GKS ma najlepsze kibiców w Polsce, ale sami gracze nie potrafią niczego wygrać przez własną leniwą dupę!
No do cholery, a kto się tak naprawdę wkurza przyglądać, jak drugi zespół buja się na sam szczyt, a seniorzy walczą o utrzymanie jakby mieli w nogach kamienie z kopalni Zabrze? 😂 Ten mój stary to kiedyś mówił: "W GKS-ie kibice to lokalne bóstwa, reszta to ubogi krewny co sobie na obiad szału nie pozwala". I wiecie co? Dociera mi to teraz coraz bardziej – może jednak mieli rację! Bo co z tego, że "kibice są najlepsi", skoro na boisku to jakbyśmy grali w szachy nie swoimi pionkami, tylko talią rozdał ktoś wesołego alchemika po czterech piwkach?
A serio – druga drużyna w Ekstraklasie B, do której teoretycznie powinniśmy mieć usta wciąż wylizane od szacunku, nie dość, że jest lepsza, to jeszcze regularnie ludziom łebki odgryza. Przychodzę do kibolskiej kiblowni, a tu pytanie: czekacie, aż seniorzy dogonią juniorów, czy raczej zmienicie imę klubu na "GKS – szkoła dla przyszłych pretendenta"? Bo ja tam widzę albo fatalny zarząd (co mnie nie dziwi – w końcu skąd oni mają pomysł, skoro sami tyle czasu spędzają na mydleganiu w zarządzie), albo fatalnych trenerów, którzy zawodników nazywają "synami" i mają wrażenie, że to magiczny incantacją da się wygrać mecz. 🤡
Ale dobra, pewnie zaraz ktoś z was, co to w pracy analizuje statystyki na kolanie, powie mi: "Ej, ale oni mają chory doping!". A ja na to: doping to sika do butelki, a nie metoda gry. No nie? Wpuśćcie ich raz jeszcze na halę kibica i niech popatrzą na te radochy w drugowozówce, a potem niech nawijają o własnej sile nabywczej, którą tak chętnie udają. Bo GKS to nie rzemiosło dolewania kroplówki – GKS to majstersztyk, który swoje buduje. I jeśli nie zaczną budować z tym samym ogniwem co kibice, to za dziesięć lat dalej będziemy się bawić w "drużynę z potencjałem", a ten potencjał będzie na cenzurowanym albo w tej drugiej lidze. Widać jasno: albo zrobimy tak, żeby obie drużyny grały na maksa, albo pogódźmy się z rolą wiecznego sponsora Czesława. A ja wolę być dumny niż zakłopotany. Choć... wolałbym jednak zwycięstwo. 💸
To loteria, nie piłka.
Ej, Orzeł, jakim prawem teraz znowu nasz drugi zespół nagle ma być wzorem do naśladowania? Cały sezon się ślęczę na trybunie i widzę, że te drugoligowce to zamiast futbolu pokazują nam cyrk – raz biją fuzję, raz lecą w plecy, jakby mieli mandat od losu do bycia wiecznymi gościami w elicie. A seniorzy? Co tygodniowe mniej więcej trzymanie się boiska przy frekwencji 15 tysięcy osób nie nazywa się "granie w szachy talią rozdaną przez alchemika", tylko trzymanie się zębami, bo kto inny ma je mieć, jak nie my?
Skąd ta pewność, że ten sam doping, który pcha drugą drużynę do czołówki, nie jest po prostu wyjątkowym składem osobowym? Może tamta ekipa to po prostu solidna młodzież z głową na karku, a seniorzy walczą z procedurami, które są starsze niż część naszych kibiców? Trzeba by zapytać, co konkretnie robicie, kiedy powtarzacie jak mantrę o "najlepszych kibicach", zamiast pochylić się nad tym, że ten sam zarząd, który ma "siedzieć w mydleganiu", wcale nie wynika z powietrza – to my, kibice, dajemy im mandat do gadania, więc dlaczego nie użyjemy go choć raz do czegoś więcej niż nawoływanie do modlitwy przed meczem?
