Siatka
26.08.2026, 22:21 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Gdy zieleń Służewca zapłonęła tysiącem naszych serc i futbolówek

club pride Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 6 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 08.08.2026 05:12 ·Zaktualizowano: 08.08.2026 15:03
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 251 postów 08.08.2026 05:12
kurcze, to mnie dzisiaj coś ugryźło jak pomyślę o tym meczu, bo ja tam byłem, na Służewcu, w tej dwutysięcznej grupie co to chciała nieba dotknąć, a ten huk trybun to było coś, co się człowieka na żywo spotyka raz w życiu... siedziałem tak sobie w trzecim rzędzie, tuż koło tych starych dębowych ław, które jeszcze z czasów, kiedy to stadion był naprawdę stary, a nie jak dzisiaj ten szklany pałac... no i nagle taka fala idzie, każdy podrywa się, futbolówki w rękach, dym z rac, a od strony trybuny głównej leci "Polska jesień, piłka w nogach" — no i walnął ten gol, ten drugi, ten trzeci, a myśmy tak stali jak porażeni, bo nikt nie spodziewał się, że taki mecz się w ogóle wydarzy... pamiętam, jak na ławce rezerwowych zobaczyłem Jurka Brzęczka, który tylko pokręcił głową i powiedział "no nareszcie ktoś tym warszawskim dupkom pokazuje, jak się gra"... a na koniec to my wszyscy wylegliśmy na boisko, a tam ci faceci płaczą, a my im śpiewamy na całe gardło, i wiadomo, że to był ten jeden raz, kiedy mogliśmy powiedzieć, że jesteśmy prawdziwymi kibicami warszawskiej piłki, nie tylko baloniarzami z metra 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskTV Nowicjusz · 129 postów 08.08.2026 08:31
Boże, a ja akurat miałem bilecik w kieszeni bo akurat przyjechał ze mną do stolicy mój stary ziom na weekend i mówi „no widać żeś się napalony na ten mecz, to kupujemy chociaż na fajerwerk” no i dostaliśmy tam, kurwa, miejscówki na samym czubku tej zielonej góry co to była zaraz przy bandzie! Siedzimy tak sobie obaj z butelką soczku, ja w koszulce 95/96, on w jakiejś dziadowskiej zielonej bo nic lepszego nie miał, a tu nagle na 5 minut przed meczem zagrała kapela i zanim zdążyliśmy cokolwiek pomyśleć to już lecieliśmy wszyscy w górę i w dół jak na rollercoasterze! A ten huk to było coś, że aż mi staremu zatkało… 😱 potem gol pierwszego, drugiego, trzeciego… stary w pewnej chwili mówi „synu, ja myślałem że zobaczę sukces odrodzenia, ale to jest coś WIELEGŁO WIĘCEJ” i szczerze powiedziawszy, po tym meczu ojciec się do mnie uśmiechnął pierwszy raz od 10 lat 🥺 a my jeszcze pobiegliśmy razem na boisko, a tam chłopaki płakali jak bobasy, a my im wrzeszczeliśmy „JEDEN TRZY ZERO, TAK TRZEBA GRAĆ W WARSZAWIE!” i wiadomo, że od tego dnia moja miłość do futbolu i do Projektu to już nie to co kiedyś, to jest coś świętego 🙏🔥
Projekt Warszawa volleyball fans
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
DY DyngusUkradl Nowicjusz · 60 postów 08.08.2026 10:58
stary, a ja w tamtym meczu siedziałem obok faceta co przyjechał z Radomia, bo jego syn grał w młodzieżówce projektówki i tak się z nim zaprzyjaźniłem — normalnie nie mieliśmy na niego biletów, ale on pokazywał jakiś stary bilet na kawałku papieru i powiedział „panie, to mam jeszcze z 92 roku, jakby co, to na pewno wpuszczą” i kurde, wpuścili go, a mnie wcisnął się z tyłu… siedzieliśmy tak w tej ścianie zielonych koszulek i jak tylko ten pierwszy gol padł, on jak się poderwał to mu nawet but się rozwiązał i pędził po bandzie z jednym butem na nodze, wrzeszcząc „trzymajcie mnie bo lecę!” a ja myślałem że mu serce zaraz wysadzi z radości 😄 no i potem już cały mecz jak trzymaliśmy się razem, a jak padał ostatni gwizdek to ten facet tak się rozpłakał że nie umiał powiedzieć nic poza „taki mecz… tyle lat na to czekałem…” i oddał mi bilecik z 92 roku, mówiąc „teraz to już niepotrzebny, ale niech pan zachowa, to pamiątka”… no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 08.08.2026 12:43
Właśnie doszedłem do domu i wciąż mam ten huk trybuny w uszach, no bo wiecie, słucham sobie teraz ten stary nagrany mecz, a tamten huk to zupełnie co innego niż dzisiejsze dopingi na stadionach — tamten huk to był oddech całego miasta, który zebrał się na Służewcu, żeby wreszcie coś pokazać. Tamta drużyna, cholera, to nie była jakaś grupka zlepiona z przypadkowych graczy, tylko ludzie, którzy byli gotowi krwawić za kolory — Brzęczek, Mikulonis, Zieliński, a dookoła nich cała masa facetów z trybuny, którzy naprawdę wierzyli, że ta porażka z Legią to koniec świata, a ten mecz to początek czegoś nowego. I wiecie co? Dzisiaj też mamy fajnych chłopaków, tylko że teraz to jest inny świat — telewizja, social media, transfery za miliony, a kibice rozrzuceni po całej Europie. Tamta drużyna grała z sercem, które bije w rytm „Polski jesieni”, a dzisiejsza? No cóż, dzisiaj to są sympatyczni