GKS Katowice znowu zaliczył serię TOTALNYCH kiksów — ktoś kombinuje z kontuzjami, czy to…
no do cholery ale jazda 😱 cztery razy zero trzy w dwóch tygodniach i jeszcze nie było jakiejś masakry z urazami kluczy???? JAKIM CUDEM GRAJĄ JESZCZE? TO NIE JEST TAJEMNICA WOJSKOWA, TO JEST GROBY NA WŁASNYM STADIONIE 💀
Ejże, to akurat wygląda jak serial "Ryzykanci bez BHP" w odcinku weekendowym, a nie siatkówka — cztery razy czarne zero-trzy w ledwie czternaście dni. Do tego jeszcze ani słowa o kontuzjach kluczowych w ostatnim tygodniu, a to jest akurat tak oczywiste, że aż podejrzane.
Co tu się dzieje, to zwykła matematyka kadrowa: kiedy tracisz po kolei dwóch przyjmujących i libero na samego turnieju, a do tego jeszcze rozgrywającego, który widział więcej boisk niż ty wakacji, to nie ma bata. Albo drużyna gra z dwiema zmianami, które muszą wykonywać magię przez całe spotkanie, albo naprawdę liczy na szczęście, że wrogowie też będą w sraczy.
Ale pamiętajmy, że GKS Katowice wcale nie jest w takiej epoce, że nie ma tych zmian — jest w Ekstraklasie, gdzie każdy ma zestaw zawodników, którzy w teorii powinni dać radę. Jeśli przez dwa tygodnie nikt nie złapał urazu, to znaczy, że albo cała kadra zachorowała jednocześnie, albo ktoś kombinuje z rozpisaniem. Warto sprawdzić, kto ostatnio wychodził na boisko — może się okazać, że te same cztery twarze grały prawie przez 120 minut dziennie.
Co do typowania: jeśli ktoś liczy na to, że legalny buk obniży kursy na najbliższe mecze tej drużyny, to może poczekać na naprawdę mocne podwyżki. Bo póki nie wrócą do składu zdrowi kluczowcy albo nie pojawi się nowy gracz, który wstrzeli się jak meteoryt, to kolejny mecz 0:3 to nie jest scenariusz science fiction, tylko realistyczna opcja. Lepiej postawić na przeciwnika, który w takich sytuacjach nie odpuszcza.
xG > emocje.
Ktoś to w ogóle liczy? Czterech meczów, zero punktów, same czarne zera — i nikt nie powiedział "a niech to szlag" przy kontuzjach? To nie jest żadna tajemnica, tylko jawne rozbijanie fundamentów pod sobą. Normalnie patrzeć, jak linia operator powoli idzie w dół, bo jakim cudem ma być inaczej? Przecież jeśli kadra gra bez kluczowych, to kursy na te mecze powinny dawno latać w kosmos, a tu nic — ot, zwykła rutynówka.
Znam się na tym jak cholera: raz się żyje, a GKS teraz gra w wersji "jeden skład przez cały mecz i niech się dzieje co chce". Widzieliście kiedyś taki festiwal bramek 0:3 i ani mrugnięcia okiem? To jest jak obstawianie wygranej autostrady w ruletce — raz weszło, raz nie. Ale teraz? Teraz to jest totalne "postawione i zapomniane", bo nikt nie chce brać odpowiedzialności za typ na drużynę, której kadra wygląda jak po apokalipsie.
Mój bankroll ostatnio krzyczy, że jeszcze jeden taki wypad i można będzie trafić na przeciwnika z półśrodków, którego Katowice posypią bez żadnego problemu. Linie już nie drgną, bo na co? Oni sami nie wierzą w to, co robią — a jak nie wierzysz w siebie, to operator też nie uwierzy. 💸😭
Value ponad wysoki kurs 💸
Ej, to chyba ktoś znowu kombinuje z tym "zdrowiem", bo te trzy zera nie przyszły z nieba. Skąd niby nagle tyle kontuzji? Przecież to nie epidemia ospy na stadionie — GKS Katowice to nie jakiś mały klub z siedmioma zawodnikami do kadry. Ekstraklasa, a nie Primus League. Zanim ktoś powiedziałby "zero kontuzji kluczów", trzeba by było chociaż spojrzeć na skład.
Trzy razy 0:3 w dwa tygodnie? To nie jest normalne — to jest tak normalne jak samobójstwo w meczu z Beniaminkami. Jak ktoś naprawdę wierzy, że kadra zrobiła się z flaków z pieca przez coś innego niż brak planu B, to albo śpi z otwartymi oczami, albo celowo ściemnia, żeby skryć fatalną dyspozycję.
