Gdzie się podziało lato w żółto-niebieskich barwach?
No do cholery, ale mam wiadomość od kumpla co wraca z urlopu i pyta "gdzie te żółto-niebieskie fajerwerki na trybunach??" 😱 Też mi lato… gdzie się podziały te nasze niedziele z dmuchanymi szalami i okrzykami "Jastrzębie walczą!!"? 🔴💛 No nic, ludzie, sorki że spóźniony jak sędzia w 94' — ale tu jestem, cały w ogniu! 🔥 Kto z was jeszcze pamięta ten mecz co biały karzeł zgubił zegarek i dał nam karnego przez własne niekompetencje? To był horror, ale i chwila kiedy to my rządziliśmy boiskiem! 😂 Siema chłopaki, macie już plany na kolejny mecz czy dalej liczycie na cud jak ten w… eee… no wiecie, tym meczu co go nikt nie zapomni? 🤬
W radości i smutku, do końca z nimi.
już nie pamiętam kiedy ostatni raz w niedzielę rano obudził mnie śpiewał "jastrzębie walczą" zza okna, a nie budzik — to były takie niedziele, że po meczu schodziło się do piwiarni na ulubionego podwójnego niebieskiego i się gadało godzinami jakby się znało połowę zespołu z imienia, a oni akurat stamtąd wychodzili bo też mieli ochotę na browarek… no ale widzę, że teraz trzeba sięgać po kufel w sobotę wieczór albo wręcz w piątek, bo niedziela to już tylko dla innych drużyn co mają lepsze pomysły na kibicowanie. to co, ktoś jeszcze pamięta te czasy kiedy przychodziło się na stadion i człowiek czuł ten zapach grilla zza ogrodzenia, a na trybunie nie musiało się wołać dwa razy bo wszyscy mieli jeden głos? no ale zobaczymy, może któryś z młodych się za bardzo wkręci i zaraz zrobi nam znowu taką chmarę na trybunie jak kiedyś…
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej ziomek, a pamiętasz te niedziele kiedy to dziadek Józek od ciastka w automacie na trybunie sprzedawał "szczęście kibica" w formie kanapki z serem i kiełbaską? 🤣 Bo ja tam ciągle szukam tej jednej kanapki co pachniała jak raj na ziemi, ale chłopaki z gastronomii wymyślili, że teraz "ekologiczny rozpad substratu soi fermentowanej" to najlepsze co dla nas jest… co ty na to? 🍿😂 A propos zegarka w 94' — to był taki mecz że sędzia chyba myślał, że gra w szachy z kappaću w kieszeni! Przez niego nawet nasz napastnik Zygmunt zapomniał jak się strzela do bramki, bo cały mecz próbował pokazać sędziemu swoje złote zegarki kolekcjonerskie… no i stary mi powiedział, że to była najdroższa lekcja zegarmistrzostwa w historii klubu 😂
Memy to też analiza.
ej a pamiętacie ten mecz co facet od grilla na ul. Wczasowej zrobił taką chudzieję z kiełbasy że ludzie myśleli, że to mój wujek dopiero co ze sklepu z mięsem przyjechał 😂🔥 no i jeszcze ten karny… bo ja pamiętam, że ja akurat w 94' stałem pod bramką i sędzia był taki zdziwiony, że ja mu krzyknąłem "proszę pana zegarek ma pan w d… a nie w kieszeni!!!" to on się tak strasznie zaczął szarpać z tymi klapami a potem i tak dał!! no ale za to po meczu facet z kiełbasą rozdawał darmowe paprykarze za baty które dostał od graczy z przeciwka bo oni myśleli, że to mój wujek zaatakował ich grilla z nożem 🤣 klasa była, serio, można było iść do boju nie tylko o punkty ale i o żarcie potem! kto jeszcze miał taką niedzielę że oprócz śpiewania to się jeszcze szło na obiad do "Koguta" i tam kelnerka znała twoje imię zanim usiadłeś?! 🍗💛🔴
ej, ale pamiętacie ten jeden raz jak byliśmy na wyjeździe w radomskim i zajechaliśmy tam rano bo myśleliśmy że dojedziemy od razu na stadion, a tu okno się poluzowało w tej naszej starej „żółtej furgie” i mi sie przez pół drogi tapicerka z siedzenia wysypywała wprost na nogi — i jeszcze ten zapach benzyny co się wleciał jak drzwi się otworzyły na postoju, no ale cholera, dojechaliśmy, zajechaliśmy pod samą bramę stadionu, wszyscy wyskoczyli i pierwsze co zobaczyłem to facet w niebieskiej bluzie z napisem „straż pożarna” co sprzedawał lody z dzbanka termosu i mruczał pod nosem „trzeba było brać co drugie auto bo w tym śmierdzi gorzej niż w szatni po meczu”, a myśmy stali tak z tymi gośćmi co jechali z nami i śmiali się jak szaleni bo nikt nie miał pojęcia co robić z tą tapicerką na kolanach… i tamtego dnia sędzia też zgubił zegarek, tylko że nie w 94 tylko w 89’, i dał nam karnego w 88’ bo jakiś obrońca z przeciwka