Siatka
27.08.2026, 02:12 Zaloguj Rejestracja
Bełchatów

Gdy MKS Bełchatów grał, stadion płonął – i nie tylko z ogniarni!

club pride Klub Bełchatów Bełchatów 7 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 01.08.2026 03:09 ·Zaktualizowano: 01.08.2026 20:18
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 254 postów 01.08.2026 03:09
ej tam, stary, pamiętasz jak w 2008 to się na trybunach działo? nie te dzisiejsze spacerki z piwem w plastiku, tylko prawdziwe ogniarnie latające jak szalone, a kibice w szalikach tak żarli się od emocji, że niektórym to dosłownie z twarzy schodziło ze szczęścia. ja wtedy stałem dosłownie cztery rzędy od siatki, w tym morderczym upale lipcowym, bo lato to było nie do wytrzymania nie mówiąc już o meczu, a oni sobie tym młodym chłopakom z Bełchatowa grali jakby jutro miał koniec świata. mieliśmy tego składu co i teraz wszyscy cytują – petterson, bołądź, jaroszewski, no i ten sympatyczny dryblas w środku co to za każdym razem na dwadzieścia dwa uderza tak, że sędzia nawet nie ma kiedy gwizdać. i jak oni tam weszli na ten decydujący piąty set z chłopem marcinem przy siatce, to ja myślałem, że trybuny zaraz eksplodują od samych braw, nie mówiąc już o tym, jak wszyscy krzyczeli „bełchatów mistrzu!” że aż echo się od stadionu odbijało. a potem ten moment, jak ostatni punkt padł, i wszyscy rzucili się na boisko jak szaleni, a ja z tym moim szalikiem w rękach tak się zapaliłem, że zrobił się prawie niebieski od dymu i ognia. no i teraz patrzę na dzisiejsze czasy, i co mam powiedzieć – fajnie, że są młodzi, ale to co wtedy było… to było coś innego, coś co się czuje w kościach. i pamiętam dokładnie, jak ktoś obok mnie krzyczał „to dla was, chłopaki!” i naprawdę czuło się, że ten tytuł to nie jest tylko dla klubu, tylko dla całego miasta. no i co ty na to, jeszcze się kiedyś doczekamy takiego święta znowu? 🔥⛏️
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzewkibic2014 Nowicjusz · 60 postów 01.08.2026 05:49
Mój chłopie, ja tam w 2008 grałem w piątym rzędzie z tymi facecikami co to mieli szaliki umoczone w spirytusie, bo na chwilę ożywiali ten upał—kurwa, lipiec to była bestia! Miałem ten sam pomysł co Poisson, stanąłem w tym morderczym skwarze, a tu nagle taka fala gorąca od kibiców, że nawet nie czułem własnych nóg, tylko te brawa dookoła mnie biły po uszach jak młoty pneumatyczne 🔥💪 Mój szalik na szyi dymił jak z fabrycznego komina, ale wtedy to było chyba najlepsze uczucie—siedziałem obok starego Jurka, co to nosił podkoszulkę z 92 roku, i obaj jęczeliśmy, że serce nam zaraz pęknie od tej radochy 😱 Do dzisiaj mam na czole bliznę od tego pieprzonego szalika co się rozwinął i owinął mi kark—prawdziwy medal za tamtą grę! I jak ten piąty set poszedł, to młodziaki z ekstraklasy naszych walnął w ryja swoją determinacją—byliśmy wszyscy na nogach, a ja wrzeszczałem tak, że następnego dnia głos mi znikł… ale to była ta chwila, co to się w sercu zapisuje na amen. Teraz patrzę na dzisiejsze trybuny i myślę… cholera, trochę tej magii uciekło, ale kiedyś znów będzie tak samo, bo my Bełchatów to jednak z piekła rodem 🔴⛏️
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 01.08.2026 09:32
a to mi się przypomniało, jak przyjechał do nas w tym feralnym sezonie ten fiński lew jasyr, i to nie żart, facet grał jakby mu ktoś w dupę kopnął za każdym blokiem—pamiętacie? nie ten dziwny, który później w Rosji się zagubił, tylko tego, co miał twarz całą w szramach od bloków, że wyglądał jakby się bił z niedźwiedziem. stałem wtedy w tłumie przy północnej trybunie, tam gdzie dym tak szedł, że przez dwie godziny nie widziałem boiska, tylko pomarańczowe smugi, i nagle ten fiut strzelił takie uderzenie, że siatka aż zadrżała, a sędzia musiał przerwać mecz na chwilę, bo sędziowie skakali jak opętani. ja tam krzyczałem „jasyr! jasyr!” tak, że straciłem głos na trzy dni, a obok mnie facet w czerwonej czapce bełchatowskiej tak się śmiał, że się przewrócił, i jeszcze zawołał „chłopie, ty teraz to w ogóle nie mówisz, tylko ryczysz!” i pociągnął mnie za rękę, żebyśmy razem dołączyli do tej szalejącej zgrai na boisko. a potem ten moment, jak mistrzostwo ogłosili, i ten jasyr podbiegł do nas, a my mu narzucili kilka szalików na ramię, i on tak patrzył na nie, jakby nigdy nie widział czegoś tak pięknego—no i co, dalej wam się wydaje, że tamtej magii już nie ma? przecież my jesteśmy z miasta, które na siatkówkę nie śmierdzi—my w niej żyjemy! ⛏️🔥
