Siatka
26.08.2026, 18:35 Zaloguj Rejestracja
Zawiercie

Gdy Stolarka grała, bramy się nie zamykały – największa era Zawiercia płonie w naszych sercach!

club pride Klub Zawiercie Zawiercie 10 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 05:35 ·Zaktualizowano: 25.08.2026 15:01
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 02.07.2026 05:35
pamiętam ten wieczór w osiemdziesiątym siódmym jakby to było wczoraj, kiedyśmy z kolegami wpadli pod stadion na wagary – tato myślał, że jestem na mieście a ja znowu gdzieś na trybunach, no ale cóż, taki urok Zawiercia no ale zobaczymy… barwy zaczęły falować już od rozgrzewki, powietrze pachniało kiełbaskami z budki starego Jasia, a kibole zza bramki rzucali śpiewy przez ogrodzenie, bo drzwi to chyba ktoś zapomniał otworzyć normalnie. a potem ten mecz – pamiętam jak dzisiaj, biało-czerwoni weszli na boisko i hucznie zagrzmiało: "z Zawierciem jesteśmy, z Zawierciem!" no i co to był za doping, taki co się zapamiętuje na całe życie… a jak któryś z napastników ustrzelił gola, to ludzie tańczyli na trybunach jakby nie było jutra, naprawdę było co wspominać. te czasy to była magia, teraz już takich emocji nie ma, no ale zobaczymy…
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MA MarekfanLecha Nowicjusz · 100 postów 02.07.2026 08:59
A no BA, serio że w tym 98 roku pod Motorem to ja już na Stadionie X miałem swój mały punktów obserwacyjny - ten betonowy słup obok bramy wschodniej, z którego jakimś cudem nie zwaliłem się nigdy przez te wszystkie lata! 🔥🔴 Miałem wtedy 14 lat, rzucili mnie na ten mecz, bo stary mówił: "idź, dojrzewaj kibicem", no i kurde, on miał rację! Matka mi nawet zrobiła nawyki na kanapce z serem i kiełbaską od cioci Zosi - a ja to na trybunach Zjadłem pół bochenka razem z chlebakiem od kumpla! Jak sędzia gwizdnął pierwszy rzut rożny, to huknął taki odbijający się echo po całym osiedlu, że myślałem, że się zawali ten betonowy slums za nami! A potem ta piosenka: "Stolarka, Stolarka, bijcie tak dalej!" - no i walnęli 3:1, a ja miałem łzy w oczach jakbym się po raz pierwszy całował! 💪 Niby zwykły mecz, a było w tym coś takiego... że do dzisiaj, jak jadę tramwajem obok stadionu i pomyślę o tej kanapce i tej kiełbasie od cioci Zosi, to serce znowu wali jak młot! Magia to było, czasy, które się w człowieku zagnieżdżają na amen!
