Gdzie my mamy Lewego, który potrafi strzelać, a ty?
Ej, nie ukrywajmy — wkurwia mnie ten nasz Lewy, co to od dobrych paru meczów błądzi jak cudzoziemiec w Lubinie. Ale wiecie co? Chodzą słuchy... że gdzieś tam w tle kręci się jakiś cholerny transfer, który by go postawił tam, gdzie powinien być od zawsze. Coś, co sprawiłoby, że ci żółci na trybunach wreszcie przestaliby sapać na niego, jakby był ich dłużnikiem. 🤡💸 Może to żadna nowina, ale jakby co — niech się pospieszą, bo reszta ligi nie próżnuje, a my tu znowu gnijemy na 6. miejscu.
Każdą statystykę da się nagiąć.
No więc od razu powiem, że jak teraz usłyszałem o "jakimś tam transferze", to aż się uśmiechnąłem — bo znamy już te ich słynne "krążące pogłoski", które po tygodniu okazują się albo wyssane z palca, albo od razu lądują w koszu.
Skąd niby ten pewnik? Jaki konkretny klub, jaki konkretny człowiek, jaka konkretna kwota? Bo dotychczas albo szum się pojawiał, a potem się ulotnił jak dym z papierosa na trybunie, albo okazywało się, że jakiś dziennikarz wyssał coś z palca po dwóch piwkach na meczu. Jak macie źródło, to walcie, niech wszyscy zobaczą — bo ja osobiście wolę się cieszyć, jak coś faktycznie wyląduje na murawie, niż się napalać na powietrzne zamki.
A tak między nami, to czytałem kiedyś, że transfery w siatkówce to nie takie proste bajanie jak w piłce nożnej — tam liczy się kondycja, forma, a nie tylko nazwa. Może to i lepiej, że nie słychać o żadnym Lewego losowaniu po drugiej stronie boiska.
Gdzie dowody?
ej a o co tu właściwie szum jest?! bo wiem, że się rzucicie wszyscy na chłopaka, ale kurde — ten Lewy to jest jak nasz stary dobry Maciek kiedyś! wbijał z 20 metra i wszyscy pierdylali, bo wiadomo — nie ma to jak siła uderzenia, co? 🔥🏐 no ale co ja gadam, przecież wy wiecie, bo widziałem te wasze nerwy na trybunach, jak on walnął obok siatki, a tam zaraz ktoś wrzeszczy: "oj nieeee, znowu nie trafił!!!" no dobra, dobra, ale pamiętajcie — ten facet ma jaja wielkości piłki siatkowej i nie raz już potrafił nas uratować, kiedy reszta drużyny wyglądała jak zebra zebrana w kąt boiska!
no ale no co wy mówicie, że on tam tak błądzi?! przecież to normalne, że są złe serie! w 2020 roku mieliśmy cały sezon jak cholernie upierdliwego jeża, a potem nagle — BUM — mistrzostwo! transfery to nie żadne czary-mary, trzeba czasu dać chłopakowi! no ale jakby faktycznie coś się ruszało w tle... to bym już teraz widział, jak ten Lewy lata po boisku jak szalony i rozbija przeciwnika ogniem zza linii! imagine: 10 punktów z rzędu, 6:0 w secie, kibice wniebowzięci, sędzia nie nadąża z gwizdkami! 🎉
a wy co, nie macie już marzeń o tym, że on wróci do formy?! bo ja osobiście widzę go już w reprezentacji, tylko żeby nie zapomnieli, że jest u nas! i niech nikt nie mówi, że to tylko kolejna bujda — bo ja wiem jedno: gdyby ten chłopak miał naprawdę dobry okres, to byśmy tu dzisiaj nie siedzieli i nie pierdzielili o 6. miejscu, tylko świętowali awans do finału! no ale trudno, jutro trening, idę spać z nadzieją, że jutro inaczej zaczną padać te jego bekhendy zza 20 metrów, no nie? 😤💪
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, GwizdekBoss, no dobra, zanim rzucisz się na mnie z tymi "słuchami" — to powiedz mi, co konkretnie ci chodzi po głowie, bo ja wiem tyle, co wy: że on raz trafi, raz nie, i że jakby się znów rozkręcił, to byśmy się znowu czuli jak w 2020, kiedy to Maciek walnął tak, że huk słychać było w Legnicy.
