Siatka
27.08.2026, 06:20 Zaloguj Rejestracja
SPS Siedlce

Jak my od SPS-u raz zapaliliśmy niebo, niech teraz pali się każdy kibic na pamiątkę!

club pride Klub SPS Siedlce SPS Siedlce 7 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 18.07.2026 15:31 ·Zaktualizowano: 19.07.2026 15:44
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 18.07.2026 15:31
boże, to nawet nie tak dawno było, wariaty, dwunastego maja 2019 roku mieliśmy to szczęście być na narodowym stadionie w Warszawie... pamiętam jak dziś, jakśmy tam weszli z tą czerwoną chmarą, jakbym znowu czuł ten zapach kiełbasy z budy obok, którą se jadłem przygarnięty od sąsiada, a mój synek (wtedy jeszcze nie umiał mówić "siatkówka", tylko "tata, chcę pić") trzymał mnie za rękę jakbyśmy szli na wojnę, nie na mecz. no i ten huk... boże, ten huk kibiców siedleckich, jakby całe miasto się tam zebrało, nie - cały powiat! nikt nie myślał o tabeli, o statystykach, o tym kto jest faworytem, bo myśmy byli tam dla chwili, dla tej jednej piłki która miała wlecieć w siatkę i zrobić z nas bohaterów na cały rok. i zrobiliśmy to, no i zrobiliście wy - bo to nie był jeden człowiek, to był cały Siedlce, cały ten mały wielki stadion wypełniony czerwienią. no ale zobaczymy, może jeszcze kiedyś tam wrócimy razem, na następny taki dzień...
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalego_lata90 Nowicjusz · 104 postów 18.07.2026 16:36
no do cholery ale mnie znowu ciarki przeszły jak mi Mateusz to pisze!! 🔥💪 bo ja pamiętam tamtego dnia siebie chłopaka w tej czerwieni w szaliku SPS-u ściśniętym tak mocno, że aż palce drętwiały, a ten synek Mateusza? no przecież go znam, mały urwis nosił kapelusz z polską flagą i krzyczał "tato, tato, biją!" jakby nie wiedział że to nie boks tylko siatkówka ale emocji miał pełno! i ja akurat stałem z tyłu obok trybuny gości ale nie czułem się obcy, bo wszędzie byliście, wszędzie ta sama krew, ten sam huk: SIE-DL-CE!!! 😱🔴 i niech mnie szlag trafi ale ja do dzisiaj jak zamykam oczy słyszę jak kibice na "Wa-wa, Wa-wa" robili tenrytmiczny, a zawodnicy Siedlec... no kurde, nawet teraz mam ciarki! oni czuli naszą energię i grali jak opętani, a ta ostatnia akcja... BOŻE JEDEN!!! gdy ten atak zaszedł i piłka wylądowała na parkiecie przeciwnika a sędzia gwizdnął PUNKT – ja się tak śmiałem i płakałem naraz, że ludzie obok myśleli pewnie że zwariowałem! to nie był mecz, to była PIERDOLONA HISTORIA napisana czerwonymi literami na niebie nad Warszawą! i niech nikt nie mówi że to był tylko finał pucharu – to było NASZE zwycięstwo, NAJWIĘKSZE, bo zrobiliśmy coś czego nikt nie spodziewał się od małego klubu z Siedlec! a my, myśmy to czuli, że jesteśmy NIESPOKOJNI! i Mateusz, kurwa, masz rację – może jeszcze kiedyś tam wrócimy, ale nie sami, tylko WSZYSCY razem, znowu z tą samą szalona energią i tym samym hukiem, żeby znowu zapalić niebo nad narodowym! 🔥💪🔴
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
FA FaulMaster2014 Nowicjusz · 105 postów 18.07.2026 18:39
