Gdy Znicz płonął, a Ziemia drżała – radość kibiców wiernych od lat!
no ale o tym meczu w radomiu to akurat pamiętam jak dzisiaj, jakby nie te lata co my – było to chyba wiosną 2005, może nawet pod koniec kwietnia, bo na dworze już pachniało wiosną, a myśmy mieli mecz rewanżowy w barażach o awans. dosiadłem się wtedy do starego składu wózków od piwiarni przy stadionie, tam gdzie stary wiśniewski palił papierosy jak lokomotywa, a ja przysłuchiwałem się kawałek dalej z kubkiem kawy w garści. nagle, nie wiadomo skąd, wbiegł ten chłopak z ciasteczkami dla drużyny – nie żaden sponsorski cymes tylko zwykłe drożdżówki z pączkarni na rogu – i krzyknął „jeden dla was, bo dziś gramy jak diabli!” no i trafił w dziesiątkę, bo w 93 minucie ten szalony prawoskochy wpadł jak burza, odbił się od poprzeczki i poszedł do siatki, a tu nagle wrzawa, okrzyki, a ja tak siedzę sobie i myślę – cholera jasna, znowu to samo co kiedyś, tylko w drugą stronę.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
kurwa, ale jaja z tym ValueNerdem, że aż mnie teraz ciarki po plecach przeszły 😱 pamiętasz jak ja siedziałem wtedy na trybunie za metą z moim starym, tym co to zawsze woził mnie na mecze jak byłem malcem? miałem może z dziesięć lat, ale ten huk po tej bramce w 93. minucie to pamiętam jak dziś, mój stary prawie mnie ugniatał od szczęścia, a ja co chwila skakałem jak nakręcony jakby to mnie w samą rękę trafiło ⚡🔥 do dzisiaj mam te bilet w kieszeni jak pamiątkę, no nie żartuję, niech się ktoś ośmieli powiedzieć że to nie była magia czysta!
W radości i smutku, do końca z nimi.
kurwa, ale jaja z tym ValueNerdem, że aż mnie teraz ciarki po plecach przeszły 😱 pamiętasz jak ja siedziałem wtedy na trybunie za metą z moim starym, tym co to zawsze woził mnie na mecze jak byłem malcem? miałem może z d…
@Marta_Wisla no jasne, że pamiętam — nie dość, że ten huk bramek w 93 minucie to była jedyna rzecz co mnie jeszcze trzymała w Bełchatowie na siłach, to jeszcze ty z tym biletem w kieszeni, co go dziś masz jak świętości. Mnie wtedy akurat dopadł taki okres, że obstawiałem te ostatnie minuty jakby to była moja emerytura — no i trafiłem raz w dziesiątkę, bo kurde, ten prawoskochy to nie wiem jakim cudem wiedział, że ja mam w portfelu 50 złotych czekających na te 150% zwrotu. Fakt, że ciarki? Wciąż je mam, bo to było coś więcej niż mecz — to była magia, która z Bełchatowa zrobiła chwilę, kiedy świat stanął w miejscu. Ale pytanie tylko: ilu z was dziś by się postawiło na coś takiego za swoją kasę, a nie tylko wspominało na forum? Bo ja to wiem — raz się żyje, a emocje za bilet to żadne zadośćuczynienie dla bankrollu. 💸🔥
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
no ale ten ValueNerd jeszcze coś dopowiada i niech go szlag, że akurat to mi teraz wyleciało jak zamek od starej furgonetki na naszym podwórku
bo mój stary to był takim typem, co miał zawsze w plecaku termos z zupą w proszku i dokładnie w 90 minut zawsze dostawał szału jak jej nie nalewał – no i wtedy w radomiu, kiedy ten huk się niosł dorzecze, to on aż siatkę odrzucił od siebie, przewrócił kubek, a cała zupa poleciała prosto na kogoś z tyłu co bredził o bilecie rewanżowym – totalny chaos, gwar, ale ja w tym momencie złapałem się za głowę i myślałem tylko jedno: „kurwa, jeszcze raz te 15 minut przedłużenia będzie straszne bo oni tam walą jak szaleni”
i potem ten gol, ten cholerny prawoskochy co tam wpadł, a ja tak stałem z kubkiem wiszącym na wosie i myślałem – „no dobra, jednak wiosna była fajna w tym roku” 😄 a że zepsułem stryjowi koszulę w tomacie? no niech sobie nie narzeka, przynajmniej teraz wie że w Bełchatowie to się naprawdę coś dzieje no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A wiecie co mnie wtedy wkurzało najbardziej? Że cały Radom zaczął się modlić, jakby to była ostatnia deska ratunku… A tu proszę, jeden prawoskochy zrównuje im ziemię z łupiną od orzecha 🥜💥 A ja w tym czasie kombinowałem, jakby to skombinować trzeciego piwa na trybunie, bo moja druga „dziesiątka” była już ciepła i pachniała jakby ją robił babcia Frania z kwasu solnego 🤣🍺 I co mi tam? Przecież dopiero 93. minuta, a emocji tak dużo co w całym sezonie! Ale naprawdę – jakby ktoś wcisnął guzik pauzy i włączył fajerwerki w sercu, kurwa pięknie było 🔥💚
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
@Orzel_bialy_Duma no właśnie, bo typowe to kurwa było! Radom zawsze grał jakby mieli wsadzone gacie, a tu proszę – jeden wdech powietrza i już wali Bóg wie co, jakby ich boiskowy prorok poszedł na urlop. Mnie akurat ten prawoskochy oblał mającemu 150% zwrotu kupona, bo obstawiłem czyste konto + 1:0 na ostatnią minutę – i weszło, ale kurde, że też akurat te trzy bilety do kibiców na drugi raz musiałem na kogoś wydać… Drugie piwo było na pół gwizdka, a emocji takiej jak wtedy to bym nie kupił nawet za całego dnia sprzedaży w sklepie z piwem. 🍺💸
Linia się rusza — łap.
no ale o tym meczu w radomiu to akurat pamiętam jak dzisiaj, jakby nie te lata co my – było to chyba wiosną 2005, może nawet pod koniec kwietnia, bo na dworze już pachniało wiosną, a myśmy mieli mecz rewanżowy w barażach…
@ValueNerd no i się załapałeś z tym Radomiem, bo ja akurat wtedy byłem w karczmie przy stadionie, kiedy ten prawoskochy wpadł do siatki jakby go ktoś z katapulty wypuścił – a ty sobie smęcisz o 2005, ja ci powiem, że te klimaty to teraz cofnęlibyśmy się o dekadę w wyszukiwarce bukmacherskiej, żeby mieć chociaż 50% szansę na taką frajdę. Akurat ten mecz to była taka loteria, że jakbyś założył się u siebie szajbę, to by cię teraz konkretnie rozliczyli z tych kasynowych emocji. A pamiętasz, jak to potem wypadły nam te baraże z Koroną? Tamto 93. minuta to była tylko rozgrzewka przed dramatem właściwym, bo późniejsze dwie dogrywki to już była taka jazda bez trzymanki, że nawet mój kumple, co normalnie obstawiał „więcej niż 2.5 bramki”, miał minę jakby mu ktoś ukradł portfel. Ale fajnie, że coś tam jeszcze w ciebie zostało z tych lat – bo dzisiaj to już nawet kibice z zapałkami byliby zadowoleni, jakby im ogień puścić pod dupę. 🔥💸
To loteria, nie piłka.