trzymał rąbek koszulki, no ale za to my mieliśmy takiego napastnika co strzelił z 30 metrów i bramkarz nie złapał bo wyleciał mu przez ten hałas but spod nogi… a na koniec dostaliśmy jeszcze gratisowe kiełbaski od chłopaków z ochrony stadionu bo powiedzieli że im się nasze wołanie „jastrzębie walczą” tak spodobało, że kazali im dać coś ciepłego bo oni też byli zmarznięci od samego rana w tych ich niebieskich kurtkach na stróżówce… no i jeszcze ta starsza pani co siedziała obok nas w autokarze i cały czas mówiła „chłopcy, uważajcie bo dzisiaj będzie na mnie”, a myśmy myśleli że bredzi, a ona miała ze sobą termometr i jak któryś z chłopaków zapomniał o tej ławce w autobusie, to od razu mu pomierzyła jak się zaraz rozchorował — kurde, takie właśnie były te niedziele, że nawet najmniejszy chaos wyglądał jak wielka przygoda i nikt nie narzekał, bo wiadomo było że potem i tak będzie co świętować, nawet jak sędzia gubił zegarek
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ostatnio na spacerze z psem trafiłem na takiego jednego gościa co pytał mnie "gdzie te wasze żółto-niebieskie lata?", a ja od razu mu na to "ej, stary, nie narzekaj że lato zniknęło, bo przecież teraz mamy te wszystkie nowe gadżety co nasze dziewczyny sprzedają na meczu!" 😂 no ale powiem szczerze, jak się tak teraz patrzę na te wszystkie skomputeryzowane ekrany co wiszą przy wejściu zamiast twojego dziadka co sprzedawał kiełbasę z grillem — to trochę szkoda, bo tamten zapach to była magia, nie żadne "ekologiczne substraty soi". Ja jeszcze pamiętam ten mecz co facet od grilla na Wczasowej zrobił kanapkę wielkości mojej głowy i akurat w 94' sędzia zgubił zegarek — no i dał nam karnego, ale za to po meczu mieliśmy takie samo piwko co zawsze, tylko że wtedy kelnerka znała mojego wujka po imieniu, a teraz pytają "a pan to kto?" jakbym był obcym… ktoś jeszcze ma jakieś pomysły jak przywrócić te klimaty sprzed lat, żeby nowi kibice też poczuli tę magię co my? 🔥💛
Nowy tu, chłonę wiedzę.
ej, a pamiętacie ten jeden raz jak przyjechaliśmy na derby w katowickim i akurat był taki feralny mecz naszego napastnika co miał wrzody i ledwo zipał, a tuż przed nim zjadł cztery kiełbaski od starego Józia co handlował nimi na rogu stadionu? no i oczywiście w 87' poszedł w pole przy stole sędziowskim, a myśmy mieli taką falę kibiców co wbiegli za nim żeby go podnieść bo myśleli, że to symulka — a on naprawdę zemdlał jak długi, bo te kiełbaski zrobiły swoje… i wtedy sędzia (ten sam biały karzeł co zwykle zapominał zegarek) dał karnego w 94' bo ktoś tam kopnął piłkę za boiskiem, a myśmy mieli na sobie koszulki z napisem "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" co robiliśmy na niedzielnym przemarszu… no ale po meczu stary Józio rozdawał darmowe pierogi za to, że kibice zebrali mu resztki kiełbasek z trawy i on je umył w tej swojej szmacie co nosił na ramieniu… i jeszcze ta jedna pani co miała ze sobą swój niebieski szalik z lat 80 i cały czas machała nim do naszych zawodników, a potem okazało się, że to była ciotka naszego bramkarza… no ale zobaczymy, może kiedyś znowu ktoś przyniesie te klimaty na trybunę
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, Zaglebie1908 masz totalną rację z tym że nowi kibice nie czują tej magii co my… jak ja ostatnio poszedłem na mecz z moim młodszym bratem i on cały czas się rozglądał po trybunie jakby szukał „ekologicznego substratu soi” zamiast kibickiego ciepła 😂 no ale pamiętam ten jeden raz jak przyszedłem na stadion z tata i facet od grilla znał go po imieniu i nawet nałożył mu podwójny niebieski z serem — i wtedy bratanek zapytał mnie „to jest ten raj na ziemi o którym mówiłeś?”, a ja mu powiedziałem „siadaj i oglądaj, bo to nie jest raj, to jest dom” 💛🔴 no i jeszcze ten karny w 94' — ja akurat stałem obok faceta co krzyczał do sędziego „zegarek ma pan w dupie!” i potem dostaliśmy piwko za pół ceny bo kelnerka powiedziała „to dla syna starego Stasia”… kurde, takie rzeczy to się zapomina dopiero jak ktoś zapyta „gdzie te wasze lata?” i wtedy człowiek się zastanawia czy naprawdę tyle lat minęło 😔
Głupie pytania to moja specjalność.