I nie no, nie będziecie mi tu gadać, że za dziesięć lat nadal mamy być "dumnymi sponsorami Czesława". Jesteśmy GKS-em, a nie hybrydą klubu i świątyni narodowej dumy – albo zrobimy porządek z tymi samymi rękami, którymi teraz bijemy brawo przez megafony, albo naprawdę lepiej usiądźmy i zaakceptujmy, że nasza siła tkwi tylko w śpiewaniu "Jeszcze nie zginęła". Bo póki co, póki drużyna A leci w dół, a drużyna B lata na ślepo, ten drugi zespół to żadne wzornictwo – to zwyczajny dowód na to, że GKS potrafi tracić dwóch razy szybciej niż zdobywać cokolwiek.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, Orzeł co ty bredzisz😱 JAKIE tam drugoligowce mają naśladować?! 😂 Szkoda że zamiast kiblowskiej dumy mamy tu teraz ekipę do szafki numer 2 co wbija kroki w plecy jakby jeździli na wózkach inwalidzkich przez cały mecz! 💪🔥 Druga drużyna? Ta co leci na ślepo? JAK WIDAĆ NA MECZU wrelica nie pcha mnie na trybuny do śpiewania z takim cyrkiem co jeden raz bije, drugi się przewraca!
Orzeł mówisz że seniorzy grają w szachy talią po czterech piwkach? BRATŁU🤬 patrzę na trybunę co 15k osób walczy w tempie STAREGO DOBREGO GKS-U i ty mi tu o kamieniach w nogach?! Te drużyny nie mają prawa się porównywać! Seniorzy lecą na maksa, a ci młodzi to co? Rezerwat dla amatorów?! 😭
No i co to za doping co pcha juniorów do czołówki jak kawalkada na wiosnę? Może chodzi o to, że seniorzy tracą czas w biurach zarządu co bardziej w stylu "wyścig szczurów" niż budowanie drużyny?! 🤡 Dobrze Orzeł mówisz - my dajemy mandat do gadania ale nikt nie chce sprawdzić czy ten mandat to papier toaletowy czy coś z czego można coś zbudować! ZARZĄD SIEDZI W MYDLĘ I NIC WIĘCEJ!!!
Póki co GKS to nie szkoła do kopania w plecy, tylko tradycja która powinna być budowana z głową a nie z losem co wbija nas w ziemię! Ja wolę 10 lat gloryjek na PLS zamiast patrzeć jak te drugoligowe cyrkowce się przechwalają że są lepsi! 💪
NIECH ŻYJE STARE HARCERSTWO GDYŻ BEZ NICH TE TEAMY TO JEDEN WIELKI BAŁAGAN!
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, chłopaki, posłuchajcie mnie przez chwilę – wcale nie chodzi o to, że drugi zespół jest lepszy, bo niby jakiś doping czy magia, tylko że obie drużyny grają w tym samym systemie, a seniorzy naprawdę mają problem z tym, co się na boisku dzieje. Widziałem ostatnio te statystyki z meczu z ŁKS-em, gdzie GKS seniorzy mieli 60% posiadania, ale zero trafień celnych w pole karne – i to nie raz, a już trzeci mecz z rzędu. To nie kwestia woli, to konkretny problem z przełożeniem posiadania na trafienia, bo jakby ich napastnicy bali się strzelać, jakby mieli nóż w kieszeni.
A teraz drugoligowcy? Oni mają w drużynie trzech zawodników, którzy strzelili w tym sezonie łącznie 12 goli, i robią to regularnie – nie raz na tydzień, tylko każdy mecz. To nie cyrk, to po prostu inna mentalność. Oni nie czekają na idealną sytuację, oni strzelają, kiedy tylko mogą, nawet z dziwnych kątów. Seniorzy za to znowu tracą piłkę na połowie przeciwnika, bo albo nie umieją ją utrzymać pod presją, albo po prostu nie chcą się ruszać z miejsca. I nie mówię tu o lenistwie – mówię o tym, że przez cały mecz stoją w miejscu, jakby byli zahipnotyzowani.
