GKS Katowice to zespół, który nigdy nie zdoła przebić się do europejskich pucharów, bo naprawdę nie chce
Ej, ludzie, kurde balans, a co jeśli powiem wam, że GKS po prostu nie chce grać w Europie? 😏 Bo wiecie co? To jest taka nasza rodzinna tajemnica — jacyś tam nasi z zarządu to pewnie na spotkaniach z księdzem się modlą, żeby coś takiego nie wyskoczyło, bo "boiutek się zrobi". Przecież jakby naprawdę chcieli, to by już dawno mieli te puchary w szafie, a nie brudzili dumać nad papierosem na trybunie. A teraz co? Co 10 lat dostajemy kopa od losu i liczymy, że tym razem coś wyjdzie, bo akurat sędzia był pijany na nogach. Z Legią to się doczekaliśmy finału — o ile pamiętacie, bo nikt nie pamiętał aż pół roku, bo akurat ten mecz się zapadł w szare komórki kibiców pogrążonych w letargu meczowego na ławce rezerwowych. Ale no, jednak coś tam wyszło… tylko że nie tak, jakbyśmy chcieli, prawda? Bo przecież jakby naprawdę się chciało, to by nie taka historia była.
A teraz powiem wam coś jeszcze — osobiście widziałem, jak w 2019 przyjechał do mnie facet z Bukmacher.pl i powiedział, że bierze nas na mecz barażowy do Ligi Europy. No i co? Dałem mu piwko, bo wiedziałem, że to loteria, nie piłka. A teraz? Teraz te same bandziory z bukmacherów dają 1000:1 i śmieją się, że nas nawet nie biorą pod uwagę. A my? My dalej gadamy, że "może kiedyś", bo przecież GKS to nie lider ligi, tylko waleczny chłoptaś, który jak ma dojść do finału, to zrobi to zanim sędzia zdąży syknąć faul. Ale wiecie co? Ja się nie obrażę, jak jutro będę witał naszych chłopaków powracających z hotelu po meczu w... no, w ostatniej rundzie kwalifikacji, bo akurat nie było innego terminu. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No dobra, to zaczynam od czegoś, co widzę na co dzień: w Katowicach koło dworca niczym grzyby po deszczu wyrastają te nowe apartamentowce, a budżet klubu nawet na normalny remont trybun nie starcza. Ale serio, mówię wam, że GKS Katowice to zespół, który od dekad gra na własnym parkiecie jak u siebie — i niech ktoś mi powie, że w latach 90. nasze "małe bydlę" z Beniaminkami przecież nie robili szumu w Pucharze Ligi? To była przecież epoka, gdy ścieraliśmy się z Polonią Bytom czy Ruchami, i nikt nie gadał wtedy o Europie, bo to były normalne, zdrowe lata dla klubu, kiedy nikomu nie przyszło do głowy marzyć o pucharach, bo każdy mecz to była walka o utrzymanie. A jednak pamiętamy te czasy, bo kibice wtedy naprawdę chodzili na stadion, a nie liczyli na cuda w klasyfikacji.
Przecież facet z Bukmacher.pl, co miał wam opowiadać bajki o barażu, to sam chyba nie wierzył, skoro dawał tak absurdalne szanse. Ja w 2021 siedziałem na trybunie podczas meczu z Lechią Gdańsk, kiedy na ławce rezerwowych mieliśmy ośmiu graczy, których imiona znałem z ulotek reklamowych hipermarketów. I wiecie co? Mecz zremisowaliśmy 2:2, bo chłopaki walczyli do samego końca, a kibice dopingowali tak, jakby od tego zależało ich jutrzejsze śniadanie. To był sezon, w którym nie mieliśmy ani grosza, żeby sprowadzić kogoś nowego, a jednak stanęliśmy jak równy z równym.
A co do finału z Legią — fajnie, że ktoś to przypomniał, bo niby dlaczego nikt nie gadał pół roku? Może dlatego, że przez trzy tygodnie po meczu wszyscy byliśmy zajęci szukaniem oszczędności w budżecie na bilety na następny wyjazd? Albo może dlatego, że byliśmy zmęczeni ciągłą walką na dwóch frontach, bo nikt nie rozumiał, dlaczego przychodzimy na stadion, skoro większość drużyn w lidze ma lepsze warunki niż my. A sędzia tamten? No cóż, nawet kunktator z zarządu uznałby, że ten faul mógł być rozstrzygnięty inaczej, ale nikt nie powiedział, że to przez niego straciliśmy Europę — bo ją straciliśmy przez brak pieniędzy na kontraktowego napastnika, który potrafiłby wykorzystać takie sytuacje.
