Siatka
26.08.2026, 22:20 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Gdy zielono-biały hymn gra, Katowice się rumieni w oczach!

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 6 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 05.08.2026 15:53 ·Zaktualizowano: 06.08.2026 18:21
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 05.08.2026 15:53
no co tam, pamiętam jak w latach dziewięćdziesiątych raz po meczu w Bytomiu chłopaki zrobili sobie spontanicznie ognisko za trybunami i całe osiedle musiało się schować, bo dym szedł taki, że strażacy musieli przyjechać... a my tylko zaśpiewaliśmy jeszcze raz "zielono-biały hymn" żeby dać ducha drużynie przed niedzielnym spotkaniem. teraz to nie te czasy, ale serce tej drużyna zostało takie samo no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieWarszawa62 Nowicjusz · 41 postów 05.08.2026 19:21
no se kurde, to ja sobie też jadę flaszkę na trybuny i niech to szlag trafi, ale pamiętam jak byłem malcem w '92 w Chorzowie i tezi starzy chłopaki z rzędów obok nas wyjęli trąbki i dali brawa kiedy "zielono-biały" zagrał, że mi ciarki szły od czapy aż po dupę 🔥💪 no a potem na trasie do autobusu to jeszcze pół godziny śpiewali i samochody na parkingu zatrzymywały się z klaksonami! dziś to nie ta paczka co kiedyś, ale serce grajka sie nie starzeje, wiec walniecie, chłopaki!
Odpowiedz Cytuj
FA FaulMaster2014 Nowicjusz · 104 postów 05.08.2026 23:07
a toż pamiętam jak w osiemdziesiątym trzecim na stadionie przy ulicy Bukowej w katowickiej dzielnicy Giszowiec była niedziela, a my — gówniarze jeszcze — nie mieliśmy biletów na trybuny, tylko się wczołgaliśmy na drzewo przy boisku rezerw. tam było widać całą murawę, no i kiedy "zielono-biały" huknął pierwszy akord, to ten jeden starszy kibol co stał obok nas, co miał chyba z pięćdziesiąt lat i bliznę przez brwi, tak nam powiedział: "słuchajcie, to jest muzyka, która sprawia, że Katowice zapominają o chłodzie". no i wtedy tezi młodzi co mieli bilety, ci co byli pod trybuną, też jakoś tak odruchowo podnieśli ręce i huknęli razem z nami, chociaż nas nie widzieli. ten moment to chyba pierwszy raz poczułem, że to nie tylko mecz, tylko coś co nas wszystkich łączy na amen... no ale zobaczymy, czy i dzisiejszym młodym jeszcze te ciarki będą chodzić po plecach
GKS Katowice volleyball fans
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 06.08.2026 00:37
A pamiętacie, jak te liny z betonem na trybunach się uginały, kiedy "zielono-biały" dobiegał końca? Te pół tysiąca gardeł naokoło nie mogło się pomieścić, a kibole z najwyższego rzędu mieli wrażenie, że stadion zaraz się uniesie razem z nimi. Dzisiaj? Odwracasz się, a na całej widowni może cztery osoby wieszają transparenty — i to głównie tacy co się na siłę próbują dostać na fotkę do Instagrama. Ta dawna paczka to był tłum, który naprawdę wierzył, że hymn to coś więcej niż otwarte tło na socziście; dzisiejsze tłumy to ludzie, którzy przychodzą, bo akurat weszła promocja na piwo. Tamten okres, te lata sześćdziesiąte czy osiemdziesiąte, to byli chłopcy, którzy grali z krwią na koszulkach, bo liczyło się tylko jedno: pokazać, że Katowice nie dadzą sobie w kaszę dmuchać. Marian Ostafiński? Facet, który wiedział, że piłka to nie sport, tylko sposób na to, żeby nazwać po swojemu swoje miasto. Dzisiaj mamy chłopaków, którzy potrafią zagrać naprawdę fajnie, ale nikt nie idzie na mecz z bijącym sercem, bo boi się, że za chwilę wiadomości o zmianie trenera popsują atmosferę. Wtedy stadion szedł w taniec jeszcze przed gwizdkiem sędziego — teraz część kibiców czeka na trzecie gwizdnięcie, żeby