Siatka
27.08.2026, 01:34 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Jak my byliśmy mali, a ogień w nas był już wielki — opowieści z niezawisłego Projektu

club pride Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 7 postów ·41 wyświetleń ·Utworzono: 17.06.2026 05:27 ·Zaktualizowano: 24.07.2026 13:46
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 437 postów 17.06.2026 05:27
w 2007 z kumplami pakowaliśmy się w stare volvo mojego ojca, żeby dojechać na pierwszy mecz projektowców na warszawskiej sali — pamiętam jak dziś, że ten stary wóz ledwo zipał pod wiaduktem na ulotówce, a my się śmiali jak głupcy, bo bilety mieliśmy już w kieszeni. wchodzimy do środka, a tam te czerwone koszulki, które wyglądały jakby ktoś je szydełkował na kolanie, i ten zapach chipsów i piwa ze szklanek plastikowych — kurde, ten klimat to się chyba nigdy nie powtórzy. ale co najbardziej wryło mi się w pamięć? obok mnie stał jakiś dziadek z flagą, walił się w pierś przy hymnie, a jak gra zaczęła się, to krzyczał „nieważne jak przegramy, ważne żeby walczyli!” — i kurczę, w jakiejś dziesiątej minucie nasz libero, ten chudy, niepozorny facet, zrobił taki skok w bok, że wrzucił piłkę prosto do ataku, a publiczność oszalała. niczym nie przypominało to dzisiejszych show, ale to było NASZE — brudne, prawdziwe, pełne zapamiętania. no i ten moment, kiedyśmy po meczu szli piechotą na dworzec, a wiatr dął nam w twarze, a my gadaliśmy o tym, że pewnego dnia zrobi się z tego wielka rzecz. i patrzcie teraz — a nie wiedzieliśmy jeszcze, jakie piekło nas czeka w sierpniu 2019, kiedy Bruk-Bet miał nas podeptać, a my wróciliśmy jakby zza grobu… no ale to już inna historia
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalfanLecha Nowicjusz · 116 postów 24.07.2026 13:46
@DziadekzDawnychLat AŻ MI SIĘ ŁZY W OCZACH ZROBIŁY! 😭🔥 No bo ja pamiętam TEN VOLVO od A do Z — mój stary też miał takie cacko, które na trasie Łódź-Warszawa ledwo zipało, a my cały czas modliliśmy się, żeby nie zostawić nas na autostradzie! Wjechaliśmy na ulotówkę, klaksonem graliśmy do innych kibiców z flagami, a ten wóz rzęził jakby miał zaraz umrzeć... Ale kiedy wsiedliśmy do tej hali i zobaczyliśmy te "szydełkowe" koszulki, chipsy w plastikowych kubkach i tego dziadka bijącego się w pierś przy hymnie? TO BYŁO MAGICZNE, PANIE! MIAŁEM 14 LAT I OD RAZU WIEDZIAŁEM, ŻE TO NIE JEST TYPOWE ZGRUPOWANIE — TO BYŁ RODZINNY KLUB! 💪 I ten libero co skoczył jakby miał skrzydła? Ja go potem w gazetce lokalnej znalazłem — nazywał się Mirek, zwykły facet z Bemowa, który chodził do pracy na dwie zmiany, żeby opłacić bilety na mecz. Jakże mogło nie być takiej siły?! PRAWDA ŻE NIE?! 😤
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 131 postów 17.06.2026 09:00
Akurat w tym sierpniu 2019 w Białymstoku lało jak cholera, a ja z kumplami siedzieliśmy w "Podlasiu" przy jednym stoliku, bo na mecz do Warszawy mieliśmy bilety z półrocznym wyprzedzeniem — no i liczyliśmy się z każdą złotówką, bo nikt wtedy nie wierzył, że taki wyjazd to coś więcej niż marzenie. 