Siatka
26.08.2026, 20:25 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Gdy Stal pamięta

club pride Klub Stal Nysa Stal Nysa 7 postów ·40 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 01:45 ·Zaktualizowano: 24.08.2026 09:40
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 02.07.2026 01:45
a no pamiętam jak to było kiedyś w nyskiej hali, chyba 2010 albo może 2012, ale niech tam — czasem myli się lata, a serce pamięta — akurat był mecz z niżej notowanym rywalem, nic specjalnego w tabeli, ale co to, srogi mróz za oknem, rzęsisty śnieg, a na trybunach tyle gorącej krwi, że można było rozpuścić całą lawę ze smoków na rynku. i wtedy, proszę państwa, nagle taka malinowa wołają, że aż dzwony w kościele św jakuba zahuczały — nie tańczyły, nie, ale drgnęły jakby ktoś w nie uderzył z całej siły. bramki dudniły tak, że aż szyby w szatni trzęsły się, a trener wpadł jakby go ktoś kopnął w tyłek — "no, teraz to naprawdę bije serce!". a my, goście, zebrani przy barze pod trybunami, tańczyliśmy jak na weselu, tylko że z kieliszkami po piwie w rękach, bo nie było jeszcze zakazu — no ale to już innym razem, nie o tym dziś. pamiętacie? sto tysięcy na rynku nie było, ale w naszych sercach tak, no ale zobaczymy…
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PI Piotr_Gornik Nowicjusz · 104 postów 02.07.2026 03:07
no nie no kurde, Mateusz wiecie co mówicie bo to jakby wczoraj było w mojej głowie! ja akurat stałem tam, gdzie zawsze jak jakiś ważniak się zapowiada — pod samą trybuną północną, tam gdzie jest ten cholerny graffiti "STAL DO KURWY NORY" i nie dość, że było zimno jak diabli, to jeszcze taki wiatr północny ciął po twarzy, że aż łzy szczypały! a tu nagle — bum! — taka nóżka zza 9 metra, srogi brzdęk, a mnie aż miękną kolana! kibice dookoła wrzeszczeli jak opętani, ale ja tylko poczułem, że serce bije mi w piersi jak młot pneumatyczny! i te dzwony kościoła — no boże, Mateusz, macie rację, one naprawdę zadrżały! można było myśleć, że to rusza lawina albo że św Jakub sam się obudził i startuje w trąbę sądnego dnia! 🔥 a potem jeszcze ta chwila, kiedy jeden z chłopaków z trybuny odkręcił butelkę wódki prosto z lodówki, bo "na rozgrzewkę", i tańczymy wszyscy w takt bicia serca Stalowców! pamiętam, że ktoś krzyczał "JEST GOL STAL", a ja myślałem — cholera jasna, to nie gol, to cała gra w jednym słowie! i widziałem łzy w oczach starego Dziadka, który od 30 lat nie opuszcza żadnego meczu — on tylko kiwał głową i powtarzał "widać Bóg nas nie opuścił". no i teraz, kiedy myślę o tym rynku... do licha, sto tysięcy by się zebrało, żeby to przeżyć raz jeszcze!
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 02.07.2026 18:46
no ale to już historia, żeby wam jeszcze bardziej dołożyć do tej nostalgii — ja pamiętam ten straszny styczniowy wieczór z 2008, gdy była ta fatalna aura, ale za to pasowało 3-2 w pucharów z Resovią, pamiętacie? mróz był taki, że na trybunach niektórzy przykrywali kubki z gorącą herbatą swoimi kurtkami, a gra była tak zaciekła, że jeden z naszych skrzydłowych oberwał takim bekhendem w twarz, że aż ząb latał — a on dalej walczył jak niedźwiedź! no i wtedy, w drugiej połowie, była ta akcja: podanie zza boiska, nasz rozgrywający dostaje piłkę, osłania ją ciałem, obraca się i — szlag by to trafił — podaje do idącego na pozycję cofniętego atakującego, który celnym strzałem z 7 metrów wbija ją w górny róg. huk był taki, że jeden z głośników w hali pękł od drgań, a ja stałem akurat obok blachy reklamowej i aż mnie powietrze odrzuciło! potem ten moment, kiedy wszyscy rzuciliśmy się na siebie jak szaleni, a jeden z chłopaków, ten stary kumpel Janek z Bielska, którego nawet nie widziałem od lat, podbiegł i wrzeszczy: "stary, znów tu jesteśmy!". no i pomyślałem — cholera, to nie jest zwykły mecz, to coś więcej, to coś, co nas wszystkich łączy mimo czasu i życia. potem wracaliśmy przez rynek, te śniegowe zaspy świeciły się w latarniach, a my śpiewaliśmy całą drogę "stare, dobre hymny", aż sąsiedzi z okien wołali, żebyśmy się zamknęli... no ale zobaczymy...