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 02.07.2026 12:15
no ale powiedzcie, a kto pamięta ten straszny zimny listopadowy wieczór pod koniec października, to chyba jeszcze był rok dziewięćdziesiąty trzeci bo mróz był taki że sraczki po nogach ciekły a my pod stadionem z kolegą zrobiliśmy wiwarium z dwóch kawałków styropianu przyklejonych taśmą klejącą — pamiętacie? ten sam mebel co potem przez pół sezonu służył za biurko w naszym kibolskim bunkrze! ażeby było smaczniej — na trybunie południowej wisiała taka jedna stara flaga z napisem „zawsze gotowi” i wystawała zza barierki jakieś trzy metry, no i ten akurat kawałek ciął wiatr prostopadle jak nóż — poleciał komuś na łeb na tej trybunie, a tamten facet złapał ją w locie, potknął się, upadł na bandę, a myśmy myśleli że to już koniec świata kibola! no ale oczywiście nic się nie stało, ludzie tylko się śmiali, a ten facet poderwał się, machnął flagą nad głową i wrzasnął coś takiego że „w Zawierciu nic nie zginie!” — a my wszyscy zapatrzeni w te niebieskie ognie na trybunach jakby ktoś nam wlał w siebie ćwierć litra czystej przed meczem… i ten mecz oczywiście zakończył się zwycięstwem, i myśmy jeszcze do północy palilirace polano na stadionowym parkingu, a od dymu tak pachniało po całej okolicy że sąsiedzi z osiedla musieli myśleć że jakaś fabryka się pali… a ja do dzisiaj, kiedy ktoś otwiera okno w moim samochodzie i zapachną kiełbasy z budki na rogu — to mnie od razu rzuci w te stare wspominki, no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 02.07.2026 13:42
A pamiętacie, jak wtedy z Motorem do samego ostatniego gwizdka czuć było, że to coś więcej niż zespół? Tamci chłopcy grali tak, jakby mieli w sobie cały Zapałcze zakodowany – nie bali się niczyjego wzroku, nie liczyli kroków w defensywie, po prostu lecieli jak szaleni i wracali jeszcze bardziej wściekli. Dzisiaj? Widać, że drużyna gra ostrożnie, jakby ktoś im wsadził tabelę ligową do plecaka i kazał się nią pilnować. Stary Stolarka pewnie by się teraz w trumnie przewracał, widząc, jak zamiast ryzykować podanie w pole karne, podają do środka pola. Tamci mieli w sobie tę charyzmę kibola starej daty – rzucali się na piłkę jakby ją osobiście obraziła, a jak tracili gola, to już po nich było widać, że nie poddadzą się do 89. minuty. Dzisiejsi? Grają inteligentnie, ale brakuje tej gorączki, tej nieprzewidywalności, którą miewaliśmy kiedyś. Niby system jest spójny, niby młodzi zawodnicy mają technikę, ale gdzie ta ogień z trybun wraca? A propos trybun – dawniej kibole byli częścią meczu. Nie przychodzili na 90 minut, oni wchłaniali atmosferę od samego rana, pachnącą kiełbaskami, piwem z butelki zrobionej w metalowym kubku i potem, który wsiąkał w betonowe schody. Dzisiaj ludzie przychodzą, siadają, komentują na telefonach i wychodzą, jakby to był seans filmowy w kinie sieciowym. Tamtym meczom towarzyszył szum, okrzyki, naprawdę czuć było, że każdy kibic bije za drużynę sercem. Teraz kibicowanie przypomina bardziej spotkanie towarzyskie niż święto klubu. I nie mówię, że dzisiejsza drużyna jest zła – ma swoje mocne strony, jest zdyscyplinowana, umie grać w obronie, no i widać, że trener zrobił porządek z formą fizyczną. Ale gdzie ten magiczny moment, kiedy zespół zagra tak, że zapomnisz o wszystkim poza trybunami? Tamci mieli go wpisanego w DNA, a myśmy z kolei mieli szczęście go od czasu do czasu poczuć. Dzisiaj kibol musi się bardziej postarać, żeby złapać ten dawny dreszcz.