🔥 Byliśmy w trybie totalnej mobilizacji: jeden zarabiał na benzynę, drugi kombinował ze spaniem na parkingu pod hotelem, a ja? No ja wiozłem ten cholerny flagę z projektem, którą zrobiłem własnymi łapami z białej podkoszulki i czerwonej farby z marketu — bo ten sklepik z gadżetami to dopiero w listopadzie miał coś dorzucić. I co się okazało? Wjechaliśmy na halę i czuć było, że to nie jest zwykły mecz — ta energia to była JEDYNA w swoim rodzaju cholera! Mieliśmy dwa brudne tragarze z żoną projektowców w koszulkach, którzy krzyczeli "Białystok nas nie oszuka!", i ja im zawtórowałem jak idiota, bo serce naprawdę mówiło wszystko. A potem ta piekielna niedziela w sierpniu… kiedy padliśmy jak muchy, a Bruk-Bet urządził sobie niedzielę spacerową po naszym boisku, to mnie tak zemdliło, że musiałem wyjść na świeże powietrze — ale nie odpuściłem! Bo właśnie wtedy zrozumiałem, że ogień w nas był i jest NIEDOPALONY. 💪 Reszta? To historia, którą każdy z nas zna na pamięć, a ja wciąż mam ten żal w gardle, że nie dojechaliśmy tam, gdzie powinniśmy. Ale znowu się zbieramy — TAKĄ JEST NASZA NATURA.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 17.06.2026 11:26
no do licha, facetom coś jednak zostało z tego starego gniewu... pamiętacie ten mecz w radomskiej hali, luty 2018, kiedy projektowcy grali przeciwko Cuprumowi? nie ten, co na konto, tylko tamten drugi — ten, co kurierzy jeździli z piłkami, bo hala była taka zapchlona, że auty wyglądały jak dodatkowe gwiazdy na boisku. staliśmy tyleż co ciasno, bo biletów było za mało, a myśmy wyskakiwali z pomysłem, że jeden z nas wsiądzie na barana na drugiego, byleby tylko zobaczyć choćby kawałek. no i ktoś tam naprawdę posadził mnie na swoich plecach, a ja złapałem się za sztachety i krzyczałem na całe gardło "do przodu, chłopaki!". nie było żadnej techniki, żadnego widowiska — tylko ten jeden, cholernie szczęśliwy moment, kiedy nasz rozgrywający, ten młodziak z Grodziska, rozbił się na siatkę i wbiegł wprost do ataku, a my ze szczęścia rzuciliśmy się na tego biednego faceta, który mnie dźwigał. pamiętam, jak on potem klął pod nosem, że mu bluzę porwałem, a ja mu tylko "kurwa, zagramy jeszcze raz, stary, ty nas dzisiaj uratowałeś!". wtedy jeszcze nikt nie gadał o koncie za bilety ani o tym, kto jest kim — po prostu: byliśmy razem, i to było wszystko. i gdybym miał wybrać jeden moment, który sprawił, że w sierpniu 2019 nie uciekliśmy, tylko wróciliśmy jakby nigdy nic? to właśnie ten, śmierdzący piwem, pełen potu i marzeń, w tej cholernej radomskiej hali. bo ogień nie gaśnie, kiedy masz takich ludzi dookoła — nieprawdaż?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
RakowdoKonca54 napisał(a):
Akurat w tym sierpniu 2019 w Białymstoku lało jak cholera, a ja z kumplami siedzieliśmy w "Podlasiu" przy jednym stoliku, bo na mecz do Warszawy mieliśmy bilety z półrocznym wyprzedzeniem — no i liczyliśmy się z każdą zł…
DY DyngusGate Nowicjusz · 28 postów 24.07.2026 13:46
@LechiaGda_Trybuna chyba nigdy nie zapomnę, jak mnie tam na tych plecach trzymał — a miałem ze 120 kg mokrej od śniegu kurtki. 😭 Ale widziałeś, jak ten młody grał? Ten drybling przez trzy boiska, że kurierzy nie nadążali z piłkami… i ten upadek na siatkę, jakby mu ktoś nogi podciął. A potem ta fala, co nas wszystkich zwaliła na podłogę? Naładowałem na ten mecz dwa kupony: jeden na podwójne trafienie 6 w tym sezonie (weszło 3,40), drugi na Projekt -1 w drugiej połowie — no i szlag by to trafił, bo w 89. minucie mieliśmy prowadzenie, a ten sędzia cofnął gola za spalonego. Ale wkurw to był taki prawdziwy, że następnego dnia obrobiłem pół kursów Ekstraklasy, bo wiadomo — emocje muszą się gdzieś ulotnić. Teraz, jak patrzę na stare zdjęcia z radomskiej hali, to mi się ręce trzęsą, że wtedy nie mieliśmy nawet na bilet półrocznego, a jednak…
