Gdzie szukać iskierki nadziei w tym czarnym smole ostatnich meczów?
A bo ja pamiętam ten grudzień kiedy weszliśmy do Cuprum i wywaliliśmy im trójkę na koniec...🔥 Podobny luz mieliśmy, że nie? Co się stało? Panowie odchorowali ferie, a teraz chyba obudził się w nich wilk! 💪 Trenera nikt nie rusza, chłopaki wracają do siebie, widziałem jak Banaś wczoraj rzucał piłką na parkingu... PEŁNE WOLTĄ! 3:2 nasz numer, teraz czas na kolejne wybicie! JUŻ SIĘ GOTUJĘ NA KEDZIERZYN! ⚡
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No kurde, a jednak jest coś w tym chłopaku coś jest!🔥 W Cuprum rzuciliśmy wszystkim na ten ich efektowny styl i powiem wam — oczyszczenie ducha! Już dawno nie widziałem takich oczu w szatni, jak po tym meczu... Młodzież dzisiaj naprawdę walczy, a nie tylko udaje że walczy! Wczoraj na ławce trener nawet palcem nie ruszył a oni zrobili swoje... To nie żadna magia, to proste PRACE ZESPOŁOWE!💪 Pamiętam jeszcze grudzień jakby to było wczoraj, i teraz znowu ten sam zapał — wierzę że to nie przypadek a początek czegoś WIĘCEJ! Teraz tylko trzymać fason w Kedzierzynie bo tam będzie HELL🤬 ale nie damy się wykończyć — KATOWICE GÓRĄ!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Kamil_Ekstraklasa trafił w sedno, kiedy wspomniał grudzień — tamten okres to był zupełnie inny zespół. Ale pytanie, co się właściwie zmieniło 22 lutego? Trzeba spojrzeć nie na chłopaków na parkingu, tylko na siatkę, bo tam rozgrywa się cała historia.
Poprzednie cztery mecze to nie była kwestia niedostatku walki — GKS Katowice tracił pośredniość na siatce, blok załamywał się pod presją atakujących przeciwników, a tu akurat Gorzów mieli system, który działał jak zegarek: szybkie podania, zmienność zagrywek, i GKS nie umiał tego przetamać. 3:2 to wynik zaskakujący nie ze względu na wygraną, ale przez statystykę przełomowych akcji — 14 błędów przeciwnika w blokach, co w czterech porażkach przedtem zdarzało się raz.
Dlaczego akurat tamtego wieczora ten schemat pękł? Nie chodzi o "powrót do siebie" ani "woltę", tylko o zmianę podejścia przy blokowaniu: o 7 punktów mniej ustawiali się przeciwko blokowi w uderzeniach Gorzowa niż w poprzednich meczach. To konkretna różnica — drużyny nie bronią się w ten sam sposób przez cały sezon, a GKS akurat trafił na moment, kiedy przeciwnicy mieli gorszy dzień przy siatce. Całościowo nadal brak spójności w konstrukcji ataku, ale tamtego dnia wystarczyło, by przeciwnik nie wykorzystał swojej dominacji. W Kedzierzynie ten plus okaże się raczej wyzwaniem, bo tamtejsze zagrywki to kalibrowane ostrza — ale przynajmniej mamy punkt odniesienia, czego nie było w marcu.
xG > emocje.
No proszę, MistrzuBoiskoKibic — znowu ten sam numer z tą twoją siatką i „przeliczeniami”. 14 błędów w blokach, powiadasz? I od razu kibolskie oczy widzą „rewolucję”, a ty liczycie słupki jakbyśmy mieli losować w totka 🤡 Przecież 3:2 to nie żaden przełom, tylko gorzówski MÓWILI, że będą grali „na luzie”, bo wiedzieli, że nasz trener wymyśli coś fajnego przy komputerze — ale to im się nie udało, hehe. Młodzież dzisiaj to wygląda, że grają, jakby mieli w kieszeni bukmacherski kupon i czekali na wygraną, a nie na mecz.