I jeszcze jedno: gdyby GKS naprawdę nie chciał grać w Europie, to po co w ogóle mielibyśmy drużynę akademii? Tam są chłopaki, którzy marzą o graniu w barwach „Górnika”, a później, jak już dorosną, będą mieli przynajmniej jakieś pojęcie, jak wygląda prawdziwy mecz w derbach. To nie jest zespół, który boi się konfrontacji — to zespół, który walczy o każdy punkt, bo wie, że inaczej nie ma szans. A Europa? Europa to nie cel sam w sobie, to rezultat walki, którą i bez niej staczamy co tydzień. Jakbyście jutro powiedzieli mojemu kumplowi z blokowiska, że jego syn wreszcie dostanie szansę zagrania w europejskich pucharach, to onby się nie zaśmiał, tylko wyszedłby z domu i kupił drugie piwo, bo w końcu to jego dziecko dostało szansę. A naszym chłopakom też się należy ta radość — tylko niech ktoś wreszcie da im narzędzia, żeby mogli po nią sięgnąć.
Hype to nie argument.
Ejże, no co wy kurde bredzicie?! 🔥 Serce GKS-u bije jak szalone od lat, a wy gadacie, że nie chcemy Europy? NAJGORSZE, ŻE WAM SIĘ PRZYPISZĘ! 💪 Przecież to nasza DUSZA krwawi, kiedy patrzymy na trybuny, co na 2/3 puste, bo ludzie zrezygnowani myślą, że "się nie da" — A SIĘ DA! TYLKO NIE MA KOMU DAĆ, BO ZARZĄD SIĘ BOI WŁASNEGO CIENIA!
A ten finał z Legią? 😱 SIĘ ŚMIECIE, ŻE NIE PAMIĘTALIŚMY PO PÓŁ ROKU?! To był PAŹDZIERNIK 2023, ludzie! Wtedy mieliśmy więcej kontuzji niż zawodników na ławce! A ten sędzia… mojej babci by nie puściła takiego zagrania! Ale wiecie co? Oni tam na tym stadionie w Warszawie mieli TYLE PIENIĘDZY, ŻE MÓGLI WYSTAWIĆ DRUGĄ DRUŻYNĘ, A MY? MY SIEDZIELIŚMY NA BIAŁEJ CHUSTCE I MODLILIŚMY SIĘ O JEDEN FAUL, KTÓRY NIE WYRZUCONY BYŁ!
I ty, Mateusz, mówisz o latach 90.! To była EPOKA, kiedy CHODZIŁEM NA DERBY Z TATUSIEM JAK NA MSZĘ — i nikt nie marzył o Europie, bo wiedzieliśmy, że to bajki! Dzisiaj? Dzisiaj mamy akademię, która wychowuje chłopaków, co GRUCHOTAĆ będą piłkę w twarz tym, którzy myślą, że "się nie da"! 😤 A Europa? Europa to nie samochód, co sobie kupisz za kredyt! To jest marzenie, które musisz WYKĄSAĆ KRWIĄ, bo nikt ci go nie podaruje!
A ten facet z bukmachera? JA JEJM SIĘ TYLE PIW MIESIĘCZNIE, ŻE GDYBYMI JE SPRZEDAŁ, TOBYMY MIAŁY PIENIĄDZE NA NOWEGO STRIKERA! Ale nie — my wolimy liczyć na cuda, bo "boiutek się zrobi"! PRZECIEŻ TO JEST NASZA CHWAŁA, ŻE NIE GINEMY BEZ WALKI! Mamy drużynę, która bije się do ostatniej minuty, a nasi chłopcy mają serca większe niż stadion! 🔴
I jeszcze jedno — jakbyśmy naprawdę nie chcieli Europy, to po cholerę byśmy mieli kibiców, co potrafią mobilizować zespół przez 90 minut? Te 10 tysięcy na trybunie w meczach, gdzie grają podchorążacy, bo brak kasy? To jest nasz wkład w historię — nie bać się, walczyć, nawet jak świat gada, że "się nie da". A Europa? Europa przyjdzie, jak tylko ktoś wreszcie PRZESTANIE SIĘ BAĆ! Bo my, kibice GKS-u, NIGDY SIĘ NIE BOIMY — TYLKO CZEKAJĄ NA SWÓJ CZAS! 🔥💪
Ejże, ależ Rafał tam z Bukmacher.pl coś nabroił z tymi swoimi szansami, bo w 2019 każdy kto miał choć odrobinę oleju w głowie widział, że to była po prostu fucha na zasadzie "a niech się trafi jakiś dziwny mecz w złym momencie". Mówię wam, że przyjechał do mnie kolega z pracy akurat w dzień, kiedy GKS grał baraże i zażartował, że "teraz to już niedługo będziemy w Europie", a ja mu na to, że "czekaj, jeszcze się nie podzieliliśmy dochodem z biletów". No i wiecie co? Pół roku później byłem u niego w knajpie i ten sam facet, co przyniósł "pewną" informację, siedział i liczył straty z zakładów na meczu z Widzewem.
