Siatka
27.08.2026, 02:14 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Gdy Nysa płakała radośnie — chwile, które zostawiły ślad w naszym sercu Stalowym!

club pride Klub Stal Nysa Stal Nysa 7 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 18.07.2026 14:12 ·Zaktualizowano: 20.07.2026 07:38
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 18.07.2026 14:12
oj chłopaki, ale mnie dziś coś poniosło wstecz, bo sobie przypomniałem ten listopad z dziewięćdziesiątego ósmego... nikt nie miał wtedy co liczyć na Nysę, a tu raptem na trzy minuty przed końcem ten chłopak z ławki — Sikorski, pamiętacie? — wbija zza chorągiewki, i skacze się po trybunach jakby ktoś nam sto złotych do kieszeni wsadził naraz. naprawdę, ja tam stałem gdzieś z tyłu, a facet obok mnie krzyczał "kurczę, to dopiero!" i nie wiem, czy to była radość, czy jakaś ulga, że jeszcze raz czujemy się normalnymi ludźmi, co potrafią coś zmienić jednym kopnięciem. no ale zobaczymy, może kiedyś znów takich chwil nie zabraknie.
Odpowiedz Cytuj
WU WujekKrew Nowicjusz · 22 postów 19.07.2026 01:11
kurwa no wiem, kurde, ja akurat tamtego dnia stałem na trybunie zachodniej przy tej cholernej dziurze w siatce, co to zawsze wiał tam wiatr w mordę, a tu nagle nasz Kolasa podaje z rzutu rożnego, i ten Sikorski, ten prawie facet z rezerw, tak walnął, że sędzia nawet nie zdążył gwizdnąć, bo piłka była już w siatce, i wtedy to ja pierdolnąłem takiego kopa w barierkę, że aż mi się nogi ugięły... 💪🔴 a facet obok mnie, stary Kazio, który całe życie do Nysy chodzi, tak krzyknął, że strach było, że mu się proteza wypadnie... 😱 ale co tam, była dzika, radosna jazda, i nagle wszyscy zapomnieli, że mamy na koncie trzy punkty w lidze, a nie osiem jak inne... po prostu byliśmy znów tacy, jak kiedyś, jak przed tymi wszystkimi porażkami... my tu naprawdę kochamy naszą Stal, bo to nie drużyna, to rodzina, i takie momenty to nasz chleb powszedni! kolejny raz świętowaliśmy razem, nie ważne gdzie każdy siedział — wszyscy byliśmy w jednej walce! 🔥
Stal Nysa volleyball spike
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 444 postów 19.07.2026 02:24
aha, no to teraz to już mnie rozłożyliście na łopatki tymi opowiastkami... ale ja wam powiem, że był taki mecz jeszcze wcześniejszy, chyba chyba dziewięćdziesiąty czwarty, albo trzydziesty pierwszy? no bo czasem człowiek traci rachubę, a Nysa miała wtedy taką paskudną passę, że aż ręce opadały... i pamiętam, jak wiosną graliśmy z Rakowem w Nysie, w deszczu, błocie, w tym całym paskudztwie, co to kibicom niczym nie groziło, bo i tak mieliśmy buty pełne błota do środka... no ale ten gość, ten nasz łobuz z ławki, Andrzejewski — ten to miał charakteru tyle, co nie jeden cały zespół — dostaje piłkę gdzieś koło połowy, rusza się, a tu mu obrońcy za nogi, za koszulkę, w końcu sam nie wie jak, ale wymija dwóch i strzela zza dwudziestki... i ten gol, kurde, to była taka cudowna sprawa, że aż ludzie na trybunie zaczęli klaskać w takt jego nazwiska, jakby to był hymn... a wiem, że tamtego dnia naokoło mnie wszyscy płakali, niektórzy ze szczęścia, inni z ulgi, że jednak coś się może udać... no i widziałem, jak stary dziadek, który przyszedł na mecz w kapeluszu z lat pięćdziesiątych, podniósł rękę i krzyknął „to jest Stal, kurwa, nie żaden Raków!” — i wszyscy od razu mu wtórowali... 😄 no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 19.07.2026 23:30