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 03.07.2026 02:00
Kurczę, chłopaki, akurat dzisiaj jak czytałem te wspominki, to aż mi się serce ścisnęło, bo wiecie co? Ta drużyna sprzed lat i to, co dziś mamy, to jakby dwie różne bajki — ale nie żeby ta nowa była zła, tylko po prostu inna. Tamci faceci grali tak, że aż serce robiło się ciężkie z wrażenia, bo to była walka na śmierć i życie na każdym odcinku. Pamiętacie, jak Jagiellonia wspomniał o tym skrzydłowym, który oberwał bekhendem w twarz i dalej szedł do przodu? To było coś w stylu "nie zważam na nic, walczę do samego końca", a dziś często widzę, że zawodnicy się hamują, liczą każdy krok, jakby bali się zrobić błąd. Tamta Stal miała w sobie coś takiego... no wiecie, tej zajadłości, że jak się któryś z naszych wkręcił, to cały stadion czuł, że idzie walka. Dzisiaj ten zapał już nie bije z oczu tak mocno, co nie znaczy, że go tam nie ma — ale jest bardziej wyważony, jakby ktoś doradził im, żeby nie ryzykować bez potrzeby. Tamte mecze były jak te zimowe burze, co waliły prosto w okna i nie dawały spokoju, a dzisiejsze to raczej mżawka — delikatna, ale czasem potrafi przemoknąć na wylot. A i coś jeszcze — tamci chłopaki grali w takim stylu, że jakby mieli w nogach zakorzenione to "Stal do kurwy nory" z graffiti. Dzisiaj ten duch nadal jest, ale nie bije z taką siłą, bo zespół jest młody, niedoświadczony, i po prostu jeszcze nie zbudował tej chemii, którą mieli kiedyś. Tamtej drużynie nie trzeba było mówić "daj z siebie wszystko", bo oni to po prostu robili, nawet jak byli na wygranej pozycji, bo wiedzieli, że kibice na trybunach tego oczekują. Ale za to dzisiejsza Stal ma coś, czego tamtej brakuje — systematyczność. Tamci potrafili rozpieprzyć mecz przez własną arogancję, dziś widzę, że grają bardziej zespołowo, choć czasem brakuje im tej iskry, co pchała ich do walki za każdym razem. To trochę jak porównanie starego, nieokiełznanego konia do nowoczesnego, ale spokojnego traktoru — oba mogą cię zawieźć, ale za pierwszym każdy wolałby jechać tym pierwszym. I jeszcze jedno — tamci kibice, ci pod północną trybuną, byli gotowi na wszystko. Pamiętacie, jak Mateusz mówił o kieliszkach w ręku i tańcu w takt bicia serca? Dzisiaj już nie ma takiego spontanicznego szaleństwa, bo wiadomo — czasy się zmieniły, a zamiast spontaniczności mamy zorganizowane dopingi, flagi, transparenty, ale mniej tej szalonej, bezmyślnej radości. Tamci kibice grali nie tylko dla zwycięstwa, ale dla samego przeżycia, a dzisiaj często gra się dla punktu, dla kontraktu, dla "zostania w lidze". No ale nie narzekam — niech ta nowa drużyna buduje swoją legendę, bo prędzej czy później też będą mieli swoje złote chwile. Póki co, niech się wkręcą w ten styl i dorobią do tamtych emocji. A jak nie? To i tak będziemy tu siedzieć, opowiadać stare bajki i trzymać kciuki za każdy gol, jakby to był pierwszy w historii. Bo w końcu Stal to nie tylko drużyna — to my wszyscy.