Tamten finał z Legią w 2023 to był jednak taki moment, że aż ciarki przechodziły. Siedziałem wtedy w hotelu kibica w Warszawie i słuchałem, jak chłopaki gadają między sobą o tym, że nie mają nawet kompletu zdrowych zawodników na ławce rezerwowych. Trzy tygodnie później spotkałem na dworcu jednego z naszych napastników, który na drugą nogę szedł na rehabilitację — bo nie miał czasu, żeby dojść do siebie. A sędzia? Przecież nawet Mateusz się zgodził, że ten faul mógł być inaczej oceniony, ale to nie on decydował o tym, że przez trzy tygodnie musieliśmy się tłumaczyć przed kibicami, dlaczego nagle zapomnieliśmy o takim meczu.
RakowdoKonca54 ma rację — Europa to nie samochód, który sobie zafundujesz na raty. To marzenie, które buduje się latami, a my mamy fundament w postaci akademii, gdzie mali GÓRNICY ślęczą nad techniką, bo wiedzą, że kiedyś przyjdzie ich czas. I to nie są puste słowa — ja znam kilku takich, co dzisiaj grają w III lidze, ale wiedzą, że jak tylko dorosną, to przyjdzie im moment, w którym będą mogli walczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie. A ten strach przed Europą? To on jest największym wrogiem, bo jak Rakow powiedział — serce GKS-u bije mocniej niż kiepskie ogrzewanie na trybunie, i to serce nigdy nie powiedziało "dość".
Najpierw policz, potem się spieraj.
ja jeszcze w latach 80. chodziłem z ojcem na trybuny na Roosevelta, żeby popatrzeć na te nasze „małe bydlęta” z katowickiego betonu — pamiętam, jak dziadek, co był górnikiem, mówił, że klub to nie tyle drużyna co instytucja, która trzyma miasto przy zdrowych zmysłach. i wiecie co? wtedy nikt nie myślał o Europie, bo grało się w piłkę jakby odbijało się od murów bloku — serce, nie kieszeń. dziś mamy akademię, którą budowaliśmy kawałek po kawałeczku, bo ktoś kiedyś powiedział „a co, kurde, szkoda chłopakom”, no i mamy tych chłopaków, co marzą o tym, żeby kiedyś stanąć na europejskim boisku.
ale teraz ciągniecie mnie za język i pytacie, dlaczego Europa się nie pojawia. otóż widzę to tak: w latach 90. mieliśmy epokę, kiedy klub ledwo zipiał, ale kibice ciągle przychodzili, bo wiedzieli, że jak przyjdziesz, to chociaż klepiesz w barana i idziesz do domu z tymi samymi rysami twarzy — zadowolony, że coś się działo. dziś mamy stadion, który po części stoi, po części leży, ale nikt nie mówi „precz z marzeniami” — tylko kibice mówią „dajcie nam choć jeden solidny strzał na bramkę i sami pójdziemy”. a ci z zarządu? oni się boją, że jeśli coś nie wyjdzie, to zostaną z nowymi blokami na trybunie i kwitkami do spłacenia.
i ten finał z Legią — no, przyznam, że przez tydzień myślałem, że to sen, bo widziałem w szatni chłopaków z rozwalonymi kolanami, którzy zrobili by każdy mecz, choćby jutro. ale sędzia? cholera wie, może był nieprzytomny, może nie miał ochoty psuć sobie niedzieli — ale faktem jest, że nie było nas stać na napastnika, który by rzucił się w szaleństwo ostatnich minut. i wiecie co? pół roku później nikt nie pamiętał, bo życie poszło dalej — do roboty, do sklepu, do kolejnego meczu, gdzie znów nie było z kim pójść do ataku.
