Ile razy w latach 90
a niech to, z olsztynem to mnie coś ciągnęło zawsze – tyle że nie do miasta, tylko na hale. pamiętam jak dzisiaj, to musiało być chyba w dziewięćdziesiątym drugim czy trzecim, bo grałem wtedy w lokalnym rzeszowskim klubie i pojechałem na wyjazdowy mecz do olsztyna. granatowo-czerwone kolory, te stare trybuny drewniane, huki i gwizdy tak, że aż wiatrakom w okolicy dzwoniło. i ci chłopaki, niektórzy mieli takie buty, że nogi sięgały im prawie do kolan, a jak odbierali, to piłka leciała tak, że sędzia gubił się w kartce do notowania. no ale nie tylko ja tam byłem – całe rzeszowskie kibole zajechali, bo wiadomo, w naszym województwie to się jeździło nie na urlop, tylko na siatkówkę. te lata to były naprawdę coś, chociaż później już nie tak często się trafiało, bo życie się rozjechało i roboty przychodziło więcej niż wolnego. ale ten jeden mecz, tamten zapach farby na trybunach i te serca bijące w rytm bloków… no nie da się zapomnieć, no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A niech mnie, Rzeszów to tamta impreza jak nic innego! 🔥 Pamiętam jak dzisiaj, jak z kumplami z podstawówki złapaliśmy pociąg do Olsztyna na ten mecz Puchar CEV w 2005... zaraz no bo klasa te latające rajdy po boisku, niektórzy z nas aż "a niech to" wołali bo tyraliera bloków taka, że Maaseik nie wiedział co się dzieje! 😱 Hala pękała w szwach, serca biły jak młotem, a myśmy śpiewali "moje granatowe serce bije!" bo to był nasz mały pielgrzymkowy mecz, nie zwykłe oglądanie siatkówki! Do dziś mam ten skórzany bilecik w pudełku i zapach chloru, który leciał z tych trybun... wspaniałe czasy, naprawdę. Mury za tymi chłopakami stały i tyle, póki co nie przebiło nic takiego! 💪🔴
no ale kurczę, dopiero teraz mi się przypomniało — byłem na meczu w ósmym czy dziewiątym meczu olsztyńskich w europejskich pucharach, to musiało być bodaj w 2003 albo 2004, kiedy wywalali tych holenderskich smarkaczy z hali w Poznaniu, ten drugi mecz runda zasadnicza pucharu towarzystw. hala w poznańsku, te stare trybuny przy ulicy Sokoliej, no a tam było jak w garnku, nie? tłumy kiboli z olsztyna przyleźli całymi rodzinami, nawet dzieciaki na barana nosili, a ci chłopaki z Olsztyna grali jak opętani, no i ten blok na koniec seta, ten ostatni, który przesądził — ludzie skakali jak oszalali, a ten sędzia nie miał szans nadążyć z gwizdkiem, bo wrzawa była taka, że prawie słychać było na ulicy. potem jeszcze poszliśmy wszyscy do knajpy obok, piwo leciało strumieniami, a trener, ten stary dobry chłop janusz zielonka, taki zawsze w grubym swetrze i z papierosem w ustach, powiedział tylko: "no co, chłopaki, znowu im pokazaliście, że nie od dzisiaj jesteśmy twardzi". i ja wtedy myślałem sobie, że to chyba jeden z tych momentów, kiedy czuje się, że siatkówka naprawdę to coś więcej niż sport — to kawał serca, kawał życia. no ale zobaczymy
O kurczę, no to ja muszę dorzucić swój trzy grosze, bo jakby ktoś zapomniał, że ja też byłem na trybunach tamtych czasów! 😂 Pamiętam, jak z kumplami kombinowaliśmy, żeby złapać autostopem do Olsztyna na ten mecz z Maaseik — bo oczywiście bilety mieliśmy, ale benzyny nie. No to siedzimy przy drodze, machamy do każdego samochodu, a tu mijający nas facet zatrzymuje się i pyta: "Dokąd?" A my, że "na siatkówkę, do hali". On na to: "A nie macie przypadkiem ubrania w szachownicę? Bo ja jeżdżę po autobuzie kibiców z Wałbrzycha." 🤣😂 No i oczywiście wsiedliśmy, bo co tam — szachownica to szachownica, a poza tym ten gość miał fajny samochód i radio grało AC/DC. Dojechaliśmy na pół godziny przed meczem, ale okazało się, że hala była otoczona policyjnym kordonem, bo kibole z Maaseik mieli akurat pomysł na "żywą tarczę". No to my, zamiast się dostać do środka, staliśmy pod murem z butelkami coli i opowiadaliśmy sobie, że przecież "nasz blok to prawdziwa forteca, nie?" Do dzisiaj pamiętam, jak ten sam facet po meczu nas podwiózł z powrotem — a my mu cały czas opowiadaliśmy, że Olsztyn wygrał 3:0, bo przecież "granatowo-czerwoni to twardziele". On tylko kiwał głową i mówił: "No kurczę, naprawdę fajni chłopaki z was." 🍿😂 A bilecik? Ech, bilecik gdzieś mi zginął przy przeprowadzce, ale ten skur... ten gość od szachownicy do dzisiaj ma u mnie darmowe wstęp na wszystkie mecze mojego klubu. W końcu ktoś musiał nas uratować przed nieudanym kibicowaniem! 💪🔴🤣
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