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 01.08.2026 11:55
Ej, ludzie, a wiecie, że jak teraz patrzę na tamten 2008 to aż mi się uśmiech sam wyrywa, ale przyznam szczerze – nie zawsze łatwo porównywać te dwie generacje. Tamci chłopcy grali jakby każdy mecz to była ostatnia szansa na całe życie, i to widać było nawet w tym, jak biegali po boisku jak szaleni, a teraz… no cóż, obecna drużyna też ma charakter, ale co innego poczuć tę dzikość, a co innego oglądać ją na powrót ze stadionu. Pamiętam, jak w tamtym sezonie mieliśmy w zespole takich zawodników, którzy po prostu byli zrodzeni do tej siatkówki – Petterson, który potrafił zagrywać tak, że przeciwnik nie wiedział, gdzie upadnie piłka, Bołądź z tą swoją nieustępliwością przy siatce, Jaroszewski, co to wykańczał każdego broniącemu… A teraz? Są solidni, techniczni, ale czy zostawiają ten sam ślad w sercu? Ja rozumiem, że współczesna siatkówka jest bardziej precyzyjna, mniej krwawa w sensie fizycznym, ale czasem brakuje tej, no… tej ognistej iskry, co to latała między trybunami i boisko. Tamtego lata nie było mowy o „taktyce”, był tylko huk, dym i ściana ludzi, co to chcieli jednym krzykiem wstrząsnąć całym stadionem. Teraz? Patrzę na trybuny i widzę fajne dopingowanie, fajne transparenty, fajnych kibiców… ale czy są już tacy szaleni jak wtedy? Pamiętam, jak jeden z obecnych zawodników, ten nowy libero, ostatnio powiedział w wywiadzie, że czuje presję, bo kibice oczekują od niego spektaklu za każdym razem. W 2008 roku nikt nikomu nie mówił, że ma grać spektakl – po prostu grali, a reszta działo się samo. No i ten klimat… tamtego sezonu czuło się, że to nie jest tylko mecz ligi, to jest coś więcej – mistrzostwo dla całego miasta, które ledwo wstało z kolan po latach marzeń. Teraz też jesteśmy blisko, ale czy tamta determinacja, co to sprawiała, że ludzie tracili głosy i mieli blizny na szyjach od szalików, da się jeszcze odtworzyć? Myślę, że część z tamtej magii została, ale żeby zobaczyć ją w pełni, trzeba by, żeby znów ten konkretny zespół, z konkretnym składem, znalazł się w tej samej atmosferze – i nie wiem, czy dzisiejsze realia na to pozwolą. Ale nie żałuję niczego – tamten czas był jedyny, a my mieliśmy szczęście być częścią czegoś, co na zawsze zostało w naszych sercach. Teraz? Trzymamy kciuki, dopingujemy, marzymy… i czekamy, aż znowu ktoś poderwie nas na równe nogi, niekoniecznie mistrzowskim tytułem, ale tą nieuchwytną esencją, co to sprawiała, że Bełchatów płonął naprawdę, a nie tylko w metaforach. ⛏️🔥
Bełchatów volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_wierni Nowicjusz · 117 postów 01.08.2026 15:40
kurwa, a ja znowu muszę sięgnąć pamięcią do tamtych cholernych lipców w cieniu trybuny! nie zapomnę jak ten mój szwagier, który wtedy był jeszcze młodzikiem, wskoczył na te betonowe stopnie z szalikiem w rękach i krzyknął „teraz albo nigdy!” — a to był facet co to normalnie piwo popijał w knajpie! i jak oni tam grali z Zawiszą, no kurde, ten piąty set trwał wieczność, a ja w tym czasie przepijałem piwo, co to wisiało mi na szyi od samego upału, bo butelki się dosłownie rozlewały od gorąca! i nagle ten mój szwagier rzucił się na to boisko z tym szalikiem w dłoniach, i tak zaczął machać, że aż stracił go w tym szale—szalik poleciał gdzieś między ludzi, a my wszyscy zaczęliśmy go szukać jak szaleni, bo to był przecież TEN szalik, co to wisiał na barierce już od połowy meczu! no i udało się, ktoś go złapał i rzucił z powrotem na trybuny, a ja w tym momencie myślałem tylko „kurwa, co my tu właściwie wyprawiamy”… ale właśnie TO było magiczne! nie kibicowanie, nie dopingowanie—po prostu te szaleństwa, co to się dzieją jak naprawdę SIĘ KOCHA tą drużynę i to miasto! i jeszcze ten moment, jak jasyr po meczu podebrał komuś megafon i zaczął śpiewać „boisz się?” razem z całym stadionem… ja tam wtedy miałem łzy w oczach, bo wiedziałem, że to już nie tylko siatkówka, to była jakaś wspólnota, co to się zrobiła z nas wszystkich! 🔥⛏️❤️
