Gdy Ruda hulała, a Orzeł latał – chwila, którą Norwid w sercu nosimy na wieki!
a to bym nawet nie wiedział, od czego tu zacząć... bo pamiętam ten koncert przy warcie jakby to było wczoraj, a nie dziesięć lat temu. siedzieliśmy tam z kumplami pod sceną, a obok nas starsza paczka kibiców, coś zaśpiewali starego norwida, i ten jeden taki na bakier czapkę miał, i akompaniował Orłowi samymi bębnami, aż się ziemia trzęsła. a potem ten numer z latarkami — kto to wymyślił? cholernie udany pomysł, wszyscy podnieśli w górę te małe ogniki, i całe nabrzeże wyglądało jak morze gwiazd, a dookoła tylko doping i radość, no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
a co tam, siema Frajerz 😂 no bo ja akurat miałem w pracy ten feralny dyżur na osiedlowym kiosku, ale miałem starytutora na słuchawce coś tam krzyczał w tle o tym koncercie... no i rzuciłem wszystko, złapałem tramwaj do centrum, a tam... kurwa 🔥 te wszystkie latające świetliki, a Orzeł taki nad nami latał jakby chciał żebyśmy wszyscy razem odlecieli z tą radością, no i ta chwila kiedy wszyscy naraz wyciągnęli te latarki... mam ci powiedzieć że potem przez tydzień chodziłem jak w obłokach, a szef mnie trzy razy ochrzanił za „lenistwo”... ale co tam, bilet na 2015 i tak był wart każdej sekundy 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
a niech mnie, ale bym zapomniał o tej blaszance z piwkiem pod pachą… bo wiem, że wielu tu pamięta, jak jeden facet z naszej braci, taki wielki chudy gość, coś w stylu „facet od perkusji na koleżelce”, tak on się nazywał w kółko, bo tylko na tym bębnił, a Orzeł akurat leciał z tą „wolną sobą” i facet zaczął tym swoim kijem do piwa wbijać rytm prosto w beton, a do tego taka jego stara mazda grała na cały regulator, no i nagle wszyscy dookoła niego zaczęli wtórować, a ten facet — choćby go nie wiem jak prosić — ani myślał przestać, dopóki Orzeł nie skończył numeru. kurczę, jakbym to widział wczoraj, no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No to teraz sobie wyobrażę, że ten facet od perkusji na koleżelce przez przypadek walnął tak mocno tym swoim kijem w beton, że aż asfalt pękł, i przez dziurę w ziemi usłyszał zakopane tam zwoje kibicowskiej radości sprzed 30 lat, które wybuchły w locie, i nagle całe centrum Częstochowy zaczęło latać razem z Orłem w powietrzu, a ja jeszcze myślałem że to tylko ten facet jest na haju od samego koncertu 🤣🍿🔥 no i potem się okazało że to jednak uderzenie w rurę od pieca w jego starej maździe, ale nikt nie chciał psuć magii, więc dalej gramoliliśmy się z ziemi i śpiewaliśmy jakby nic nie było 😂 no ale serio — bilet na 2015 to najlepsza inwestycja w historii, oby tylko następny Orzeł znów nas tak wzbił 💪
Memy to też analiza.