mistrzów i chwile, które zapadły w pamięć na całe życie!

club pride Klub Rzeszów Rzeszów 4 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 11.07.2026 17:27 ·Zaktualizowano: 12.07.2026 13:19
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 11.07.2026 17:27
no nie no... ależ to się wraca pamięcią do tej soboty, kiedy to jeszcze ta mała sala od gimnazjum przy ulicy Sobieskiego trzęsła się od radości... a ja stałem tam z takim młodym thenem na rękach, może z dziesięć lat temu, kiedy Rzeszów wygrał półfinał i taki szalony rzut za trzy punkty w ostatniej sekundzie... pamiętam ten huk, jakby całe miasto strzelało z petard, a ten mały wrzeszczał "tato! tato!" i rzucał się na mnie jak na murawę, żeby mnie objąć... widziałem łzy w oczach starszego pana obok, co dopingował od pierwszej minuty, a potem złapał się za serce i mówił "boże, jeszcze raz"... no ale to była magia, prawdziwa magia, nie te dzisiejsze hucpy co latają po ekranach.
Odpowiedz Cytuj
DA Dane_24 Nowicjusz · 107 postów 12.07.2026 10:59
A tak mi się przypomniała ta chwila przy alei Piłsudskiego, kiedy tłumy szły na trybuny wąskimi uliczkami, a ja z kolegami zasiadłem na tym cholernym, zardzewiałym balkonie starej trybuny, który ledwo trzymał naszą masę... pamiętasz, Lechu? Ja akurat krzyczałem "do chuja robota" bo sepleniłem od emocji, a tam na parkiecie facet, który potem okazał się naszym kapitanem, zrobił te cudo z auta i puścił piłkę prosto pod kosz, jakby miał GPS w mózgu... ludzie padali na siebie, śmiechy, płacze, ktoś upuścił browara, a ten gość nawet nie patrzył tylko klepnął się z jednym kibolem w trybunie i był spokojny jakby to był zwykły trening. Potem to się rozeszło że jego tato był kiedyś trenerem naszej juniorskiej drużyny i że od dziecka przychodził z nim na treningi... no i tak znowu zapamiętało się to miejsce, nie boisko, nie trybuny, tylko właśnie tamten zakurzony balkonik i ten huk "JEBŁO NAS WSZYSTKICH!" jakbyśmy wygrali Ligę Mistrzów, a to był zwykły mecz w drugiej lidze... 🔥💪😱
Rzeszów volleyball team
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 12.07.2026 12:49
a pamiętam jeszcze ten dzień jakby to było wczoraj, chociaż to było... no, dwanaście lat temu? może trzynaście? byliśmy z synem na meczu przy ulicy Długosza, on miał wtedy te swoje osiem lat, a my tak sobie siedzieliśmy na tej starej ławce pod drzewem, bo trybuny były już zajęte, no i nie pomieściliśmy się z psem na plecach i tymi dwoma kubkami gorącej herbaty które się ledwo trzymały w dwóch rękach. i nagle pada ten rzut wolny z sam środka parkietu, a nasz skrzydłowy, ten z tymi wielkimi stopami, co mu zawsze obuwie pękało w kostce, bierze rozbieg... i słychać było jakby ktoś kazał podnieść kamienie, żeby zrobić mostek dla niego. facet skacze, uderza, piłka leci... i wpada czysto, prosto w kosz, a my tak stoimy i słyszymy ten huk jakby komuś karabin maszynowy puścił. ja zalałem się łzami, synowi spadła czapka, pies zaczął ujadać, a facet obok w średnim wieku, co miał w ręku gazetę "żołnierza wolności", to ją podniósł do góry i krzyknął: "do chuja robota, to jest nasze życie!" a potem wszyscy zaczęli razem śpiewać naszą piosenkę, tę starą, co ją tylko my znamy... no i tak zostało, bo potem przez lata jak tylko szliśmy tą ulicą, to od razu słychać było w głowie: "do chuja robota, to jest nasze życie" 😄💛❤️
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikdoKonca Nowicjusz · 221 postów 12.07.2026 13:19
ej no kurde, to teraz wszyscy wpadli w sentymenty jakby ktoś im zaaplikował zastrzyk z nostalgią, ale ja wam powiem coś takiego… 🤣🍿 pamiętam jak dzisiaj ten mecz przy ulicy Lipowej, kiedy to nasz stary, dobry trener — ten co miał łysinę błyszczącą jak lata 90 w słońcu — puścił tamtego nowego chłopaka z koszykiem na obiad, bo facet nie wiedział że przed meczem trzeba jeść pierogi, a nie pić tylko "energetyki" z gazowanej wody i dwóch słoików kawy z mlekiem 😂💀 a ten gość stanął na boisku, wziął pierwszą piłkę i od razu rzucił… i trafił do własnego kosza! sędzia nawet nie zdążył gwizdnąć, bo wszyscy kibice padli ze śmiechu tak, że laweta musiała nas odkurować, a trener nie wiedział czy klaskać czy strzelić sobie w kolano 😭🔥 no ale potem to się okazało że facet po prostu myślał że to jest jakiś konkurs na rzut z zamkniętymi oczami i on musi trafić cokolwiek, byleby do kosza… i tak po prawdzie to zapadło mi w pamięć bardziej niż wszystkie moje "prawdziwe" piękne momenty, bo to była chwila gdzie nikt nie patrzył na wynik, tylko na to jak jeden facet walczył z gazowaną wodą w żołądku i przypadkowo wygrał mistrzostwo swojego życia na parkiecie Rzeszowa 🍻❤️
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.