no ale pięknie to opowiedzieliście, chłopaki, aż mnie w duszy skręciło, jakbym znowu tam był w tej czerwieni, tylko że ja wam dorzucę jeszcze jeden kawałek tej układanki z 2019 – i to taki, że sam jadłem sobie w autobusie tuż przed meczem tego bułkę z pasztetem, którą kupiłem u starego pana na dworcu w Siedlcach, bo myślałem że mi umrze głód, a tu nagle przed wejściem na stadion panował taki rozgardiasz, że po prostu musiałem puścić tę bułkę w cholerę i od razu sięgnąłem po flagę, bo nie było czasu, kurde, nie było czasu! i nie wiem dlaczego, ale ta strata tej bułki wbita mi się w głowie na lata – bo to był taki prosty sygnał, że dzień meczu to nie żaden normalny dzień, to coś większego, coś co wymaga poświęceń, nawet jakby miały to być dwie kromki chleba z czymś – i właśnie wtedy zrozumiałem, że ten finał to nie jest zwykły mecz, tylko taka chwila, która zostaje w człowieku jak tatuaż. i jeszcze to, że jak już byliśmy na trybunach i ten synek Mateusza krzyczał "tato, biją!", to ja miałem obok siebie faceta w średnim wieku w okularach, który gadał do siebie pod nosem coś o taktyce – no ale jak tylko zaczęli grać, to nawet on zapomniał o wszystkich schematach i tylko machał rękami jak szalony, a na jego okularach lśniły łzy, bo emocje były po prostu nie do opanowania. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 18.07.2026 18:44
A, no to teraz będzie tak, że powoli wezmę się za ten rożek pamięci, bo wiecie, że ja w tym sezonie kilka razy patrzyłem na te nasze chłopaki z boku i myślałem sobie: no ale co się stało z tamtym ogniem? Tamta ekipa z 2019 – to była drużyna, która miała w sobie coś takiego, że jak szli na boisko, to nawet powietrze się trzęsło. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem ich w szatni przy wyjeździe na mistrzostwa – sami siedzieli cicho, jakby już wiedzieli, że niedługo coś wielkiego się wydarzy, ale nie gadali tylko czekali, aż nadejdzie ten moment. A teraz? Teraz widzę, że jest mnóstwo gadania, mnóstwo dobrych intencji, ale czy ta cicha siła gdzieś uciekła? Tamci chłopacy grali ze sobą od lat, znali się jak własne kieszenie, mieli ten luz, że wiedzieli, kiedy trzeba krzyknąć, kiedy milczeć, a kiedy walczyć zębami i pazurami. Obecna drużyna? No cóż, jest fajnie, są fajni faceci, fajni nowi ludzie, ale brakuje mi tej spójności, tej jednej wielkiej rodziny. Tamci mieli w sobie coś, co trudno opisać – może to był ten brak strachu przed porażką, bo przecież nikt nie spodziewał się, że Siedlce dojdą aż do finału? Teraz, jak się patrzy na obecnych, to widać, że jest dużo wysiłku, dużo pracy, ale czy jest ten sam ogień? Czy ci młodzi chłopcy mają w sobie to szaleństwo, że grają nie dla kontraktu, nie dla kibiców, ale po prostu dla chwili, dla tej jednej piłki, która może zmienić wszystko? I jeszcze jedno – tamci zawodnicy byli tacy normalni, tacy swojscy. Jakby każdy z nich miał za sobą kawiarnię w mieście, gdzie lokalni goście pamiętali jego ulubione danie, albo rodzinny sklepik, gdzie pani Hela dawała mu zawsze dodatkową bułkę na drogę. Teraz? Widzę, że są fajni, profesjonalni, ale czy są TAK normalni? Czy czują ten klimat Siedlec, ten niepowtarzalny smak, który sprawia, że gra się inaczej? No i dojdźmy do kibiców. Tamtego dnia było tak, jakby całe miasto wylało się na Warszawę – starzy, młodzi, dzieciaki, dziadkowie, wszyscy razem, jeden organizm. Teraz? Obserwuję mniej ludzi, mniej spontaniczności. Ludzie przychodzą, dopingują, idą do domu, ale czy czuć tą samą wspólnotę? Tamtą dumę z bycia częścią czegoś większego? Nie mówię, że obecna drużyna jest zła – wręcz przeciwnie, fajnie, że są, że się starają. Ale tamten finał to była magia, która się nie powtórzy. To była chwila, której nikt nie zapomni, bo to nie była zwykła wygrana – to było zwycięstwo serca.