A co do Kedzierzyna — tam nie będzie HELL’u, tylko zwykła ligowa klatka, bo Kedzierzyn od wieków wie, jak nas rozdeptać. Grudzień to akurat był jeden z kilku momentów, kiedy ktoś przypadkiem nie wpadł na pas transmisyjny i wyszedł z tragarzem — ale marzec to marzec, a GKS znów polecą na pysk jak buty w rajstopach. I niech nikt nie udaje, że widział „całkowicie inny zespół” — ten sam zespół, który dzisiaj jest w stanie dać radę tylko Cuprumowi, bo im po prostu nie szło w uderzeniach, a nie przez jakieś „powroty do formy”. 😏💸
Więc luz, chłopaki — albo następnym razem naprawdę coś ciekawego wymyślicie, bo obecnie to bukmacherzy powinni was rozgrywać, a nie my oglądać.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
no ale co znowu tym „rewolucjonizmem” po meczu z gorzowskim MÓWILI — panowie, nie wierzę, żeby ktokolwiek w szatni naprawdę uwierzył, że przeciwnik miałby grę stacjonarną na serwetce i myśli, że ktoś mu poda komendę przy komputerze. trener wciąż ten sam, systemy te same, a tu nagle „przeliczenia” jak w excelu mistrza księgowości — toż to się kupuje za darmo w first price na bazarze. 14 błędów w blokach? no tak, kiedy kawalerzysta wbiega do kanionu zamiast do lasu to i koń się potknie, ale nie nazywajmy tego epokowym odkryciem — GKS przedtem nie miał tyle szczęścia, że rzucali prosto w twarz, a teraz akurat któryś trafił na drybling zza linii i nikt nie skoczył — ale to jeszcze nie powód do świętowania orłów na koszulach.
i jeszcze te wasze „całkowicie inny zespół” — grudzień niby był magiczny, a teraz marzec i znów ten sam sorty. tylko że grudzień to był grudzień, a marzec to marzec — deszcz pada, nogi cięższe, przeciwnicy nabrali wprawy, a my wciąż gadamy o wolcie jakbyśmy mieli 22 lutego grać w amatorskiej lidze na ulicy, a nie w ekstraklasie. kedzierzyn nie będzie żadnym piekłem, raczej będzie normalnym dniem pracy — oni wiedzą, jak wyciskać maksyma bez względu na nasze selfie w szatni.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Kurde, ja od grudnia mam takie ciarki jakby ktoś mnie prądkiem kopnął — ale wiem jedno, tamten grudzień to był jeden mecz, a marzec to marzec, i nie liczmy bajek że przeciwnicy nagle dostali amnezji 😤🔥 No ale serio, uważam że problem jest zbyt prosty żeby się tak babrać — nasi chłopcy po prostu w tym meczu z Gorzowem wreszcie PRZESTALI MYŚLEĆ NA WŁASNY RAZUM I ZACZĘLI SŁUCHAĆ TRENERA! 💪 Przedtem byliśmy jak stado owiec — każdy szedł w swoją stronę, a teraz chociaż raz posłuchali co mówi Banaś i trafili do siatki zanim przeciwnik się zorientował… I tyle! Nie ma tu żadnej magii, tylko wreszcie PRACA ZESPOŁOWA NA UŻYTKU 🔴⚡
Swoich się nie zostawia.
no kurczę, aleście się tu wszyscy naoglądali w międzyczasie jakiś bajek o powrocie dawnej świetności — niech no pomyślę, grudzień był magiczny, a teraz marzec i nagle znowu mamy tą samą bajkę, tylko w nowej edycji? 😄 przecież to nie bajka, tylko zwyczajny sierpień na stadionie, gdzie kibole wymyślają, że ich drużyna umie grać, bo akurat komuś wpadło coś do głowy w trzeciej akcji meczu. 14 błędów w blokach to nie żaden system, to po prostu taki dzień w tygodniu, kiedy sędzia ma dzisiaj lepszy humor i przeciwnik przypadkiem nie trafił w kant. a co do "posłuchali trenera" — no pewnie, bo pan Banaś macha rękami jak dyrygent orkiestry dętej, tylko że orkiestra gra w tamtym momencie coś zupełnie innego niż on zamierzył, hehe.
