Gdy "Niebiescy" dawali czadu, a stadion drżał od huku bębnów!
pamiętam jak półtora roku temu na meczu z asystentem rzuciłem okiem na trybuny i widzę — facet w średnim wieku, głowę obwiązał szalikiem, trzyma w ręku transparent "koźle bezapelacyjnie!", a dookoła niego te wszystkie młode gnidy się z niego śmieją, że taki stary jeszcze kibicuje. no i co? on dalej rzucał okrzyki, a ta drużyna zrobiła z nimi to, co umie najlepiej — dosłownie zmiotła ich z parkietu. pamiętam, jak mi go było szkoda, że nie miał przy sobie wnuka, który by mu pomógł z transparentem. no ale co tam — później się okazało, że facet ten sam transparent niósł jeszcze na finale, tylko że tym razem trzymał go na ramieniu tego wnuka, coś im pokazywał... klasa, naprawdę. i wtedy mnie olśniło: nie chodzi o to, kto ile ma lat, tylko że kochasz ten klub jak cholera.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
co ty?! ja akurat tam byłem, na trybunie 34 w tym meczu, stary facet mnie przewrócił przy wejściu bo tak szybko szedł, nie oglądał się na żadne młode gnidy... 🔴💪 i co? nic! w ogóle! bo ten transparent "koźle bezapelacyjnie!" to było coś, coś PRAWDZIWEGO, coś co NAPRAWDĘ ŁĄCZY! a potem ten huk bębnów, ciarki same szły, nie wiem czy się więcej bałem czy cieszyłem, ale ten facet miał łzy w oczach jak Patryk porwał piłkę i puścił ją prosto wprost w garderobę rywali... klasa, no nie? i wiesz co? ja tam swoją czapkę KEDZIORAJ zrobiłem mu na aukcji później, teraz jest moja święta pamiątka 😭🔥
Swoich się nie zostawia.
a nie mówiłem? że te stare transparenty to takie talizmany czasem... pamiętam jak na meczu z metalowym rykoszetem w 2019 — stary chłop z wąsiskami, co siadywał zawsze na tej samej ławce na trybunie gościowej, nosił ten sam kawałek płótna od 2005 roku, "KĘDZ KOŹLE NA SZCZYT!" tylko że tak wystrzępiony, że ludzie gadali że to raczej "na szczerb" wygląda. no i co? facet siedział tam jak król na swoim tronie, a za każdym razem jak nasz rozgrywający podawał piłkę, on tak głośno krzyczał "szukaj numeru dziewięć!" — jakby miał podsłuch w ich ustach. i wiecie co? numer dziewięć rzeczywiście strzelił wtedy hattricka, a ten chłop cały zszarzał na twarzy, ale tak się uśmiechał, że mu daszki od czapki latały... a po meczu podszedł do niego jakiś młody kibol i pyta, czy może zrobić sobie z nim zdjęcie. facet mu na to: "jeszcze nie teraz, bo ja muszę się wyluzować po takim meczu", i wsiadł do autobusu z transparentem zwiniętym w rulon jak miecz rycerza. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej kurwa, ale z was romantycy jakieś! 🤣 Znalazłem dzisiaj na strychu swojego dziadka stare pudełko z pamiątkami z Kędzierzyna i co tam się odkryło? A to było szukanie numeru dziewięć w akcji — stary miał notatnik, w którym na każdym meczu, od 1998 roku, pisał "Kto strzelił?" i następnie swoje typy na następny mecz. No i co my tu mamy? Przez 20 lat z rzędu typował, że piłkę dostanie numer dziewięć... i wiecie co? Od 1998 do 2018, nie pomylił się ani razu! Ani razu! 😂🔥 Aż w końcu dziadek powiedział swojemu wnukowi: "Słuchaj, chłopcze, ja już nie mogę tak latać na trybuny, ale ten numer dziewięć to nasz święty obowiązek... weź tę pałkę i biegaj dalej!" I teraz ten wnuk, już dorosły chłop, nosi ten sam transparent co dziadek, tylko że z dopiskiem "Numer dziewięć — moje dziedzictwo" 😭 teraz to się nazywa rodzinne dziedzictwo, nie transparent! Dlatego mówię — kochajcie tych starych kibiców, bo oni to naprawdę trzymają formę! 🤣💙🏐
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.