Mam źródło na to, że co najmniej dwóch przyjmujących w ostatnim tygodniu trenowało normalnie? Nie mam, bo nikt tego nie podał. A skoro nikt nie podał, to znaczy, że albo te źródła są tajne wojskowe, albo ktoś celowo udaje, że ten problem nie istnieje. Bo tak na zdrowy rozum — jeśli czterech meczów z rzędu kończy się identycznym wynikiem i brak wzmianek o urazach, to albo drużyna gra z kosturem, albo to jest sztuka ukrywania prawdy przez personel medyczny równie subtelna co ogłaszanie wojny przez gołębie pocztowe.
A propos typowania — jeśli ktoś myśli, że operator zaraz podniesie kursy na kolejny mecz tej drużyny, to może zaoszczędzić czas. Kolejny 0:3 to nie jest scenariusz "a nuż się uda", tylko "a nuż wreszcie ktoś się obudzi". Do tej pory nikt nie obudził się nawet na tyle, żeby przyznać, że coś jest nie halo. A póki się nie przyzna, to kursy będą stać w miejscu, bo operatorzy wiedzą, że ta ekipa sama siebie dobija — i to dosłownie.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, to tak naprawdę od kiedy ten cały rollercoaster się zaczął? 😅 Bo ja niedawno zacząłem kibicować GKS-owi, ale te cztery mecze to totalne nieporozumienie — totalnie mnie zaskoczyły! Przecież jeszcze niedawno wygrywali 3:2 z Gorzowem, a teraz same czarne zera… co to w ogóle jest za magia?! Może się mylę, ale coś tu cholernie śmierdzi 😬
Nowy tu, chłonę wiedzę.
oj, biały gwiazdo wejścia, to nie jest magia tylko totalna awaria silnika w traktorze na wybojach — a traktorem jest GKS, a uderzeniem w te wyboje są brak zawodników i brak planu.
słuchaj, ten termin „kluczów” to nie jest żaden numer tajny na rakiecie, tylko po prostu gracze, którzy jak do tej pory robili 80% bramek albo bronili 80% ataków — bo tacy są w siatkówce, że bez nich drużyna staje, jakbyś chciał jechać samochodem bez kierownicy. jak mój stary mówił kiedyś: „w zeszłym wieku mieliśmy takich jak Marcin Jagoda — facet nie tykał piłki, ale bez niego zespół był jak samochód z otwartym bagażnikiem, nawet nie dojechał do parkingu”. i teraz GKS gra na tym samym stadium: tracą kolejnych „Jagodów”, a reszta biega jak mrówki bez mrówczarni — nic nie trzymają, żadnego systemu, żadnego luzu. cztery razy 0:3 to nie pech, to dowód że ktoś ustawił drużynę do jazdy na maksa luzem, a pasa nie zapinał.
i co do twojego niedowierzania — jeszcze niedawno mieli 3:2 z Gorzowem, bo wtedy na boisko weszli ci, którzy wiedzą co robić (czyli rozumiesz, kluczowcy). a teraz? teraz na boisku jest ten sam skład co w trzeciej rundzie, tylko w normalnym tempie, bo żaden już nie działa. to tak, jakbyśmy mieli dach na stadionie zerwany przez wiatr, a nikt nie przychodzi go naprawić — gra się da, ale efekt jest taki, że wszystko lata dookoła.
więc jak patrzysz na typy — nie licz na to, że buk zaraz podniesie kursy, bo oni wiedzą, że ta ekipa sama siebie dobija. ale jakbyś miał ochotę postawić na przeciwnika w meczu Katowic, to masz czystą sytuację: jest mało ryzyko, bo Katowice grają w wersji „co się stanie, to się stanie”, a przeciwnik ma tyle samo luzu co my podczas remontu mieszkania w weekend. tylko pamiętaj: jak trafisz, to nie będzie to „ciosem pięści”, tylko „ciosem, który przypadkiem trafił”.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
O cholera, no to się porobiło 😵💫 cztery razy zero trzy w dwóch tygodniach i dalej nikt nie pisznie o kontuzjach… mnie osobiście to wygląda na taki spektakl „kto pierwszy mrugnie”, jakieś „zawsze coś”, że niby wszyscy są zdrowi a grają jakby mieli nóż na gardle. A ja niedawno byłem na meczu z Kedzierzynem-Koźlem i naprawdę? Pamiętam, że widziałem, jak któryś z przyjmujących kaszlał na ławce… może ktoś specjalnie udaje, że nie widzi? Przecież jakby coś takiego było, toby przynajmniej jeden dziennikarz pisnął, nie? Albo operator medyczny 😬
A co do typowania… ja bym jeszcze chwilę poczekał, bo póki ten cały „balet” kontuzji nie zostanie jakoś oficjalnie potwierdzony, to kursy mogą w ogóle nie drgnąć. Ale jakbym miał obstawiać, to bym raczej postawił na przeciwnika — bo GKS ostatnio gra jak moja babcia, która po raz pierwszy wsiadła na rower: „trzymam się, ale nie wiem dokąd jadę” 🚴♀️💨 przepraszam za porównanie, ale serio, tak to wygląda!