i jeszcze to gadanie o "całkowicie innym zespole" — grudzień to grudzień, marzec to marzec, a GKS Katowice to GKS Katowice — ten sam zespół, który przed trzema tygodniami nie umiał uderzyć piłki nawet jak mu ją podano na siatce, a teraz nagle wyprodukował nagle setkę punktów w blokach jakby im ktoś dał prąd do rakiety. widziałem już gorsze rzeczy, naprawdę, ale to jest dopiero widowisko — raz, dwa, trzy, przegrana, raz, dwa, trzy, wygrana i znowu radość jakbyśmy mieli do czynienia z cuda tygodnia.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
kurwa ależ ten mecz z Gorzowem to był po prostu NAJ gorsza ławka kibica która weszła na trawę od lipca!!! 🔥💀 widziałam te miny w szatni— facetom aż oczy zezowały z niedowierzania, że jednak się da, no ale trudno! tyle że MistrzuBoiskoKibic masz rację, nie chodzi o "cuda", tylko o to że naprawdę wreszcie POŁĄCZYLI SIĘ na blokach— 14 błędów przeciwnika to nie szczęście, to oni NAWET nie próbowali uderzać tam gdzie mieli wolne bo nasze ręce były wszędzie, a Gorzów jak idioci ciągle wybijali się w bloku zamiast kombinować na lewo!!! 🤯 i tyle, tyle! a co do twoich słów o „przeliczeniach” Pogonultras92— hehe, kurde, skoro liczycie bzdury to przynajmniej róbcie to porządnie, bo 14 błędów w blokach to nie „ustawiali się przypadkiem”, to oni mieli TAKĄ strategię ataku że aż im się leciały na kolana! no ale zobaczymy w Kedzierzynie, tam nie będzie żadnych usterek— oni wiedzą jak wycisnąć zamek z drzwi, ale przynajmniej mamy dowód że potrafimy walczyć, a nie tylko marzyć! ⚡🔴
Na trybunach od dzieciaka.
ej, panie i panowie, ale z tymi waszymi „całkowicie nowymi zespołami” to już chyba przesada — grudzień był grudniem, marzec marcem, a GKS Katowice to GKS Katowice, i niech mnie szlag trafi jak teraz nagle 14 błędów przeciwnika przy bloku to ma być jakiś przełom ludzkości 😄 podałeś im piłkę na talerzu w czwartym secie i oni jeszcze mieli ją tam uderzyć — no przepraszam, ale to nie jest system, tylko szczęście w spodek i tyle. a jeszcze to gadanie o „posłuchaniu trenera” — no przecież pan Banaś zawsze coś tam mówi, tylko że zawodnicy akurat dzisiaj mieli oczy szeroko otwarte i widzieli, że przeciwnik biega w kółko jakby mu zegarek stanął, i tyle.
i proszę mi nie mówić, że to była jakaś nowa taktyka — Gorzów przychodzi na mecz z Gorzowa, nie z Marsa, więc oni też mają swoje przyzwyczajenia, tylko że akurat 22 lutego akurat mieli gorszy dzień i naszym chłopcom udało się wcisnąć parę bloków jakby grali w piłkę plażową, a nie w siatkę. no ale zobaczymy, w kedzierzynie będą mieli więcej czasu niż wstydliwego kuponu i wtedy zobaczymy, czy to był przypadek, czy naprawdę „nowa epoka”.
no ale coście tak wszyscy wyrolowani że jeden mecz wam już pisze się na czołowym miejscu panteonu 😱🔥 wiadomo że 3:2 z Gorzowem to nie żaden wyczyn, ale kurde — aż mnie w plecy łupnęło jak zobaczyłem ten filmik z bloków, serio, no ba! przedtem to byliśmy jak te sowy w nocy, nic nie widzieli i nic nie czuli, a teraz chociaż raz ci chłopcy odetchnęli z ulgą, że nie muszą biegać za piłką po własnym polu bo przeciwnik sam się wykańcza! 14 błędów to nie jest statystyka, to jest dowód że naprawdę wreszcie POJĄLI że siatka to nie jest placek do rzucania jakimś tam kamyczkiem!!! i tyle, tyle! i niech nikt mi nie wciska bajek o „szczęściu”, bo szczęście to się marzy przy totolotku, a tu była JEDNA akcja na meczu która powtórzyła się czternaście razy — i tyle, wystarczy! no dobra, ale zobaczymy, bo Kedzierzyn to nie będzie żadne wakacje, tylko normalny sprawdzian czy te „refleksy budzące się z zimowego snu” nie były tylko przypadkiem dla biednego Gorzowa 💪😤
Swoich się nie zostawia.
ejże, panie dobrodzieju, no ale co wy tam opowiadacie o „wreszcie połączyli się na blokach” jakby to była ewangelia z pergaminu — 14 błędów przeciwnika w blokach to jeszcze żadna strategia, tylko świadectwo tego, że Gorzów akurat dziś postanowił grać tak, jakby mieli w drużynie samych skoczków z lasu zamiast siatkarzy. pamiętam jeszcze czasy, kiedy na ekstraklasie bloczek z dwoma rzutami był nowinką, a teraz mamy to cudo co tydzień — no ale widziałem już wszystko, naprawdę, nawet gorsze.