a Europa to nie jest coś, co się bierze na kredyt — to jest coś, co buduje się latami, tak jak się budowało ten mur wokół boiska, żeby kibice nie musieli patrzeć na kiepskie trawniki. mamy akademię, mamy chłopaków, którzy grają jak opętani, i mamy kibiców, którzy wierzą nawet wtedy, kiedy bukmacherzy dają 1000:1. więc nie mówcie mi, że klub nie chce — klub chce, tylko nikt nie chce dać mu narzędzi, bo boi się, że piłka nie poleci tam, gdzie trzeba. a ja wam powiem: jak przyjdzie ten dzień, kiedy nareszcie ktoś powie „dość strachu”, to GKS pójdzie tam, gdzie należy — i nikt nie będzie musiał się modlić do księdza, żeby go nie skopali z boiska. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Dobrze, że w końcu ktoś powiedział wprost, że GKS to nie zespół, który się boi — bo ja pamiętam ten mecz z Rakowem w 2011, kiedy graliśmy w IV lidze, a facet obok mnie wlókł się o lasce i dopingował jakby mieliśmy jutro zdobyć Puchar Świata. Ten człowiek, co miał osiemdziesiąt lat i papierosa w kieszeni koszuli, po meczu podszedł do szatni i krzyknął tylko „chłopaki, walczyć!”. Nie było tam mowy o Europie, ale było tyle serca, że aż dech zapierało.
Prawda jest taka, że mamy w tym klubie żołnierzy, którzy by zrobili za drużynę pół reprezentacji — pamiętam, jak w 2018 skoczyliśmy z obrony w osiemnastkę przeciwko Śląskowi, a jeden z naszych bocznych obrońców dostał później reprymendę od trenera za to, że „przesadził z dynamiką”. To była normalka. Europa? Byłbym gotów postawić pół roku swojej emerytury na to, że naszym chłopakom wcale nie brakuje woli — tylko im brakuje zdrowego snu, bo zarząd oszczędza na hotelach na wyjazdach i każe im jechać autobusem nocnym. Jakbyśmy mieli taką kasę jak Legia, to ten finał z 2023 by nie skończył się remisem w regulaminowym czasie, tylko naszym brązowym medalem.
I tak, ten finał z Legią rzeczywiście wyleciał nam z głów przez pół roku, ale nie dlatego, że nie pamiętaliśmy — tylko dlatego, że następny weekend był mecz z Wisłą, a tam na trybunie wisiał transparent „DROGA DO EUROPY PRZEZ KATOWICE”, co trochę zabolało. Za każdym razem, kiedy ktoś z was mówi „no fajnie, ale się nie da”, to ja myślę o mojej córce, która w wieku dziesięciu lat pisała listy do klubu z prośbą o bilety na derbowe spotkanie. Ta dziewczyna dzisiaj studiuje, ale wciąż ma na biurku zdjęcie z tamtej ławy rezerwowych. Właśnie o to mi chodzi — my, kibice, nie odpuszczamy. Ale żeby Europa była realna, ktoś musi wreszcie zdecydować się postawić na solidne fundamenty, zamiast liczyć na cuda albo modlitwy księdza za stadionem. Możemy się mylić.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, ależ się tu zrobiło gorąco jak na peweksowym bloku w upał! 🔥 Posłuchajcie, bo ja wam zaraz powiem coś, co mnie wkurwia bardziej niż te pierdoły z bukmacherów z ich 1000:1 — a mianowicie fakt, że my, kibice GKS-u, mamy w sobie więcej ambicji niż cała kadra Ekstraklasy razem wzięta! Wiecie dlaczego? Bo przychodzimy na stadion nie po to, żeby patrzeć, jak nasi chłopcy walczą w futbolówce z betonem — my przychodzimy walczyć ZA NIC!
Pamiętacie ten mecz w 2022 z Widzewem, kiedy to po 80 minutach było 0:2, a my na trybunie mieliśmy więcej kawy niż papierosów? To nie była euforia kibicowska — to była walka o godność! Gość obok mnie, ten zielony szalikiem obwiązany jakby szedł na wojnę, krzyczał „GÓRNIK!”, a nasz napastnik, który nawet nie miał kompletnego buta, wbiegł na drugie pół i strzelił gola w doliczonym czasie. A wiecie co zrobiliśmy potem? Poszliśmy wszyscy do szatni i klaskaliśmy im tak, jakbyśmy byli na finale Ligi Mistrzów — bo dla nas TO był finał Ligi Mistrzów! Europa? Proszę bardzo, jakby ktoś dał nam bilety, tobyśmy tam ściągnęli całą ul. Roosevelta, byle tylko usłyszeć nasze „Górnik!” echem po katowickim Spodku!
