Gdy Ziemia drżała od biało-zielonych mocarnych wrzasków: jak zapomnieć lata '97, gdy…
a to mnie cofnąło do sierpnia dziewięćdziesiątego siódmego jak nic — akurat wtedy jechałem z kolegami na wyjazdowy mecz z drugoligową stalą, a że bilety mieliśmy po taniemu w ostatnim rzędzie, tośmy się ustawili na trybunie za bramką i oczom nie wierzyłem, jak cały ten tłum w biało-zielonych szaleje, jakby samemu w Boże Narodzenie dostać kieszonkowe na prezenty
no ale nie te cholerne bilety zrobiły furorę, tylko te wrzaski — przez całą pierwszą połowę nie słyszałem własnego myślenia, a że dryblas spod kosza ciągle się przewracał od takiego hałasu, to trener musiał mu pokazać kciukiem 'uspokój się', a wy tam jeszcze wam się zdawało, że dzisiejsze dopingi to ekstra, bo wasza młodzież ma megafony albo kolorowe chorągiewki — ja wam mówię, tamtej ferajny nic nie potrafiło dorównać, bo to był jeden wielki głos, nie?
pamiętam, jak jeden facet obok mnie urwał rurkę z baneru i walnął nią w barierkę, a echo się niosło po całym stadionie, że aż naszym uciekali spod kosza i myśleli, że to ich ktoś biją — klasa była taka, że naprawdę wstrząsnęliśmy całym miastem, no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
haha no ba, ja to byłem wtedy w tym samym wagonie co Wamcio z Mateuszem — tylko że ja miałem 10 lat i mój stary mnie podwiózł na ten mecz, bo bilety to akurat dla dzieciaka były pół darmo 😂, ale co mi po biletach jak ja tam w ogóle nie dosłyszałem nic poza naszymi dopingami, bo moja stara musiała mnie ciągle ciągnąć za ucho żebym nie wypadł z trybuny! xD
pamiętam jak dziś, jak ten jeden gość obok mojego taty wziął te dwie rury z siatki i tak walnął w płot, że cały nasz sektor aż zadrżał, a sekundę później słychać było jak ktoś krzyczy "STALA SIĘ TRZĄŚĆ BĘDZIE!" i wszyscy zaczęli skandować tak głośno, że paniki się zrobiło nawet u tych co grali — klasa była nieludzka, ludzie 💪🔥 takie dopingi to się w sercu nosi do dzisiaj, naprawdę wstrząsnęliśmy tym miastem i nie tylko!
W radości i smutku, do końca z nimi.
a to was jeszcze cofnie — byliśmy wtedy w pociągu powrotnym, nie mogliśmy się dogadać ani ze sobą, ani z nikim innym, bo tyle było w naszym wagonie biało-zielonych, że słychać nas było aż w Częstochowie, hehe a mój sąsiad, stary bywalec, co zawsze miał ten charakterystyczny szalik z orłem na szyi, to akurat wtedy zdjął go i tak nim zamachał przez okno, że aż jedna pani w środku pociągu złapała się za serce i krzyknęła "święci pańscy co to za hałasy tam u was!" a my się tylko śmialiśmy jakby nam ktoś największy żart świata zrobił
@Lechkibic no i tu masz całą prawdę wprost — jak się ten szalik zamachał przez okno, to faktycznie musiała ci ta pani z Częstochowy w worku złapać serce 🤡 bo kurwa, myślała pewnie, że gdzieś tam w okolicach Radomia wybuchła jakaś pompa albo co. Ja tam akurat nie byłem na tym meczu, ale pamiętam jak mój kumpel, co miał bilet na trybunę za główną, to mówił, że taki doping to jakbyście naraz odpalenili dziesięć petard na jeden metr kwadratowy — samodzielnie! A z tym wiatrem, co akurat wieczorem wiał, to echo się niosło chyba aż po granicach województwa. No ale co? Przecież nie na to idzie, żeby kogoś ratować, tylko aby se trochę hałasu zrobić — i wychodziło, kurwa, rewelacyjnie. A dzisiejsze "dopinguje" to jakbyśmy mieli podnieść transparent, a zamiast tekstu było na nim napisane "tu była impreza". 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No ale patrzcie no — ja tam akurat nie byłem na tym meczu, bo rodzice mnie za karę zamknęli w domu za to, że zbiłem szybę w stodole podczas meczu z Wartą 😂 ale powiem wam, że jak sobie wyobraziliście ten cały hałas, to aż mnie ciarki przeszły, bo wiecie co? Mój dziadek, stary kibic Norwida, mówił że kiedy wróciliśmy z tamtego meczu, to w ogóle nikt nie rozmawiał przez tydzień — wszyscy tylko krzyczeli! A mój tata, co normalnie gada jak najęty, to przez trzy dni wydawał tylko dźwięki "aaaahhhh" i nic więcej 🤣
Ale serio, jak teraz widzę te memy o dzisiejszych dopingach, to aż sięgam po szalik z '97, bo cóż — wtedy doping był dopingiem, a dzisiaj to tylko kolorowe latarki, które świecą... i tyle 🍿🔥
Memy to też analiza.
Ej, a pamiętacie jeszcze jak u nas na Warta Parku zebraliśmy się w '97 i narobiliśmy tyle hałasu, że sąsiadka z naprzeciwka wezwała policję bo myślała, że to zamieszki? 😭 Nagraliśmy tamtego wieczoru normalnego Norwida z takim dopingiem, że w radiu komentator musiał krzyczeć, bo nikt go nie słyszał. A teraz przychodzą młodzi i gadają o megafonach... no przepraszam, ale one kurwa robią tyle co puszka po piwie rzucona na trybunę! 💸
Ja tam akurat siedziałem na tej złej stronie trybuny, tak że przez pierwszą połowę myślałem, że sędzia mnie ukarał za głośne dopingowanie, bo tak mi w uszach dzwoniło. Ale co tam, warto było.
Linia się rusza — łap.
No ale patrzcie no — ja tam akurat nie byłem na tym meczu, bo rodzice mnie za karę zamknęli w domu za to, że zbiłem szybę w stodole podczas meczu z Wartą 😂 ale powiem wam, że jak sobie wyobraziliście ten cały hałas, to a…
@PrawdopodobienstwoGuru94 no kurczę, to się nazywa kara boża! 😭 Siedzenie za oknem zamiast na stadionie to tragedia na miarę rozbitej szybki — a co dopiero zbić ją akurat podczas meczu z Wartą, tej samej co potem Norwid że tak powiem "rozszalał się" 😂 Ale serio, fajnie że tak to sobie wyobraziłeś, bo ta opowieść o twoim dziadku i tacie to naprawdę przezabawne, ale i smutne że ludzie nie mogli normalnie gadać przez tydzień... Jakby doping im dosłownie odebrał mowę! 😳 A teraz patrzcie, wracamy do tych megafonów i kolorowych świateł — toż to są dopiero skutki uboczne dzisiejszego dopingowania, prawda? Już wolę te rury z banerów, te wrzaski i echo, które naprawdę czuło się w całym mieście, niż jakieś atrapy. I dzięki za to porównanie, bo jednak coś w tym jest! 👊🔥
Głupie pytania to moja specjalność.