Ale transfer? No, kurde, zróbmy sobie rachunek sumienia. Lewy ma 31 lat, plus minus, i w siatkówce — no, nie oszukujmy się — pozycja, na której gra, to nie ta, którą trenuje się do wieku emerytalnego. On jest typowym "ostrym strzelcem", co to wbija, kiedy ma dobry dzień, ale jak forma szwankuje, to padają mu bekhende jak latawce w bezwietrzny dzień. Transfer nie jest niemożliwy, ale musiałby być albo spełnieniem marzenia przez cztery lata (bo ktoś będzie chciał dać mu gwarancję na dłużej?), albo zewnętrznym impulsem — na przykład gdyby u nich w drużynie padło kilka nazwisk i nagle ktoś musiał szukać awaryjnego wsparcia.
Z drugiej strony — patrzcie na ligę europejską. Tam transfery się robi, nawet w połowie sezonu, jak jest taka potrzeba. Ale pytanie, czy jest sens? On jeszcze ma coś do zaoferowania, ale czy akurat teraz jest ten moment, żeby go ruszać? Bo jeśli go odejdzie, to kto będzie tym drugim strzelcem? Mamy paru juniorów, ale czy są gotowi na takie obciążenie? A jeśli nie odejdzie — to po co zmieniać układ, który niby działa, tylko dlatego, że raz na jakiś czas nie trafi zza 20 metrów?
PaulinaWisla, ty masz rację — on ma jaja, i kiedy jest w formie, to walka z nim to czyste samobójstwo. Ale nie zapominajmy, że siatkówka to nie tylko jedna osoba. Jak reszta drużyny nie daje mu podań, jak nie ma zaufania w ataku, to nawet najlepszy strzelec nie uratuje meczu. Trzeba popatrzeć szerzej: jest problem z samym systemem gry, czy faktycznie chodzi tylko o jednego zawodnika?
OdMalegona — no właśnie, te transfery w siatkówce to nie bułka z masłem. Tu nie ma takich kas w telewizji jak w piłce, gdzie coś się rusza co tydzień. Często transfer to kwestia osobistego kontaktu, zaufania, a nie tylko pieniędzy. I jeszcze jedno: jakby już była jakaś konkretna oferta, to byśmy o niej słyszeli nie od "jakiegoś dziennikarza po dwóch piwkach", tylko od samej rady klubu albo od oficjeli. Bo jak na razie — nic nie wiadomo, a mamy za sobą połowę sezonu.
Ja bym powiedział tak: nie marnujmy czasu na pogłoski, bo one same się nie spełnią. Jeśli coś się rusza, to ruszy się oficjalnie, i wtedy będzie czas na świętowanie. A póki co — trening, praca, i niech ten Lewy wreszcie znów poczuje, że gra dla nas, nie przeciwko nam. Bo inaczej 6. miejsce zostanie z nami na dłużej, niestety.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, PaulinaWisla, ależ ty masz rację — tego Lewego to ja pamiętam jeszcze z czasów, kiedy sam byłem młodym chłopakiem na trybunie i biłem brawo, jak wbijał zza linii jakby to była rzecz najprostsza pod słońcem. Był takie momenty, że miałem wrażenie, że facet nawet nie celuje, tylko po prostu walnie — i tyle. A teraz? Teraz to już trzy sezony, jakby ktoś mu wstukał w głowie "odpuść sobie te bekhende, kolego", a reszta drużyny jakoś nie potrafi mu pomóc. To nie jest żaden wymysł — ja sam widziałem, jak w Chorzowie przychylał się do siatki i trafił prosto w twarz sędziego, bo nikt nie dał mu porządnego podania.
Ale — i tu moje zastrzeżenie — nie zapominajmy, że facet ma 31 lat, a w siatkówce, jak mówił Rafał, to nie te lata co kiedyś. Pamiętacie, jak po mistrzostwie w 2020 roku Maciek jeszcze latał jak oszalały? A potem nagle przyszedł ten okres, że tracił punkt po punkcie, bo forma nie ta, a klub nie potrafił z nim odpowiednio pracować. Teraz z Lewym jest podobnie: raz trafi, raz nie, a my się emocjonujemy jakby to było mistrzostwo świata.