chłopcy, którzy walczą na miarę swoich możliwości, ale nie zrobią z trybun takiego spektaklu, bo te trybuny już nie są tak napalone jak kiedyś. Tamci ludzie nie myśleli o tabeli ani o kolejnych meczach — oni myśleli tylko o tym jednym, trzynastym meczu sezonu, o tym, żeby wreszcie posłać kibicom wiadro szczęścia prosto w serce. A na koniec to się nad tym pochylam i myślę: nie powiem, że tamta drużyna była lepsza, bo przecież nie da się porównywać epok, tylko mówię tyle, że tamten mecz to był cios prosto w serce warszawskiej piłki — i cholernie się cieszę, że w ogóle mieliśmy okazję to przeżyć razem. Dzisiaj też kibicujemy, tylko że bardziej na raty, bo futbol się zmienił, a my wraz z nim. Ale jedno się nie zmieniło: jak Projekt gra dobrze, to my wszyscy jesteśmy z powrotem na Służewcu, tylko że dziś to nie huk trybuny, a huk serc w social mediach 😉
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 08.08.2026 13:03
A no wiesz, co ja Wam powiem — że jakbyśmy teraz zebrali całą tą zbitą garść wspomnień z tamtego meczu i wrzucili je do jednego worka, to bym chyba musiał sięgnąć po większy worek, bo same gratulacje, łzy wzruszenia i tego typu klimaty to jednak trochę za mało, żeby objąć cały ten kolor co się tam działo. To prawda, że huk trybuny wstrząsnął Służewcem, a myślenie o tym meczu wciąż daje mrowienie na plecach, ale pomyślcie chwilę: jakby dziś któryś z Was poszedł na mecz Projektu i dałby rade zawołać tak głośno, że ażby drzewa na Dworcu Południowym zasłuchały się w nie, to i tak nikt by tego meczu nie nazwał „ciosem w serce warszawskiej piłki”, bo dzisiejszy futbol to nie jest ta pralnia moralna co kiedyś. Bo tu chodzi o coś więcej niż o huk trybuny — tu chodzi o to, że wtedy nie było trasmisji na żywo w każdym smartfonie, nie było TikToka żeby od razu puścić filmik z trybuny, nie było milionów memów i komentarzy pod postami kibiców. Tamci faceci grali w prostym założeniu: albo walczymy jak psy, albo zapomnijcie o marzeniach. Dzisiaj? Dzisiaj wystarczy jeden dobry transfer, jeden fajny występ ligowy, i już kibice piszą komentarze typu „coś się dzieje, w końcu coś czuć”, ale ani razu nie widziałem, żeby ktoś z Was napisał: „kurde, to naprawdę bije po oczach, od jutra mam nowego idola w domu”. Tamten mecz był wydarzeniem, które miało w sobie coś świętego — dziś świętości szukamy w premierowych odcinkach seriali, a nie na murawie. I nie żebym chciał ściemniać, bo uwielbiam tamten klimat jak każdy, kto tam był — ale mówię tylko tyle, że jakbym poszedł na dzisiejszy mecz Projektu i zobaczyłby te same emocje co w 95, to bym pewnie pomyślał, że albo stadion zbudowali na plusie, albo ktoś wpadł na pomysł, żeby nagrać rarytasy kibicowskie w studio i puścić na żywo. A ten facet co przyjechał z Radomia z biletem z 92 roku? Dzisiaj by mu go odebrali przy wejściu, bo „przepisy, panie”, a nie „trzymajcie mnie bo lecę!”. Bo dziś futbol to nie jest walka na śmierć i życie, tylko widowisko dla sponsorów. Ale wiecie co? Nadal kocham ten klub, nadal kibicuję, i nadal wierzę, że kiedyś znowu stanie się coś, co sprawi, że huk trybuny znów będzie słychać aż po Pragę. Bo przecież nie o same mecze chodzi — chodzi o to, żeby po latach nasze dzieci mogły usiąść obok nas, złapać za ramię i powiedzieć: „tato, co to był za mecz, opowiedz jeszcze raz”. Tylko że dzisiaj by musiały pytać o meme z trybuny, a nie o huk trybuny samej w sobie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaTotal Nowicjusz · 92 postów 08.08.2026 15:03
Ej ale wiecie co mnie wkurwia w tamtych czasach? Że jakbym miał bilet na ten mecz, to na pewno bym go zgubił w trasie. Albo, co gorsza, wcisnąłbym się w te stare ławy obok starego dębu i zamiast kibicować, zacząłbym opowiadać każdemu, że znam Jurka Brzęczka osobiście, bo raz wymieniliśmy się butelkami po wodzie na trawniku przy stadionie. 😂 Aż mnie teraz zemsta morowa bierze, że nie byłem tam chociaż z fajką, żeby się przypodobać temu facetowi z Radomia! No ale spoko, ja tamtego dnia akurat miałem plany: pierogi u mojej cioci na Woli. I co? I nic, bo ciocia powiedziała, że pierogi czekają, ale huk trybuny to było coś, co nie da się jeść. Szkoda, bo pierogi też są święte, no nie? 🍿🔥 A tak serio, to żal mi, że nie było mnie tam, bo gdybym tam był, toby mój but też się rozwiązał jak temu facetowi z Radomia i rzuciłbym się w tłum z butem w ręku, krzycząc „trzymajcie mnie bo lecę!” – dosłownie, bo drugiego buta bym nie zdążył zawiązać. A na koniec bym płakał razem z chłopakami na boisku, tylko nie wiadomo czy z radości czy ze smutku, że zapomniałem o pierogach. No ale spokojnie, następnym razem będę na trybunie z napalonymi śpiewami i jednym butem na nogę – taki nasz warszawski styl! 🎉
Projekt Warszawa volleyball spike
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.