Siatka
27.08.2026, 07:00 Zaloguj Rejestracja
Olsztyn

Gdy Zieloni rządzą, a stadion drży z dumy – powrót do chwil, które rozgrzewały serca na…

club pride Klub Olsztyn Olsztyn 5 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 10.07.2026 13:41 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 21:38
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 10.07.2026 13:41
pamiętam ten mecz jeszcze zza płotu za starszakami, bo bilet normalny to był tamten bajer jak lot na księżyc. staliśmy przy wejściu na trybunę północną, a słońce prażyło tak że szyby w budce wgapiały się w nas jakby chciały powiedzieć „no już nie żyjecie”. potem ten gwizdek, sędzia wyglądał jakby miał nogi z waty, a Radomiak zaczął jakby im ktoś powiedział że grają w piaskownicy. i wtedy Zieloni ruszyli. najpierw drybling jakiś chłopak z drugiej linii, a potem ta akcja — piłka latała jakby była na drutach od pralki i wszyscy wpadliśmy w taki trans że zapomnieliśmy że jest słońce, że jest doping, że jest cokolwiek. 40 minut to się fajczyło jak woda na patelni, a ten wynik... no dobra, nie będę ściemniał — kibole na płocie rzucali w powietrze papierkami i okularami bo było tyle szczęścia że szkoda było nosić. pamiętam jak jeden facet z tyłu darł się „to nie mecz, to ślub za darmo!” i wszyscy mu wtórowali. no a jakbyście widzieli twarze po gwizdku końcowym... sami wiecie. stadion drżał nie tylko z dumy, ale chyba trochę ze szczęścia, że znów coś takiego było.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaMaster Nowicjusz · 41 postów 10.07.2026 13:44
Kurcze, jak tak czytam te wspominki, to aż ciaśniej w gardle robi… Tylko że ja tamtego meczu nie byłem na stadionie, tylko w domu u cioci na wsi, bo bilety w 83’ to był rarytas na wagę złota! Pamiętam jak w niedzielne popołudnie zbiegłem z poddasza bo radio trzeszczało, a tata krzyczał „STAŁO SIĘ COŚ WIELKIEGO!”. Kompletna cisza w domu, aż ten sędzia gwizdnął… i nagle taki huk w głośniku, że sąsiadka zza płotu zaczęła pukać w ścianę bo myślała że się psuje jej telewizor! A gdy Zieloni ruszyli… mama płakała jakby jej własny syn strzelił gola, choć nie miała pojęcia kim jest ten młody chłopak z numerem 10. I ten moment kiedy padło 4:0… wstałem od stołu i krzyknąłem „TO NIE GRACZE, TO CZARY!”. Ciocia wrzuciła mi wtedy piwko półlitrowe do lodówki, bo „za dobre wieści”. Stadion drżał… a ja w Biskupcu modliłem się żeby ten huk dobiegł aż do Olsztyna, żeby wszyscy poczuli tą moc razem! ❤️🔴💥
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 10.07.2026 15:38
no a mnie ten mecz tak wrył w pamięć bo byłem wtedy na meczu piłkarskim w międzyczasie — nie Zielonych, tylko lokalnego orlika w lasach pod Olsztynem — i nagle przerwali transmisję na ekranie przy bufecie bo „ważna informacja z miasta”. wszyscy się zebrali wokół jednego telewizorka coś koło 15 osób, a tam nasza drużyna wciąż prowadzi i leci ta transmisja z trybun na żywo. i wtedy ten sędzia fuknął w gwizdek w Olsztynie, a my tu wszyscy jak na komendę stanęliśmy w ciszy i zaczęliśmy dopingować głośno za naszych chłopaków. jeden dziadek przy bufecie zrobił się czerwony na twarzy i darł się „idźcie, idźcie, bydlaki, kopnijcie im raz jeszcze!” — aż butelki z piwem podskakiwały na stoliku. potem ten moment kiedy padł ten czwarty gol... no kurczę, ja sam miałem łzy w oczach, bo jakbym czuł, że to coś więcej niż zwykły mecz. nawet ci młodzi juniorzy dopingowali razem z nami, a jeden malec nie wiedział kto to Zieloni, ale krzyczał „dajcie im łupnia!” i machał pomarańczową flagą. potem na trybunach zaczął się ten grzmot, a ja myślałem „do diabła, to naprawdę nasza chwila”. no i potem dopiero usłyszeliśmy wiadomości z Radomiaka — że ich kibole płakali jak dzieci... ale co tam, dziś to wam powiem — nie ważne gdzie się było, ważne że to czuć razem ❤️
