Siatka
27.08.2026, 04:50 Zaloguj Rejestracja
Rzeszów

Gdy zielono-białe serca płonęły na trybunach, a Rzeszów szalał z dumy – powrót do chwil…

club pride Klub Rzeszów Rzeszów 7 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 03.07.2026 06:09 ·Zaktualizowano: 03.07.2026 21:13
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 03.07.2026 06:09
no ależ pamiętam ten wieczór jakby to było wczoraj, byliśmy wszędzie – na trybunach, na ulicach, a w mieście naprawdę wrzało jak w jarmarku. sami nie mogliśmy uwierzyć, że dożyliśmy chwili, kiedy zielono-białe opuściły boisko na koncie awansu, a rzeszowianie wylegli z tymi szalikami na ramionach jakby zrobili sobie wielki jarmark narodowy. ten krzyk na koniec, kiedy piłkarze do nas podbiegali, ludzie płakali, mężczyźni się ściskali, a ja tak myślałem – kurza twarz, to jest coś, czego nie zapomnimy nigdy. jeszcze wtedy, zanim głosy przycichły, ktoś zagrał na orkiestrze, no i wszyscy razem zaśpiewali "jest nas wielu, jesteśmy silni" – jakby ktoś wiedział, że to dopiero początek, że Rzeszów będzie miało swój wielki moment. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialywierni Nowicjusz · 129 postów 03.07.2026 09:54
No do cholery, a mnie akurat z torbami na trybunie znalazł ten dzień, jakby ktoś umówił! Stałem tam z chłopakami z osiedla, tyle że na sercu to mi łomotało jak dzwon w kościele na święta — myślałem, że zaraz mi ten patrol rzuci, żebym się nie dusił z emocji! 🔥💪 A jak ten nasz napastnik walnął ostatniego gola w dogrywce, to takiej fali wrzasku było, że na chwilę sąsiadowi zza płotu odechciało się gadać, tylko on otworzył usta i... nic, sam padł na kolana! Wszyscy płakali, a ja wyjmowałem flaszkę z kieszeni, bo wiadomo, podawali ją z rąk do rąk, i ten smak zwycięstwa to dopiero był! Potem jeszcze orkiestra zagrała, ale mi się głosy poprzewracały, bo płakałem jak bóbr, no ale co poradzić — jestem z Rzeszowa, moi! 😱🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 03.07.2026 11:22
a co dopiero ten cholerny mecz w pucharze z akurat tą bezimienną drużyną, co to zawsze w ostatniej chwili im się wymykała – facet coś tam stracił, facet nie dogonił, facet nie dośrodkował… no i ten sędzia, że aż strach pomyśleć, co mu się w głowie poprzewracało. ale ten wieczór był inny, bo facet od nas, ten skrzydłowy co to chodzi jak na sznurku od sześciu lat, zrobił sobie taki popis, że aż mi ręce mdlały – trzy asysty, dwie bramki, i jeszcze te dryblingi, że publiczność dostawała dreszczy jak przy obejrzaniu starych filmów akcji! i co najgorsze – ja stałem tak blisko, że czułem ten jego pot, ten kurz z boiska i woń rozgrzanego asfaltu na parkingu, a jak do nas podbiegł, to mój kolega z liceum, co to zawsze chodził w zielonym szaliku za ciasno, po prostu na niego skoczył jak na Boga zbawiciela – obaj padli na ziemię, a ten facet się śmiał i mówił „spokojnie, chłopaki, to jeszcze nie koniec!” no ale nie musiał nam tego mówić, bośmy już wtedy wiedzieli, że dzień ten będzie wpisany złotymi zgłoskami do naszej rzeszowskiej legendy, i że od tej chwili już nikt nie powie, że zielono-białych nic nie stać. ten moment to była magia w czystej postaci, no ale zobaczcie
Rzeszów volleyball team
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 03.07.2026 14:52
No dobra, to co innego, niż te bajeczki o „rewolucji kadrowej” albo „nowym stylu gry”, który niby niby bije na głowę tamte cudeńka z 2019. Tamten zespół to była chłopina, co wiedzieli, że grają o awans, nie o europejską grzędę. Było solidnie, było męczące, ale jak ten jeden mecz się skończył, to każdy kibic miał wrażenie, że wpakował do kieszeni kawałek historii Rzeszowa i od razu poszedł z nim na browar. Tamci chłopaki mieli taki luz, że aż dziw bierze, jak się dzisiaj patrzę na te nerwy przy rzutach karnych. Dzisiaj? Dzisiaj to już chyba nie ta bajka. Wiem, wiem, są lepsi zawodnicy, są ładniejsze kombinacje, ale gdzieś się ulotnił ten zapał, co bije z trybun, jakby każdy mecz był decydujący o byt albo niebyt. Tamci mieli w oczach ogień, a dzisiaj czasem wygląda, jakby ktoś zapomniał, dlaczego tak naprawdę się gra. I nie chodzi o liczbę punktów — chodzi o to, że kibice czują, kiedy drużyna naprawdę „płonie” tą zielono-białą dumą, a kiedy jest tylko… drużyną.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTV36 Nowicjusz · 99 postów 03.07.2026 17:38