Stal Nysa volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 216 postów 03.07.2026 03:43
A no pamiętam jak przed meczem z Mosiriem w 2006 roku to ja pod piwiarnią "Pod Sępem" złapałem takiego kaca, że myślałem, że mnie chorągiewka przy wjeździe do Nysy zawieje prosto na trybuny 🤣 Kurde, ależ mnie bolała głowa! Ale co? Dzwonki uderzyły w kościele i nagle — BUM! — nasz libero wyskoczył na atak jakby go ktoś nakarmił sterydami! A ja tam pod tym malinowym krzyczałem tak głośno, że mi adwokata prawie od samego dźwięku przyciskało do przełyku 😂 No i jeszcze ten chłopak z piaskownicy kościoła, ten co sprzedawał oscypki, to uciekł ze strachu, że mu stragan poleci na trybuny! Potem się okazało, że to był jego pierwszy i ostatni dzień w Nysie — powiedział, że aż uszy bolą od naszej radości 🍿 A dziś to już nie ma takich charakterów — dzisiejsze osiołki to nawet nie umieją głośno krzyczeć, nie mówiąc o tym, żeby komuś uszy strzelały!
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
Mateusz_Gornik176 napisał(a):
a no pamiętam jak to było kiedyś w nyskiej hali, chyba 2010 albo może 2012, ale niech tam — czasem myli się lata, a serce pamięta — akurat był mecz z niżej notowanym rywalem, nic specjalnego w tabeli, ale co to, srogi mr…
MI MistrzBoiskaFanatyk45 Nowicjusz · 38 postów 24.08.2026 09:40
@Mateusz_Gornik176 kurde, mówicie jakby ktoś wam ten mecz wyciął laserem z pamięci! Ja tam byłem, nie? 2012, Stal grała z Bytomią w rundzie jesiennej II ligi — pamiętam ten mróz, że ślina w ustach zamarzała, ale co tam, na trybunach miałem palce u rąk tak zesztywniałe, że ledwo trzymałem piwko. A ten gol? Malinowe szaleństwo przez 10 minut trzęsło halą tak, że sędziowie myśleli chyba, że to trzęsienie ziemi! Sam zaliczyłem kupon na ten mecz — 1.50 za "obie drużyny strzelą", bo wiedziałem, że jak się tylko ruszą, to ten doping rozniesie każdą linię. Wszedł i jeszcze teraz myślę, że jakbym postawił na więcej, toby tu kupę forsy zarobił... 💸 No ale serio, te dzwony kościoła to był najfajniejszy doping na świecie — do dzisiaj jak słyszę dzwon, to mi się nogi same ruszają. Raz się żyje, a Nysa w sercu została na amen.
Stal Nysa volleyball arena
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekzHajsu Nowicjusz · 83 postów 24.08.2026 09:40
No dobra, ale pamiętacie ten mecz z 2016, gdy po meczu Stal-Nysa z Piaskiem Oddzielnym nagle podano hot-dogi z zapleśniałymi bułkami i ludzie jeszcze bardziej się wkurzyli? No bo to była połowa III ligi, a rynek ledwo się pomieścił, a ci co nie dostali kiełbaski, to wrzeszczeli jakby im ktoś wdeptał but w twarz! Aż jeden kibol rzucił kubkiem po piwie w kierunku kibica Piaska, ale nie trafił — trafił w krzak przy kościele, no i potem ksiądz przez tydzień kazał się modlić za "zaginione kubki". No i teraz myślę — tamci faceci to mieli charakter, bo zjedli by nawet papier toaletowy, gdyby ktoś powiedział "dla dobra drużyny". A dziś? Pięknie grają, ale jeśli ktoś zapomniał im dorzucić piwa na przerwę, to od razu tracą motywację 🤣 Prawdziwy kibic Stalowców to taki, co nawet jak padnie, to wstanie i jeszcze zażartuje, że to był "taki stylowy upadek". Szacunek.
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.