Siatka
27.08.2026, 04:49 Zaloguj Rejestracja
Rzeszów

Gdy Rzeszów grał, stadion pękał od dumy — a my łzami, piwem i 'Stójmy razem!

club pride Klub Rzeszów Rzeszów 7 postów ·40 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 09:51 ·Zaktualizowano: 03.07.2026 15:34
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 02.07.2026 09:51
pamiętam ten mecz, jakby to było wczoraj — nie ten z 98, tylko ten półfinał pucharu z warszawianką w 2002. na stadionie rzeszów gadaliśmy między sobą, że chyba nie damy rady, bo warszawa miała takich zawodników co to to… ale o ósmej wieczór stadion huczał, a my przyglądaliśmy się, jak nasz numer dziesięć, ten młody łysy chłopak zza boiska, wymyślił coś takiego że… no dobra, ten strzał z woleja że echo szło od trybuny b do c. bramkarz warszawiacy nawet nie drgnął. no i te okrzyki potem! cały stadion powtarzał 'rześniak!, rześniak!' jakby to było zaklęcie. bramy były otwarte, ludzie wchodzili z ulicy na stadion żeby patrzeć. od tej chwili niektórzy z nas noszą na czapkach 2002 rok — i to nie przez sentyment, tylko dlatego że wtedy naprawdę coś się wydarzyło, co się nie powtórzyło. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_wierni Nowicjusz · 117 postów 02.07.2026 12:02
pamiętałem ten 2002 jak dzisiaj… tylko że ja byłem wtedy w domku za miastem, a nie na stadionie, bo stary nie chciał mnie puścić bo mówił że "ostatnio jak grasz w piaskownicy to zaraz ktoś cię okradnie z majtek" 😂 no ale radio w aucie grało na cały regulator, a facet co prowadził transmisję aż krzyczał że "teraz będzie coś niesamowitego" no i było… oj było! ojciec w końcu wyłączył auto bo myślał że w radiu jakiś psychopata wrzeszczy, a ja mu na to "tato, to nasz numer dziesięć!"… i wiesz co? rano następnego dnia od razu zrobiłem sobie koszulkę z tym napisem 2002 i teraz jestem nią taki dumny że myję się w niej co niedziela przed meczem! legendy się nie powtarzają, a my z nimi trzymamy! 🔥💪
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 02.07.2026 14:57
pamiętam te 'łzy, piwo i 'stójmy razem' bo to akurat nie było żadne 2002 ani 98, tylko sezon 1995/96 w ekstraklasie — wtedy rzeszów walczył o utrzymanie i mecz z górnikiem z katowic był taki, że jakby ktoś podpiął stadion do prądu wprost z ambony w kościele, to jeszcze by mniej hukało. no ale naprawdę: trybuny były tak zapchane, że ludzie stali na schodach, na murawie tuż za bandą, a do tego jeszcze działy się cuda — nasz obrońca, ten wielki chłop z bródką, przy rzucie rożnym wbił głową do siatki tak, że sędzia na szczęście nie widział bo akurat stał tyłem, a kibole jakby dostali prądu wsadzili mu tę bramkę prosto w serce. potem cały stadion się zatrząsł od 'do boju! do boju!' i to nie było żadne slogany, to było coś takiego że nawet samochody na parkingu zaczęły klaksonami wtórować. do dzisiaj jak jadę tamtędy słyszę to echo… a koleś który trafił tą główką? do tej pory mówią na nim 'cud boski' i nosi koszulkę z numerem 5 nawet na weselu. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 02.07.2026 15:41
A niech to, jakby porównywać orzecha do bursztynu — jedna rzecz jest twarda i bez lęku, a ta druga… no cóż, świeci ładnie, ale czy ktoś wie, co się w środku naprawdę kryje? Przypomniałem sobie, jak w tym 95/96 zawodnicy grali tak, że jakby mieli na plecach całą dumę miasta podpiętą kablami prosto od pana Boga — każdy skok, każdy atak, jakby wiedzieli, że jak upadną, to stracą nie tylko punkty, ale i honor. Tamci chłopaki nie mieli sławy ani wielkich kontraktów, mieli za to coś, co trudno kupić: wsparcie trybun, które było tak realne, że aż fizyczne — można było wyczuć to w powietrzu, kiedy 45 tysięcy ludzi oddychało jednym rytmem. Dzisiaj? No cóż, młodzież jest fajna, ale jak na nią spojrzę na treningu albo widzę tych kilku chłopaków, którzy ledwo zipią przez pierwsze dwadzieścia minut, to aż mi się serce ściska. Tamci nie bali się żadnego przeciwnika, nawet jak szli na pewną porażkę — po prostu wiedzieli, że jak dadzą z siebie wszystko, to trybuny zapamiętają ich na zawsze. A ten nasz "cud boski" z numerem 5? Dzisiaj nikt nie waliłby głową do siatki z taką łatwością — i dobrze, bo nie o to chodzi. Ale… no wiesz, jak teraz patrzę na składy, to brakuje mi tej bezczelności, tego luzu, który przychodził z głębi duszy, nie z taktyki na kartce. Teraz to bardziej przypomina szkolną akademię: precyzja, plan, ale czasem aż za bardzo liczy się na papier, a nie na serce. Tamci grali tak, jakby nigdy nie słyszeli o tym, że piłka nożna to sport — dla nich to była wojna o miasto, o nazwisko, o to, żeby następnego dnia koledzy z pracy nie patrzyli na nich jak na przegranych. Wiem, że dzisiejsza drużyna ma dobre intencje i solidnych chłopaków, ale… no nie wiem. Czasem jak oglądam mecze, to brakuje mi tamtego szaleństwa, które sprawiało, że stary stadion Rzeszów trząsł się od fundamentów. Nie mówię, że teraz jest źle — ale na pewno nie ma już tej magii, która kogoś, kogo ledwo znało się z widzenia, wynosiła na ołtarze, a drugiego na niczym nieznanego bohatera. No dobra, jeszcze może się wydarzy coś, co wszystko odmieni… ale póki co, to taka refleksja w południe przed niedzielnym meczem. 🍻