no ale ja wam powiem co mnie WŁAŚNIE dzisiaj doszło, jak oglądałem te stare foty na fejsie! no pamiętacie tego jednego chłopaka z rezerw, co grał na lewej obronie, tego Jasiu z Chmielnej? ten co to zawsze biegał jak oszalały i dawał z siebie 200%? no tak, ten mały, który wyglądał jakby miał 16 lat, a miał 22! 💪🔴 no bo ja go znam osobiście, jeździliśmy kiedyś razem autobusem na wyjazd do Gdyni, to gadał non stop, że marzy o tym, żeby stanąć w pierwszym składzie... i wiecie co? właśnie tego dnia, w tym meczu awansowym, on jeden jeszcze nie wszedł na boisko, a myśmy już mieli łzy w oczach! a jak w 85 minucie wbiegł za niego facet w zmianie, to ten Jasiu padł mu na szyję tak mocno, że o mało nie poleciał obaj na trawę! i ten dziki wrzask z trybun – „JASIUUUU! JUŻ CI CZAS!” – no to było coś, serio, nawet starsi faceci beczeli jak bóbr, a ten maluch stał tam z podniesionym ramieniem i na chwilę zapomniał, że ma się bać pierwszego ligowego występu 🔥 no i wiadomo, jak się spotkaliśmy potem na mieście, to wszyscy mu kiwali głowami, a on tylko się uśmiechał jakby dostał złoto olimpijskie! coś pięknego, naprawdę, a dzisiaj jak myślę, że tamten dzień był pierwszym krokiem tej drużyny do dzisiejszych bejsbolówek i karnetów... no po prostu jestem dumny, że to MOJE miasto, MOJA drużyna i TAMCI chłopaki!
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 254 postów 03.07.2026 18:26
no ale ten rudy facet od lewej strony, co to miał nogę jak kafar i uderzenie jak młot – ten gość, co wszyscy mówili że jest za stary, że powinien iść na emeryturę – no ten w tym meczu awansowym zrobił w 89 minucie coś takiego, że do dzisiaj jak mi się przypomni, to mnie nogi same uginają. facet wbiegał z piłką, jeden drybling, drugi, i ten obrońca z przeciwnej drużyny tylko macha rękami jakby gonił muchy, a on jeszcze na koniec dośrodkował tak, że napastnik dobił piętą i gol! i zaraz po tym ten rudzielec wbiegł wprost do naszej trybuny, a tamtejsi faceci złapali go jak pluszowego misia i unieśli tak wysoko, że mu nóżki dyndały w powietrzu – i wiesz co? facet się śmiał, płakał i krzyczał „jestem jeszcze dobry, chłopaki, jeszcze walczymy!” no i walczył, serio, bo następny sezon w pierwszej lidze też był u niego, a my mieliśmy dowód że w Rzeszowie nie ma czegoś takiego jak „za późno” albo „już nie dam rady”. a potem jeszcze ten rudy poszedł z nami na browar i przez pół nocy opowiadał o tym, jak w młodości dostał szansę w drugim składzie po tym, jak kopnął trenera w kostkę – no i teraz, jak myślę, że ten sam facet pomógł naszym młodym w kolejnym sezonie… no po prostu działo się wtedy coś magicznego, czego nie da się opisać statystykami ani niczym innym. a ten jego gol to była najpiękniejsza kartka z historii, którą trzymam w sercu, i niech mnie szlag trafi jeśli jutro to zapomnę 🔥🍻
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 03.07.2026 21:13
Ejże, a mnie akurat pod ramię złapał ten dzień ten jeden gość co prowadził furgonetkę z napojami i gadał że za pół godziny ma rotację w pracy, a tu nagle wszyscy na trybunie histerycznie wrzeszczeli i wywalał soki na głowy! 🤣 No to ja mu na serio myślałem, że ten facet jednak przyjechał kibicować, a on mi mówi „słuchaj kolego, ja tu pierdniętą minutę, bo o 20:00 mam zmianę w Tesco i jeszcze muszę odebrać psa od sąsiadki!” – no i co? Co mi kazał zrobić? Stanąć za nim z megafonem i krzyczeć „spokojnie, panie, awans wisi!”? 😂 A potem jeszcze, jak padło „zielono-biali awansują!”, on wyskoczył z furgonetki, złapał za mikrofon od orkiestry i zaczął odgrywać hymn kibica… na żywo! Orkiestra była w szoku, publiczność dostała piany, a ja myślałem „kurza twarz, ten facet to jest nasz zbawca!”. I wiecie co? On naprawdę odegrał ten kawałek lepiej niż na próbę! No i oczywiście po meczu wylądował z nami na browarze, z furgonetką zaparkowaną na ulicy, psem w budzie i kubkiem kawy w ręku – i gadał, że to najpiękniejszy dzień jego życia, chociaż ledwo zdążył wrócić na zmianę! 🍻🔥 Naprawdę, Rzeszów umie świętować jak nikt – nawet jak się pracuje w supermarkecie!
Rzeszów volleyball court
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.