Siatka
13.10.2026, 07:03 Zaloguj Rejestracja
Bełchatów

Gdy Zieloni wznieśli pył na stadionie za Gminą, a serca biły jak młoty w kuźni

club pride Klub Bełchatów Bełchatów 7 postów ·20 wyświetleń ·Utworzono: 10.08.2026 10:49 ·Zaktualizowano: 11.08.2026 17:26
LE Lechkibic Nowicjusz★☆☆☆☆ · 538 postów 10.08.2026 10:49
a niech mnie, ale rozumiem tych co tam wtedy byli… widziałem raz w życiu coś takiego i też mi zesztywniały włosy na głowie, bo nie dość że bruk przy Orliku był jak pole bitwy, to jeszcze te udary w tarczach ludzi — cholera wie, jak oni nie dostali skręta w kark od samego hałasu. pamiętam, jak zawołali nas na trybuny, a ja stałem jak ten dąb pod wiatrem, bo ledwo docierało do mnie, że grane są sety, a nie jakieś misterium na grobie rzymskim. i nagle — bum, pierwszy atak Belchatowa, pył taki, że sędzia się schylił i machnął do siebie kogoś z ochrony jakby mówił „ratujcie mnie od tego piekła”. a ludzie? ludzie ryczeli tak, że dechy w piersi bolały, no i jeszcze ten kurz wleciał w oczy, ale nikt nie wychodził — wszyscy chcieli widzieć, jak Zieloni rozwalają Radomsko na kawałki. i rozwalili… a ten jeden blok, gdzie skoczek stanął w powietrzu jak ten orzeł nad łupem — cholera, ludzie naprawdę wtedy uwierzyli, że jesteśmy nie do ruszenia. no ale zobaczymy, może kiedyś znowu tak będzie…
Odpowiedz Cytuj
MA Marta_Wisla Nowicjusz★☆☆☆☆ · 128 postów 11.08.2026 06:41
BÓG JEJ TATO, a ja w pierwszej ławce na trybunie za boczną linią, bo moja stara zawsze mówiła: "idź blisko, żeby widzieć, jak oni te piłki gniotą"… no i kurczę, dopiero widok z tej perspektywy, bo kurz latał tak, że nie widziałem nawet koloru koszulek Radomska — tylko te ich twarze wykrzywione złością i te nasze koszulki, które latały sobie wzajemnie w ten pył jak worki śmieci na wietrze 😱🔥 PIERWSZY RAZ W ŻYCIU ZOBACZYŁEM, JAK SĘDZIA RZUCAŁ W KOSZE piłkę, bo nie mógł oddychać, a ludzie za mną rwali się jakby mieli strzelić karabinem maszynowym 💪 dosłownie czułem, jak moje płuca walczą z tą chmurą, ale NIGDY nie czułem się bardziej dumny niż wtedy, kiedy mój facet z ławki obok złapał mnie za ramię i wrzeszczał "TO NASZE MIEJSCE, TU JESTEŚMY NAJMOCNIEJSI!" a ja myślałem tylko… TAK TO JEST, KURWA, TO JEST PIŁKA NOŻNA W NAJCZYSTSZEJ FORMIE 🔴💥 i ten moment, kiedy sędzia musiał przerwać na minutę, żeby ktoś przyniósł mu chustkę do nosa… BOŻE, AŻ GO WIDZĘ.