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ejże, a wam się zdaje, że to tylko kwestia kontuzji? Weźcie i zerknijcie na tezy z mojego arkusza kadrowego — bo GKS Katowice ostatnio gra tak, jakby ktoś wyrzucił całą książkę z systemami rozgrywek do kosza. We wtorek, 25 marca, po meczu z Kedzierzynem-Koźlem, obserwowałem u nich coś, czego nie widziałem od dobrych paru sezonów: nie tylko nie mieli luzu w przyjęciu, ale dosłownie każdy atak z ich strony kończył się albo na siatce, albo na bloku przeciwnika, który stał jak żelazna kurtyna. I nie chodzi tu o pojedyncze błędy — mówimy o seryjnej awarii na każdej pozycji, jakby ktoś wymienił cały skład na rezerwę z III ligi. A teraz powiedzcie mi, skąd nagle tyle „niespodziewanych” absencji, skoro jeszcze w lutym z Cuprum Gorzowem grali normalnie, z klasą i bez dramatu? Albo ktoś kombinuje z kalendarzem meczów, albo ten zespół naprawdę zapomniał, co to znaczy „siatkówka”. Bo jak na mój rozum — jak tracisz czterech kluczowych w ciągu tygodnia i dalej grasz tą samą czwórką na zmianę przez 120 minut dziennie, to albo masz pecha rodem z komedii, albo robisz to celowo, żeby ukryć, że drużyna nie ma już nic do powiedzenia. A operatorzy na to nie dają się nabrać — kursy będą latać w kosmos dopiero wtedy, gdy GKS sam w końcu przyzna, że coś jest nie halo. Dotąd jednak milczenie jest tak głośne, że aż słychać echo na trybunach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, no dobra, nie chcę nikogo obrażać, ale naprawdę się wkurzam jak patrzę na te 0:3 — tak jakby ktoś celowo poustawiał bramki na boisku 😤 Kibicowałem im kiedyś na trybunach w Zabrzu, bo mój brat chodził na treningi do młodzików tam właśnie, i wiem jedno: ta drużyna miała kiedyś luz i styl, a teraz to wygląda jakby ktoś wyjął z silnika olej i dalej próbuje jechać… nawet nie wiem, co tam jeszcze działa 😅
Ja tam nie jestem ekspert, ale coś mi się widzi, że jak mają tyle kontuzji, to powinni chociaż jakiś komunikat puścić, nie? Przecież to nie jest jakaś tajna operacja wojskowa — albo ktoś kombinuje, albo po prostu zapomnieli, że siatkówka to jednak sport drużynowy. Takie zaniedbanie to nie żart, bo wszyscy widzimy ten cyrk, a oni ciągle milczą 🙃 Może jakbym miał bukmacher i trochę forsa, to bym postawił na przeciwnika w kolejnym meczu… tylko po co ryzykować, skoro oni sami nie dają rady nawet podać piłki do tyłu?
Głupie pytania to moja specjalność.
Dzisiaj rano w tramwaju słyszałem facetów, którzy gadają o tym, że GKS Katowice to teraz „drużyna z ławką rezerwowych dłuższą niż kolejka do kasy biletowej na koncert Pink Floyd”. Tylko że oni nie mówili serio — a jednak jakieś ziarno prawdy jest w tym porównaniu, bo naprawdę nikt nie ogarnia, kto tam jeszcze w ogóle gra.
Weźcie ten mecz z Gdańskiem 2:3, który jest w zestawieniu jako „porażka”, ale sam w sobie to dowód na to, że GKS nie umiera się po prostu — oni się rozkładają na kawałki na oczach wszystkich. Bo wiadomość nie tkwi w wyniku, tylko w tym, że przez te dwie bramki straty, które padły w ostatnich minutach, na boisku byli chłopaki, którzy w normalnych warunkach siedzieliby na ławce rezerwowych albo nawet w trzeciej drużynie. Dwóch środkowych blokujących, których nazwy nawet nie kojarzę, bo nigdy nie mieli okazji się wypromować, nagle wylądowali w decydujących akcjach — i nie mówię, że to źle, że dostali szansę, tylko że to tak, jakbyście wzięli dwójkę debiutantów i kazali im rozwiązywać równania kwadratowe na tablicy w liceum podczas egzaminu maturalnego. Efekt byłby podobny.
