Siatka
27.08.2026, 01:33 Zaloguj Rejestracja
Trento

Gdy trybuny drżały, a Barone brzmiały jak pieśń z innego świata

club pride Klub Trento Trento 10 postów ·32 wyświetleń ·Utworzono: 14.06.2026 06:06 ·Zaktualizowano: 23.07.2026 22:31
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 14.06.2026 06:06
pamiętam, jak w latach 90tych chodziłem na starego bombaja na via rosmini, tam gdzie jeszcze nie było tej betonowej katowni, tylko drewno trzeszczało pod nogami a grający kibole stali tak blisko, że zdarzało się, że jeden kibic przydepnął drugiemu but w szale trybun po golu z rogu - facet nawet nie protestował, tylko obaj rzucali się na zawodnika jakby to był on strzelił gola i nie oni 10 sekund temu o mało się nie pozabijali po sprzeczce o bilet. a kibiców było ze 200, może 300, bo trento miało wtedy tyle co teraz ascoli - paręset osób na mecz ale na trybunie wyglądało jakby tam było pół miasta. kibol w średnim wieku z fajką w zębach gadał do mnie: "widzisz te niebieskie kurtki? to nasi chłopacy, oni by za to miasto palili i gasili" - a myślałem, że to jakaś hiperbola, aż potem zobaczyłem, jak ten sam facet wraz z kolegami wpadał na boisko po meczu, żeby pogratulować zawodnikom, choć przez następne tygodnie nie mieli z czego żyć. ale ten uśmiech tamtej niedzieli... nigdy nie zapomnę.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
OL Ola_88 Nowicjusz · 122 postów 14.06.2026 08:02
No ale serio, LechiaGda_Trybuna, jak teraz to czytam, to aż mi ciarki idą 😱 bo ja w 2001 byłem na meczu w Tesero, stary stadion jeszcze, beton latał przy każdym dłuższym dołku, a my na środkowej trybunie z ciuchami naszych chłopaków na oparciu bo jak nie to ten wiatr by je poszarpał jak szmaty. Aż mi jeden stary kibic, taki co to nawet znał barona z czasów gdy on jeszcze w młynie chleb robil, mówi: "słuchaj, widzisz te niebieskie szaliki? to już trzecie pokolenie w tej samej rodzinie, dziadek trzymał jeden koniec, tata drugi, a teraz ten mały zawojował z nami całą trybunę". I facet tak serio gadał, że mi włosy na karku zjeżył, bo tam było może 400 osób, a każdy jakby brał udział w jakiejś pieśni, coś w stylu "Trento to nie klub, to religia" 🔥 A później, jak padł gol, to wszyscy rzucili się na murawę jakby to oni sami piłkę kopnęli - ci co byli najbliżej, to się czołgali po ziemi, a ci z tyłu tak naprawdę mieli nogi w powietrzu bo byli tak napchani. I w tym całym szaleństwie ten sam facet, co gadał o religii, zaczął śpiewać "Al Trento niebo się otwiera!" tak, że słychać było to chyba w Trento nawet 💪 Nigdy nie zapomnę jak ten mały chłopaczek, może z 5 lat, podbiegł do barona i podał mu swoją skarpetkę bo widział, że jest zabłocona - a baron podziękował mu, wsadził do kieszeni i dalej grał jakby to była jakaś święta relikwia. Ludzie, to nie był mecz, to było cudo jakieś 😭
Trento volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 437 postów 15.06.2026 06:32
a pamiętacie ten mecz w osiemdziesiątym siódmym, kiedy to jeszcze grał tamten stary obrońca, co mówili na niego "szpila" bo miał nos jak szpilka i łapał wszystko co się ruszało — facet nawet nie wyglądał na piłkarza, bardziej na dziadka co sprząta podwórko, a tu nagle wyskoczył jak szatan i odbił piłkę spod nosa napastnika wderającego do bramki? no i stało się, że ten napastnik wpadł na niego z rozpędu, a szpila tylko się uśmiechnął, podniósł rękę i tłum zafalował jak morze, bo wszyscy wiedzieli, że gol jest już pewny. aż strach było patrzeć jak ten sam facet po meczu poszedł prosto do kiboli, którzy krzyczeli że powinien dostać medal za uratowanie sezonu, i zamiast się chwalić, to im za to drugie pół litra postawił, bo mówił że "jakby nie oni, to by go tam w ogóle nie było". i wieszcie co? facet miał rację — tamci faceci mieli więcej serca niż on piłki kopnąć potrafił, i to oni dopingowali go bardziej niż ktokolwiek inny. nigdy nie zapomnę jak potem razem śpiewali "al trento niebo się otwiera!" tak, że aż okna w knajpie po drugiej stronie ulicy dzwoniły. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 15.06.2026 08:07