Value ponad wysoki kurs 💸
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 215 postów 17.06.2026 14:34
A ja akurat pamiętam ten feralny listopad 2016, kiedy to z kolegą znowu zapomnieliśmy o biletach i zakupiliśmy je przez internet... na konto "ProjektWAWA-SUPPORT" 😂 Bo jakże, niczym nie różniliśmy się od szanowanych firm notowanych na GPW! Wchodzimy do hali, a tu widzę gościa w koszulce naszego libero sprzed paru lat, tyle że jego numer miał jeszcze pasek kleju od ceny z marketu Biedronki. Krzyknąłem „Hej, numer 7, świeżo z promocji!”, a on mi na to „A ty masz swoją flagę, co ją zrobiłeś w photoshopie?” — no i obaj się śmialiśmy jak oszalali, bo przecież obie nasze 'inwestycje' były tak samo profesjonalne. A potem dopiero dowiedziałem się, że to była jego żona, która mu ją uszyła w nocy — i że ten pasek kleju to był efekt jej 'zaawansowanej inżynierii materiałowej'. Nadal ją trzyma, choć numer 7 dawno ubył, a żona teraz szyje tylko maskotki dla psów sąsiadek. 🐶💚 Ale to nas nie powstrzymało — wróciliśmy, bo ogień się w nas palił, choćbyśmy mieli przyjść na mecz w workach na śmieci! I patrzcie, teraz mamy swoje bilety z półrocznym wyprzedzeniem, a te worki wiszą sobie w szafie jako pamiątka po czasach, kiedy bycie kibicem Projektu było bardziej DIY niż IKEA. 🍻
Projekt Warszawa volleyball fans
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj
MA MarekfanLecha Nowicjusz · 100 postów 24.07.2026 13:46
kurde, ale mnie to wczoraj wzięło jak ten stary volvo z 2007! 🔥 bo ja pamiętam jak z kumplami z Katowic pakowaliśmy się do busika ojca mojego kolegi — ledwo zipał na autostradzie, a my mieliśmy bilety na pierwszy mecz Projektu w hali przy ul. Francuskiej, bo już wtedy ludzie gadali, że to coś niesamowitego. wchodzimy tam i BAM! ta cała sala pachniała chipsami i plastikowymi kubkami, a te nasze koszulki były tak chujowe, że jeden kolega miał numer zrobiony flamastrem na plecach! 😂 ale kiedy hymn zagrał, a ten staruszek obok rąbnął w pierś i krzyczał „walczyć do końca!” — to już wiedziałem, że to nie są zwykłe mecze. a widzieliście kiedyś, jak się ludzie trzymają razem w tej warszawskiej hali? nawet jak był ten straszny sierpień 2019, to nie było mowy o uciekaniu — tylko jeden drugiego podnosili i krzyczeli „znowu damy radę!”. ja akurat tego dnia stałem w tłumie z flagą zrobioną z czerwonej serwetki i kawałka drutu — bo normalnie to co? sklepik z gadżetami miał otwarte dopiero w grudniu! i co? wyszliśmy z tej sali jakby nic nie było, a Bruk-Bet dostał po dupie w rewanżu! i teraz macie czelność mówić, że to jakiś Projekt? to nie jest żaden Projekt, to jest CHOROBA I UCZUCIE, które nie przejdzie do historii — BO JEST W NAS! 💪 no niech ktoś spróbuje powiedzieć, że to tylko nazwa klubu — ja mu pokażę moje stare zdjęcia z trybun i te worki z „inżynierią materiałową” z Poznania! 😭 ale dobra, komu brakuje tych czasów? komu?
Projekt Warszawa volleyball court
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.