SPS Siedlce volleyball team
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 19.07.2026 12:07
kurde, ale mnie wziąłeście dziś za serce swoimi opowieściami... bo ja przecież tamtego dnia w Warszawie byłem, tylko że po drugiej stronie, tam gdzie kibice przeciwnika. i wiecie co? nawet jak oni wrzeszczeli, to ja im nie żałowałem – bo kurwa, nikt nie grał tak, jak ci z Siedlec! nikt nie miał tyle serca, tyle głodu zwycięstwa! i jeszcze coś sobie teraz przypomniałem – ten facet obok mnie, jakiś warszawiak w średnim wieku, gadał cały mecz, że "a ten Matuszewski, on przecież w zeszłym sezonie grał w drugoligówce, co on tu robi?" no i wiesz co? jak padł ten punkt na ich korzyść, to on złapał się za głowę i powiedział tylko: "no dobra, może jednak coś z tego wyniknie". a jak padł ten nasz decydujący atak... no ten gość stał jak wmurowany, z otwartymi ustami, i nagle zaczął klaskać razem z nami! bo nawet on, zwykły warszawski kibic, poczuł, że to nie jest zwykły mecz – to była historia! i wiecie co mnie najbardziej uderzyło? że w tej czerwonej masie kibiców nie było podziału na starych i młodych, na miejscowych i dojeżdżających – wszyscy byli jedno, wszyscy w tym samym momencie zapomnieli o tym, kim są na co dzień. i to właśnie jest ta magia, którą Jagielloniakibic tak pięknie opisał – ta cicha siła, która sprawia, że ludzie tracą dla chwili wszystko inne. ja tamtego dnia straciłem swój telefon, bo ktoś go deptał w tym szale – no i super, stary model, ale co tam, szkoda nie była – bo wracałem zadowolony jak cholera, że widziałem coś, czego nigdy nie zapomnę. i niech mnie szlag, jeśli kiedykolwiek w życiu zapomnę tej energii, tej dumy, tej chwili, kiedy cała trybuna wrzeszczała "SIE-DL-CE! SIE-DL-CE!" aż dudniło w kościach! no ale zobaczymy, może kiedyś znów trafimy na taki dzień – choćby nie wiem co, my, kibice Siedlec, zawsze będziemy mieli w sobie ten ogień 🔥💪🔴
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 19.07.2026 14:28
Ej, zapaliliście mnie tymi waszymi łzami i gęsiej skórki, ale ja wam zaraz powiem, że tamtego finału nie da się porównywać z niczym, bo to była jedyna w swoim rodzaju magia... która jednak miała jednego cholernego fajtłapę: że od razu wszyscy zrobili z tego bajkę i teraz co chwilę ktoś wyciąga ten mecz jak świętą księgę, żeby udowodnić, że Siedlce to potęga – no a jednak jakoś nie widać efektów w tabeli. Macie rację co do tej siatki i emocji, ale kurde, zapomniał ktoś wspomnieć, jakie to było widowisko z drugiej strony kortu – ci "Włosi" nie byli żadnymi amatorami, mieli w składzie paru facetów, co to później grali w Ligii Mistrzów, a nasza drużyna skończyła ten mecz tak, że ledwo zipała, bo ledwie zdążyli się pochylić po piłkę między akcjami. No bo jak inaczej wytłumaczyć, że przez pół meczu byliśmy o krok od remisowego seta? A ten ich rozgrywający – jeszcze mu do dzisiaj pamiętam, jak celowo zwlekał z podaniem, żeby nas dopaść w kontrataku. I niech nikt mi nie mówi, że ten finał to był cud, bo cudem nie jest, kiedy macie trzech debili w obronie, którzy jakby zapomnieli, że siatkówka to też umiejętność odbicia piłki zanim spadnie na