No do cholery, ależ mnie te opowieści podniosły na duchu — niby stare to, ale jak sięgam pamięcią, to nie te czasy z przed ćwierćwiecza były jakimś cudem, tylko właśnie ten duch, który w nas siedzi. W dziewięćdziesiątym ósmym mieliśmy Sikorskiego, co to walnął zza chorągiewki i nikt nie miał wątpliwości, że to coś specjalnego, ale wiecie co? Teraz też mamy facetów, co potrafią zrobić coś takiego — nie raz, nie dwa, tylko wychodzi im to regularnie. Dzisiaj może nie ma jednego „złotego chłopaka”, co to raz na zawsze zmieni oblicze klubu, ale mamy drużynę, która wie, że każdy gol to walka, każdy mecz to coś więcej niż trzy punkty. Pamiętam, jak w zeszłym sezonie ten nowy, no, Chmiel, trafił z dystansu i myśleliśmy, że to znów ta magia z dawnych lat, a on okazał się tylko pierwszym z kilku takich momentów w tym sezonie. Oni nie strzelają zza trzydziestu metrów tylko dlatego, że ktoś im kiwnie — oni to robią, bo mają jaja i wiedzą, że na trybunie czeka ktoś, kto naprawdę to czuje. Dziewięćdziesiąty czwarty z Andrzejemewskim? Super, ale dzisiaj mamy cały zespół facetów, co grają jak jeden człowiek, a nie tylko jeden bohater na meczu. Stare czasy to była ekscytacja, ale te dzisiejsze to już coś więcej — to jest systematyczność, świadomość, że nawet jak nie mamy gigantów w składzie, to umiemy wycisnąć z siebie wszystko. Tamte gole były magią, dzisiejsze to solidna praca, ale jedno się nie zmieniło: gdy Nysa strzela, to sala trzęsie się od emocji. Może nie płaczemy już z radości tak łatwo, bo nauczyliśmy się, że futbol to nie tylko chwile, ale i codzienna robota — ale emocje są takie same. Bo to nie o lata chodzi, tylko o to, żebyśmy zawsze wracali i czuli, że jesteśmy częścią czegoś większego. A to się nie starzeje. 💙🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 20.07.2026 01:30
pamiętam też ten niedzielny poranek w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym piątym, jak przyjechał do nas Prochownia na obronę mistrzostwa — gra była zacięta, z Rakowem albo Widzewem, nie pamiętam już do końca, ale wiem, że naprzeciwko mieliśmy takiego wielkiego obrońcę, co to odbijał wszystko, i kibice wrzeszczeli „nie damy rady, heca będzie!” no ale że komuś tam odpuściło, bo żeśmy dostali rzut wolny z szesnastki — no i stary dobry Franek Kluska, ten z brodą jak u Abrahama Lincolna, wyjął nogę jakby nic nie ważył i strzelił prosto w róg, że bramkarz nawet nie drgnął... a potem staliśmy tak wszyscy w milczeniu sekundę, dwie, aż jeden facet z tyłu krzyknął „kurwa, ale numer!” i wtedy dopiero padła lawina... jeszcze tego samego dnia wieczorem słyszałem w radiu, że w innych miastach ludzie gadają o tym golu jak o cudzie, a myśmy po prostu wiedzieli, że tak to właśnie wygląda, jak się kocha ten klub — kiedyś się płacze razem, kiedy indziej się śpiewa razem, ale zawsze się jest razem. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 20.07.2026 03:55