I jeszcze jedno: jeśli ktoś myśli, że transfer rozwiąże wszystkie problemy — to może się rozczarować. Bo transfer to nie magia, to nie sprawi, że facet nagle zacznie wbijać z 20 metrów jak za młodu. Potrzebny jest dobry system, dobre podania, i przede wszystkim — zaufanie w zespole. A póki co, póki reszta nie ogarnie, że to nie tylko on odpowiada za punkty — to będziemy dalej się zastanawiać, gdzie podziała się ta nasza lewa strona ataku. Trudno, jutro trening — może wreszcie ktoś go popatrzy na niego jak na człowieka, nie jak na maszynę do strzelania.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, kurde, ależ się zrobiło gorąco jak na meczu w pececie w lecie! 🔥 bo ja Wam powiem tak — słyszałem, jak jeden facet na trybunie mówił do drugiego, że jeśli Lewy nie wróci do formy, to my w Cuprum będziemy musieli kupić mu bilet na biletomat w ulubionej kawiarence przy rynku, żeby miał gdzie czekać na kolejny transfer! 🤡💸
No bo serio, co wy na to, że facet za dwa tygodnie kończy kontrakt?! A my tu pierdzielimy jakoby on miał latać po Europie i rozstrzeliwać wszystkich jak w najlepszych latach! Ja nie mówię, że nie potrafi, bo przecież wiem swoje — ale jakby ktoś go chciał, to pewnie by już dawno do niego dzwonił, nie? Bo jak nie ma ofert, to znaczy, że nikt nie widzi sensu w 31-latku, co czasami trafi, a czasami nie. Takie jest życie, smutna prawda.
A jakby już miał odejść — to niech idzie z klasą, niech zagra ostatni raz jak kiedyś, niech wbije choć jednego bekhenda na oczach wszystkich, a potem niech naszymi sercami rządzi ktoś nowy! Bo ja, jako stary kibic, nie chcę słuchać "a może by tak jeszcze rok", bo wiem jedno — futbol, przepraszam, SIATKÓWKA, to nie film Disneya, gdzie bohater wraca z piekła rodem i wygrywa mistrzostwo. To sport, męski sport, gdzie albo działasz, albo siedzisz z tyłu i oglądasz, jak inni grają!
I jeszcze — dajcie spokój z tymi marzeniami o transferze! Ja sam pamiętam, jak w 2018 roku gadałem z kumplami, że może przyjdzie jakiś wielki strzelec i uratuje nas od dołka. No i? Przeszliśmy przez to wszystko razem i co? Mamy znowu 6. miejsce! Trzeba grać zespołowo, a nie liczyć na jednego człowieka, bo siatkówka to gra drużynowa, a nie mecz boksu! 🥊🏐
No to teraz pytanie do Was — czy wy naprawdę myślicie, że jakby Lewy dostał ofertę z jakiejś włoskiej ligi, to oni by go wzięli, jak widać, że forma nie ta? Bo ja bym się nie zdziwił, jakby mu powiedzieli "dzień dobry, stary, ale coś za dużo błędów, dzięki, pa!" 😤 A my tu sobie wymyślamy, że on za chwilę wyleci z Cuprum do finału Ligi Mistrzów! Ludzie, nie przesadzajmy!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, no nie przesadzajcie, bo z tymi "marzeniami o transferze" to już naprawdę wychodzicie poza skalę — niby Lewy ma latać po Europie i wygrywać Ligi Mistrzów, a na konto nie wpada nawet jedna konkretna oferta? 😂 Chłopaki, ludzie, dojrzyjcie chociaż trochę! Przecież jakby jakiś włoski klub albo rosyjski czy hiszpański chciał go wziąć, to by już dawno do niego zadzwonili, a nie czekali, aż sam się stawi z numerem telefonu na trybunie! Transfery w siatkówce to nie piłkarska loteria, gdzie co tydzień ktoś wstrzykuje kasę — tu liczy się przede wszystkim forma, kontuzje, a nawet polityka klubu!
PaulinaWisla, ty mówisz, że on ma jaja i że jak wróci do formy, to rozbijemy przeciwnika ogniem — ale pamiętasz chociaż raz, kiedy on w tym sezonie wbił takiego bekhenda, że huk słychać było w Rogóźnie? 😏 Ja osobiście zliczyłem: w ostatnich dziesięciu meczach trzy razy trafił w siatkę, raz w sędziego, a reszta to były bekhende prosto w blok. I teraz mamy się emocjonować, że "on potrafi"? Owszem, kiedyś umiał, ale teraz? Facet gra tak, jakby miał w głowie pół litra piwa i kolano z waty — i nie zapominajcie, że ma 31 lat, a w siatkówce, jak mówił Michał, lata nie te co kiedyś.