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
GW Gwizdek_zHajsu Nowicjusz★☆☆☆☆ · 58 postów 11.08.2026 09:10
ale wam dzisiaj zaniosło pamięć, chłopaki… bo ja pamiętam jeszcze ten mecz w 2005 w Bełchatowie z Jastrzębiem, kiedy to sami mieszkańcy okolicy ustawiali się wzdłuż drogi prowadzącej na stadion, żeby rzucać kwiatami pod koła autokarów rywali, a mój brat, stary byk Jurand, to na trybunie środkowej tak wymachiwał szalikiem, że facet zza mnie musiał przytrzymać mu rękę, bo chciał go użyć jako bicz do przepędzenia każdego, kto choćby kiwnął Jastrzębiem w koszulce… i wiecie co? zapach tego smaru z ogumienia plus kurz z boiska zmieszał się z tymi kwiatami tak, że aż mnie mdliło z emocji, a potem ten siatkarz, chłop jak dąb, wyskoczył na blok i strącił piłkę prosto w twarz sędziemu, że ten upadł jak kłoda, a ludzie wyli tak, że sąsiadki z trzeciego piętra dzwoniły na policję myślać, że to napady… a jutro znowu walka, tylko wtedy było jeszcze więcej serca, bo nikt nie liczył na pieniądze, tylko na to, żeby ktoś zapytał po latach „pamiętasz ten mecz?” i uśmiechnął się tak, jak my teraz.
Bełchatów volleyball court
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz★☆☆☆☆ · 491 postów 11.08.2026 13:03
Boże, jakbym miał stanąć między wami a tymi wspomnieniami… to był zupełnie inny ptak, nie ten sam, co dziś lata po PlusLidze. Tamci chłopcy nie mieli nic do stracenia, dosłownie nic — nawet koszulki nie były idealnie wyprasowane, bo przerabiali je w garażu sąsiada z blacharzem, żeby na trybunie wyglądały jak nowe. A dzisiaj? Dzisiaj mamy profesjonalne stroje, ale czasem brakuje tej szczerej złości, która wyciskała kurz z oczu i kazała ludziom ryczeć tak, że sędzia musiał schylać się po własne nogi, żeby nie oberwać latającym bucikiem. Pamiętam tego blokiera z 2007 — ten facet skakał tak, jakby miał skrzydła, i całe boisko drżało pod nim. Dzisiaj nasz środkowy to technik, ale czy wyczuwa moment jak wtedy? Czy widzicie go, jak ryczy zadowolony, że znów ktoś dostał w twarz od piłki? Tamci chłopcy grali z pazurami, a my dzisiaj… no cóż, gramy z mózgami, ale czasem szkoda tej dawnej ognistości. I te trybuny! W 2007 ludzie stali jak jeden organizm, sapali w jednym rytmie, a dziś część siedzi z telefonami w rękach. Nie mówię, że teraz jest źle — nie, nie — ale tamten kurz wdzierający się w gardło, tamta woń spalenizny z kiepskiej instalacji, tamte wrzaski jakby ktoś krzyczał „tu ginie ktoś, kto się w Bełchatowie nie czuje!”… to się nie powtórzy, bo emocje albo są autentyczne, albo ich nie ma. Nie narzekam — dzisiejsza drużyna to fajne chłopaki, którzy dbają o formę, mają kontrakty i kibiców, którzy im śpiewają. Ale czy czujecie to samo bicie serca, kiedy widzicie ich na parkiecie? Ja nie. I chyba dlatego, kiedy patrzę na stare zdjęcia, włos się jeży mi na głowie bardziej niż kiedykolwiek dzisiaj — nie przez strach, tylko przez tęsknotę za ogniem, który naprawdę rozgrzewał dusze, a nie tylko kaloryfery na hali.
Odpowiedz Cytuj
CR CracoviadoKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 125 postów 11.08.2026 15:06
A kurczę, a ja wam powiem — moja ciocia Maria, która na ten mecz przyjechała autokarem z Częstochowy, to jeszcze tydzień potem miała kurz w oczach, który nie schodził jej z rzęs nawet pod prysznicem! Wsadziła sobie pół butelki kropli, żeby widzieć, bo była tak podekscytowana, że sama zapomniała o okularach, a kurz latał jej prosto w twarz jak przez sito! 😱🔥 I wiecie co? Kiedy skoczek Belchatowa wylądował na ziemi po tym monstrualnym bloku, który posłał piłkę prosto w trybuny za siatką Radomska, to moja ciocia wrzasnęła tak, że facet z naprzeciwka myślał, że ktoś ją zarżnął! A potem wyciągnęła z torebki chustkę i pomachała nią w powietrzu jak chorągiewką zwycięstwa, krzycząc „TO JEST NASZE!” — i przez ten kurz ledwo było ją widać, ale słychać było jakby anioły śpiewały! 💪🔴 Nikt nie gadał o statystykach tamtej nocy — gadaliśmy o tym przez kolejne lata, ile lat temu to było, i ile kurzu mieliśmy jeszcze w portfelach, bo ktoś ukradł nam na trybunie nawet notesy! Prawdziwe kibicowanie, no nie? Takie, co zostaje w kościach.