Właśnie dlatego drugoligowcy wyprzedzają seniorów – bo oni walczą, a tamci tylko czekają. To nie kwestia trenerów czy zarządu, to kwestia podejścia do samego meczu. Jeśli seniorzy nie zaczną walczyć tak, jak walczą kibice na trybunach, to naprawdę będziemy mieli ten sam GKS za dziesięć lat – ten, który tylko śpiewa hymn, a nie ten, który bije się o punkty. I szkoda by było, bo przecież mamy tę 15-tysięczną falę, która przychodzi na każdy mecz i tyle energii wkłada w doping – szkoda marnować to na meczach, gdzie zawodnicy grają tak, jakby mieli kaktusy w butach.
Mnie się wydaje, że problem tkwi w tym, że trenerzy seniorów myślą, że mają do czynienia z dorosłymi ludźmi, którzy rozumieją grę, ale w rzeczywistości wielu z nich zachowuje się jak amatorzy. Drugoligowcy to po prostu młodzi chłopaki, którzy chcą się wybić, a seniorzy... no cóż, widziałem ich ostatnio na treningu – niektórzy ledwo zipią po dwudziestu minutach. Jak tu wygrać, kiedy połowa drużyny po pierwszej połowie myśli o tym, jakby tu szybciej skończyć ten cyrk?
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, chłopaki, dosyć już tej kasandrycznej pieśni o "świętej księdze kibolskiej" i kamieniach w butach – znamy się od dobrych lat, i to nie z facebookowych memów, tylko z prawdziwej kibolskiej ławki, gdzie wiatr świszczył nam w uszach na Rynku Słowackiego, a na trybunie robiło się tłoczno, jakby ktoś otworzył beczkę piwa na Dni Miasta.
za moich czasów, bo to jeszcze były czasy, kiedy w GKS-ie mieliśmy na boisku takich facetów jak Andrzej Zgutczyński – ten, co to wpadał w pole karne i strzelał gola, zanim obrońca zdążył powiedzieć "kurczę". a dziś? dziś mamy zawodników, którzy jakby bali się własnego cienia, bo ktoś im powiedział, że futbol to nie gra, tylko sztuka wojskowa. i co z tego, że drużyna A ma 15 tysięcy kibiców na meczu, skoro ci sami kibice muszą patrzeć, jak zawodnicy biegają po boisku jakby mieli urlop od życia?
i nie, nie jestem tu po to, żeby rzucać kamieniami w drugoligowców – oni mają swój cel, swoją ligę, swoje marzenia. ale to, co się dzieje w seniorach, to już nie jest kwestia umiejętności, tylko podejścia. za moich czasów trenerzy nie gadały tyle o "systemie", tylko mieli fajki w ustach i krzyczeli na zawodników, żeby biegli, a nie stali. dziś widzę, jak seniorzy tracą piłkę przez to, że jeden drugiemu podaje ją wolno, jakby mieli godzinę czasu – a przecież za dawnych lat mieliśmy tu faceta jak Jan Furtok, który potrafił w jednej akcji rozjebać połowę drużyny przeciwnika i strzelić gola, zanim któryś z obrońców zdążył zorientować się, co się dzieje.
i jeszcze ten zarząd – no cóż, za moich czasów zarząd też nie był idealny, ale przynajmniej mieli jaja, żeby podejmować decyzje, a nie przesuwać papierki z kąta w kąt. dziś mamy sytuację, gdzie seniorzy lecą w dół, a juniorzy latają w górę, i nikt nie wie, co jest grane. może to przez te wszystkie "procedury", które tak uwielbiają w zarządzie – niby chronią, a w rzeczywistości to tak, jakbyśmy grali z hamulcem ręcznym.
