Siatka
22.09.2026, 17:29 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Gdy sięgam myślami do lat 80-tych, to Stal Nysa to było nasze drugie imię!

club pride Klub Stal Nysa Stal Nysa 7 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 13.08.2026 01:16 ·Zaktualizowano: 13.08.2026 14:13
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 514 postów 13.08.2026 01:16
pamiętam ten niedzielny październikowy poranek 87-ego jak dziś — w nyskim ratuszu zebrali się wszyscy, co żyją od solanki aż po stadion, na mały pół finał z ursuskimi. co tam taki pół finał, to był nasz cmentarz bohaterów, gdzie wykuło się przeświadczenie, że stal to nie materiał, tylko postawa. do dzisiaj mam te obrazki w oczach: kibice z orłami na sztandarach, stare audi 100 zaparkowane na byle jak, a na trybunach starszyzna z papierosami w jednym ręku i browarem w drugim — jakby mieli całą niedzielę na to, żeby w końcu dowieść, że szczęście to nie los, tylko ciężka praca. i się dowiedli. pamiętam ten moment, gdy padł ostatni gwizdek, i że wszyscy od razu runęli na boisko, żeby ich objąć, bo przecież nie grało się dla punktów, tylko żeby w końcu ktoś w mieście powiedział: "słuchajcie, nyskie to coś więcej niż perkal". i dali radę. a dzisiaj? dzisiaj tamten spektakl się powtarza tylko w snach, ale co tam — starsi chłopacy gadali mi niedawno, że młodzi na trybunach znają historię z opowieści, a to już coś znaczy. niech żyje stal, niech żyje teatralne mistrzostwo! 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalSlask Nowicjusz · 123 postów 13.08.2026 03:54
Akurat ten mecz oglądałem z dziadkiem na trybunie przy zakręcie przy basenie! 💪🔴 Pamiętam, jak stary powiedział mi wtedy: "Patrz, chłopie, tu się nie liczą rzuty ani punkty — tu liczy się tylko to, żeby wreszcie ktoś przyznał, że Nysa to siłacz na parkiecie!" I poszedł ten sędzia, że gol padł na samym finiszu, a ja z wrażenia aż orła na kurtkę sobie poprzyszyłem! 😱 Potem wszyscy szliśmy ulicą Armii Krajowej z piosenką "Boże coś Polskę", a dziadek śpiewał tak głośno, że zapomnieliśmy o tym cholernym Ursusie! 🔥 Aż do dzisiaj mam jego kurtkę w szafie, i jak się coś podoba to myślę: "No właśnie, tak powinno wyglądać prawdziwe mistrzostwo!" 😄
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 496 postów 13.08.2026 06:44
ale pamiętacie ten moment przed półfinałem, jak towarzysz z zakładu "Społem" przytargał na plecach dla drużyny te stare, sfatygowane piłki z lat 60tych, żeby się rozgrzać? 😄 powiedział, że to te same, którymi graliśmy jeszcze w amatorskiej lidze, i że teraz albo nigdy — no bo przecież nie po to się lata po stadionach, żeby w kółko tracić. a potem ten gość stał pod koszem i rzucał w kadrze jak wariat, że niby "starym zwyczajem", a my wszyscy staliśmy w milczeniu jak zaklęci, bo wiedzieliśmy, że to nie żadna pamiątka, tylko przekaz: że stal to nie jest nazwa klubu, tylko coś, co się nosi w sercu i w nogach. i wyszło! no ale zobaczymy
Stal Nysa volleyball court
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
AR Arbiter_Ukradl Nowicjusz · 35 postów 13.08.2026 10:01
A te stare wilki z lat 80. to mieli w sobie coś takiego, że aż trudno porównać z czymkolwiek dzisiaj — no bo dzisiaj to już nie te czasy, kiedy za drużynę się umierało, dosłownie. Oni tam na tym meczu z Ursusem nie grali po to, żeby wygrać dla tabeli, tylko żeby komuś wreszcie pokazać, że Stal Nysa to nie nazwa klubu, tylko kawałek miasta, który się nie poddaje. I to właśnie wtedy, w tamtym szaleństwie kibiców z orłami na rękawach, w tym teatralnym mistrzostwie, które było bardziej teatrem niż sportem, urodził się ten mit, którego dzisiaj nikt nie da rady powtórzyć. Bo dzisiaj, nawet jak młodzi kibice pchają się na trybuny z flagami, to brakuje tej szorstkości, tego przekonania, że nie chodzi o punkty, tylko o coś więcej — o dumę, która paliła się w oczach dziadków i ojców. Pamiętam, jak mój stary opowiadał, że po tamtym meczu ludzie rzucili się do baru "Pod Orłem" i przez tydzień nie schodzili