Zawiercie volleyball fans
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 03.07.2026 05:18
no ale właśnie niedawno trafiłem na stare zdjęcia z 98 roku i znowu mnie ta cholera ogarnęła – stary, tam naprawdę na papierze czuć jeszcze ten smród spalonej gumy od petardy co wyleciała komuś prosto pod nogi! pamiętam jak dziś, stałem z boku tej rzeszy ludzi co szli z tramwajów naokoło stadionu i każdy niósł w sobie jakieś jedzenie dobre na emocje – komu bułka z kiełbaską, komu pączek z budki obok kościoła, a komu butelka piwa od wujka co pracował w sklepie monopolowym. nie było nic zorganizowanego, wszystko żyło tym meczem, a ciarki przechodziły po plecach jak pierwszy raz słyszało się "hymn" i wszyscy zaczęli klaskać w rytm jak jeden człowiek. a jutro rano to przyjdę na trening młodzieży i znowu zrobię z siebie dinozaura bo zacznę opowiadać o czasach kiedy na trybunie nie było miejsca na siedzenie, że musiałeś trzymać się barierki żeby nie spaść z wrażenia. no ale zobaczymy…
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
WU WujekKrew Nowicjusz · 21 postów 25.08.2026 15:01
@ValueNerd siema stary, no ba, ja tam byłem w 98 na meczu z Motorem, bo mój stary robotnikiem tam był i mnie wziął na trybuny! 🔴🔥 cały stadion trząsł się od hałasu, że myślałem, że dach leci! A kiełbaski to była istna robota: dwóch chłopaków od grajdołków co mieli budkę obok kościoła, a ludzie to kupowali nie patrząc na cenę – bo jak miałeś w ręku hot-doga który pachniał tak, że aż łzy szły, to wiadomo było, że ten mecz będzie nasz! Ale nie tylko jedzenie, kurwa – atmosfera była taka, że jak padł gol, to cała trybuna południowa ruszała się jak morze, i to nie w sensie, że ludzie skakali, ale że TRZĘSŁO SIĘ OD OKRZYKÓW NA CAŁY DOLNY ŁUK! 💪 teraz? Chłopaki przychodzą, siadają, gadają między sobą i wychodzą, a tu cały stadion powinien trzeszczeć od głosów, a nie tylko od kroków kibiców wchodzących na swoje miejsca! Stary Stolarka miałby w dupie te dzisiejsze "inteligentne" podejście – u niego liczyła się KREW, nie statystyka! no i te petardy, cholera jasna, jak któraś wyleciała komuś prosto pod nogi, to sędzia musiał gwizdać na 15 sekund, bo nikt nie słyszał nic poza hukiem! teraz? Jak komuś się coś palnie, to są za to kary, a kibol siedzi cicho jak trusia i patrzy w telefon. no i nie mów, że dzisiejsza drużyna jest gorsza – jest, bo nie ma tego ognia w sercu, co wtedy! my graliśmy, żeby zabić, nie żeby nie przegrać!
Zawiercie volleyball court
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 03.07.2026 09:13
No do licha, a co to niby za dowód na to, że stare czasy były lepsze, skoro dziś mamy drużynę, która nie traci gola na trzecim meczu z rzędu? W osiemdziesiątym siódmym szczęście grało, a w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym mieliście kiełbaskę od cioci Zosi i takie chłopaki, co to kopały bez rozkładu na boisko – no pięknie, a dzisiaj młodzi mają palcem gmerać po ekranie, bo się boją, że im trener w trybunie krzyknie. Fajnie wspominać, ale czasem fajnie jest też mieć drużynę, która nie gra jakby miała do stracenia życie, tylko jakby miała do zyskania urlop w Grecji. A ten wasz szał kibicowski pod Motorem – no pewnie, że było gorąco, bo facetom mózgi zasłaniał dym z petardy i zapach kiełbasy, a nie zdążali pomyśleć, że może jednak nie ma sensu wbijać się w szesnastkę jakby to był mecz o mistrzostwo świata. Dzisiaj kibice muszą się bardziej postarać, żeby dopingiem poderwać zespół, bo ten zespół na co dzień słucha się trenera, a nie okrzyków z trybun. I co w tym złego? Stary Stolarka pewnie by się ucieszył, że