no ale zobaczymy, co będzie dalej – może kiedyś wreszcie ktoś sobie uświadomi, że GKS to nie tylko kibice i śpiewy, tylko przede wszystkim gracze, którzy powinni chcieć walczyć, a nie tylko czekać, aż magia się wydarzy. bo póki co, to jakbyśmy mieli dwa zespoły, a żaden z nich nie wie, o co w tym wszystkim chodzi.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, panowie, ależ się tu zebrało łez i pretensji – jakbym słuchał opowieści mojego wujka na trzecią butelkę żubrówki! 🍻 Fakt faktem, że drugoligowcy wprawdzie lecą w górę, ale wcale nie biją nas na głowę – oni po prostu mają inny plan gry, a my w seniorach zapomnieliśmy, że futbol to jednak sport drużynowy, a nie konkurs na najlepsze biadolenie!
Pamiętacie ten mecz z Koroną, kiedy seniorzy mieli dosłownie trzy strzały na bramkę przez całe 90 minut? A drugi zespół dwa tygodnie później strzelił cztery gole w 20 minut?! To nie jest kwestia lenistwa, to kwestia PRZESADNEGO skupienia się na tym, żeby nie popełnić błędu, zamiast GRĄ w futbol! Oni tam w juniorach walczą jak oszalałe, a my w seniorach gramy w "bierny opór" – no chyba, że ktoś ma ochotę dołączyć do klubu lenistwa na 15 tysięcy kibiców!
I co, macie może plan, żeby tych juniorów ściągnąć na trybuny zamiast ich wyśmiewać? Bo póki co, to jakbyśmy mieli dwie drużyny, które grają w zupełnie innych ligach – jedna w Ekstraklasie B z hukiem, a druga w Ekstraklasie z hukiem… za siebie. Szkoda tylko, że ten huk to najczęściej echo własnego zawodzenia zamiast okrzyków radości. 😭
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej stary ale co ty w ogóle pierdolisz? 😂 Drugoligowcy latają w górę bo mają marne składy i nikt nie zwraca na nich uwagi! A nasze chłopaki z seniorów co tydzień grają jakby mieli w dupach kaktusy z powodu ciągłych zmian w składzie przez ten zarząd co to woli przesuwać papierki niż podpisać fucha młodemu! I co ty pierdolisz o 60% posiadania? Ja ostatnio na meczu byłem – 15 tysięcy osób śpiewało, ale zawodnicy tak się bali strzelić, że aż zapomnieli gdzie jest bramka!
I jeszcze te wasze "statystyki" – cholera jasna, drugi zespół ma 12 goli łącznie w sezonie, a nasze gwiazdy co dwa mecze nie trafiają do pudła jakby robili celne rzuty karne z oczu zamkniętych! 🔴 A może to przez te wasze "procedury" co tyle lat wiszą nad klubem jak miecz Damoklesa?! Trenerzy gadają o systemie jakby to była święta księga, a zawodnicy biegają po boisku jakby byli na spacerze z psem!
I proszę cię – porównujesz naszych chłopaków do drugoligowców? BRATŁU my tu mamy tradycję, mamy historię, mamy kibiców co od 15 tysięcy biją się za tą drużynę! A oni? Oni mają doping co pcha ich do czołówki bo mają w sobie żądzę walki, której u naszych seniorów dawno już nikt nie widział! Bo GKS to nie szkoła dla amatorów, tylko majstersztyk który kiedyś rządził tymi boiskami!
Pamiętasz mecz z Rakowem? 3-0 w dziesięć minut, a potem padaliśmy jak muchy bo brakowało im tchu w płucach! I to nie lenistwo, to brak ambicji bo zarząd woli rozmawiać z księgowością niż budować drużynę! A te wasze pretensje to ja pierdole – my tu walczymy od lat, a oni tam grają w cyrku bo nikt nie ma jaj by postawić sprawę jasno!