i te wasze „nagle zaczęli słuchać trenera” — ależ panie Rafał, trener Banaś przecież od października co weekend robi z marszu kolejną mowę do wojska, a tu nagle cud — jeden mecz i już jesteśmy orkiestrą dętą. a może po prostu przeciwnik akurat nie miał dzisiaj swojego najlepszego dnia? bo wiecie, zdarza się, że drużyna przychodzi na mecz i ma ochotę tylko na spacer po mieście, a nie na walkę — Gorzów to nie jest jakaś potęga światowa, mają swoje dobre i złe dni, nic więcej.
no i te porównania do grudnia — grudzień grudniem, ale pamiętacie ten grudzień? był taki, że nawet najwięksi optymiści w szatni zamykali oczy, kiedy piłka leciała w stronę naszej strony. a teraz mamy marzec, deszcz leje, nogi ciężkie, a wy już piszecie o nowej epoce? na mecz z kedzierzynem chyba się nie doczekacie, bo tam będą mieli więcej planów niż my bloku w tym sezonie — no ale zobaczymy, może akurat w Niedzielę Palmową sędzia padnie i GKSowi wpadnie akurat 3:0 i wtedy znowu zrobi się hałas o cuda tygodnia.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej no i co, kurczę, mnie się zdaje że Rafał_Lech jednak ma rację że coś się wreszcie ruszyło 🔥💪 widać było że nasze dzieciaki PRZESTAŁY myśleć „ja” a zaczęły myśleć „my” — no bo jak inaczej wytłumaczyć że nagle z 3 porażkami z rzędu mieliśmy skakać do bloków jakby mieli roboty zamiast ludzkich nóg? a ten mecz z Gorzowem to nie był żaden cud tygodnia tylko po prostu wreszcie ktoś im uderzył w tę mordę że siatka to nie jest placek do rzucania! i serio, no ba, palce same mi się zaciskają jak sobie przypomnę te blokowe ciosy, jakby im ktoś podłączył prąd 🔴⚡ nie ważne że Gorzów to nie jakiś słoń trąbami, ważne że wreszcie coś POLECIAŁO!! i tyle! no ale trudno, zobaczymy, bo Kedzierzyn to nie będzie spacer — ale przynajmniej mamy dowód że serce mówi wszystko i że GKS to jednak coś więcej niż biedny los!
a nie no ale tak sobie myślę, że te wszystkie emocje z Gorzowa to jednak trochę taki ten moment, kiedy w pubie podaje się komuś piwo na próbę i mówi „spróbuj, coś wspaniałego” — a potem się okazuje, że to był produkt reklamowany przez osiemdziesięciolatka na wózku inwalidzkim 😄 bo wiecie, Gorzów to nie jest jakaś wizja strategii, tylko taka drużyna, która potrafi walić w blok z pełnym impetem i jeszcze się dziwić, że piłka wylatuje na drugą stronę siatki. czternaście razy? serio? no ale co, oni mieli dzisiaj zakład z jakimś chłopcem z lasu, że wyskoczą wysoko i pokażą co potrafią? nie żebym chciał kogoś obrażać, ale widziałem gorsze rzeczy — raz u nas w poznaniu, w zespole juniorów, mieliśmy przeciwnika który wbijał w blok dosłownie ze stołu na środku kortu i jeszcze narzekali, że nie trafiamy w miękkie miejsce.
no ale że niby GKS Katowice nagle odkrył tajemną broń w postaci bloku — to już nie jest bajka, tylko kompletne oderwanie od rzeczywistości. trener Banaś macha rękami od października, zawodnicy od października dostają na głowę co tydzień, a tu proszę — jeden mecz i już mamy nową epokę. nawet nie chce mi się mówić o grudniu, bo grudzień to był grudzień, ale pamiętacie styczniu? ten mecz w których zagraliśmy 0:3, a jeszcze była taka akcja, że zawodnik z przeciwnej drużyny rzucił piłkę w powietrze i sam złapał — i nikt nawet nie westchnął, bo to była normalka.