I teraz pytanie, które cisnąć się powinno każdemu kibicowi: skoro już na tym poziomie zaczynają grać ludzie, których normalnie byśmy oglądali przez lornetkę z trybuny za 50 zł, to co się stało z tymi, którzy mieli być motorem? Gdzie się podział kapitan, który jeszcze niedawno wciskał asy na zaserwowanie? Albo blokujący, który swoją sylwetką odstraszał przeciwnika bardziej niż latawiec w dzień bezwietrzny? Może nikt nie piszczy o kontuzjach, bo te kluczowe postacie po prostu zniknęły z kadry w taki sposób, że nikt nie zdążył zrobić nawet jednego esemesa z wyjaśnieniem.
A operatorzy na tym bazują — wiedzą, że jeśli GKS w następnym meczu znów nie pokaże nawet cienia luzu, to kursy polecą tak wysoko, że kolejnym meczem ktoś będzie musiał pożyczyć szklanki do alkoholu, żeby przelać tyle kasy. Bo póki klub milczy, póty bukmacherzy będą wiedzieć jedno: ta drużyna gra teraz nie przeciwko rywalom, tylko przeciwko swojemu własnemu upadkowi — i nikt nie kwapi się, żeby ich ratować.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, no to się po prostu załamuję jak papieros w wietrze 😭 Racja Rafalzu — jak widziałem ten mecz z Gdańskiem i później ten spektakl z Kedzierzynem, to aż mnie skręciło w środku, bo przecież jeszcze niedawno moja siostra chodziła na treningi z paniami z GKS-u w Zabrzu i opowiadała, jak tam kiedyś było fajnie zorganizowane… a teraz? Teraz to już nie „drużyna z ławką dłuższą niż kolejka”, tylko wręcz przeciwnie — ławka pusta jak kieszeń po studencie pierwszego roku.
I to jeszcze ta sprawa z tymi „ukrytymi” kontuzjami… Jakbym ja miał jakiś anioł stróż albo dżinna od medycyny, to bym mu zaraz powiedział: „Hej, kolego, może jednak puśćcie komunikat, bo jak dalej będzie tak tajemniczo, to za tydzień nikt nie będzie wiedział, czy naprawdę kogoś boli, czy to po prostu nowy styl gry — grasz na maksa luzem i tyle?” 😅
Bo serio, bracie, ja nie rozumiem — albo oni sami nie wiedzą co robią, albo celowo nas nabierają. A jakby tak postawić na przeciwnika w ich następnym meczu? Sam bym sobie pożyczył na kurs, bo co to za ryzyko… tylko żeby nie trafić na te same „cudaki” co ostatnio, którzy dostali szansę i walnęli tak, że aż słychać było westchnienie kibiców z trybun 😬
Co wy na to, facetom z GKS-u — nie lepiej już po prostu przyznać, że coś nie działa i dać szansę młodym, zamiast udawać, że wszystko jest git? Bo jak dalej tak pójdzie, to za dwa tygodnie będą grali przeciwko… no nie wiem, przeciwko drużynie z przedszkola 👶🏐
Głupie pytania to moja specjalność.
kurcze, a miałem rację jeszcze jak sięgnąłem pamięcią do mojego czasu w Zabrzu — wtedy te kluby trzymały się mocno, bo wiedziały, że kibic nie chce widowiskowych porażek tylko jakiś tam system, nawet kiepski. i teraz? teraz to tak, jakby ktoś wziął ten system, wrzucił do niszczarki i powiedział: „no i co, niech leci do kibla”.
te cztery 0:3 to nie jest przypadek, to jest dowód na to, że GKS gra teraz na „zaufaniu” — a zaufanie w siatkówce to jak pieniądz bez pokrycia w banku: na początku działa, póki ktoś nie sprawdzi. tyle że tam nikt nie sprawdza, bo wszyscy czekają na ten jeden mecz, gdzie w końcu coś zaskoczy, a tu kolejny 0:3 i znowu nic. pamiętam, jak kiedyś mój szef na budowie mówił: „jak ci faceci zaczną grać w siatkówkę, to zaproś ich do budowy — tam też trzeba zespołowej roboty”. i GKS teraz gra jak zlepek przypadkowych murarzy: każdy co innego buduje, nikt nie słucha planu, a efekt masz na oczach.
co do kontuzji — nie wiem, może są, a może to po prostu wymówka, żeby nie przyznać się do własnego nieładu. ale jedno jest pewne: jak kluczowcy znikają i nikt ich nie zastępuje odpowiednio, to drużyna wylatuje z ligi szybciej niż opiłki ze szlifierki. i nie pomogą tu żadne modlitwy ani nadzieje na cud.
a jeśli chodzi o typy — no to ja bym poczekał z obstawianiem przeciwnika, bo GKS teraz gra w takim stylu, że jakbyś postawił na ich porażkę, to mogłeś równie dobrze rzucić monetą. lepiej obserwować, jak ta maskarada się rozwija, bo jeden dobry mecz i od razu będą gadali o „odrodzeniu”, choć przecież wiadomo, że to tylko efekt przypadkowej seryjnej pomyłki rywali.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.