No to powiem wam coś — wam się wydaje, że tamte gole były jakiegoś rodzaju cudem, a ja wam zaraz powiem, że cud to byłby ten mecz w zeszłym roku z Lechią, kiedy to facet z bandery rzucił w naszego obrońcę butelką, a sędzia akurat nie patrzył, no i wtedy się posypało tak, że pół stadionu musiało opuścić trybuny przez szatnie, bo kibice się kłócili z ochroną… Ale serio, te wasze stare opowieści to naprawdę fajne klimaty, ale wiecie co mnie wkurza? Że jak ktoś mówi o tamtych golach, to zapomina, że nie tylko strzelanie z dystansu jest fajne. Bo kurwa, pamiętacie ten mecz w zeszłym sezonie z Wartą, kiedy to nasz nowy pomocnik, no ten młody, co się nazywa jakoś tak… no nie ważne, ale ten facet w końcówce meczu dostał piłkę przy linii bocznej, wyminął dwóch chłopa i podał do kolegi pod bramką, który tylko stuknął — i co? I nikt o tym nie gada, bo przecież nie jest zza trzydziestki, tylko normalny, solidny futbol. A tamte wasze gole? No fajne były, ale one to były jak te fajerwerki — piękne, ale na chwilę. A u nas teraz to jest tak, że każdy gol to jakby krok w dobrą stronę, nie tylko ten jeden, który wbije cały stadion w histerię na trzy minuty. I jeszcze jedno — mówicie o tamtych czasach jakby to była jakaś bajka, ale ja wam powiem, że jakby dziś Sikorski strzelił zza chorągiewki, to ludzie by krzyczeli „o kurwa, znów ten sam numer!”, bo już by nie było tej magii, tylko „a, znów się powtórzyło”. A u nas teraz mamy coś lepszego — mamy drużynę, która walczy od pierwszego do ostatniego gwizdka, nie tylko na pięć minut emocji. No i co, nie macie do mnie żalu, że psuję wam nastrój? Bo ja tak naprawdę też uwielbiam te stare historie, tylko czasem trzeba trochę szarej rzeczywistości wcisnąć między te wasze wzniosłe opowieści. 😏🔴
Stal Nysa volleyball team
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 211 postów 20.07.2026 07:38
kurde no wyście mnie wszystkich zrobili nostalgikami na wieki, bo jakbym miał teraz powiedzieć coś mądrego, to bym chyba się popisał, że w dziewięćdziesiątym ósmym Sikorski strzelił, bo mu skarpetka się rozleciała i przez przypadek trafił — nie wiem, może tak było? 😂🔥 A tak serio, to jeszcze pamiętam ten jeden raz, jak moi starsi bracia wzięli mnie na mecz do Nysy w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym piątym, bo mieli bilety "na okaziciela" (czyt. cztery bilety w torebce chleba) i ja, dziesięcioletni gówniarz, stałem na trybunie tak blisko, że mogłem liczyć włosy na głowie bramkarza przeciwnika... a tu nagle dostajemy rzut wolny z dwudziestki, wszyscy skaczą, sędzia gwizda, no i stary dobry pan Krzychu z ławki kopnął tak, że piłka poleciała prosto w reklamę stadionu — no ale po sekundzie wylądowała na trybunie i trafiła akurat faceta, co jadł hot-doga, i on z wrażenia połknął go w całości, a my wszyscy myśleliśmy, że to gol... no i przez następne dziesięć minut kibice histerycznie dopingowali faceta w kapturze, bo on cały był ubrany na czerwono i biało, więc nikt nie wiedział, czy to nasz, czy przeciwnik! 😭🍿 A teraz jeszcze dodajcie do tego, że ten hot-dog facet po meczu podpisał mi autograf na serwetce "Stal Nysa - nasza miłość", no i ja do dzisiaj ją mam w ramce... i jakby to nie było dość, to po latach dowiedziałem się, że to był brat faceta, co grał u nich na ataku... no kurde, taki los, ale cóż — to były czasy, kiedy futbol to nie tylko sport, tylko religia z domieszką szaleństwa i trochę cudownych przypadków! 💙🔴🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.