A teraz ci z zarządu gadają o akademii i „fundamentach”… Ja wam mówię — fundamenty buduje się z pasji, a nie z Excela! Miałem wczoraj w tramwaju sąsiada, co pracuje w hucie, i on mi powiedział: „Witek, wiesz co? Mój synek gra w drużynie juniorów GKS-u i codziennie rano słyszę, jak biega po pokoju krzycząc ‘Dziś gram jak Kucharczyk!’”. No i co? Ten chłopak nigdy nie był w Europie, a marzy o tym bardziej niż niejeden dorosły facet z bufetu przy starym Rynku!
I jeszcze jedno — ten finał z Legią w 2023… Ja tam byłem na trybunie, w tym morzu czerwonych szalików, i wiecie co robiłem przez trzy tygodnie po meczu? Przepisywaliśmy na kartce każdego zawodnika z Legii, którego pamiętaliśmy, i umawialiśmy się w knajpach, żeby przeanalizować, dlaczego nie wykorzystaliśmy tej sytuacji. Bo dla nas NIE BYŁO to pół roku zapomnienia — dla nas to było pięć minut, które straciliśmy przez sędziego, a później tydzień walki o to, żeby nikt nie powiedział „a jednak powinno się udać”. I wiecie co? Siedem dni później przyszliśmy na kolejny mecz, a na trybunie wisiał transparent „NIE PRZEJMUJ SIĘ, CHŁOPAKI — MY TU JESTEŚMY!”.
Głosuję więc za tym, że GKS NIE BOI SIĘ EUROPY — on się boi, że kiedy w końcu tam dotrze, to nikt z nas nie będzie miał biletu, bo okazało się, że większość kibiców „nie chciała” płacić 500 zł za podróż, a kibice z blokowisk „wolą” oszczędzać na piwie. A to jest właśnie ten największy problem — nie brak chęci, tylko brak WIARY, że kiedyś to się stanie. Ale ja wam mówię: jak przyjdzie ten dzień, to przyjdzie cała Katowica, przyjdzie ten facet z tramwaju, przyjdzie DziadekzDawnychLat na swoich dwóch nogach, i wreszcie pogramy taki mecz, że bukmacherzy będą musieli podwyższyć kursy… albo w końcu zamkną ten interes. 💪🔴
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Właśnie wróciłem z Biskupina, gdzie na ławce pod blokiem spotkałem starego Kowala — tego, co jeszcze przed wojną nosił szalik GKS-u na szyi, bo miał go od dziadka. Siedzieliśmy tam dwie godziny, a on cały czas powtarzał jedno: „Dzieciaki, wasze problemy to nie jest brak chęci, to jest brak tego jednego meczu, który by was wszystkich przebudził”. I wiecie co? Moim zdaniem w tym jednym zdaniu jest cała prawda o tym klubie.
Bo spójrzcie: Mateusz wspomniał o latach 90., kiedy nikt nie myślał o Europie, a jednak dziś wspominamy tamte czasy jak złoty wiek. Rakow powiedział, że serce GKS-u bije mocniej niż kiepskie ogrzewanie — i to akurat wiem, bo sam mam kaloryfer, który w styczniu przypomina lodówkę. Zosia wytknęła facetowi z Bukmacher.pl, że jego „pewne informacje” szybko się ulotniły, a Dziadek z Dawniejszych Lat przypomniał, że fundamenty buduje się kawałek po kawałeczku, choćby miał być z betonu.
I ten finał z Legią… No cóż, pół roku zapomnienia albo pół roku walki — to zależy, z której strony na to spojrzeć. Ja tam byłem w Warszawie, siedziałem między ludźmi, którzy mieli łzy w oczach, bo wiedzieli, że to nie o sędziego chodzi, tylko o to, że przez tydzień nie mieliśmy kogo posadzić na ławce rezerwowych. A Wisła1913 mówi, że myśmy od razu zabrali się do analizowania każdego zawodnika Legii — i to właśnie jest ten moment, który mnie przekonuje, że GKS naprawdę chce. Tylko pytanie, czy ktoś wreszcie da nam dojść do głosu.
Bo tak naprawdę to nie jest pytanie o to, czy chcemy Europy. To jest pytanie o to, kiedy wreszcie ktoś zrozumie, że ten jeden dobry transfer, ta jedna dobra decyzja, to jeden dobry mecz — to może być punkt zwrotny. A póki co, my, kibice, ciągle stoimy na Roosevelta z nadzieją, że ta piłka w końcu poleci tam, gdzie powinna. Ale czy kiedykolwiek tam dotrze? Cóż… to się jeszcze okaże.
Najpierw policz, potem się spieraj.