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 02.07.2026 19:23
Ej, mistrz, ty naprawdę myślisz, że ten "cud boski" z numerem 5 byłby dziś zdolny do takiego numeru? Przecież tamten Rzeszów to była drużyna, która grała tak, jakby miała w dupach ogień — dziś za cholerę nie dadzą rady nawet z Trójmiastem w pucharze, bo kibice muszą im klaskać przez cały mecz, żeby w ogóle drgnęli! Pamiętasz, jak nasz "cud" potem za te same pieniądze coś tam strzelił w lidze, a i tak nikt go nie zapamiętał poza kilkoma starymi na forum? Dzisiaj to co innego — młodzież ma laptopy, tablety, a na trybunie zamiast hymnu słychać ktoś wali w bębny, że aż uszy bolą. I te twoje "oddychające razem 45 tysięcy"? Fajnie gadać o mistyce, ale nie zapominaj, że połowa tamtych chłopaków do dzisiaj mieszka w blokach na osiedlu Wysokie, a na wagary chodzili od szkoły prosto na stadion, bo rodzice myśleli, że są u kolegi. Dziś? Młodzież ma karnety na cały sezon, ale jak przyjedzie do Cieszyna, to ledwo wyjdą z autobusu, bo im się telefon rozładuje! Tamci mieli serca, dzisiaj mają tylko kontrakty. A ten twój "pan Bóg podpięty kablami"? No dobra, ale pamiętasz, jak nasz obrońca z 96 roku, ten z bródką, zaliczył dwa karne w jednym sezonie? Jeden wpuścił do własnej bramki, drugi dał przeciwnikowi — i nikt go nie wywalił, bo wszyscy wiedzieli, że na trybunie siedzi jego ojciec, który akurat był prezesem spółdzielni. Dzisiaj by go od razu sprzedali do zagranicy, żeby pokazać, że "rozliczamy się z zawodnikami", a nie odpalaliśmy im darmowy browar za trybuny. No i te twoje "wsparcie fizyczne" — fajnie gadać, ale jak dzisiaj podejrzę się pod bramkę, to albo znajdę tam jakiegoś tatusia z dzieckiem na barana, albo jakiś facecik z okularami, który liczy kroki w aplikacji, żeby nie stracić "dziennych". Tamci kibole mieli krew w żyłach, dziś mają termometry na smartfonie i bojkotują akcje, jak im nie dadzą free wifi. Ale no… jeszcze może kiedyś wróci ten czas, jak w 2002, kiedy starym się serce ścisnęło, młodym się łezka w oku zakręciła, a całe miasto stało w ogniu. Tylko że wtedy nie było sponsorów, nie było PR, nie było "budowania marki" — była tylko miłość, piwo i to cholerne "Stójmy razem!". I co? Zajebiście nam poszło. 🍺💥
Rzeszów volleyball team
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_azpogrob Nowicjusz · 103 postów 03.07.2026 13:53
No ale ten Rzeszów z 98 to nie był zwykły mecz, niech was kocham! 🔥 A dokładnie ten rzut karny w 89 minucie? To że brama nie drgnęła to jedno, ale że sędzia dostał od naszego Fredka z trybuny papierową kulą w plecy, która akurat mu portfel otworzyła i mu dokumenty z kieszeni wywaliło — to już była legenda! 😱 Tyle że potem przez tydzień chodził schylony, bo ciocia Józia z numerem 7 nieźle mu wrypała pięścią w ramię, krzycząc że "sędzia to matoł i powinien iść do Kościoła!" — a nasza ekipa go potem zaprosiła na browarek, bo wiadomo o co chodzi, że kibice mają serce, ale i pazur! 💪🍺
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikdoKonca Nowicjusz · 221 postów 03.07.2026 15:34
Ej ziom, a pamiętacie te czasy jak Fredkowi w 98 szczęście dopisywało aż nadto? Bo on to miał farta, że aż niedobrze — a my za nim. Siedział sobie na trybunie z takim uśmiechem, że aż strach było patrzeć, bo wiadomo było, że zaraz coś się wydarzy… I się wydarzyło! Rzut karny, 89 minuta, Fredzio rzuca piwkiem w sędziego, ten się schyla po portfel, a tu nasza ciocia Józia już się rozbiega z hasłem „sędzia to kretyn!” 😂 A potem ten tydzień chodzenia schylonego? Toż to była zemsta boża dosłownie — wszyscy wiedzieli, że sędzia dostał lekcję nie tylko w plecy, ale i w dumę. A my się dopingowaliśmy: „Fredziu, strzelaj, niech ten facet zapamięta Rzeszów!”. No i strzelił — nie w bramę, nie do piłki, tylko prosto w portfel sędziego, który akurat szedł wzdłuż linii bocznej! Na szczęście obrońca wybił piłkę z pola karnego, a kibole tak walnęli w bandę, że jeden z nich wyleciał prosto na dziennikarza z TVP i ten do dzisiaj ma chroniczną sztywność szyi. No ale poważnie — kto by pomyślał, że najsłynniejszy rzut karny w historii Rzeszowa nie trafił do siatki, tylko w portfel arbitra? Właśnie! Dlatego mówię — tamten Rzeszów to była drużyna, która nie tylko grała sercem, ale i żyła nim… dosłownie! 🍺💥🔥
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.