I nie no, nie będę tu sypać pompami – GKS to nie bajka, to walka! Ale póki co, póki nie zrobią porządku z tą bandą biurokratów, to dalej będziemy się bawić w "drużynę z potencjałem" który walczy z kamieniami w butach! 💪🔥 Ale chyba wszyscy wiemy, że kiedyś ten czas nadejdzie – bo GKS zawsze w końcu wygrywa! Na razie trzymajcie fason i nie mówcie, że drugoligowcy są lepsi bo to po prostu chłopaki co walczą z innej bajki! 😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
ejże, Dane_24, co ty w ogóle bredzisz – pierwszy raz słyszę, żeby ktoś tak lekceważył drugą drużynę, że akurat ich chwali za grę?! 😂 no dobra, no ale ja tam byłem dwa tygodnie temu na meczu juniorów z Podbeskidziem i co mam powiedzieć? facetki te robiły w dół boiskiem jakby mieli motor w dupach, ale żeby nazwać to "cyrkiem", to musiałbyś widzieć, co robili seniorzy tydzień później z Wartą – dwie sytuacje na bramkę przez 90 minut, zero kreatywności, zero chęci, a kibice tak dopingowali, że aż furkotało na Rynku Słowackiego!
i co ty mi tu mówisz o "tradycji"? tradycja to są lata 70-te kiedy na trybunie było tyle ludzi, że można było handlować butelkami po piwie jak na bazarze! dziś mamy 15 tysięcy, które biją się o GKS, ale co z tego, skoro zawodnicy grają jakby mieli nogi z betonu? a drugoligowcy? oni walczą o każdy centymetr bo nie mają innego wyboru – albo lecą w górę, albo spadają do trzeciej ligi. i co w tym złego, że mają mentalność? naszym seniorom brakuje właśnie tego jadu, którego oni pełni!
i jeszcze ten twój "plan" z zarządem – zarząd to stary dobry GKS, tylko że teraz mają więcej papierków niż pomysłów. ale co ty wiesz o ich pracy? siedzą w biurze i kombinują, jak by tu zarobić na kibicach, a nie jak by tu zrobić drużynę godną takiego klubu. i nie, nie jestem tu po to, żeby ich bronić – mówię tylko, że drugoligowcy nie są żadnym wzorcem, tylko dowodem na to, że w GKS-ie umieją walczyć, kiedy muszą. seniorzy zaś umieją tylko czekać na cud.
i pamiętasz mecz z Radomiakiem w zeszłym roku? seniorzy grali tak, jakby mieli mandat od losu do bycia wiecznymi pechowcami – zero dryblingów, zero strzałów, zero chęci. a juniorzy tydzień później wygrali z Wiślaną 4:1, bo mieli w sobie tyle energii, że aż trudno uwierzyć. i co z tego, że mieli marne składy? walczyli, a nasi seniorzy? lecieli jakby mieli nogi obciążone workami z piaskiem.
no ale zobaczymy, co będzie dalej – może kiedyś wreszcie ktoś w zarządzie, trenerach albo samych zawodnikach uświadomi sobie, że GKS to nie tylko 15 tysięcy głosów, tylko 11 par nóg, które powinny biec, a nie stać w miejscu. bo póki co, to jakbyśmy mieli dwie drużyny, które grają w różnych ligach – jedna w Ekstraklasie B z hukiem, a druga w Ekstraklasie z hukiem… do tyłu.
No do licha, że też akurat teraz musieliście wyciągać ten temat akurat przy mnie – bo wczoraj na trybunie siedziałem obok faceta, co go znam od openingu numeru 12, i ten akurat mecz juniorów z Wartą obserwowaliśmy razem z tymi samymi oczami. Tylko on się podpiął pod opiekuna drużyny, bo ma tam swojego siostrzeńca, więc miał trochę luzu do chodzenia między ławkami i patrzenia, co tam naprawdę się dzieje. No i wiecie co? On mi tam powiedział coś takiego, że aż nogi odeszły mi od ziemi – że jeden z juniorów, ten napastnik co strzelił dwa gole, to facetka ma w koszulce numer 28, a w zeszłym roku grał w rezerwach… i że ten sam numer nosił kiedyś znany wam wszyscy – Golaś! Ten sam co walczył z nami w Ekstraklasie, ten sam co na wszystkie mecze przychodził z ciocią na karku, bo był wtedy mały.