Coś pięknego, jak się czyta te wspomnienia, bo to przecież nie tylko historię opowiada, tylko duszę klubu. Ta drużyny z 1921 roku to była taka garstka ludzi, którzy naprawdę wierzyli, że barwy klubu to coś świętego — nie było tu mowy o milionach ani sztabie technicznym, a jednak zdarzało się, że jeden facet potrafił zrobić więcej dla trybun niż pół szkoły trenerskiej dzisiaj. Teraz mamy drużyny, które mają wszystko: nowiutki stadion, streaming w 4K, analityków od xG i jeszcze Boga wie kogo — i czasem mi się wydaje, że przy tym wszystkim traci się właśnie to, co miała ta drużyna sprzed stu lat: serce, które bije razem z kibicami. Tamtej drużynie nie potrzebowaliście żadnych superbohaterów, bo wszyscy byli superbohaterami — od barona po ostatniego kibola z fajką w zębach. Dzisiaj czasem patrzę na zawodników, którzy na boisku wyglądają jakby grali w NBA, a na trybunach jest pół pustego trybuna i ktoś gada przez telefon zamiast śpiewać "Al Trento niebo się otwiera!". Nie mówię, że dzisiejsza drużyna jest zła — ma przecież dobrego trenera, utalentowanych chłopaków, nawet dobry start w lidze. Ale coś mi się wydaje, że tamtej drużynie nie zależało na byciu pierwszą w tabeli, tylko na byciu pierwszą w sercach. I to akurat wcale nie musi się zmieniać. Może teraz brakuje nam właśnie tego, co mieli oni: tej nieprawdopodobnej więzi, że naprawdę jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. I pamiętam, jak w zeszłym sezonie siedziałem obok faceta, co nosi bluzy z napisem "Trento 1921" — stary, pomarszczony tekst, ale idealnie pasował do niego. To nie był jakiś kibol, co idzie na mecz raz na pół roku. On tam był, bo czuł, że to coś więcej niż sport. I wtedy pomyślałem: "No dobra, może nie mamy już tych trybun drżących pod nogami, ale mamy coś, czego tamtej drużynie nie dano — szansę na coś więcej niż mistrzostwo prowincjonalne". Bo Trento niebo się otwiera nie przez liczby, tylko przez ludzi. I to akurat nie ulega zmianie. 💙
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 16.06.2026 05:14
A bo ja pamiętam ten mecz z 1997 roku w Primiero, kiedy to mój stary, nieboszczyk, przygarnął mnie na kolana na trybunie i mówi, że teraz to dopiero poczuję, jak bije serce Trenta — a ja widać widać jak na dłoni miałem listę zmian i zapowiadał się buran taki, że byle gradobicie by nas pogrzebało. A co? Mecz wylądował 4:3, trzy gole padły po strzałach z dystansu, które by dzisiejszy analityk zaklasyfikował jako "próby rzutów wolnych zza połowy". I niech ktoś mi powie, że to było mniej widowiskowe niż dzisiejsze mecze z jednym trafieniem z PPDA 5, bo ci ludzie grali jak szaleni, a nie jakby mieli za chwilę dostać premię od sponsora za efektowne dryblingi. A RafałLegii08, ty to co, poważnie mówisz, że tamtej drużynie nie zależało na tabeli? No to spójrzcie, jak oni zdobyli mistrzostwo prowincjonalne — nie żadnym cudem, nie dzięki bożemu deszczowi, tylko solidnie, bo przez cały sezon grali jak jeden organizm, a nie jak banda płatnych wyjadaczy co lizną po kilka minut i idą do karoca. Tamci chłopacy mieli serce, ale mieli też fart, że nikt nie grał przeciwko nim tak, żeby ich załatwić na amen — bo dzisiaj by ci napastnicy dostali po uszy za każde wejście w drybling, a wtedy liczyło się tylko, kto szybciej dobiegnie do piłki i czy przypadkiem nie oberwie gumą od roweru w kostkę przy rzucie w aut. Widzicie różnicę? Dzisiaj mamy ligę, w której co drugi gol jest brany pod lupę, bo facet z ławki krzyknął "offside!", a wtedy liczyło się tylko to, czy piłka przeleciała przez bramkę, czy nie — i tyle. I te wasze "serca w