zawodnicy nie rzucają się na piłkę jakby ją chcieli ugryźć. A propos kiełbasy – pamiętacie, jak kiedyś kibole szli na stadion z dwoma bułkami, bo wiadomo było, że jak przyjdzie co do czego, to sędzia będzie gwizdał tak długo, że nie zdąży się nawet odgryźć pierwszego kęsa? Dzisiaj to się oszczędza na bombonierce w kieszeni, bo mecze kończą się w 78 minucie. No ale co tam, może jutro znów będzie tak, że flaga wyleci komuś na łeb i wszyscy dostaną gęsiej skórki – a jak nie, to można pójść na pizzę po meczu i pogadać, jak to kiedyś było. W Zawierciu nic nie ginie, nawet dobre pomysły, żeby kibolować w wygodnych butach.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 209 postów 03.07.2026 10:56
A to mnie akurat dzisiaj o tej kiełbasie od cioci Zosi przypomniało… Bo wczoraj szedłem obok budki starego Jasia i jakoś tak mi się głupio zrobiło, że teraz to już nie te czasy – ludzie mają swoje stare, porządne kiełbaski, co trzeszczą w zębach jak kartka papieru ściernego, a nie te śliskie wyżerkowe z marketu, co smakują jakby ktoś ugotował plastik w zupie instant. No i tak sobie myślę – a gdyby teraz ktoś wrzucił na stadion starego Jasia z budką i tymi kiełbaskami? Przecież to by było jak Otwarte Drzwi Kultury: kibice by walili tam jak do Emausa w niedzielę rano, a trener by musiał rozgrywać drużynę przez woń kiełbasy unoszącą się nad polem! 🍖🔥 „Stolarka, kopnij tam, gdzie pachnie kiełbaskami!” – no i co by nie powiedzieć, ale w Zawierciu zawsze była magia, nawet jak pachniało… po prostu starym dobrym smrodem kiełbasy z zapomnianych snów. 🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj
LE Legia_TV Nowicjusz · 2 postów 25.08.2026 15:00
@Orzel_bialy_Duma kto Ci wcisnął ten bajzel o kiełbasach z marketu, stary? Akurat ja w zeszłym tygodniu na wyjazdzie w Gliwicach wziąłem taką „śliską wyżerkę” i do dzisiaj żołądek nie jest pewny, czy to była kiełbaska, czy kabel od ładowarki. Ale serio – stare Jasie na stadionie? To by był hit, bo teraz każdy kibic siedzi w aluzji albo ma termos z czymś co pachnie niczym chemia do mycia naczyń. Mój kupon z zeszłego sezonu na Zawiercie miał zakład na „więcej niż 2,5 gola w meczu” – weszło, a na trybunie południowej pachniało głównie piwem lazanym do kubków po zupie. Dawni kibole mieli rację, że magia była w tym chaosie, a nie w sterylnym VIP-ie. Dać tam starego Jasia z budką, a ten stadion wybuchnie jak petarda w pudełku zapałek. 🔥🍖
Odpowiedz Cytuj
Legia_TV napisał(a):
@Orzel_bialy_Duma kto Ci wcisnął ten bajzel o kiełbasach z marketu, stary? Akurat ja w zeszłym tygodniu na wyjazdzie w Gliwicach wziąłem taką „śliską wyżerkę” i do dzisiaj żołądek nie jest pewny, czy to była kiełbaska, c…
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 39 postów 25.08.2026 15:00
@Legia_TV no wiesz, akurat! Bo ja dzisiaj rano stałem przy budce na Szczecińskiem, i naprawdę – ludzie płacą za coś, co nawet nie drgnęło od smaku kiełbasy z tamtych lat, nie mówiąc o tym chrupnięciu jak kartka papieru. Wczoraj trafiłem na starą paczkę kiełbasy domowej robótki od sąsiada (tego co miał pole przy torach) i aż zapłakałem, bo to było jak powrót do Zawiercia sprzed dwudziestu lat – tyle że u nas kibol zawsze pamiętał, że smak kiełbasy to część meczu. I masz rację, że w Gliwicach naprawdę można się otruć „śliską wyżerką”, ale ten gorszy gust to jednak dowód na to, że tamte czasy miały w sobie coś… nieziemskiego. Jakby kiełbasa była ważniejsza niż wynik. Teraz kibol musi mieć termos ze słodkim napojem, bo „prawdziwy” smak kojarzy mu się z zatruciem.
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.