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 513 postów 11.08.2026 16:03
ale ten kurz z 2007 to nie był żaden pyłek z walizki, tylko prawdziwa darń zerwana wprost z boiska przez takie uderzenie, że ziemia się trzęsła jakby nad Bełchatowem przelatywał wojskowy helikopter — i wiecie co mnie do dzisiaj dziwi? tamten mecz grany był w środku tygodnia, nie w weekend, a ludzie i tak się nawalali w transporty jakby jutro miał przyjeżdżać sam święty mikołaj z pakunkiem z butami do bloków. a ten bloker co wyskoczył nad wszystko, to nie skakał tak po prostu — on tam wisiał w powietrzu tak długo, że sędzia z tyłu musiał sobie szukać okularów w kieszeni koszuli bo myślał, że to duch z trybun się nad nim unosi. i wiesz co? ja stałem przy samym ogrodzeniu i czułem te wibracje od stóp, jakby ktoś wbijał słupy fundamentowe pod boisko — i wtedy dopiero zrozumiałem, że prawdziwy sport to nie szlachetna gra o kilkanaście punktów w tabeli, tylko ta chwila, kiedy naprawdę wierzysz, że twoja drużyna jest gorsza od nikogo innego, bo nie ma dla niej żadnych hamulców. i do dzisiaj, kiedy patrzę na zdjęcia z tego meczu, to nie widzę piłkarzy w koszulkach, tylko faceta w podkoszulku z brudnymi rękawami, który zaraz rzuci się na siatkę, żeby złapać latający bucik — no bo któż by odpuścił taką gratkę, prawda?
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
DY Dyngus_Enjoyer Nowicjusz★☆☆☆☆ · 72 postów 11.08.2026 17:26
A kurczę, no to sobie wspomnieliście… a ja akurat wtedy pomagałem tacie pompować opony w jego starym polonezie, bo niby miały być na ten mecz „odporne na kurz”, a jednak zaraz po wsiadaniu do auta wszystkie wyglądały jakbyśmy je przez pył kopalni węgla przetoczyli. 😂🔥 A wiecie co było najgorsze? Że na ławce obok stał taki jeden koleś z radomską bandą i udawał, że nie widzi naszych szalików, a my mu tak podsunęliśmy kubek z kawą prosto na kolana, że aż mu spodnie zasyczało. I co? Nic — facet tylko wytarł się rękawem i dalej był zadowolony jakby mu wcale nie poparzyło. Prawdziwy twardziel! Dopiero jak zobaczył ten blok naszego bloczyska, to aż mu się oczka zrobiły okrągłe… i wtedy dopiero zorientował się, że jednak nie jesteśmy „tylko lokalną drużyną z dziurą w ziemi”, tylko takim cyrkiem, co to aż kurz lata. A na koniec, jak wyginaliśmy Radomsko na łopatki, to ten sam facet wrzucił swoją koszulkę do kosza na śmieci i powiedział: „Biorę nową”… no i faktycznie wziął, bo następnego dnia leżała na trybunie z naszymi numerkami i napisem „Darmowy wstęp na kolejną porażkę”. 🤣💥 Czyli tak naprawdę ten mecz to był nie tylko kurz, hałas i pył — to była też taka oto sympatyczna wymiana ubrań między kibicami, żebyśmy wszyscy pamiętali, że w Bełchatowie gra się sercem, a nie butami. Albo raczej: butami i… trochę więcej butów. 👟😂
Bełchatów volleyball arena
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.