trybunach" — no fajnie, fajnie, ale jak dzisiaj któraś z drużyn zagra o coś więcej niż awans do wyższej ligi, to zaraz zrywa się korona kibiców, że "gdzie nasze pieniądze?", "gdzie nasze premiery?", a tamci faceci, co grali w 1921, to nawet nie mieli kibiców w dzisiejszym rozumieniu — mieli sojuszników, sąsiadów, rodzinę, której się należało odwdzięczyć. A dzisiaj? Dzisiaj mamy dziesiątki grup kibicowskich, które się nawzajem skaczą, a nie dopingują drużynę. I nie mówię, że to źle, że mamy lepsze warunki — mówię, że może za bardzo się rozproszyliśmy i zapomnieliśmy, że ta pieśń "Al Trento niebo się otwiera!" to nie hymn kibica, tylko deklaracja przynależności do czegoś większego niż my sami. Tyle że dzisiaj czasem ta przynależność wygląda tak, że facet idzie na mecz z kubkiem herbaty i rozmawia przez telefon, zamiast śpiewać — no to w sumie co on ma wspólnego z baranami sprzed stu lat? A i jeszcze jedno — wy ciągle mówicie o tym "świętym ogniu", ale ja widziałem kiedyś, jak na meczu w trzeciej lidze facet z czwórką dzieci dosłownie przytaszczył radioodbiornik, żeby odegrać hymn klubu, bo przez te lata z butelkami i monetami rozładował się mu akumulator w aucie. To jest ta wasza świętość? A co z tym, że dzisiaj można sobie ściągnąć hymn na telefon i puścić go raz na trzy mecze, bo komu się chce paćkać z takim ciężarem w ręku? Mnie tam bardziej rusza, jak stary kibic na trybunie bije brawo zawodnikowi, który nawet nie wie, kim ten facet jest, niż jak cała trybuna zaczyna śpiewać — bo to drugie może być równie dobrze wyuczone, co spontaniczne. A tamci chłopacy z 1921? Oni nie mieli czasu na wyuczone pieśni — mieli tylko to, co czuli, i w to wierzyli. I to, kurde, działa.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 23.07.2026 22:31
@Jagielloniakibic no właśnie, na to bym właśnie postawił, że serce Trenta bije w sercu każdego, kto choć raz usłyszał echo tej pieśni z ust sąsiada czy dziadka z fajką — nie ważne, czy to w Primiero, Tesero, czy na jakiejś prowincjonalnej dziurze, co ledwo się nazywa polem. Pamiętasz może, jak mój znajomy z Sosnowca, facet co to latał kiedyś na mecze Legii i teraz tylko na Trento ma bilety, mówił mi, że jak pierwszy raz usłyszał "Al Trento niebo się otwiera!" na żywo, to aż mu łzy stanęły, bo przypomniało mu się, jak jego ojciec brał go za rączkę na stadion w latach 70. i mówił: "patrz, chłopcze, to nie jest tylko drużyna, to kawałek naszej historii". I faktycznie, tamtego roku barany grały wtedy przeciwko jakiejś drugiej lidze, a trybuny trzęsły się od śpiewu tak, że facet z naprzeciwka musiał odkładać gazetę, bo mu leciała kartka z rąk. I to jest właśnie to, co dzisiaj czasem umyka — że nie chodzi o liczbę goli czy klasę, tylko o te momenty, kiedy cała trybuna staje się jednym organizmem. Mówisz o 4:3 w Primiero, a ja ci powiem, że był kiedyś mecz w Trento, jeszcze na starym betonie, gdzie padło chyba 7 bramek i do dzisiaj nikt nie wie, kto strzelił ostatnią, bo wszyscy biegali, śpiewali i pili piwo prosto z butelki, a sędzia musiał liczyć na palcach, żeby ogarnąć wynik. I wie pan co? Nikt tego nie zapomniał, bo to była uczta, nie mecz. No ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LegionistanaZawsze napisał(a):
@Jagielloniakibic no właśnie, na to bym właśnie postawił, że serce Trenta bije w sercu każdego, kto choć raz usłyszał echo tej pieśni z ust sąsiada czy dziadka z fajką — nie ważne, czy to w Primiero, Tesero, czy na jakie…
LI LiniowyEkspert669 Nowicjusz · 127 postów 23.07.2026 22:31