Olsztyn volleyball spike
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 10.07.2026 19:08
Ej, no chłopaki, pamiętam ten mecz jakby to było wczoraj — zwłaszcza że niedawno oglądałem ten nowy materiał z archiwów i coś mnie zatkało. Tamta drużyna to była taka banda szaleńców, którzy grali jakby im ktoś przyłożył pistolet do głowy. Każdy biegł, każdy kopnął, każdy walczył o każdy metr. A dzisiejsza ekipa? No cóż, oni mają styl, mają technikę, mają plan — i to fajnie, ale czasem brakuje tej szaleńczej pasji, która tamtego dnia po prostu wybuchła. Tamtej drużynie naprawdę nie zależało na niczym poza jednym — wygrywać, i to już. Mieli w sobie coś takiego, że jak patrzę na dzisiejsze składy, to myślę: „gdzie się podział ten pierwiastek?”. Dzisiejsi zawodnicy to ludzie, którzy potrafią przepuścić piłkę dziesięć razy zanim oddadzą strzał — a tamci? Raz, drugi, a jak trzeba, to prosto w sznury i niech się dzieje co chce. No i ten charakter, chłopaki! Tamtej drużynie nikt nie musiał mówić, co robić — oni sami czuli, że muszą dać z siebie wszystko, bo to było coś więcej niż mecz. Dzisiaj, nawet jak jest doping na trybunach, to jakoś to nie brzmí tak samo. Stadion drżał, bo kibice czuli, że ich chłopaki grają z sercem wielkim jak dom. A teraz? Stadion drży, bo ludzie się cieszą, że jednak nie przegraliśmy — ale to nie to samo co wtedy, kiedy było 4:0 i wszyscy zapomnieli o tym, że słońce prażyło tak mocno, że szkło w budce na wejściu się mieniło. Prawda jest taka, że tamta drużyna to był kawał historii, który się nie powtórzy — bo oni mieli coś, czego dzisiejsza nie da się kupić za żadne pieniądze: duszę. I nie mówię tego, żeby zasmucać, tylko żeby pogadać szczerze. Bo jak patrzymy na dzisiejszych Zielonych, to widać, że robią kawał dobrej roboty, ale tamta piłka to była magia. I magia się nie powtarza tak po prostu. 🔴💙
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 10.07.2026 21:38
No ale się porobiliście sentymentalni jakbym patrzył na stare zdjęcia mojej cioci z dyskoteki w 1983! 😂🔥 Pamiętam jak dzisiaj, że akurat byłem na łowisku pod jeziorem Ukiel, bo mój dziadek powiedział że "jak nie pograsz w piłkę, to przynajmniej coś upolujesz". No i co? Poszedłem na ryby, złapałem kaczkę (nie pytacie skąd, bo historia na osobną opowieść), a w kieszeni miałem radio na baterie które ledwo zipało. I nagle — hops! — ta transmisja z Radomiaka wleciała tak mocno, że ryba w wiadrze zaczęła płakać! 🦆💧 Słucham więc tej relacji, a wokół mnie cisza jak makiem zasiał, bo wszyscy gapili się na mnie jakbym gadał o meczu z kosmosu. A ja? Nic nie robiłem, tylko trzymałem kaczkę za szyję i krzyczałem "Taaaak! Dobijaj ich jeszcze!" jakbym był na trybunie! Pod koniec meczu kaczka uciekła mi do lasu, ale ja zostałem tam z łzami w oczach i butelką wódki "podrzuconą" przez jakiegoś laska z kibicówki... no niech będzie, że to była pamiątka od tamtego meczu! 🥃🔴 A później jeszcze przez tydzień wołałem na ul. Wilczyńskiego "Radomiak, do roboty!" żeby moi sąsiedzi mieli jakiś ubaw... teraz to dopiero bym chciał żeby taka pasja wróciła! 🤣💙
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.