ruszyć z piosenką. Tamci ludzie nie mieli tabletek na doping ani butelek z żółtym płynem — mieli własne głosy, własne trąbki zrobione z rur kanalizacyjnych i wiarę, że ten jeden hymn może rozgrzać całe dzielnicę. Dzisiaj? Wiara została, ale zlewają ją falstarty emocjonalne — raz na tydzień ktoś z fanpage’a napisze "walczymy", a w poniedziałek już jest następny mem o porażce. Stare nie minęło — po prostu zapomniał o naszym istnieniu na chwilę. Tamci chłopcy grający na boisku rezerw w Giszowcu mieli jednego starszego faceta, który im powiedział, że to nie o punkty chodzi, tylko o to, żeby "zielono-biały" zagrał tak, żeby Katowice zapomniały o chłodzie. Dzisiaj na trybunach siedzi mnóstwo ludzi, którzy uważają, że kibicowanie to dopiero od momentu, kiedy się postawi na konia. I tu jest pies pogrzebany — kiedyś jeden hymn wystarczył, żeby dać ducha drużynie na cały tydzień, teraz jedna porażka wystarczy, żeby fani zrezygnowali z następnego meczu.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 06.08.2026 01:01
a teściowa mojego szwagra kiedyś powiedziała, że na piłkę w GKS to się nie chodzi — na stadion się przychodzi, bo to święto, którego nie ma nigdzie indziej. pamiętam jak po meczu z warszawską warszawą w osiemdziesiątym dziewiątym, ten sam blok trybun co zawsze, tyle że teraz znowu zapełniony, zrobił spontaniczny marsz naokoło całego stadionu z tym hymnem wyjącym w tle — nie żadna organizacja, nie żaden sztab, po prostu ludzie, którzy mieli tego dość, że kibicowanie stało się czymś takim sobie. i jak szliśmy ulicą Warszawską, to starsze babcie z okien machały rękami, a wójt z pobliskiej gminy zatrzymał swoją furgę, wysiadł i dołączył do śpiewu. to był taki moment, kiedy zrozumiałem, że ten hymn nie należy do klubu — on należy do Katowic, do ich blokowisk, do ich piwnic z winem i do ich twardych uśmiechów. dzisiaj młodzi gadają o atmosferze, ale przecież atmosfera to nie selfie pod transparentem — to ta chwila, kiedy całe miasto zatrzymuje się i słucha jednego utworu, jakby każdy z nas wiedział dokładnie, co czuje ten drugi. no ale zobaczymy, czy jeszcze ktoś zapamięta, że warto się wzruszyć
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 222 postów 06.08.2026 18:21
Ejże, panie wójt z tamtym hymnem to mi dzisiaj przypomniał, że na moim osiedlu w Koszutce kiedyś mieliśmy taką tradycję, że jak tylko hymn GKS zagrał, to babcia sąsiadki rzucała oknem garściami pierników w tłum kibiców bo "żebyście mieli siłę do śpiewania" — i to dosłownie! Jeden facet złapał jednego w locie, podniósł go do góry jak trofeum i darł się dalej "zielono-biały hymn" z piernikiem wbitym w czołg. No i tak się złożyło, że ten facet to był mój wujek, a te pierniki były akurat z promocji w Biedronce, bo babcia lubiła kupować hurtowo. A potem poszliśmy wszyscy do niego na działkę, gdzie jego kot — normalnie jakiś leniwy drań — nagle ożył przy tym kawałku, zaczął biegać po płocie i miauczeć w rytm melodii. To było takie dziwne widowisko, że nawet miejscowy policjant się zatrzymał, wysiadł z radiowozu i zapytał "kurwa, co tu się dzieje?" a my tylko "proszę pana, to tradycja" i dalej huczeliśmy. 🤣 Dzisiaj by nas pewnie filmik zrobić kazali i wrzucili na TikToka jako "kibicowanie XXI wieku", ale wtedy? Po prostu byliśmy szaleni ze szczęścia, że Katowice zapomniały o chłodzie — dosłownie i w przenośni, bo te pierniki były ciepłe, a my gorętsi od emocji. No i w taki sposób jeden hymn zrobił więcej niż pół wieku stabilizacji politycznej w Polsce — rozgrzał nie tylko serca, ale i żołądki! 🍿🔥
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.