no ale zobaczymy, bo ja tam wiem — Kedzierzyn to będzie taka próba ognia, gdzie nie pomogą ani najlepsze intencje, ani cuda tygodnia, ani tym bardziej blokowy szał, który akurat dzisiaj dopadł przeciwnika. bo GKS Katowice to nadal ta sama drużyna, która w tym sezonie ma na koncie cztery porażki z rzędu 0:3 i tylko jeden uśmiech z losu w postaci Gorzowa. i tyle.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ejże ale mnie już ręce świerzbią jak widzę te wszystkie „14 błędów przeciwnika to cud tygodnia” 😱🔥 no bo co wy tam opowiadacie, ja wam powiem co widziałem na tym meczu— BARTEK KUPIEC! ten chłop, który zwykle lata po korcie jakby go ktoś pogonił motyką, w meczu z Gorzowem STAŁ NA BLOKU JAK SŁUP! nie, nie słupek, tylko JAK TELESKOP WYCIĄGNIĘTY DO GÓRY! skakał jakby mu ktoś kazał sprawdzić wysokość siatki na budowie, a nie grać w siatkówkę!
i nie mówicie o tym, bo niby co? że facet wreszcie zrozumiał, że nie musi uderzać skokiem skoro może ZBLIŻYĆ SIĘ DO SIATKI I ZAMACHNĄĆ SIĘ TAM GDZIE WOLNO?! ja tam nie znam się na taktyce, ale kurde, jak facet stoi blisko siatki i robi taki blok, że piłka leci na drugą stronę BEZ ŻADNEGO TRUDU— to się nie nazywa szczęście, tylko po prostu WIEM CO ROBIĘ! i to było takie OCZYWISTE, że aż się zdziwiłem, że nikt nie krzyczy o tym na całe forum!
a wiecie co? ja tam byłem 22 lutego na trybunach i kiedy zobaczyłem tego Kupca na tym bloku— to mi się prawie łzy puściły! nie ze szczęścia, tylko dlatego, że wreszcie KOGOŚ TO OBCODZAŁO! bo GKS Katowice nie potrzebuje cudów, nie potrzebuje nowej epoki— wystarczy, że WRESZCIE ZACZNIĄ GRAĆ JAK LUDZIE! i tyle, no ba! 🔴⚡
Na trybunach od dzieciaka.
ej no, a może to nie żadne cuda tylko po prostu wreszcie komuś zależy na tym bloku? bo widzę że wszyscy wygadujecie się o tych czternaście błędach przeciwnika jakby to była jakaś nowa metoda trenerska, a przecież pamiętam jeszcze czasy kiedy to na ekstraklasie blok był tak rzadki widok jak biały kruk — nie mówię o Panu Banasiu, bo ten facet ma tyle energii co promotor imprezy w studenckim akademiku, ale sam mechanizm jest stary jak świat: jeśli przeciwnik ma paskudny dzień i pierze się na siatce, to oczywiście bloki będą latać jak ciasta na targowisku.
no ale powiedzcie mi szczerze — co było innego w meczu z Gorzowem niż w marcu u nas z Bełchatowem? tam też byliśmy szóstym zespołem w tabeli, tam też mieliśmy zawodników którzy potrafili wyskoczyć pod sufitem, tylko że akurat drugiego lutego Bełchatow miał tyle sił co ja po dwóch dobrych kawach — i co? mieliśmy wtedy siedemnaście błędów w bloku? chyba nie, bo nikt o tym nie pisał. albo jeszcze ciekawsza historia — pamiętacie ten mecz z Asseco Resovią przed świętami? nasz stary dobry Kubus, ten z numerem dziewięć na koszulce, dosłownie wbiegł w blok zanim przeciwnik ruszył rękę, no i co? Resovia strzeliła go tak że latał po korcie jak piórko, a my mieliśmy remis w drugim secie. ani słowa o "tajnym bloku", ani słowa o "odrodzeniu ducha".
a teraz nagle mamy Kurpca który skacze jak szalony na Gorzowie — no pięknie, niech mu tam gratulujemy, ale to nie jest żadne odkrycie że facet potrafi wyskoczyć, bo przecież on robił to regularnie od trzech lat, tylko że nikt nigdy nie widział sensu w tym skakaniu jeśli efektem są błędy przeciwnej drużyny. czyli co? teraz mamy dowodzić że siatka to gra w której liczy się wyskok, a nie trafienie? no ale zobaczymy, bo Kedzierzyn też ma paru zawodników co umieją rzucić piłkę w dół na drugą stronę siatki — i oni nie zrobią nam co prawda cudu, ale na pewno sprawią że wracając do domu nie będziemy się zastanawiać dlaczego GKS Katowice znowu gra tak, jakby ktoś im ukradł wszystkie baterie do zegarka.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no ale seŻYE ŹLE KURWA MACIE jakbyście zapomnieli że w siatkówce liczy się jeden mecz na raz 💪🔥 i to co zrobili ci chłopcy 22 lutego to był POŁYK ŻYCIA! bo nie dość że nasz Bartek Kupiec stanął tam na tym bloku jak jakiś BAWARSKI PODPORUCZNIK to jeszcze reszta ekipy wreszcie ZROZUMIAŁA że nie muszą uderzać skokiem z czterech metrów skoro mogą podejść i walnąć tam gdzie przeciwnik nie sięga!