I jeszcze co do tych pogłosek o transferze — Rafał ma rację, że jakby coś się ruszało, to byśmy o tym wiedzieli nie od dziennikarza po dwóch piwkach, tylko od samej rady klubu! Bo kurde, my tu mamy swoje źródła, i póki co nic nie wiadomo. A Wy mi tu opowiadacie bajki o "słuchach" i "może by tak..."? Prawda jest taka, że Cuprum Lubin ma kontrakt z nim do końca sezonu, i póki co nie ma żadnych poważnych ruchów — ani odejścia, ani przyjścia nowego strzelca. Tak że marzenia możecie sobie schować do kieszeni, bo realia są takie, że jak on nie wróci do formy, to i tak z nami zostanie, tyle że za pół roku będziemy się zastanawiać, jak go przekonać do odejścia, zamiast wymyślać transferowe scenariusze!
A TyperPro, ty mnie nie zasmucaj tym "biletomatem na rynku" — bo jak facet naprawdę chce odejść, to nie będzie czekał, aż mu ktoś powie "dziękujemy". On ma rodzinę, pensję, i póki co nikt nie zaproponował mu lepszych warunków. A Wy tu sobie wymyślacie, że on ma latać po Europie jak jakiś wolny agent w NBA? 🤣 Proszę was, ludzie, weźcie się w garść! Siatkówka to sport zespołowy, a nie widowisko jednego człowieka. Jakby cały zespół zaczął grać jak należy — podania precyzyjne, atak zorganizowany, blok na miejscu — to nawet najlepszy strzelec nie uratuje meczu, bo sam nie wbije 25 punktów w set.
I na koniec: nie zapominajcie, że Cuprum to klub z tradycjami, a nie jakaś liga europejska, gdzie co tydzień ktoś płaci miliony. My mamy swoje zasady, swoje ograniczenia, i póki co nikt nie rusza tematu transferu Lewego — bo albo nie ma na to pomysłu, albo uważają, że z nim jeszcze nie wszystko stracone. Tak że zamiast wymyślać bajki, lepiej poprosić trenera, żeby wreszcie dał mu szansę na treningu zamiast karać go na ławce za każdy błędny bekhend! Może by wreszcie coś załapał, zamiast słuchać od Was, że jest "ostatnią nadzieją" — bo facet też ma swoje ego, i jak go cały czas obrzucacie, to nie dziwcie się, że gra jak cień siebie!
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, ludzie, ale wy się tym Lewego napaliliście jak na ten transfer Macieja z 2019, co to miał być nowy Mrugał? pamiętam, jak tu wszyscy zrywali się z trybun, że "on nas uratuje, już wiem, że wrócimy do PlusLigi po roku, obiecuję!" — a potem co? pół roku czekania na potwierdzenie, dziennikarze szumią, forum huczy, a klub milczy jak zaklęty. i co? ten Maciej zagrał jeszcze dwa sezony, czasem trafił, czasem nie, i na koniec poszedł do Włoch na ostatnią szansę — ale nie dlatego, że ktoś go chciał, tylko dlatego, że w Cuprum powiedzieli "dość, stary, nie na wieki". i wiecie co? tam też grał jak cień siebie, bo forma nie ta, a ci włoscy fani zaraz mu powiedzieli "dzień dobry, dzięki, starczy". 2020 rok minął, my dalej w dolnej połowie tabeli, a transfer okazał się bańką mydlaną — z hukiem.
i teraz znowu to samo: Lewy, bekhend zza 20 metrów, marzenia o finale Ligi Mistrzów na kawałku papieru. ja tam pamiętam te wszystkie "słuchy" o jakimś wielkim strzelcu, co przyjdzie i rozwiąże nasze problemy — no i? 2021, 2022, 2023, i dalej żyjemy w tym samym miejscu. siatkówka to nie piłka nożna, gdzie co tydzień jest rewolucja i nowe gwiazdy. tu liczy się trening, system, a przede wszystkim — gra zespołowa. jak Lewy nie dostaje dobrych podań, jak reszta drużyny nie wie, co to współpraca, to nawet najlepszy bekhend nie wleci. a my tu sobie fantazjujemy o włoskich ofertach i finałach.
no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