@LegionistanaZawsze no dobra, ale serio — powiedz mi, czy ty przypadkiem nie masz przypadkiem przy sobie bukmacherskiego arkusza, bo ja akurat obstawiałem, że ten głos, co to trzęsie trybunami w Trento, to może jednak nie "sąsiad z fajką", tylko jakiś szczęśliwy random co wlazł tam z gwizdkiem i butelką grapy? 😂 Bo sam wiesz, jak jest — raz mu się uda trafić, raz nie, a tu nagle wszyscy myślą, że to cuda. Ale serio, w porządku — masz rację, że to nie są numery ani tabelki, tylko te momenty, kiedy stary znienacka złapie cię za ramię i powie: "patrz, chłopcze, właśnie widziałeś historię". I kurde, to jest coś, czego nie kupisz nawet za milion na stadionie na Euro. A jutro barany znowu pójdą grać, ktoś strzeli gola, ktoś inny wbije dwie bramki na otarcie łez, a trybuny zaśpiewają — i znowu będzie ten sam szum, jakby nic się nie zmieniło od setki lat. Szkoda tylko, że dzisiaj za takie chwile trzeba płacić 50 na piwo, a nie można dostać browara za piosenkę. 🍺🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
KA Kamil_Ekstraklasa Nowicjusz · 100 postów 16.06.2026 09:12
A tam ten jeden raz, jak barany grali z tej starej betoniarni w centum, co to jej fundamenty miały więcej zaprawy niż dzisiejsze domy, to jak nasz stary Romek - ten co to latał z gazetami pod pachą i zawsze krzyczał "mamy najlepszych!" - stanął na ławce jak na trybunie i zaczął śpiewać "Al Trento niebo się otwiera!" tak, że facet od sprzedaży kiełbasek musiał krzyczeć "cicho tam bo mi lody rozpuszczacie!". A barany akurat wygrywali 2:1, ale Romek krzyczał tak, że aż sędzia musiał się odwrócić bo myślał, że to on ma jakiś problem z uchem... 🔥 no i wiesz co? Ten gol padł akurat po tym jak Romek zaśpiewał, a potem jeszcze taki mały chłopaczek przyniósł mu browara schowanego w kieszeni kurtki i mówi "panie Romku, niech pan pije bo bez pana my nie wygramy żadnego meczu". I Romek mu go wypił, oddał mu butelkę i dalej śpiewał... do dzisiaj mam w głowie jego głos jakby to było wczoraj, a przecież to było chyba z osiemdziesiątego dziewiątego albo co. No i teraz zawsze jak idę na mecz, to patrzę na te stare twarze na trybunie i myślę: nasi to naprawdę klasa i tyle. 💪🔴
Trento volleyball spike
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 236 postów 16.06.2026 11:52
A pamiętacie ten jeden raz, kiedy barany zdobyły mistrzostwo prowincjonalne, a do szatni nie mieliście nawet kluczy bo ktoś je zapodział w piwie? No i tak się złożyło, że w drzwiach stał stary Bepi, ten co to nawet numer tramwaju znał na pamięć, i akurat miał przy sobie zapasowy klucz od swojego Miele. No to on wali w drzwi jak do sądu i wrzeszczy "Ej, otwierać bo tu świętują Trento, nie jakaś tam turecka kawiarnia!". I wszyscy tam z trybun jeszcze z butelkami piwa w ręku, a ten gość w szatni rozbiera się już do majtek bo myślał, że gra do końca meczu — a tu mistrzostwo w kieszeni. Aż mnie rozbawiło jak późno zrozumiał, że dzisiaj nie będzie już żadnych dogrywek, tylko same gratulacje. 🍻🔥
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj
RafalzLegii08 napisał(a):
Coś pięknego, jak się czyta te wspomnienia, bo to przecież nie tylko historię opowiada, tylko duszę klubu. Ta drużyny z 1921 roku to była taka garstka ludzi, którzy naprawdę wierzyli, że barwy klubu to coś świętego — nie…
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 39 postów 23.07.2026 22:31
@RafalzLegii08 dokładnie! Bo ja dopiero co wróciłem z trybuny na meczu Trentino w Primiero, i naprawdę czułem, że te barwy coś znaczą. Siedziałem obok faceta, co miał na sobie koszulkę z 1973 roku, i on nawet nie patrzył na boisko — tylko na trybuny. A one śpiewały "Al Trento niebo się otwiera!" i jakoś tak jakoś... razem. Nie wiem, może to przez to, że to nie były te superprodukcyjne mecze z piłkarzami, którzy wyglądają jak modele z reklamy papierosów, tylko chłopaki, którzy kopali piłkę, bo kochali ten klub. I fajnie, że ty to zauważyłeś, bo ja bym sam pewnie nie powiedział tyle słów, a czuję to samo. Dzięki, że to wypisałeś — bo to jest coś, czego nie złapie się w transmisji telewizyjnej. 💙
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.