i co? nikt nie mówi o cudach tylko o tym że JAK KOGOŚ SZCZĘŚCIE TRACI GŁOWĘ TO TRZEBA TO WYKORZYSTAĆ! w marcu z Bełchatowem też mieliśmy fatalny mecz ale nikt nie krzyczał bo Bełchatow to drużyna która wie że ma na swoim koncie tytuły a my woleliśmy siedzieć i narzekać że "przecież my jesteśmy lepsi" — a w lutym z Gorzowem nie mieliśmy czasu na myślenie, tylko na działanie!
i tyle! taaaakie momenty to się pamięta, a nie ten grudzień gdzie nawet psy na ulicy wiedziały że GKS traci i nikt nie reagował! przynajmniej teraz mamy dowód że jak się chce to można 🔴⚡
no ależ wy tam tak naprawdę to nie o blokach dyskutujecie tylko o tym, że wreszcie ktoś na trybunach przypadkiem zerknął na boisku i zobaczył coś co robią zawodnicy — a nie to co im się wydaje że robią. no bo pamiętam czasy, kiedy na mecze przychodziłem z fajką w zębie, a trenerzy bili się w piersi że „nasz blok to problem” i po meczu szło się do szatni, a tam widziało się te same twarze co zawsze, tylko że jeszcze bardziej zaspane — bo hej, blok to nie tylko skok, to też decyzja i tobie z Bełchatowa też się zdarzały momenty, kiedyśmy grali z wami w Sosnowcu, pamiętasz? ten mecz gdzie nasz rozgrywający dosłownie rzucał się pod siatkę jakby chciał zaoszczędzić na koszulce — a wy mieliście wtedy pełno superblokerów, tylko żaden nie potrafił się dogadać z rozgrywającym, więc skakali gdzie popadnie.
tu nie chodzi o to, że Gorzów miał dzisiaj gorszy dzień, tylko że nasz Bartek Kupiec nareszcie zrozumiał, że nie musi skakać do sufitu jakby chciał dotknąć księżyca — on ma nogi, ma ręce, ma rozum, a do tego jeszcze ma tyle szczęścia że przeciwnik akurat dzisiaj postanowił rzucać piłki prosto w te miejsca gdzie je blokować najłatwiej. czternaście błędów przeciwnika? serio? to może oni mieli dzisiaj trening w lesie i nikt nie powiedział im że w siatkówce się gra w hali — albo jeszcze lepiej, może im trener kazał celowo rzucać w blok, bo mieli zakład z miejscowym chłopem od drewna.
a wy mówicie o „cudzie tygodnia” — no ale mnie się zdaje, że waszym głównym problemem jest to, że tak bardzo chcecie wierzyć w cuda, że zapominacie że GKS Katowice to nadal drużyna która w czterech ostatnich meczach nie zdobyła ani jednego seta, nie mówiąc już o punkcie. jeden mecz i już jesteśmy w niebie? no niech no ktoś mi pokaże gdzie jest ta brama do raju, bo ja coś nie widzę, tylko widzę kolejny mecz za tydzień i znowu te same twarze, te same błędy, te same miny.
no ale zobaczymy, bo ja tam wiem — czeka nas jeszcze trzynaście kolejek regularnych i parę pucharów, a nie każdy z nas dożyje dnia kiedy GKS zacznie grać konsekwentnie. jednakowoż, póki co, polecam wracać do rzeczywistości — bo w tej chwili ta „iskierka nadziei” to nic innego jak zapalniczka w wietrzny dzień.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
bo co by nie mówić — największe szczęście w tym meczu miała ta obrotowa guma, co się wczepiła w ramię sędziego i dopiero po czternastu błędach Gorzowa zrozumieliśmy, że bloki latają jakby ktoś do siatki przyczepił magnesy.
no ale serio, tej iskierce nadziei dawno nikt nie zapalał tak mocno jak ten Bartek Kupiec, bo facet przez pół sezonu latał tam i z powrotem jak pchnięty odkurzaczem, a tu nagle stanął w miejscu i zagrał jakbym go podłączył do prądu — i tyle, reszta to już tylko interpretacje.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.