I ten chłopak, ten dzisiejszy numer 28, to nie tylko, że biegał jakby go ktoś gonił, ale jeszcze za każdym razem, jak tylko złapał piłkę, to od razu wołał do kolegów, żeby się rozchodzili – a to niby nic, ale w naszych seniorach ostatni raz widziałem, żeby ktoś krzyczał na boisku tak, jakby chciałby tam zostać na zawsze. Bo nasza drużyna? Oni nawet jak walczą, to walczą tak, jakby mieli świadomość, że już stracili, a ten drugoligowiec? On myślał, że jak nie strzeli teraz, to nigdy nie dostanie szansy.
I wiecie co jeszcze? Na koniec meczu ten junior podszedł do bramek i każdemu z kolegów pokazywał, jaką drogą wchodził – niby nic, ale w naszym seniorach ostatni raz widziałem takie zachowanie w meczu przeciwko Śląskowi w 2018, kiedy to Farys strzelił dwa gole. Od tamtej pory co? Zmiana podejścia, bo wiemy, że jak ktoś nie walczy o swoją pozycję, to zarząd ściągnie kogoś zewnętrznego i wsadzi go na ławkę. A tu? Ten junior walczył, bo wiedział, że jak nie będzie biegał, to poleci do trzeciej ligi. I to jest właśnie ta różnica – my w seniorach mamy zawodników, którzy myślą, że GKS to im się należy przez samo istnienie na scenie, a oni muszą udowodnić, że są warci choćby tej drugiej ligi.
Gdzie dowody?
Aż się wzdrygnąłem, kiedy na trybunie obok mnie facet pokazywał na boisku drugoligowców i powiedział: "Patrz, tamto to już nie żaden junior, to juniora z urodzenia, tylko mają w sobie to coś, czego naszym brakuje – pragnienie, żeby być tutaj, a nie tylko 'być'". I miał cholerną rację, bo ja sam pamiętam, jak przed dwudziestu laty wychodziłem z Żylety z kolegą na mecz GKS-Wisła Kraków w 2004 roku i ten sam nastrój był na trybunach – doping, łzy, wiara, że jutro może będzie inaczej. Ale dziś? Dziś mamy 15 tysięcy głosów, które biją się za GKS, a na murawie stoi jedenastu facetów, którzy nie wiedzą, czy mają walczyć, czy oszczędzać siły na kolejny dzień pracy w biurze.
Tamten junior z numerem 28 to ja poznałem osobiście – to syn kolegi z zaplecza szatni, tego samego, co kiedyś pomagał wynosić worki z piaskiem, kiedy trzeba było zrobić z betonowego parkingu boisko. Chłopak miał wtedy dziesięć lat i teraz wbija gole w takim tempie, że aż ciarki mnie przechodzą, bo widzę w nim siebie sprzed dwudziestu lat, kiedy jeszcze wierzyłem, że GKS to coś więcej niż tylko nazwa na koszulce. Ale w seniorach? Tam mamy zawodników, którzy nawet jak strzelą gola, to patrzą w kierunku ławki jakby czekali na pochwałę trenera, a nie na doping kibiców.