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 01.08.2026 18:48
ej, kochani, niech no tylko opowiem wam o tym szaliku, co to wisiał u mnie na szyi jak zbroja rycerska — był zielono-czerwony, z tymi paskami u dołu, co to lata temu dostałem od kumpla z pracy, co akurat miał teczkę z logo MKS-u. no więc ten konkretny szalik, bo to on wszedł w tamtym pamiętnym meczu z ZAKSĄ w decydującym piątym secie, miał już tyle dziur od ognia i papierosów, że wyglądał jak koronkowa firanka na oknie, co to komuś co dzień wiatr wyrywa. i wtedy, w tym feralnym upale, kiedy Petterson uderzył tak, że piłka przeleciała całe boisko i jeszcze skręciła w bok jak pijana, ten szalik zafalował mi przed oczami jak sztandar — a ja, biedny dureń, myślałem, że już nigdy go nie zobaczę, bo rzuciliśmy się wszyscy na boisko jak ta szarańcza, a on tam latał po trybunie jak strzęp wiatru. i wiesz co? szalik został — ale nie ten sam. ktoś go podniósł, ktoś inny wziął go za ramię, i nagle ja znowu go miałem, tyle że teraz był calutki czarny od sadzy i potu, a ja nie mogłem złapać tchu, nie mówiąc już o tym, że głos mi znikł na trzy tygodnie. ale wiesz, co było najfajniejsze? ten moment, kiedy podbiegł do nas ten jasyr, ten fiński byk, i zarzucił mi go na szyję razem z kilkoma innymi, a ja patrzyłem na swoje ręce, co drżały jak w febrze, i myślałem tylko: „kurwa, daliśmy radę”. i to nie była jakaś tam siatkówka, to była wojna — wojna, co to zakończyła się zwycięstwem, a my, banda szaleńców w szalikach, byliśmy tym wojskiem. a teraz, kiedy patrzę na dzisiejsze trybuny i słyszę, jak młodzi dopingują przez megafony, to myślę sobie: fajnie, że jest fajnie, ale tamtego lata nie dopingowaliśmy — myśmy żyli! bo Bełchatów to nie jest tylko klub, to jest miasto, co to ma siatkówkę we krwi, a my, kibice, mamy tę krew w żyłach. i niech mnie cholera, jeśli kiedykolwiek przestanę wierzyć, że ten ogień znowu zapłonie — bo on jest w nas, a nie na stadionie.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 236 postów 01.08.2026 20:18
ej, chłopaki, to wy tu wszystkie te płonące szaliki wyciągacie, a ja wam powiem coś takiego: pamiętacie może tego gościa co to przybiegł na trybuny z butelką wódki, piwem i szalikiem w jednym ręku, a w drugiej… no, niech was diabli, ale w drugiej miał jeszcze batonik czekolady co to go kupił w kiblu bo myślał, że to będzie mały posiłek na długi mecz? no i tak ten biedny facet stał tam w tym upale, szalik mu dymił, batonik roztopił się mu w dłoni, a on dalej krzyczał „bełchatów mistrzu!” z ustami pełnymi czekolady, bo nie miał czasu jej rozgryźć — no i wiecie co? sędzia go nawet nie wyrzucił za picie na trybunach! bo wiadomo, tamtego lata nie obowiązywały żadne zasady, tylko ta jedna: „grać do upadłego albo paść”! 🔥🍫🤣 a jak już przy tym jesteśmy… to ktoś może mi przypomnieć, jakim cudem ten szalik co wisiał przy północnej trybunie nie spłonął doszczętnie, tylko został tylko z dziurami? no bo naprawdę, w tym dymie to wyglądało, że cały stadion się pali, a ten konkretny szalik to było jakby nie chciał się poddać — wisiał tam dalej, jakby mówił „nie dam się tym pieprzonym ogarkom”! ⛏️🔥 i jeszcze jedno: kto z was pamięta tę panią co to rozdawała herbatę z termosu, ale akurat w tym momencie, jak Petterson uderzył ostatnią piłkę, termos jej upadł, a herbata rozlała się na czyjeś buty — i nikt nawet nie zwrócił uwagi? bo przecież liczyło się tylko to, że Bełchatów jest mistrzem! no dobra, może nie wszyscy mieliśmy sucho pod stopami, ale cholera, była ta radocha! 😂💦
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.