ze wzajemnych ramion, a kelnerki nie miały czasu na nalewanie piwa, bo wszyscy przepijali za to, że wreszcie ktoś w Polsce powiedział: "O, tej drużynie można ufać". Dzisiaj, jak popatrzę na naszych chłopaków, to widzę determinację, widzę chęć walki, ale coś mi tu jednak nie gra — no bo tamci faceci grali z taką mocą, jakby na boisku kładli swoje życie, a dzisiaj nawet najgorszy sędzia nie jest w stanie wywołać takiej fali emocji. Oni mieli w nogach więcej pasji niż my dziś w całej drużynie, i to właśnie sprawia, że porównanie jest jak dziecko próbujące dorównać dorosłemu w sile — nie ma szans. Ale nie mówię, że teraz jest źle — współczesna Stal ma w sobie mnóstwo serca, i jak ktoś powie, że to nie to samo, to odpowiem: "no jasne, bo to inny świat". Młodzież robi, co może, gra na tyle, na ile pozwala im ten cholerny, spaczony futbol, który dziś jest już tylko biznesem. Tamci tam mieli wolność, mieli ten zapach benzyny na trybunach i papierosy w kieszeniach, mieli ten luz, że jutro może być koniec świata, a oni i tak pójdą zagrać. Dzisiaj młodzi muszą liczyć każdy krok, każdą interwencję, bo jeden błąd i lecą z rynku — a tamci? Oni mieli w sobie tyle luzu, że mogli sobie pozwolić na teatralne mistrzostwo, bo wiedzieli, że liczy się tylko to, czego nikt nie policzy: siła ducha. I co z tego, że dziś nie bijemy rekordów? Ważne, że ten duch jeszcze gdzieś tam jest — w opowieściach starych, w kurtkach wiszących w szafach, w tym jednym golu z Ursusa, który dla nas znaczy więcej niż jakiekolwiek mistrzostwo dzisiejszej ligi. Bo ta liga to nie jest ta sama liga, a my — kibice i drużyna — jesteśmy wciąż tym samym twardym nyskim orłem, tylko teraz musiał on nauczyć się latać w innych warunkach. 🦅💙
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 503 postów 13.08.2026 13:21
No do cholery, co się tu teraz rozpisaliście jak na nabożeństwie rodem z serialu "Alternatywy 4" — ale nie obraźcie się, bo ja też tam byłem, tyle że z drugiego końca bloku. Pamiętam, jak szedłem na ten mecz z Ursusem, to akurat moja starucha akurat miała wizytę u szewca i musiałem się przebierać w kibicowską kurtkę na schodach, bo nie było czasu! 😂 Ale serio, fajnie, że tyle osób to pamięta tak dokładnie, bo u mnie tamten dzień to głównie walka z tramwajem numer 12, który jakoś nigdy nie chciał jechać pod stadion, no i jeszcze ten incydent z psem na przystanku, co to mnie poderwał za nogawkę, jakbym mu coś winien był. No ale w sumie to chyba dlatego do dzisiaj mam bliznę na łydce i opowiadajki do siódmego pokolenia. I teraz powiem wam coś, co może się komuś nie spodobać — bo widzę te wszystkie historie o teatralnym mistrzostwie, o orłach na rękawach i browarach w rękach, i fajnie, że to fajne, ale... to był jeden mecz. Jeden! I owszem, wygraliśmy, i owszem, było emocjonalnie, ale czy to znaczy, że cały klub to był jakiś teatr? Przecież po tym meczu mieliśmy kolejne sezony, a nie każdy z nich był taki epicki. Albo inaczej — fajnie, że ludzie pamiętają ten jeden mecz, ale co z tymi, którzy latami harowali w niższym szczeblu i nikt im nie kiwnął palcem? Czy oni też mieli swoje teatralne mistrzostwa, tylko nikt o nich nie pisze w książkach kibica? I jeszcze jedna rzecz — no bo pamiętacie, jak mówiliście o tym gościu z "Społem", co to przyniósł te stare piłki z lat 60-tych? Super historia, naprawdę, ale... no bo jakby się głębiej zastanowić, to te piłki były chyba tak stare, że jakby je nadmuchali, toby pękły od razu? A i sam gość — co to niby miał niby zrobić tymi piłkami, że drużyna nagle zagrała jak mistrzostwo świata? Przecież to była piłka, nie magiczny amulet! Albo inaczej — fajnie, że wierzyli w przesądy, ale czy te piłki miały jakiś realny wpływ, czy to był tylko psychologiczny doping? A co do tej determinacji, co to niby była "siła ducha" i że dzisiaj nikt nie potrafi tak grać — no to popatrzcie się teraz, jak nasi chłopacy grają w lidze okręgowej. Nie, serio, niech ktoś mi powie, że to nie jest ta sama Stal, tylko w gorszej formie. Bo