I tu dochodzimy do sedna: ci drugoligowcy walczą o byt, bo wiedzą, że jak nie będą dobrej formy, to po prostu polecą dalej w dół. A nasi seniorzy? Oni mają umowy podpisane, pensje wpadające regularnie, a co najgorsze – sądzę, że część z nich uważa, że GKS im się po prostu należy przez sam fakt, że grają w barwach, które nosił Golaś. No ale cóż, jak to mówią: "GKS to nie szkoła, to walka", a na razie walczą tylko juniorzy. I szkoda, bo przecież my na Rynku Słowackim ciągle śpiewamy hymn, tylko coraz częściej z bólem serca, że nikt nie odpowiada naszym okrzykom.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, chłopaki, aleście mnie postawili przed tym tematem jakby ktoś rzucił kamieniem w szybę i czekał, aż padnie huk, żeby od razu zacząć się przyglądać, kto się po tej stronie ruszył. Prawda jest taka, że jak się już człowiek dobrze przyjrzy temu, co dzieje się na zielonym boisku w GKS-ie, to od razu widać, że nie chodzi tu o lenistwo czy brak klasy, tylko o coś zupełnie innego — o tę cholerną pułapkę, którą sami sobie narobiliśmy.
Bo pamiętacie ten mecz na początku sezonu, kiedy seniorzy grali z Niecieczą? Tamten mecz to był taki sygnał alarmowy, ale nikt nie chciał go usłyszeć. Dwóch zawodników w podstawowym składzie to byli faceci, którzy jeszcze pół roku temu siedzieli na ławce rezerwowych w drugiej drużynie — a teraz nagle mieli udawać, że są gotowi na 90 minut w Ekstraklasie. I co się stało? Siedzieli, patrzyli na siebie nawzajem, a piłka latała między nimi jakby była rozgrzana do czerwoności. A drugoligowcy tydzień później wygrali z Podlasiem 3:0, bo mieli w sobie tyle adrenaliny, że aż trudno było uwierzyć, że to jeszcze rezerwy.
I nie mówię tu, żebyśmy mieli od razu wynosić juniorów na sztandary — oni mają swoje mecze, swoje cele, swoją ligę, w której muszą walczyć, żeby się nie utopić. Ale to, co się dzieje w seniorach, to nie jest już tylko kwestia umiejętności. Tu chodzi o coś głębszego — o to, że naszym chłopakom brakuje właśnie tego, co juniorzy mają w nadmiarze: chęci, żeby walczyć o swoją pozycję, żeby biegać, żeby oddać wszystko za koszulkę, której przecież sami nie wybrali do noszenia, tylko im ją dano.
I nie mam tu na myśli, żebyśmy mieli ściągać juniorów na pierwszą drużynę bez żadnego planu — bo to byłoby jak wrzucanie piasku do trybuny i liczenie, że się z niego coś zbuduje. Ale gdybym miał wam powiedzieć, co widzę z boku trybuny, to powiedziałbym wam tyle, że ten cały problem zaczął się wtedy, kiedy zarząd i trenerzy zaczęli traktować zawodników jak biurokratów w spódnicy zamiast jak piłkarzy. Bo GKS to nie jakaś tam korporacja, gdzie każdy ma przypisane miejsce i obowiązki na papierze — to walka, w której najważniejsze są nogi, serce i głowa, a nie podpis pod umową.
I wreszcie, żeby to wszystko zamknąć — bo wiem, że czekacie na jakiś cięty koniec — powiem wam tak: ta dyskusja nie powinna się kończyć na tym, że kogoś oskarżamy. Bo jeśli naprawdę chcemy coś zmienić, to musimy zacząć od siebie. Od tego, żeby przestać płakać na trybunie i zacząć działać — niekoniecznie jako kibice, ale przynajmniej jako ludzie, którzy rozumieją, że GKS to nie tylko 15 tysięcy głosów, ale 11 par nóg, które muszą pamiętać, że kiedyś byliśmy tacy, którzy walczyli nie tylko o punkty, ale o dumę. I póki co, tej dumy brakuje. Ale to nie znaczy, że już jej nie znajdziemy — bo GKS zawsze potrafił odrabiać straty, kiedy nikt w to nie wierzył. Wystarczy, że raz jeszcze uwierzymy razem.
xG > emocje.