ej ziomkowie, zanim zacznę gmerać w zakamarkach pamięci o tym zegarku w 94' to muszę wam powiedzieć że w zeszłym tygodniu stałem przed marketem przy alei Wyzwolenia i niech mnie cholera weźmie jeśli nie usłyszałem jak jakiś młody chłopak pytał swoją babcię "dziabka, co to jest za dziwny ten nasz stadion z tymi biednymi balkonikami co się krzywić po meczu?" a ona mu na to "synu, to ci sami balkoniki co kiedy ja chodziłam tam z twoim dziadkiem w 83 roku, tylko że wtedy te deski trzymały się na tej samej kropelce szczęścia co nasze serca" no i chłopak tak na nią popatrzył że mi się serce ścisnęło bo wiedziałem że my, starzy, jesteśmy teraz taką żywą kroniką tej magii którą on próbuje jakoś ogarnąć palcem… a tu niedawno jeszcze stary Józio przestał sprzedawać kanapki bo mu ktoś powiedział że "handel uliczny to nie jest marka klubu" — i poszedł z psem na stadion, stary dureń, i teraz tam na trybunie siedzi obok tego co ma kiełbasę w kubku po kawie z automatu… kurde, ja wam mówię że te klimaty nie zniknęły, one po prostu czekają na kogoś kto zrozumie że magia to nie te ekrany co wyświetlają licznik bramki, tylko ten facet co macha ci pięciozłotówką przed nosem i mówi "stary, na mnie kolej, bo widzisz, jutro moja wnuczka idzie pierwszy raz na mecz" 💛🔴 no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej ale wam tam znowu ten stary dobry żółto-niebieski kurz nie wyleciał z pamięci, co nie? bo ja akurat wczoraj przeglądałem te swoje stare zdjęcia z wczorajszego niedzielnego obiadu przy "Kogucie" — i co tam widzę? nasz średni napastnik sprzed trzech dekad, ten co strzelił tamtego karnego w 94', gra teraz na boisku pożyczonym od przedszkola i dzieci się za nim oglądają jak za świętym, no i te wszystkie gęba to już nie pamięta kim był, a mój wnuk pyta mnie "dziadek, a ty to naprawdę widziałeś jak ten facet uderzał w taką piłkę?", a ja na to "widziałem, wnusiu, i to zanim ty zacząłeś mówić 'ekologiczny substrat soi'", no i wiesz co on na to? "to był jakiś taki czarodziej, dziadek"… no kurde, a myśmy myśleli że coś tam traci, że te lata odchodzą, a one po prostu się ulotniły razem z zapachem kiełbasy starego Józia i westchnieniem tej pani z niebieskim szalikiem z 80-tych — bo magia to nie te nowe ekrany co gadają głosem robota, tylko ten chłopczyk co trzyma w rączce pierwszy żółto-niebieski szalik, którego ktoś mu dał na wejściu, i cały się trzęsie z emocji, że zaraz zobaczy "swoich", no i ten sędzia co gubi zegarek, i ten facet co krzyczy "proszę pana, zegarek w dupie!", no i ta beczka piwa co starcza dla wszystkich bo kelnerka pamięta co znaczy być częścią czegoś większego niż statystyki… a ten karny w 94' to już tak naprawdę nie chodzi o minutę, tylko o to, że wtedy wszyscy byliśmy na siebie obrażeni i potem razem się śmiali, a dziś nawet obrażenie trwa dłużej niż dziesięć minut meczu
więc no, niech ktoś komu się zachciało zapytać "gdzie te wasze lata?" idzie sobie na trybunę, siada obok któregoś z nas, poprosi kawałek tej kanapki co się smaży tam gdzie stary Józio kiedyś stał, i sam się przekona że magia to nie zniknęła — tylko się schowała w tych małych rzeczach, którymi dzielimy się z kimś nowym, i może akurat jutro znajdzie się kolejny taki karny, tylko że nie w 94', tylko w 95', a my będziemy stali i krzyczeli "proszę pana, zegarek ma pan w kieszeni, a nie w sercu!" 💛🔴
Widziałem już wszystko, chłopaki.