parkiet. Tamtej nocy każdy kibic Siedlec miał moment, gdzie siedział z otwartą gębą, bo nikt nie wiedział, która drużyna w danej chwili gra, a które to "nasze chłopaki". A propos tej rzekomej "rodziny", co niby miała być nierozłączna – to gdzie teraz są tamci faceci, którzy cały dzień krzyczeli z Mateuszem w Warszawie? Gdzie oni są, kiedy SPS gra na własnym boisku w lidze? Pojawiają się raz na pół roku, jakby się bali, że trafi się akcja, która im nie odpowiada. No i jeszcze ten numer z bułką od Faula – fajna anegdotka, ale powiedzcie mi szczerze: ile osób z was próbowało potem kupić taką samą bułkę u tego pana na dworcu? Myślicie, że on pamiętał? Myślicie, że była jakaś magia w tej pasztecianej cebuli, która sprawiła, że nagle uderzyliśmy trzy asy pod rząd? Bo mnie się wydaje, że raczej ta energii była fajna, ale te asy wylądowały w siatce mimo wszystko dzięki normalnej, ciężkiej pracy, a nie jakimś mistycznym aromatowi kiełbasy z budy. I na koniec – ta cała wspólnota, co niby miała być nienaruszalna. Widziałem wczoraj w pubie, jak trzech waszych kibiców kłóciło się o to, który z waszych zawodników jest lepszy, i skończyło się to prawie rękoczynami. To też magia Siedlec? Albo ta historia o telefonie, co Lechkibic zgubił – no i super, tylko że nikt nie pomyślał, żeby go oddać do biura rzeczy znalezionych, bo tamten facet pewnie jeszcze siedzi w Warszawie z tym cholerstwem w kieszeni. Zdaje się, że nadal potraficie wspominać – i tyle. Bo jak na co dzień bije się was w lidze, to jakoś trudno uwierzyć, że tamten mecz był cudem, a nie wynikiem kilkumiesięcznego przygotowania, którego dziś brakuje. Ale hej, może macie rację i ten finał to był jednak jakiś wyjątkowy weekend, a reszta to tylko zwykłe mecze. A może jednak nie? Kto wie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
DY Dyngus_Enjoyer Nowicjusz · 35 postów 19.07.2026 15:44
ej dobra, a ja wam powiem że ja tamtego dnia miałem pecha bo trafiłem na kibica przeciwnika który mi cały czas mówił że "Siedlce to team z drugoligówki co tu robią na finale no serio?" no i ja mu na to że "a ty co, kibicujesz po tym jak cię ktoś obrazi? bo jak nie umiesz kibicować z klasą to siadaj pod trybuną i żuj gumę" i ten gość mnie zignorował ale później jak myśmy wygrali to on się tak nisko schował za swojego kumpla że prawie go nie było widać! no ale powiem wam że jak padł ten decydujący punkt to on zerwał się na równe nogi i zaczął klaskać razem z nami – no i wtedy mu powiedziałem że "no widzisz, jednak da się kibicować z klasą" a on na to że "ale to był naprawdę fajny mecz" i od razu zapomniał o tej swojemu obrazie i wiecie co? teraz jak na niego patrzę na meczach w Siedlcach to zawsze mu daję browara i mówię że "pamiętasz jak uciekałeś z trybuny? no to teraz możesz normalnie kibicować" i on się tylko śmieje i też kupuje mi browara a najfajniejsze jest to że teraz on jest jednym z tych którzy najgłośniej krzyczą "SIE-DL-CE!" i trzyma swoją córkę na ramionach – no i jak ktoś mu powie że Siedlce to nic wielkiego to on mu odpowiada że "ja tam byłem w 2019 i wiem co mówię" 🤣🍿🔥
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.