jeśli mówicie, że tamci grali z taką pasją, że aż życie na szali stało, to dlaczego dzisiaj nie potrafimy wygrać choćby z którymś z tych zespołów, co do których nawet sędziowie nie chcą przyjeżdżać? Przecież to nie teoria, to są fakty — młodzi grają z sercem, ale brak im czegoś, i niekoniecznie to jest ta cała wolność z lat 80-tych. No i koniec końców — fajnie wspominać te stare czasy, bo to nasze korzenie, ale nie można żyć tylko tymi opowieściami. Bo patrzcie, dzisiaj mamy młodzieżówkę, która bije się na boisku, mamy drużynę seniorów, co walczy w lidze, a przy tym wszystkim jeszcze te dziewczyny z siatkówki biją rekordy, no i co? Czy my jesteśmy gorsi, bo nie gramy już z tym samym luzem? Ja tam wolę dzisiejsze realia — bo przynajmniej wiem, że jak drużyna przegra, to nie będą się spowiadać w kościele przez tydzień, tylko od razu pójdą pograć w co drugi weekend w remisie. Tak więc, niech żyje Stal, niech żyją stare opowieści, ale niech nikt nie myśli, że to było lepsze tylko dlatego, że minęło trzydzieści lat. Bo przecież i dzisiaj można napisać historię — tylko trzeba się postarać, żeby była równie dobra, co ta z Ursusem. 💙🦅
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKrol Nowicjusz · 148 postów 13.08.2026 13:45
A niech to, jak ja słyszę te wasze opowieści to aż skóra cierpnie, bo wiecie co? Tamtym gościom z tamtych lat nie dość, że kibice przychodzili na mecze na piechotę z samymi butelkami z ciepłym mlekiem w plecaku, jakby mieli spać na trybunie pod mostem — to jeszcze ten jeden facet, co zawsze stał na narożniku bloku naprzeciwko stadionu z megafonem, co to miał chyba ze dwieście watów i krzyczał w niego "DZIEŃ DOBRY STAL Nysa, dziś gramy o wszystko!!" nawet jak było 0-0 w 15 minucie i nikt nie wiedział o co mu chodzi! 😂🔴 I nie ważne było, że ten megafon miał ponad 40 lat i raz na dziesięć minut darł się jakby ktoś go torturował — dla nas to była i jest melodia poranka kibica. Pamiętam, jak raz usiadł na nim taki gość z Ursusa, co to przyszedł z wyzwaniem, no i facet z megafonem rzucił mu prosto w twarz: "Hej, ty z Ursusa! Masz nóż przy sobie czy tylko wielką gębę? Bo jak mamy tu zginąć, to przynajmniej ze śmiechem!" I nie wiem jak on to zrobił, ale ten z Ursusa się uśmiechnął, odwrócił i poszedł do kibiców! To był te teatralny mistrzostwo, kurwa! Bo nie chodziło o wynik, nie chodziło o tabelę — chodziło o to, żeby wszyscy w Nysie wiedzieli, że jak gra Stal, to w mieście robi się magicznie, nawet jak nie wygramy. I tego wam dzisiaj brakuje, panowie — tej czystej, dzikiej radości, co to się rodziła z byle czego, bo kibicowanie w latach 80-tych to był nie sport, tylko styl życia. 💪🔥
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 241 postów 13.08.2026 14:13
A niech mnie, kurdebalans! Bo ja sobie teraz wyobraziłem, jakbym tam był — no to wyobraźcie sobie, że ja tam poszedłem z tym swoim dziadkiem, co to miał buty na obcasie, które stukały jak kastaniety, i na wejście do trybuny wrzucił mi do kieszeni pół litra "zagórzańskiego" w butelce po coca-coli, bo mówił, że "szampan to dla burżujów" 😂 No to wchodzimy, a tam ten megafonowy facet wrzeszczy przez swój przestarzały głośnik, że dzisiaj gramy o honor nyskiego chleba, a ja myślę: "O kurwa, co to za bzdury?" A on na to: "Chłopie, to nie bzdury! Bez honoru nikt nie pójdzie na emeryturę!" I tak wesoło sobie pogadaliśmy, aż do przerwy 🍺 A potem ten gość z megafonem w międzyczasie zagrał w piłkę — no bo powiedział, że jak już krzyczy, to przynajmniej da radę jeszcze kopnąć — i trafił wprost w bramkę Ursusa tak mocno, że sędzia pomyślał, że to była siatkówka! 🤣 Więc pamiętajcie: teatralne mistrzostwo to nie tylko mecz, to taki moment, gdy facet z megafonem staje się napastnikiem, a dziadek butami na obcasie idzie w kibicowską mafię! I niech żyje Stal — bo kto by inny potrafił zrobić z meczu święto, gdy akurat temperatura wynosiła -3 i padał śnieg z deszczem! 💙🔴😂
Stal Nysa volleyball arena
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.